Co by było, gdyby wszystko nagle się zatrzymało z powodu braku prądu? Blackout

Blackout – rozległa awaria zasilania, czyli co by było gdybyśmy obudzili się rano i wszystko nagle by się zatrzymało z powodu braku prądu.

W zeszłym roku lato było wyjątkowo upalne temperatury podchodziły pod 40 stopni w dodatku opadów deszczu było jak na lekarstwo poziom rzek się obniżył elektrownie zaczęły mieć problemy z wodą do chłodzenia turbin, a jakby tego było mało nasz największy smok narodowy czyli elektrownia Bełchatów miała wyłączony jeden z bloków energetycznych, przez co kolejne 800 MW wyleciało z systemu. Swoje 5 groszy dorzuciło także chłodzenie budynków wszak klimatyzatorów nam przybywa.

No i się zaczęło, pierwszy raz przeciętny Kowalski usłyszał w TV słowo blackout. System energetyczny był na granicy wytrzymałości w każdej chwili nasz kraj mógł zostać pozbawiony zasilania. Przy 40 stopniowym upale, w czasach kiedy praktycznie wszystkie urządzenia są zasilane elektrycznie, od lodówki zaczynają,c na bankomatach kończąc, byłaby to prawdziwa katastrofa na pewno były by ofiary śmiertelne. Pierwszy raz od czasów przed rokiem 89 wprowadzono stopnie zasilania, przemysł musiał powyłączać najbardziej energochłonne odbiorniki. Galerie handlowe musiały przykręcić klimatyzację, lokomotywy miały obowiązek ruszać wolniej oraz jechać z mniejszą prędkością. Do blackoutu na szczęście nie doszło, gorące lato minęło, ludzie szybko zapomnieli o tym że prąd w gniazdku nie bierze się z powietrza.

7521155218_1c3a81c784_z

Tylko co by było gdyby taka sytuacja wydarzyła się np Zimą przy 20 stopniowym mrozie, na świecie takie awarie się zdarzały, więc nie jest to coś nierealnego np. Kanada, rok 1965, 30 mln ludzi straciło prąd, w domu marznący deszcz dosłownie powywracał do góry nogami większość sieci przesyłowych, lub USA, rok 2003, na skutek przeciążenia sieci doszło do rozległej awarii. Przyczyny blackoutu mogą być różne ekstremalne zjawiska pogodowe, przestarzałe sieci energetyczne, awarie techniczne oraz nowe zagrożenie atak terrorystyczny.

Zadajmy sobie pytanie, czy byli byśmy wstanie przeżyć tydzień bez prądu, zachowując jako tako standard życia? Jak się możemy przygotować na taką sytuację? Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to zapewnienie sobie jakiegoś zasilania awaryjnego, żeby tak kluczowe elementy jak lodówka, pompki centralnego ogrzewania w domach jednorodzinnych mogły działać, na rynku są specjalne akumulatory nazywane UPS, są nawet wersje przeznaczone tylko do podtrzymywania pracy pompki C.O., tylko to da nam maksymalnie 8 do 24 godzin, a my musimy przeżyć tydzień.

Najbardziej sensowny wydaje się mały agregat prądotwórczy i jakiś zapas paliwa. Nawet mieszkając w bloku możemy wystawić mały agregat na balkon moc 1 kw do 2 kw zapewni działanie lodówki oświetlenia i laptopa. Ceny najmniejszych agregatów zaczynają się od 700 zł do nawet 2 tyś zł i więcej, większe generujące 5 kw i więcej to już koszt powyżej 5 tys zł. Jaki wybrać – to już jest indywidualna decyzja każdego, czy i ewentualnie jaki agregat chciałby kupić, jeżeli już mamy agregat powiedzmy taki mały 2 do 3 kw trzeba go regularnie odpalać uzupełniać oraz wypalać trochę starego paliwa, zmieniać olej raz do roku, bo jeżeli odstawimy go w kąt na 5 lat i nagle sobie o nim przypomnimy, wtedy jak będzie nam potrzebny, to zwyczajnie nie odpali.

8145473976_21658979fa_zJeżeli jednak nie zdecydujemy się na zakup takiego urządzenia, to jest jednak dość spory koszt i każdy musi sobie sam oszacować, czy warto ponosić takie koszty to co możemy zrobić. Na pewno przyda się kilka dobrych latarek, przetwornica samochodowa to też świetny pomysł. Możemy mieć napięcie 230 V i moc ok 500 watów wystarczy do naładowania telefonu lub laptopa. Jakiś zapas nie psującej się żywności w puszkach czasem może się okazać, że nawet markety będą musiały masowo wyrzucać i utylizować psujące się produkty mięsne i inne.

