Wybrać mieszkanie czy dom? Część 1.

Wyślij ten wpis znajomym!

Wiele osób w tzw. wieku produkcyjnym stoi na pewnym rozdrożu. Czy kupić mieszkanie (ostatnio było kilka artykułów o developerce) czy zainwestować we własny dom. Docelowo sam należę do tej grupy osób.

O wyborze i zaletach obydwu rozwiązań już nie raz pisałem, natomiast mam wielką ochotę na nowo przemyśleć sobie sprawę. Być może czytelnicy podpowiedzą fajne argumenty i myśli. Wiele razy z naszych dyskusji wyniosłem coś pozytywnego (to jest duży pozytyw prowadzenia bloga).

Zalety mieszkania:

  • koszty związane z ogrzewaniem na ogół mniejszej powierzchni są niższe – w najbliższych latach cena energii będzie szła do góry
  • ciężar okresowych napraw i remontów budynku oraz jego otoczenie spoczywa nie na Tobie, ale na wspólnocie mieszkaniowej / administracji
  • nie musisz się martwić o sprzątanie okolic budynku, odśnieżanie, odśnieżanie dojazdu
  • w lecie nie muszę się martwic koszeniem trawy, oczywiście płacę ca to dodatkowo, ale mam komfort
  • mieszkania są zwykle lokalizowane w granicach miast, przy jakiejś linii komunikacji miejskiej (przecież nie zawsze można liczyć na samochód), jest zwykle bliżej
  • niemal każdy właściciel domku, którego znam ma minimum dwa samochody (to dodatkowe koszta i czas), w mieszkaniu w mieście można się nawet obyć bez samochodu
  • koszty paliwa i dojazdów będą rosły w najbliższych latach – to nieuniknione (peakoil), dzielnice mieszkaniowe są zwykle bliżej centrum niż obszary ‚domkowe’
  • mieszkanie zapewnia dobry układ czasowy dla człowieka, który ma nienormowany czas pracy, albo pracę dłuższą niż 8h – płacisz czynsz i masz więcej wolnego czasu dla siebie
  • mieszkanie samo w sobie jest tańsze w zakupie niż osobny dom (raty kredytu?)
  • mieszkanie łatwiej sprzedać na rynku wtórnym i kupić nowe (większa mobilność)

Czy znasz jeszcze jakieś argumenty za wyborem mieszkania zamiast domu?

643px-1St_Leonards,_New_South_wales

Docelowa decyzja na pewno nie jest łatwa. Mieszkanie ma oczywiście pewne niedogodności, z kolei własny dom to nieustanna krzątanina, patrząc na posiadaczy domów w rodzinie widzę nieustanne prace w domu i naokoło domu a przecież człowiek myśli o jakiejś karierze zawodowej, rozwoju firmy, zmianach – kiedy ma być na to czas? Jeśli nie ma się unormowanego 5-dniowego tygodnia po 8h pracy, lub nie jest się emerytem to trochę trudno o dom, nieprawdaż?

Mieszkanie wydaje mi się lepszą opcja dla młodych – spragnionych aktywności i raczej miejskiego życia. Dom kojarzy mi się z osobą starszą, pragnącą spokoju, wygody i niekoniecznie bliskości miasta.

Budowa domu to także zupełnie inna historia, poczynając od finansów, po tzw. fachowców i ekipy budowlane – chyba każdy znajomy posiadacz domu miał z nimi niezłe przygody (a czy to o takich slyszałeś/aś?).

W kolejnym wpisie przemyślę argumenty na rzecz własnego domu. Tymczasem zapraszam do rozmowy.

C.D.N.


Wyślij ten wpis znajomym!

31 przemyśleń nt. „Wybrać mieszkanie czy dom? Część 1.”

  1. mieszkam od kilku lat w podwarszawskim domku. i gdy rozważałem tę kwestię to jeszcze przychodziła mi do głowy opcja taka: w mieście masz dostęp do kultury wszelkiego typu, która jest blisko.
    znacznie bardziej rozwinięta infrastruktura różnego typu.
    odśnieżają ulice [teraz to ważne]
    w nowych blokach Twoi sąsiedzi są w Twoim wieku. wbrew pozorom to wazne. kupiłem dom raptem dwa km od Warszawy, ale wszyscy na około są w wieku moich rodziców i właściwie nie ma z kim się spotkać i pogadać.

    ale mimo wszystko i tak się cieszę, że mam dom. od wiosny do jesieni mieszkanie nie jest żadną konkurencją, a odliczając koszty czynszu [za nowe mieszkania to całkiem dużo] summa summarum wychodzi taniej mieszkać w domu.

