Co by było, gdyby wszystko nagle się zatrzymało z powodu braku prądu? Blackout

Blackout – rozległa awaria zasilania, czyli co by było gdybyśmy obudzili się rano i wszystko nagle by się zatrzymało z powodu braku prądu.

W zeszłym roku lato było wyjątkowo upalne temperatury podchodziły pod 40 stopni w dodatku opadów deszczu było jak na lekarstwo poziom rzek się obniżył elektrownie zaczęły mieć problemy z wodą do chłodzenia turbin, a jakby tego było mało nasz największy smok narodowy czyli elektrownia Bełchatów miała wyłączony jeden z bloków energetycznych, przez co kolejne 800 MW wyleciało z systemu. Swoje 5 groszy dorzuciło także chłodzenie budynków wszak klimatyzatorów nam przybywa.

No i się zaczęło, pierwszy raz przeciętny Kowalski usłyszał w TV słowo blackout. System energetyczny był na granicy wytrzymałości w każdej chwili nasz kraj mógł zostać pozbawiony zasilania. Przy 40 stopniowym upale, w czasach kiedy praktycznie wszystkie urządzenia są zasilane elektrycznie, od lodówki zaczynają,c na bankomatach kończąc, byłaby to prawdziwa katastrofa na pewno były by ofiary śmiertelne. Pierwszy raz od czasów przed rokiem 89 wprowadzono stopnie zasilania, przemysł musiał powyłączać najbardziej energochłonne odbiorniki. Galerie handlowe musiały przykręcić klimatyzację, lokomotywy miały obowiązek ruszać wolniej oraz jechać z mniejszą prędkością. Do blackoutu na szczęście nie doszło, gorące lato minęło, ludzie szybko zapomnieli o tym że prąd w gniazdku nie bierze się z powietrza.

7521155218_1c3a81c784_z

Tylko co by było gdyby taka sytuacja wydarzyła się np Zimą przy 20 stopniowym mrozie, na świecie takie awarie się zdarzały, więc nie jest to coś nierealnego np. Kanada, rok 1965, 30 mln ludzi straciło prąd, w domu marznący deszcz dosłownie powywracał do góry nogami większość sieci przesyłowych, lub USA, rok 2003, na skutek przeciążenia sieci doszło do rozległej awarii. Przyczyny blackoutu mogą być różne ekstremalne zjawiska pogodowe, przestarzałe sieci energetyczne, awarie techniczne oraz nowe zagrożenie atak terrorystyczny.

Zadajmy sobie pytanie, czy byli byśmy wstanie przeżyć tydzień bez prądu, zachowując jako tako standard życia? Jak się możemy przygotować na taką sytuację? Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to zapewnienie sobie jakiegoś zasilania awaryjnego, żeby tak kluczowe elementy jak lodówka, pompki centralnego ogrzewania w domach jednorodzinnych mogły działać, na rynku są specjalne akumulatory nazywane UPS, są nawet wersje przeznaczone tylko do podtrzymywania pracy pompki C.O., tylko to da nam maksymalnie 8 do 24 godzin, a my musimy przeżyć tydzień.

Najbardziej sensowny wydaje się mały agregat prądotwórczy i jakiś zapas paliwa. Nawet mieszkając w bloku możemy wystawić mały agregat na balkon moc 1 kw do 2 kw zapewni działanie lodówki oświetlenia i laptopa. Ceny najmniejszych agregatów zaczynają się od 700 zł do nawet 2 tyś zł i więcej, większe generujące 5 kw i więcej to już koszt powyżej 5 tys zł. Jaki wybrać – to już jest indywidualna decyzja każdego, czy i ewentualnie jaki agregat chciałby kupić, jeżeli już mamy agregat powiedzmy taki mały 2 do 3 kw trzeba go regularnie odpalać uzupełniać oraz wypalać trochę starego paliwa, zmieniać olej raz do roku, bo jeżeli odstawimy go w kąt na 5 lat i nagle sobie o nim przypomnimy, wtedy jak będzie nam potrzebny, to zwyczajnie nie odpali.