Samochód zawsze zatankowany do pełna plus jakiś niewielki 10 litrowy, lub większy zapas paliwa. Możliwe, że konieczna będzie tymczasowa ewakuacja, albo transport kogoś do szpitala, a system dystrybucji paliw może zostać chwilowo sparaliżowany. Zapas wody przy tygodniowej awarii najważniejsze służby w tym wodociągi powinny działać, bo mają awaryjne zasilanie, ale i tak na wszelki wypadek kilka 5 litrowych butelek z wodą nie zaszkodzi.

Coś do obrony osobistej – posiadanie broni w Polsce jest niemal niemożliwe dla przeciętnego obywatela, choć są pewne wyjątki, np zapisanie się do stowarzyszenia strzeleckiego i ubieganie się o broń sportową lub zapisanie się do koła łowieckiego z tym że do koła łowieckiego będzie bardzo ciężko się dostać osobie bez znajomości od taka już jest natura kół łowieckich, ale stowarzyszenia strzelectwa sportowego przyjmują nowych członków i to jest bardziej realna możliwość.

Są też bronie nie wymagające zezwolenia jak broń czarnoprochowa, lub pistolety gazowe, paralizatory – można się w coś takiego legalnie zaopatrzyć. Dobrze by było zabezpieczyć dodatkowo swoje mieszkanie przed włamaniem, bo takie zjawiska mogą się nasilać w okresie rozległej awarii sieci, jakiś dodatkowy zamek w drzwiach w domu jednorodzinnym, jakieś kraty w newralgicznych oknach, np małe okienka piwnicy lub okna na parterze umieszczone nie od strony ulicy a z tyłu domu, oczywiście nie zachęcam do okratowania całego domu, mam na myśli tylko
najbardziej narażone punkty.

Ostatnim pomysłem, jaki mi przychodzi do głowy, jest zainwestowanie w panele fotowoltaiczne, jest to trend który będzie się rozwijał obecnie opłacalność jest dyskusyjna ale takie panele dadzą nam przynajmniej częściowe zasilanie w sytuacji awarii. W bloku mieszkalnym również możemy mieć mały panel choćby na balkonie zawsze jakieś niewielkie urządzenia zasili. No i oczywiście nie zapominajmy o choćby tygodniowym zapasie gotówki.

16115343_f222da102b_z

Podsumowując, warto być przygotowań tym na takie scenariusze ale nikogo nie namawiam do skrajnych zachowań jak to robią tzw. preppersi przy odpowiednim przygotowaniu jesteśmy w stanie przeżyć na całkiem przyzwoitym poziomie tydzień takiej awarii. Wszystkie służby mają agregaty straż pożarna, szpitale, policja, większe stacje bazowe telefonii kom., nawet niektóre markety. Więc o ile się nieco przygotujemy, to w tydzień nie grozi nam średniowiecze i destabilizacja sytemu jaki znamy obecnie.

Gdyby jednak kryzys utrzymał się dłużej, implikacje mogły by być dużo poważniejsze i z całą pewnością były by ofiary. Warto za tym czasami zastanowić się nad tym, skąd bierze się prąd w gniazdku i pomyśleć co byśmy zrobili jakby go nagle zabrakło.

Pozdrawiam,

Andrzej z Leszna

Wyślij ten wpis znajomym!

35 przemyśleń nt. „Co by było, gdyby wszystko nagle się zatrzymało z powodu braku prądu? Blackout”

    1. „system dystrybucji paliw może zostać chwilowo sparaliżowany” No… nie chwilowo a do czasu przywrócenia energii elektrycznej. Dystrybutory benzynowe także potrzebują prądu do pracy.

      Pozostanie wybieranie paliw ze zbiorników za pomocą np. wiader. Kwestia wyobraźni co by się wtedy działo… .

      1. Ostatnio zwiedzając MOPY czyli miejsca obsługi podróżnych na naszych pięknych Polskich autostradach zauważyłem że stacje paliw mają dość spore agregaty diesla . Więc przynajmniej większe stacje by działały w sytuacji awarii sieci .

