Za co ja mam lubić Wrocław?

Kolega mojego Klienta parkuje auto przy jakimś sklepie specjalistycznym we Wrocławiu. Głowę ma dość zaprzątniętą myślami, która część będzie lepsza do jego wyczynowego roweru. Nagle przed nim, miedzy samochodami wyrasta znikąd dwóch dryblasów, ogląda się za siebie, wyjście z drugiej strony zastawia mu kolejnych dwóch kołków.

Jest biały dzień, nie jest to bynajmniej jakiś zaułek, po ulicy kręcą się ludzie.

No to masz wp***dól! – oznajmia herszt bandy.

– O co wam chodzi – to jakaś pomyłka – bierzecie mnie za kogoś innego.

– Nie koleś, chodzi nam k**** właśnie o ciebie.

– O co chodzi?! Co ja wam zrobiłem? – nie odpuszcza Kolega.

– Masz wpi***ól za DLU!!!

10552034875_0b034b9d3a_zCzytelnikom wyjaśniam, że DLU to początek rejestracji, którą mają samochody z Lubina. Tym, którzy nie kojarzą tego miasta, wyjaśniam, że nie chodzi o LubLin, tylko właśnie o Lubin, w okolicach Wrocławia, miasto górnicze, siedzibę koncernu KGHM, gdzie mieszka autor. Wrocławianie, a przynajmniej ich cześć, nienawidzą ludzi z Lubina z powodu drużyny piłkarskiej – Zagłębie Lubin, konkurencyjnej dla Śląska Wrocław.

– Ale o co wam chodzi z tym DLU? – drąży Kolega, przestraszony już nie na żarty, adrenalina nie pozwala odpuścić.

– Eeee…. no za Zagłębie Lubin masz wp***dól!

– No ale ja nie jestem kibicem Zagłębia Lubin!!! Wasze porachunki to nie moje sprawy!!!

– I co się teraz wypierasz pie****ony tchórzu – nadaje herszt – patrzcie, tacy to są odważni frajerzy z Zagłębia.

– No ale ja nie jestem kibicem Zagłębia Lubin i w ogóle nie jestem kibicem piłkarskim. Ja jestem kolarzem i fanem kolarstwa, kibicuje CCC Polkowice!!! W życiu na meczu Zagłębia nie byłem!

– Eeee…. – zacina się herszt kiboli – yyyy…. aha… ten no…. eeee…. no to masz k***a dzisiaj szczęście!

Kibole Ślaska Wrocław znikają równie szybko jak się pojawili. Kolega z Lubina stoi, pikawa mu dalej wali ze zdenerwowania…

3039425836_5a44c46aa4_zNiestety to nie jest odosobniony przypadek i nie wszystkie sytuacje skończyły się wymianą zdań. Nie jeden chłopak z Lubina dostał za DLU na numerze rejestracyjnym auta. Nie jeden samochód z DLU po powrocie na parking stał w przebitymi oponami, nie jedna karoseria auta z DLU została przerysowana gwoździem na całej długości.

7232458062_861b20d86c_zJestem z Lubina, kibicem piłkarskim jestem sporadycznym, na meczu pojawiam się raz na rok, albo i na dwa, z reguły siedząc w sektorze prasowym lub poza strefą kibica. Ot… towarzysko. Lubię raz na jakiś czas oglądnąć dobry mecz Zagłębia Lubin, choć nie śledzę tabel i wyników rozgrywek, lubię raz na ruski rok oglądnąć z Kolegami w pubie przy piwku mecz reprezentacji Polski. To wszystko.

Wjeżdżając jednak do Wrocławia z moim dzieckiem i żoną, wiem, że ląduję w strefie zagrożenia i podwyższonego ryzyka. Kibice Śląska Wrocław nie przebierają, lubią dowalic każdemu z DLU.