    1. ja mieszam w bloku, w relatywnie fajnym mieszkaniu i rozpatruję wyprowadzkę m. innymi z uwagi na sąsiadów emerytów – oni nie są szczególnie uciążliwi, ale jest ten czynnik o którym piszesz 🙂

  2. Napisałeś, że mieszkanie jest tańsze niż dom. Nie prawda. Jeśli samodzielnie budujemy dom to ZAWSZE będzie on tańszy od mieszkania (chyba, że mówisz o mieszkaniu 10 mkw).

  3. Na pewien minus domu przemawia fakt, że istnieje bardzo niewielka oferta projektów jak również realizacji domów o powierzchni poniżej 90-100 m2…
    A nie każdy ma ochotę na budowę (często zupełnie niepotrzebnych) 120 m2 (takich projektów też niewiele) lub „pałacyków” >140 m2

    Choć są oczywiście „jaskółki” 🙂
    Znajomi w Gdańsku kupili niedawno nowy domek w zabudowie szeregowej 68 m2 + 137 m „ogródka” 🙂
    I to juz uważam za ofertę ciekawszą niż mieszkanie 🙂
    Roman

    1. dokładnie, szereg, lub bardzo ekonomiczna parterówka mogłyby być bardzo atrakcyjne cenowo – zakup twojego znajomego uważam za bardzo ciekawą alternatywę – to było od developera czy z rynku wtórnego?

      1. To było od dewelopera. W sumie za całość czyli dom, działkę i dodatkowe miejsce parkingowe zapłacił 209 tys. Za tyle samwego nowego mieszkania w Gdańsku by chyba nie kupił…

        1. Mogę dokłądnie zapytać, ale z tego co wiem i znam Trójmiasto jest 12 km do centrum. Meijsce dobrze skomunikowane zarówno jeśłi używasz samochodu, roweru jak i komunikacji publicznej (autobus). No i całkiem niedaleko 500-700 metrów) ma byc przystanek kolei metropolitalnej.
          Minus taki, ze niedaleko jest też lotnisko (na szczęście osiedle nie jest na „ścieżce podejścia”)

        2. hmm, ta bliskość lotniska wyjaśnia także cenę, ale w sumie w metropolii trzeba się liczyć z hałasem

          tak czy inaczej jestem bardzo ciekaw, w przyszłości być może przeprowadzę się do 3miasta

          1. Jadę do niego za kilka dni to Ci powiem jak to z tym lotniskiem. On twierdzi, że „nie ma problemu”… No i niestety „kopnąłem” się z tymi kilometrami do centrum. Z domu na dworzec Gdańsk Główmy ma dokładnie 17,7 km wszelako w korkach stoi tylko w centrum bo jak powiada: „mam swoje ścieżki”
            🙂

          2. a to z chęcią się dowiem jakie ścieżki, bo o ile się orientuję od lotniska do centrum to jeden permanentny korek jest

      1. bardzo ciekawe, zastanawiam się jak z ew. wdrożeniem alternatywnych projektów w polskiej rzeczywistości

  4. Witam. Super temat bo dla mnie jak najbardziej na czasie. Mieszkam w wynajmowanej kawalerce z żoną. Opłaty małe więc na razie oszczędzamy ile się da. I stanęliśmy przed tym samym dylematem – dom czy mieszkanie. Padło na dom. Dlaczego? Dla mnie najważniejszym argumentem byli sąsiedzi. Za dużo przeszedłem i mając wybór zdecydowanie stawiam na dom.
    Być w pełni zależnym od administracji to moim zdaniem nie jest plus. Żeby coś zostało naprawione trzeba się prosić, a często jest tak, że naprawa nie jest wykonana nie tak jak powinno być. Ogrzewanie to kolejny temat – jak nie ma sezonu grzewczego to aby dogrzać mieszkanie musimy użyć farelek bądź podobnych rzeczy co zwiększa koszta ogrzewania. Ja w maju miałem w mieszkaniu 16 stopni więc musiałem się ratować w taki sposób.
    Minusy domu to dużo pracy dookoła niego. Ale wolę kosić trawę lub wykonywać drobne naprawy i być aktywnym niż jak większość starszych ludzi skupić się na telewizorze.
    Piszesz, że dom jest dobry dla starszych osób, ale to nie do końca prawda. Bo ktoś musi robić koło domu, a im jesteśmy starsi tym mamy mniej siły.
    Dla mnie temat rzeka. Trzeba sobie wypisać wszystkie za i przeciw, przemyśleć to dokładnie i podjąć decyzję. Wiem jedno, że im jesteśmy starsi tym ciężej jest się zdecydować na dom. Ja chcę spróbować swoich sił i nie pluć sobie w twarz za 10 lat, że jednak trzeba było spróbować.
    Pozdrawiam.