  1. Osobiście sam myślę, by mieszkanie wyposażyć w panele słoneczne, natomiast pojawia się problem, że nie mam balkonu oraz mam relatywnie małą powierzchnię (48 m2), co przy normalnym użytkowaniu sprawia, że ciężko trzymać zapasy (kilka butelek 5l to całkiem sporo!!). Inna sprawa, w przypadku blackout’u na terenie np całego regionu po co laptop? Żeby film obejrzeć? Szanse, że internet będzie działał są znikome (w końcu nawet komórki wymagają naziemnych nadajników, a te podłączone do prądu są).
    Co do przygotowań ogólnych, osobiście uważam, że prepersi przesadzają z przygotowaniami. Jasne, służby kiepsko działają, ale przygotować na wszystko się nie da, w dodatku wymaga pewnych nakładów czasu i finansów. A drobne przygotowanie w porównaniu do tego co mają prepersi to nikła kwestia.

    1. Zapasy żywności oraz wody, paliwa oraz niektórych lekarstw to nie jest przesada. Tak samo z instalacją fotowoltaiczną do czerpania prądu z energii słonecznej. To inwestycja obliczona nie tylko na niezależność energetyczną, ale również oszczędność rachunków za prąd.

      Przesadą może być budowa schronu w ogródku. Myślę, że są tańsze ale równie skuteczne metody schowania się pod ziemią. Dobrze zaprojektowana i skonstruowana piwnica jest pierwszym z brzegu przykładem.

  2. Ładowanie laptopa z nadzieją na internet to poza satelitarnym mało realne, gotówka na pewno się przyda, ale tylko w 1 na 100 sklepów może ktoś coś nam sprzeda (najprędzej na targowisku warzywnym) itp. Większość prawa i systemów doprowadzono do absurdu i brak prądu to większa katastrofa, niż tu opisana. Przeżyłem to kilka lat temu przy właśnie takim mrozie w prawie 400 000 mieście 🙂

    1. sklepy nie sprzedadzą towaru przy braku zasilania w kasie fiskalnej, kiedys przy awarii musialem sie niezle naprosic ekspedientkę przysłowiowy o chleb i mleko, by moje pieniadze zapisala na kartce i nabiła na kase pózniej – masz racje z tym targowiskiem – bez prądu normalne sklepy „nie istnieją”

  3. Dziwne są też przepisy dot posiadania broni zwłaszcza . Zwłaszcza broń czarno-prochowa nie wymagająca zezwolenia .Przecież taka broń może mieć nawet większą siłę obalającą niż mały pistolet do obrony osobistej , czarnoprochowce mogą mieć bardzo duży kaliber są też czarno-prochowe rewolwery 8 strzałowe jak masz takie 2 to daje 16 strzałów bez ładowania . Ale nawet klasyczny 6 strzałowy też jest bardzo groźny . Do tego może być niebezpieczny dla użytkownika w niewprawnych rękach może dojść do wybuchu prochu podczas ładowania . Łuk też może być bardzo groźny we wprawnych rękach zwłaszcza nowoczesny bloczkowy wykonany z nowoczesnych materiałów na taką broń może też powinno wydawać się zezwolenia ?

      1. Czemu nie ale dobrze by było żebyś ćwiczył strzelanie na strzelnicy z tej broni . Dobrze by było przejść jakiś instruktaż z kimś co ma doświadczenie z czarno-prochowcami bo można sobie zrobić krzywdę bez odpowiedniej wiedzy i minimum doświadczenia. Proch w rękach to nie przelewki

  4. Nie wzięliście w planowaniu środków zaradczych pod uwagę jednego z podstawowych czynników. Brak energii pociąga za sobą brak wody. Przeżyłem kilka blackoutów, w tym ten największy gdy zamarzający deszcz w 2011 r pozbawił prądu wielką część Polski nawet na kilka tygodni, a mnie na 8dni. Woda płynie przeważnie 1-2 dni, później wodociągi przestają funkcjonować, nie wiem, czy im się agregaty psują, czy też nie ma zapasu paliwa i środków na jego zakup, ale w różnych miejscach, w których został mnie blackout było tak samo. Do picia można się zaopatrzyć w zapas, większy problem z wodą do mycia się, spłukiwania wody w toalecie, zmywania, w dalszej kolejności do prania. Do powyższego potrzeba dla rodziny 4osobowej min. 2,5m3 na tydzień, jeżeli ludzie są przyzwyczajeni do komfortu, nawet kilka razy tyle.