Blach DLU nie zmienię, miasta w którym się wychowałem nie zamierzam się zaprzeć, wychowałem się w górniczej rodzinie z Lubina i się tego nie wyrzeknę. Czy ja mam lubić Wrocław? I jeśli tak, za co mam go lubić? Jak ja mam się czuć we Wrocławiu. Mieście nieprzyjaznym dla ludzi z DLU.

Wiem, że czyta mnie także wielu Wrocławian – potraficie mi odpowiedzieć?

30 przemyśleń nt. „Za co ja mam lubić Wrocław?”

  1. remi pojedź do castoramy i kup trzonek od siekiery, jeden trzymaj w bagażniku, drugi pod siedzeniem jak jedziesz do wro.

    *** sie nie przyczepią

    zawsze możesz powiedzieć, że ojcu sie siekiera zepsuła i wieziesz naprawiać

    1. Cenzura Kolego, sorry. Policjantów ani innych zawodów na blogu nie wyzywamy. Pomysł oryginany, że tak powiem, ale nie o takie bezpieczęństwo mojej rodziny we Wrocławiu mi chodziło.

  2. Za co Pan to nie wiem 😉 patrząc na takie sytuacje to się nie dziwię, ale niektórych rzeczy nie zmienimy, a szczególnie myślenia takich ludzi jak tu opisano, ale też nie można patrzeć na Wrocław tylko przez pryzmat tej niemiłej sytuacji 😉

  3. Naklejka na samochód: „Nie jestem kibicem”
    Ale tak na serio, jako mieszkaniec Wrocławia kiboli praktycznie nie zauważam (poza czasem okołomeczowym kiedy mają za darmo transport MPK). Więc wydaje mi się, że ciężko żeby mieszkańcy coś mogli doradzić. Tu raczej trzeba pytać innych przyjezdnych jak sobie radzą z tym tematem

    1. Jak sobie radzą ludzie z Lubina? Ci stale dojeżdżający do pracy biorąc auto z leasingu wybierają raczej blachy warszawskie czy wrocławskie (wg siedziby oddziału firmy leasingowej), niektórzy kupują rejestracje premium tylu „ABC MIETEK PL”

      Pod osiedlową siłownią nie raz parkują auta z blachamu wrocławskimi, czy takimi leasingowymi i nikomu opon nie przebito, ani nikt za nie nie dostał w buzię, mimo, że ulica ma opinie bandyckiej.

      Lubin to jednak wyższa kultura.

  4. jestem we Wrocławiu mniej więcej raz w tygodniu, jeżdę zawsze autem o numerach zaczynających sie oczywiście od DLU, mam auto warte sporo wiec mogłoby komuś przeszkadzać i kolić w oczy, że fajne, ze zl… jednak nigdy nic mi sie z autem nie stało, jeżdzę po rożnych dzielnicach Wrocławia, od tych lepszych po gorsze i zawsze kiedy jakiś znajomy ze zdziwieniem i takim ironicznym spojrzeniem życzy mi powodzenia: wybucham głośnym śmiechem!!! Moim zdaniem szukania dziury w całym. Takie rzeczy dzieją sie w całej Polsce, w każdym z miast, nawet w tych najmniejszych, z w Lubinie afery i bijatyki są miedzy Lubinianami, więc i od ‚swojego’ można zarobić za nic w zęby i zastać porysowane auto pod supermarketem. Audi mojej mamy zostało potraktowane kluczem właśnie na parkingu w Lubinie i co? Moze Polkowice są za to winni? Uważam ze trzeba na siebie uważać w każdym mieście, bo to czy jesteśmy mieszkańcami tego miasta czy nie, nie czyni nas bezpieczniejszymi.

    1. Joanna, nie jesteś mężczyzną – może kibole mają jednak jakiś tam respekt do damy.Cieszę się, że Twoje autko we Wrocławiu jest w calości – zapewne parkujesz w jakiś lepszych dzielnicach.