    1. oczywiście w następnym wpisie będą argumenty na temat domu – bo widzisz – to nie jest tak, że jako autor bloga posiadam odpowiedzi na wszystkie pytania – stoję przed takimi samymi dylematami jak Ty

  5. Każdy człowiek (rodzina) ma inne potrzeby i jednemu bardziej się przyda dom, drugiemu mieszkanie. Moim celem jest dom i nad wyborem lokalizacji oraz rodzaju domu zastanawiam się już długo. Sprawdziłem też rozwiązania zastosowane przez rodzinę i znajomych w ich domach.

    Podstawowym problemem w wielu wypadkach jest lokalizacja. Działki daleko od centrum i komunikacji publicznej są „tanie” a te blisko są „drogie”. Przynajmniej w zakupie bo w użytkowaniu już niekoniecznie. Znane mi osoby, które skusiły się na tanią działkę daleko od miasta po paru latach wracały. Ci znajomi, którzy dobrze wybrali lokalizacje są zadowoleni i wracać do „miasta” nie chcą.
    Zadowolone były osoby, które kupiły działki:
    – w odległości kilku-kilkunastu minut na piechotę od komunikacji publicznej
    – sklep spożywczy w podobnej odległości
    – dotarcie do szkoły, apteki, przychodni w 20 minut samochodem/komunikacją publiczną
    – w pobliżu wielu „nowych osiedleńców” – dużo mniejszy problem aby wtopić się w społeczność
    W praktyce takie działki to były działki na drogach dojazdowych do Krakowa w pobliżu przystanków komunikacji publicznej, w centrach małych miejscowości wokół Krakowa oraz na obrzeżach Krakowa z dobrą komunikacją. Zwłaszcza w tym ostatnim wypadku warto sprawdzić plany jak mają być budowane nowe drogi i linie tramwaju – w kilka lat od wybudowania taki dom może dużo zyskać.

    Co do utrzymania domu to pamiętać należy o ogrzewaniu. Zasadniczo jest to największy koszt w budżecie domowym. Warto postawić dom w standardzie prawie pasywnym. Wg. słów i wyliczeń paru znanych mi ekspertów nie opłaca się „standard pasywny” wymagany do dopłaty dla domów pasywnych. Raz, że koszty uzyskania tej dopłaty są absurdalne, dwa, że wymagane elementy w znikomym stopniu zmniejszają wydatki na ogrzewanie a kosztują sporo. W dobrze zbudowanym domu to opłaca się grzać nawet prądem. Podstawowe elementy:
    – prosta bryła skierowana na południe z góra dwuspadowym dachem – ciekawy wygląd można uzyskać elewacją i ogrodem a nie bryłą budynku (mostki termiczne)
    – przynajmniej 20 cm styropianu (przy paleniu węglem ekonomiczne jest około 15 cm styropianu, ale to na dziś – węgiel może zdrożeć i nie jest też najlepszym rozwiązaniem)
    – wentylacja mechaniczna z rekuperacją – ekonomicznie nieopłacalna przy paleniu węglem, ale pozwala uniknąć grzyba poprawia też mikroklimat – uwaga, tu można się łatwo wkopać w systemy które tylko są bardzo wadliwe
    – zainwestować w tzw. bufor ciepła. Wygoda i oszczędność.
    – zamiast obłędnie drogich okien trójszybowych kupić dwuszybowe z roletą/ żaluzjami. Tańsze, mają lepszy bilans cieplny, zwiększają bezpieczeństwo.
    – jak kocioł na paliwo stałe to tylko z podajnikiem. Jeśli mamy taki kocioł to zainwestować w kolektory słoneczne – ekonomicznie są nieopłacalne (jak mieszkasz w kartonowym pudełku grzanym prądem to już są opłacalne), ale pozwalają uniknąć palenia w piecu w lecie.
    – unikać wynalazków typu grzanie kominkiem z płaszczem wodnym (kotłownia w salonie, czyszczenie komina), pompa ciepła (ciepło jest tanie ale koszt instalacji koszmarny), kolektory próżniowe (taniej już wychodzi ogrzewanie za pomocą paneli słonecznych).