    1. No tak teoretycznie wodociągi mają obowiązek mieć zasilanie awaryjne czyli wielkie agregaty diesla . I zapewne w dużych miastach by działały bez zarzutu ale w mniejszych miastach i na wsiach ?? Znając Polską mentalność i kulturę techniczną pewnie agregaty są ale albo niebyły długo odpalane i nie wiadomo czy by zadziałały albo zapas paliwa za mały ,albo jeszcze jakieś inne usterki .

      1. Ten temat był już poruszany przez Ciebie kiedyś i to chyba kilka razy. Dobrze jest mieszkając w mieście mieć choćby mały domek jako cel ewakuacji, w tym przypadku do przeczekania blackoutu. Poza sytuacjami kryzysowymi może służyć rekreacji. Tylko że to nieosiągalne finansowo dla większości ludzi.

      2. No generalnie to by było najkorzystniejsze dom poza miastem ze studnią w ogródku na co dzień studnią można by podlewać trawnik lub inne rzeczy a w sytuacji awaryjnej zawsze można nawet wiadrem wyciągnąć wodę . Ja bym jeszcze dodał panele PV na dach . Jakiś mały agregat i będziemy w lepszej sytuacji niż mieszkając w bloku w razie takiego kryzysu . Przydatny może być też kominek w domu jednorodzinnym zawsze niezależne od prądu ,gazu, sieci ciepłowniczej źródło ogrzewania kiedyś sam się o tym przekonałem jak przy minus 20 pękł piec c.o i w domu nie było ogrzewania ale był stary prosty kominek który całkiem nieźle się sprawdził oczywiście był też zapas drzewa .

  5. No cóż…
    Mieszkajac na wsi kilka z tych problemów mnie nie dotyczy,ale niestety pojawia się kilka innych 🙂
    Baterie do latarki, świece, woda, paliwo do agregatu… to wszystko w gospodarstwie rolnym (przynajmniej u mnie) jest „naturalne”…
    A w bloku?
    30-60 litrów wody (zwłaszcza jeśli jest piwnica) nie zajmie dużo miejsca, mały agregat i 20 litrów paliwa również…
    Nie martwił bym sie o lodówko-zamrażarkę, naprawdę?
    Nie ma prądu więc „galopem” wykorzystuję najpierw to źródło jedzenia, „suche” zostawiajac na później. Pusta, wyłączona lodówka robi wówczas za dodatkową szafkę na wodę i paliwo z piwnicy 🙂
    Przepraszam, ale trochę mnie dziwi „troska” o naladowanie w tej sytuacji laptopa lub komórki i dostęp do internetu. Uważam, że to naprawdę sprawa mało istotna… Małe radio na baterie jest w tym przypadku dużo pewniejszym źródłem informacji.
    Warto pomyśleć o małym akumulatorze: pociagnie dłużej niz baterie ze sklepu…

    Ktoś w komentarach wspomniał o dobrze zabezpieczonej piwnicy jako alternatywie dla schronu w ogródku na wypadek zamieszek. Mozna o tym wiele poczytać z pamiętnikó z II WŚ. Tak, sądzę, że to dobre, „minimalistyczne” rozwiazanie wszelako wskazane by taka piwnica miała ew. tunel ucieczkowy (i tu juz zaczyna sie zabawa).

    I na koniec broń…
    Czarny proch ma dwie spore wady: jest higroskopijny i bardzo agresyny chemicznie w stosunku do stali.
    W praktyce sprowadza sie to do tego, że albo trzeba nabitą broń przestrzeliwać wręcz codziennie, albo trzeba trzymać broń nienabitą…
    A poza tym samo posiadanie broni nic nie znaczy…
    Trzeba umieć ją obsługiwać (mniej ważne), oraz trzeba umieć jej użyć…
    I proszę mi wierzyć: „normalny” człowiek będzie miał niemałe opory by wycelować do innego człowieka nie mówiąc juz o tym by do niego strzelić. I jeśli nie będzie miał PEWNOŚCI, że sie przełamie to i bateria armat na nic mu sie nie przyda.