8145473976_21658979fa_zJeżeli jednak nie zdecydujemy się na zakup takiego urządzenia, to jest jednak dość spory koszt i każdy musi sobie sam oszacować, czy warto ponosić takie koszty to co możemy zrobić. Na pewno przyda się kilka dobrych latarek, przetwornica samochodowa to też świetny pomysł. Możemy mieć napięcie 230 V i moc ok 500 watów wystarczy do naładowania telefonu lub laptopa. Jakiś zapas nie psującej się żywności w puszkach czasem może się okazać, że nawet markety będą musiały masowo wyrzucać i utylizować psujące się produkty mięsne i inne.

Samochód zawsze zatankowany do pełna plus jakiś niewielki 10 litrowy, lub większy zapas paliwa. Możliwe, że konieczna będzie tymczasowa ewakuacja, albo transport kogoś do szpitala, a system dystrybucji paliw może zostać chwilowo sparaliżowany. Zapas wody przy tygodniowej awarii najważniejsze służby w tym wodociągi powinny działać, bo mają awaryjne zasilanie, ale i tak na wszelki wypadek kilka 5 litrowych butelek z wodą nie zaszkodzi.

Coś do obrony osobistej – posiadanie broni w Polsce jest niemal niemożliwe dla przeciętnego obywatela, choć są pewne wyjątki, np zapisanie się do stowarzyszenia strzeleckiego i ubieganie się o broń sportową lub zapisanie się do koła łowieckiego z tym że do koła łowieckiego będzie bardzo ciężko się dostać osobie bez znajomości od taka już jest natura kół łowieckich, ale stowarzyszenia strzelectwa sportowego przyjmują nowych członków i to jest bardziej realna możliwość.

Są też bronie nie wymagające zezwolenia jak broń czarnoprochowa, lub pistolety gazowe, paralizatory – można się w coś takiego legalnie zaopatrzyć. Dobrze by było zabezpieczyć dodatkowo swoje mieszkanie przed włamaniem, bo takie zjawiska mogą się nasilać w okresie rozległej awarii sieci, jakiś dodatkowy zamek w drzwiach w domu jednorodzinnym, jakieś kraty w newralgicznych oknach, np małe okienka piwnicy lub okna na parterze umieszczone nie od strony ulicy a z tyłu domu, oczywiście nie zachęcam do okratowania całego domu, mam na myśli tylko
najbardziej narażone punkty.

Ostatnim pomysłem, jaki mi przychodzi do głowy, jest zainwestowanie w panele fotowoltaiczne, jest to trend który będzie się rozwijał obecnie opłacalność jest dyskusyjna ale takie panele dadzą nam przynajmniej częściowe zasilanie w sytuacji awarii. W bloku mieszkalnym również możemy mieć mały panel choćby na balkonie zawsze jakieś niewielkie urządzenia zasili. No i oczywiście nie zapominajmy o choćby tygodniowym zapasie gotówki.

16115343_f222da102b_z

Podsumowując, warto być przygotowań tym na takie scenariusze ale nikogo nie namawiam do skrajnych zachowań jak to robią tzw. preppersi przy odpowiednim przygotowaniu jesteśmy w stanie przeżyć na całkiem przyzwoitym poziomie tydzień takiej awarii. Wszystkie służby mają agregaty straż pożarna, szpitale, policja, większe stacje bazowe telefonii kom., nawet niektóre markety. Więc o ile się nieco przygotujemy, to w tydzień nie grozi nam średniowiecze i destabilizacja sytemu jaki znamy obecnie.

Gdyby jednak kryzys utrzymał się dłużej, implikacje mogły by być dużo poważniejsze i z całą pewnością były by ofiary. Warto za tym czasami zastanowić się nad tym, skąd bierze się prąd w gniazdku i pomyśleć co byśmy zrobili jakby go nagle zabrakło.

Pozdrawiam,

Andrzej z Leszna