      1. Załóżmy że zły kibol mnie obserwuje i uznaje: a oszczędzę ją, bo to kobieta… Wiec ile jest takich sytuacji? Uważam, ze znikoma ilośc, przecież ja nie siedzę cały czas w aucie… A przez 2h na parkingu w centrum moze sie wiele zdarzyć i 99 na 100 osób nie wie ze jestem kobieta. Życzę miłego dnia i radzę przestać wyolbrzymiać problemy, bo właśnie przez takie artykuły i mowię tu o obu stronach, bo Wrocław tez boi sie o auta zostawiane u nas… powstają jeszcze większe konflikty, jest nam wmawianie ze sie nienawidzimy, a prawdziwa wojna miedzy klubami i inne tego typu ślizgie sprawy załatwiane są po cichu bez udziału tych, którzy niby czekają tylko na to, aby uszkodzić każde przejeżdzające auto DLU

        1. no i sama zdradziłaś swój sekret… „A przez 2h na parkingu w centrum”

          ładnie oznakowane, monitorowane centrum, z dużą ilością mundurowych… autko zostawione na 2h, no to w Twoim przypadku o czym tu mówić

          1. Zostawiam auto w wielu miejscach, napisałam o tym wcześniej… Gorszych i lepszych… Centrum to była taka metafora. Łapanie za słówka i tak nie zmieni mojej wypowiedzi. To tak jakby zostawić auto w Lubinie przy ulicy chocianowskiej i przy prusa. I tu i tu centrum, a jednak przepaść;)

          2. nie łapie cię za słówka – ok – parkujesz w zaułkach i jest ok – masz po prostu szczęście, lub twoje auto z jakiś powodów nie budzi zainteresowania kiboi – i tyle

  5. a i ważny szczegół mojego komentarza gdzieś zniknął… Żeby było ciekawie: parkuje gdzie mi się podoba, często na uboczu żeby przyciąć na opłatach za postój:D do tego często nocuje we Wrocławiu i napewno nie stoję przy oknie patrząc czy auto cale i zdrowe czeka na mnie haha:)

  6. Niestety ale wyładowywanie się na samochodzie albo przypadkowych osobach jest oznaką słabości. Widać panowie mają przykre wspomnienia ze spotkania z kibicami Zagłębia i stąd może taka frustracja? Nie rozumiem.

  7. Powiem, tak nie raz słyszałem i widzialem samochody na DLU przerysowane lub słyszałem zaczepki ze strony wrocławskich kibiców a raczej nudzących się szczeniaków. Bo jeśli chce ktoś się mierzyć to niech to zrobi na grillu lub zaczaji się na tych co jadą na mecz. W dzień powszedni nie masz na to wpływu skąd pochodzimy. To taki lokalny patriotyzm. Ale muszę przyznać czy to Wrocław, Warszawa, Kraków czy inne miasto zawsze znajdzie się kilku mądrych bo im się tablica nie podoba. Tylko pytanie dlaczego jest ich zawsze więcej niż jeden, zwykle kalkulatory. Bo samemu to jak mysz pod miotła cicho siedzą. Tylko w grupie cwaniaczki. Tak to już bywa i mentalności nie zmienisz.

  8. od kolegi z FB:

    Tomasz Mucha Dlatego nie chodzę na mecze piłkarskie. Nie tylko nie interesuje mnie piłka nożna, ale nie chcę się indentyfikować z tą bandą ćwierćinteligentów. Są Kibice i kibice- wiadomo, nie każdy jest taki jak opisywany w artykule. Ale dewastować komuś auto tylko ze względu na tablice rejestracyjne? Debilizm! Wypożyczalnie samochodów, np ta z Lubina (już w Warszawie) ma całą flotę pojazdów, które jeżdżą po całej Polsce na tablicach DLU… i co? Wpadasz do zwaśnionego miasta wypożyczonym autem i masz lipę, bo DLU? Ludzie opanujcie się! Dawniej na mecze chodziło się całymi rodzinami skupiając się na dopingowaniu swojej drużyny a nie na darciu japy wyzywając przeciwną drużynę nie przebierając w epitetach, że o mordobiciu nie wspomnę. Ręce opadają.