    1. Ogólnie racja, ale 60l wody to żaden zapas. Człowiek podobno może przeżyć pijąc 1l dziennie, ale życzę powodzenia, bo większość jest przyzwyczajona do 4l. Czyli na tydzień potrzebuje 28l wody pitnej, rodzina 2+2 152l, może trochę mniej, bo ludzie starsi i dzieci mogą pić mniej, ale w 30-60l nie ma szans się zmieścić. A gdzie woda do mycia się, spłukiwania toalety, mycia naczyń?
      Broń CP można nabić dopiero gdy zacznie się gorąco. Nigdy nie strzelałem do człowieka, ale chyba nie miałbym z tym problemu gdyby bronił siebie lub bliskich. Na pewno bym nie strzelił do złodzieja gdyby ten nie stanowił dla mnie zagrożenia, np. gdyby kradł mi samochód.
      Jeszcze jedna sprawa, choć graniczy to z absurdem, znam mnóstwo ludzi, którzy mieszkając w blokach na wyższych piętrach tak przywykli do windy, że nie potrafią wejść po schodach do swojego mieszkania, nawet młodzi ludzie, a co dopiero starsi.
      Ktoś musiałby im dostarczać żywność, wodę, lekarstwa albo trzeba ich wszystkich ewakuować. W W-wie jest mnóstwo bloków z wielkiej płyty powyżej 10pięter, niektóre nawet 20, do tego trochę współczesnych apartamentowców.

      1. Standardowe zużycie przeze mnie wody słodkiej na jachcie oscylowało (łącznie z „myciem” i gotowaniem) w granicach 4-5 litrów na dobę. Wiec na pierwsze – najgorsze – trzy dni, wystarczy. Później idziesz szukać. Mając szczęście mieszkać na parterze lub niższych piętrach zdążysz jeszcze kilkadziesiąt litrów utoczyć grawitacyjnie z rur.
        Mycie się (i naczyć) tudzież spłukiwanie toalety w warunkach ekstremalnych? No raczysz chyba żartować 🙂 Tak samo „koneiczne” jak naładowany laptop…
        Twoim naczelnym celem jest PRZEŻYĆ; przeżyć czystym to nie jest konieczność 🙂

        Wszyscy mówią, że nie mieliby problemu strzelić do czlowieka, zdecydowana większość w praktyce nie potrafiła by. I to zupełnie normalne, bo większości z nas tylko wydaje sie, że potrafią być dzielni 🙂

        1. Jeżeli nie będziesz spłukiwał toalety, pomijając że smród byłby odrzucający, to po wielokrotnym wypróżnieniu się do niej (może nawet2x) podczas próby spłukania by się zapchała. No w sumie można korzystać z torebek plastikowych i wyrzucać je do śmieci, ciekawe ile ludzi dałoby radę się przełamać psychicznie.
          Co do wody na jachcie ja też mało zużywałem własnej wody, bo wszędzie dookoła ona była.

          1. Ja mam problem braku wody teoretycznie rozwiązany w ten sposób, że mam instalację do pozyskiwania deszczówki, w sumie 600l. Też nie za wiele jeżeli nie będzie padało, jednak większym problemem jest kanalizacja podciśnieniowa u mnie w dzielnicy, bez prądu pewnie przestanie działać. Do nie dawno miałem szambo, co było bezpieczniejsze, ale musiałem je usunąć gdy kanalizacja została wybudowana. Teraz właściwie tylko kanalizacje podciśnieniowe buduje w osiedlach domków jednorodzinnych. Pozostaje mi wtedy ewakuacja, nie będę czekał aż utonę we własnym g. 🙂

          2. Sposobów na wypróżnianie się bez użycia WC jest od groma 🙂
            To co MUSISZ mieć to słodka (nie zawsze) woda do picia. I naprawdę – pływając po morzu – te 4 lub 5 litrów wystarczało w zupełności na wszystko łącnzie z myciem (z opłukaniem się był problem)…
            Do innych celów wody mieć nie musisz, bo przy odrobinie kreatywności (tudzież samozaparcia) znajdziesz alternatywę „bezwodną”.

          3. Podobno może wybić jak przestaje działać, ja tego nie doświadczyłem ale wielu znanych mi ludzi tak, zalewało im domy, a na ulicy powstały fontanny przy studzienkach. Odpowiadały za to jednak awarie sprzętu po stronie operatora i błędy projektowo-wykonawcze, a nie brak prądu. Na pewno jak jednak zostanie wyłączona, to się szybko zapełni i będzie zalewała budynki.
            Nawet kanalizacja grawitacyjna korzysta z przepompowni, więc i ona przestanie działać, ale może wtedy będzie ścieki wywalać jakimiś studzienkami, a nie toaletami na parterze.

  6. Komórki mają szanse działać bo stacje bazowe na ogół maja agregaty ,chodziło mi o przykład żeby różne odbiorniki działały np czajnik bezprzewodowy z tym że do czajnika potrzeba większej mocy ok 2 KW . Co ciekawe są też czajniki samochodowe na instalacje 12 v lub 24 v o mniejszej mocy koło 300 wat używałem kiedyś takiego czajnika gotuję wodę dłużej jakieś 5 do 10 min ale bywa przydatny . Również jako alternatywa dla paskudnych kawek za 8 zł na stacji .