    Co do prac w domu – polecam zainwestować w automatykę domową. Ciężko teraz znaleźć dobrego specjalistę który do zaprojektuje i kogoś kto to zrobi w sensownej cenie, ale warto poszukać. Sam to teraz testuję we własnym mieszkaniu i jestem zachwycony. Automatykę opłaca się najbardziej instalować w trakcie budowy / generalnego remontu – kładzie się dodatkowe, tanie kable, zamiast drogiego i zawodnego wifi. Co potrafi automatyka? M.in.:
    – włączanie i wyłączanie jednym kliknięciem alarmu – całkowitego, nocnego, strefowego (w nieużywanych pomieszczeniach), połączone z zasuwaniem rolet, sprawdzaniem czy drzwi i okna są zamknięte, wyłączaniem sprzętów elektronicznych itp.
    – scenariusze oszczędzania prądu – wyłączanie zbędnych sprzętów na noc, przy wyjściu z domu, uruchamianie grzałek, pralek, zmywarek itp. w czasie tańszej taryfy itp.
    – scenariusze oświetlenia – jednym przyciskiem można salon zmienić w salę kinową, wprowadzić romantyczny nastrój itp.
    – sterować można każdym urządzeniem wyposażonym w pilota/wifi/ethernet a włączyć i wyłączyć każde urządzenie wpięte do gniazdka

    1. Arturro, jak zawsze komentarz na miarę samodzielnego wpisu 🙂

      Twój komentarz dał mi do myślenia i na pewno postaram się rozeznać do do przedstawionych tu mozliwości, a może i napisać własny wpis na wybrane tematy.

      Wbrew pozorom cenna informacja o wyborze działki – bo wielu znajomych marzy/namawia mnie na coś a’la domek na prerii na zupełnym odludziu, a co się stanie w zimie, kiedy drogi zasypie a ja bedę musiał np. dowieźć dziecko do przychodni… no wlaśnie…

  6. Zacznijmy od początku. Popatrzmy trochę inaczej na ten aspekt.
    Należy rozróżnić dwie rzeczy:
    – inwestycję – czyli planujemy w przyszłości zmienić miejsce zamieszkania, a lokal/dom ma stać się naszym źródłem dochodu (sprzedaż lub wynajem)
    – zakup na potrzeby własne – zakładamy, że jest to nasz kącik przewidziany by doczekać w nim późnej starości

    I każdy na początek musi sobie odpowiedzieć na to pytanie. Sądząc po wypowiedziach powyżej mam odczucie, że większość decyduje się na tą drugą opcję.

    Ja zdecydowałem sie na rozwiązanie pierwsze:
    Znaleźliśmy z żoną ciekawą inwestycję z dużym mieszkaniem. Oceniliśmy atrakcyjność lokalizacji, atrakcyjność budynku i zastanowiliśmy się jak ją najlepiej wykorzystać.
    Podzieliliśmy mieszkanie na pół i jedną połowę przeznaczyliśmy na wynajem(układ jest taki, że można było zrobić dwa niezależne wejścia). Drugą przeznaczyliśmy na mieszkanie dla nas. Zainwestowaliśmy sporo, by stworzyć odpowiedni, podwyższony standard mieszkania. Okazało się, że rozwiązanie jest super. Miesięczne wpływy z najmu pokrywają nam 2/3 kredytu. W przyszłości chcemy wynajmować także i drugą część mieszkania.