  9. To po co przyjeżdżasz do Wrocławia? Nikt Cię tu nie zaprasza też. Jesteś dumny ze swojego miasta, to siedź tam. A tak to piszesz jakiś denny artykuł o tym ja groźni są kibole i inni debile co to czytają, a kibola na oczy nigdy nie widzieli walą takie komentarze jak ten z fb właśnie. Na mecze nie chodzisz, ale fotkę profilową oczywiście trzeba było sobie wstawić ze stadionu.

    1. Wrocław jest stolicą mojego regionu, Dolnego Śląska, do Wrocławia jako siedziby władz wojewódzkich idzie spora część płaconych przeze mnie podatków, w tym podatków z KGHMu. We Wrocławiu są regionalne instytucje obsługujące mnie, jako Dolnoślązaka, za moje pieniądze z moich podatków. Generalnie powinienem we Wrocławiu czuć się jak u siebie w domu, przez blachy DLU nie mogę, bo ludziom takim jak ty się to nie podoba.

      Fotka profilowa jest ze stadionu i nie zamierzam zapierać się pochodzenia z Lubina, ani Zagłębia Lubin – lokalnej drużyny. Nie jestem jednak tzw. „kibolem” biegającym z kastetem po dzielnicy i nie uczestniczę w „waszych” potyczkach – moim hobby jest blogowanie i komputery – a nie jakaś chuliganka.

      Co więcej mam święte prawo oglądać sobie dowolne rozgrywki sportowe, kolarstwo, skocznie Małysza, jazdę figurową – i nic ci do tego. Jeśli przyjadę np. na mecz Reprezentacji na stadion do Wrocławia, wybudowanego też z moich podatków – też nic ci do tego.

  10. „Dawniej na mecze chodziło się całymi rodzinami skupiając się na dopingowaniu swojej drużyny a nie na darciu japy wyzywając przeciwną drużynę nie przebierając w epitetach, że o mordobiciu nie wspomnę. Ręce opadają.”

    No właśnie, ręce opadają przez takie komentarze. Mówisz o latach 20 poprzedniego wieku, czy których? Bo chyba nie za bardzo wiesz co się działo na stadionach w latach 90-tych, czy 80-tych.

  11. Remigiuszu, na buców trafić można wszędzie, nie tylko we Wrocławiu…
    Co prawda mi sie to juz od dawna nie przytrafia („staruszków” – podobnie jak i kobiet – nie biją? 😉 ), ale kuzyn co rusz załapuje się na takie „średnio przyjemne” sytuacje…
    On ma na to patent…
    Wyciąga w razie potrzeby z kieszeni Gwiazdę Afganistanu i pyta: „panowie, chcecie bić polskiego żołnierza?” Działa, bo kibole często-gęsto uważają sie za patriotów…
    Fakt,kuzyn ma to odznaczenie „na legalu”, ale kopię kupić można już za 30-40 zł

    1. Ty, ale słuchaj. Co to za honor dla kibola opaść w kilku Twojego kuzyna – żołnierza i mu buzie oklepać?

      1. Może i honor, ale jakie ryzyko…
        Na ułomka nie wygląda, a służy… no… na pewno nie w kwatermistrzostwie 🙂
        Czterem kiedyś dal radę…

        1. A wiesz Drogi Romanie czym się zasadniczo różni Lubinianin od Wrocławianina?

  12. Podstawową – jak dla mnie – różnicą jest to, iż Wrocławian nie lubię, a Lubinian tak 🙂
    Odnosi sie to rzecz jasna wyłącznie do osób, które osobiście znam lub znałem.