    1. Wiesz Andrzeju. Do gotowania wody i posiłków w przpadku braku zasilania sieciowego lepsza (bo efektywniejsza) jest butla gazowa i kuchenka choćby turystyczna niż czerpanie prądu z agregatu prądotwórczego.

      1. Kuchenka turystyczna to niezły pomysł kierowcy TIRÓW takich używają na postojach . Zawsze jest to niezależne źródło można choćby kawę zrobić .

  7. A swoją drogą uważam, że wszyscy jak jeden mąż powinniśmy mieć na wyposażeniu pieluchomajtki 😀
    Bo jak rzeczywiście nastąpi blacout to każdy z nas bohatersko zrąbie się w majty z przerażenia 😀

    To tak na wesoło, żeby trochę „pary” upuścić 😀

    1. U dziadków nie było w domu bieżącej wody, nie było toalety w domu, była kuchenka na węgiel i piec kaflowy, prądu czasem nie było, człowiek siedział przy świeczce – mimo to z wielką przyjemnością jeździłem do dziadków i siedziałem u nich długo…

      …aha komputera nie było, telefonu i internetu też.

      1. ha… wakacje u dziadków-preppersów 😉 to coś niezapomnianego.
        Tylko, źe wiesz… dzis wysłanie dziecka w takie warunki groziłoby odebraniem dziecka rodzicom.
        Znęcanie się psychiczne nad dzieckiem (jak moze żyć bez prądu i dostępu do neta!) i narażanie na śmierć (dostęp do kuchni węglowej i świeczki!).

  8. A co zrobią wszyscy uzależnieni od fejsa są ludzie co non stop muszą sprawdzać fejsa w smartfoonie to będzie taki odwyk przymusowy.

  9. A i jeszcze jedna ważna sprawa w Polsce nawet jak jakimś cudem dostaniemy pozwolenie na broń np prowadzimy kantor wymiany walut . To w zasadzie w sytuacji zagrożenia życia lepiej tej broni nie używać bo zrobią z ofiary przestępce taki mamy kraj do USA nam daleko gdzie można użyć broni tylko dlatego że ktoś naruszył naszą posiadłość warto to obejrzeć https://www.youtube.com/watch?v=0Dwz3xyja7w

  10. Laptopy, internety itp 😀 – na diabła? a i tak nie będzie działać.
    Lepiej pomyśleć o:
    – radiu i to nie na baterie, ale na korbkę – słuchanie komunikatów z całego terenu (stacje radiowe mają możliwości działać pomimo blackoutu). W zestawie jest też najczęściej latarka.
    – CB również na korbkę – j/w. Kontakt ze światem – informacje.
    – prądnice na korbkę – naładujecie tym telefony, jak już są Wam niezbędne, ew ładowanie małego powerbanka. I jak już chcecie działać to raczej tablet, niż laptop.
    – woda – czy wiecie, gdzie jest najbliższe ujęcie wody pitnej, ale bez konieczności użycia prądu? Np. stare pompy? Nie? to czas najwyższy odrobić pracę domową. Dziś awarie wody to norma – z reguły dostarczają beczkowozami, ale może i to zaniknie. Podpowiedź – warto szukać w okolicy ogródków działkowych.
    – ogrzewanie – co będzie jak to walnie w zimie np. przy – 20? Cyrkulacja wody ustanie. Jakie są alternatywne źródła ogrzewania?
    – narzędzia obrony – słusznie – jeżeli to będzie krótkotrwałe, to raczej nic się nie stanie, ale jak się przeciągnie do kilku dni i dłużej, to pojawią się co bardziej przedsiębiorczy, co zechcą się wzbogacić, albo zabrać słabszemu np. paliwo.
    i chyba najważniejsze – zawczasu myśleć o ucieczce z miasta.
    Na wsiach szanse na przeczekanie czegoś takiego znacznie wzrastają.

  11. Setti powiem ci tak raz mi się zdarzyła awaria pieca przy minus 20 stopniach były pewne niedogodności ale na szczęście był prosty kominek oraz dodatkowo w oddalonych od kominka pomieszczeniach grzejniki elektryczne szału nie było bo coś koło 14 stopni było w domu ale dało się to spokojnie przeżyć bez jakiejś większej spiny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.