    1. Radykalna różnica etniczna kulturowa jest taka, że jak dziadek Wrocławianina i dziadek Lubinianina jechali w 45tym tym samym pociągiem, w wagonach bydlęcych spod Lwowa, to wagon tego pierwszego odczepili na Hauptbahnhoff Breslau, a wagon tego drugiego dopiero na bocznicy Bahnhoff Strasse, Lueben, Schlesien.

  13. Po latach alergicznego reagowania na wszystko co związane z piłką nożną teraz praktykuję zimną obojętność. Przykro jednak czytać, że z powodu czegoś tak abstakcyjnego jak tablice rejestracyjne ludzie nie mogą spokojnie jeździć po kraju i parkować gdzie chcą. Równie dobrze można by się obawiać nosić skarpetki w kolorze niezgadzającym się z barwami lokalnej drużyny.
    Obecnie kibicuję jedynie polskim graczom Baduk i arabskim szejkom. Może jak wykupią wszystkie stadiony i przemianują je np Stadion Katarskich Lini Lotniczych we Wrocławiu, Poznaniu czy Lubinie to jeden z drugim puknie się w swój zakuty łeb.

  14. „Jak ja mam się czuć we Wrocławiu. Mieście skrajnie nieprzyjaznym dla obcych” – pytasz. Odpowiem Ci jako człowiek urodzony we Wrocławiu i żyjący tu nieprzerwanie od 52 lat. Nie wiedziałem, że za DLU się u nas obrywa. Jeśli tak jest, to nie jest to chluba dla miasta.

    Nie uzasadnia to jednak pisania, że Wrocław jest miastem nieprzyjaznym dla obcych. To nie Wrocław, lecz garstka jego mieszkańców. Miasto jako takie nie jest ani przyjazne, ani nieprzyjazne. Miasto jak miasto. Wrocław nie jest żadnym Wroclove ani miastem spotkań, jak chciałaby miejscowa propaganda, zarazem nie aspiruje też do miana polskiej stolicy ksenofobii.

    Zwykłemu człowiekowi jest tu obojętne, czy i komu kibicujesz, gdzie mieszkasz i co masz na blachach. Cokolwiek więc mówią lub czynią kibole – proszę, nie krzywdź miażdżącej większości mieszkańców Wrocławia poprzez wydawanie opinii o niej całej.

    1. Drogi Wkurzony, może i Wrocław jest miastem przyjaznym dla Ciebie, dla turysty z Niemiec, dla Warszawiaka… Może Ty jesteś pozytywnie nastawiony do mnie, ale słuchaj…

      W Lubinie przy kładce KEN (przelotówka przez Lubin, przystanki) grupa trzech rosłych Wrocławian, gościnnie w Lubinie, oklepuje buzię chudemu dzieciakowi z mojego sasiedztwa. Zabieraja mu oczywiście czapkę z emblematem piłkarskim i szalik… Marek chodzi dlugo z wielką śliwą pod okiem przypominając o przyjazności Wrocławian wobec ludzi z Lubina.

      1. To po co ubierał te barwy? Jak się paraduje w szalikach, to trzeba się liczyć z konsekwencjami. Ubierając barwy niejako wpisuje się w pewne grono osób i zgadza się na niepisane zasady. Poza tym pewnie Markowi się spodobało i na następny raz to on będzie łowcą.

        1. Chyba jesteś śmieszny, dzieciak zafascynowany piłką nożną ubrał sobie czapkę z emblematem i szalik i co z tego?! To jest godny przeciwnik dla was?

          Niepisane zasady?

          Jak będę chciał kiedyś dziecku pokazać mecz i ubierzemy, w naszym mieście, barwy naszego własnego klubu, to co – też wyskoczycie bohatersko? A niestety – znam taki własnie przypadek też. Wyskok „Ślązaków” do tatusia z dzieckiem i obicie.

          Sami to oceńcie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.