    Ja zawsze wszystkim polecam spojrzeć na nieruchomość nad coś co możemy w razie czego szybko spieniężyć. Zanim dokonacie zakupu sprawdźcie na jej otoczenie i atrakcyjność. Czasy niepewne…. a co jeśli przyjdzie Wam rozstać się z Waszym wymarzonym zakątkiem ?
    Pytanie czy znajdziecie szybko chętnych i czy będziecie mogli w nich przebierać ?
    Czy otrzymacie chociaż zwrot z inwestycji ?
    A może uciekniecie do rodziny a mieszkanie/dom pomoże Wam wyjść z tarapatów, gdy będzie Wam dostarczał stałego przychodu miesiecznego.

    A zalet i wad jest mnóstwo mieszkania w domu i mieszkaniu. Myślę, że zawsze jest to kwestia jakiegoś kompromisu. Jedni odnajdą się w bloku inni tylko w swoim domu 🙂

  7. Remigiusz ja Ci powiem tak. Mamy działkę od rodziców którą którą dostaliśmy (starszy brat został w domu rodzinnym ma piętro, z osobnym wejściem i mediami) więc koszt zakupu ziemi odpadł. Dla mnie to pierwszy argument, drugi to działka stosunkowo blisko jakieś 300m od domu, na budowę dojeżdżać nie muszę, miejsce dobre na tzw. końcu drogi to ja przejeżdżam koło wszystkich, mam do nich po drodze a nie na odwrót, taka bliskość ma też swoje wady ale podczas budowy to jak najbardziej plus, trzeci argument ojciec budowlaniec wszystko doradzi, przypilnuje w sumie dom w stanie surowym zamkniętym postawiliśmy sami, też się wiele nauczyłem czego wcześniej nie wiedziałem, koszt budowy starałem się notować w miarę wszystko, oczywiście nie każdą pierdołę ale wyszło (~90,000zł) stan surowy zamknięty prąd tynki, okna, bez C.O. i ocieplenia z zewnątrz które teraz na wiosnę będziemy robić. Dom parter na kwadracie 10,50m na 9m dach zwykły dwuspadowy. Metraż niecałe ~80m2 + ewentualne poddasze ~50m2 , które robiłem bez podmurówki (okna tylko w szczytach powiększone) klatka schodowa zamknięta plan trochę zmieniałem od oryginału, dom stoi na skarpie więc jest częściowo podpiwniczony, dwie piwniczki z klatką schodową i rezygnacja z kominka na rzecz dużego akwarium – w przyszłości 🙂

    w tym wszystkim jeszcze dla mnie jedna sprawa jest ważna, może się wydawać śmieszna ale ja mam zapędy audiofilskie zawsze lubiłem głośno słuchać muzykę, nawet kolumny na zewnątrz wystawiałem latem, na pewno zainwestuję w dobry sprzęt, i nie wyobrażam sobie w mieszkaniu tak słuchać, nawet gdyby sąsiedzi nic nie mówili to źle bym się z tym czuł mając świadomość że komuś to może przeszkadzać.

    1. przedstawiłeś bardzo sensowną alternatywę – w dobie zapędu do budowy dużych domów (mam i znajomych z domami +250mkw) taki dom po prostu jest komfortowy i że tak powiem, na przyszłość

      przyzwoita powierzchnia, przewyższająca 95% mieszkań, oszczędna bryła i rozwiązania – jeśli chodzi o kwestie kominka, niedawno była na blogu poruszana i jeśli ja się zdecyduję na budowę domu, coraz częściej zastanawiam się czy dodatkowy kominek jest w ogóle potrzebny

      dla celów nostalgicznych i ozdobnych chyba taniej wyjdzie tzw. biokominek albo własnie duże akwarium 🙂

      1. Akwarium ma tę wyższośść nad kominkiem, że (jak to mawia mój brat): „jest gdzie łeb zanurzyć jak suszy” 😀

    2. Uważam, ze wyrałeś rozwiązanie wręcz doskonale; sam tak przygotowuję dla któregoś z dzieciorów (a może i dla wszystkich, bo jest co dzielić) 🙂
      Powierzchnia domu również mi się podoba 🙂
      To co mnie często zastanawia to działki 5 tys. m2, domy 300 m2 oczywiście wszystko na kredyt i potem: żryj człowieku trawę (hmmm… może właśnie po to taka działka) i 3/4 dochodu oddawaj bankowi 😀

      1. to jest tak, że potem dzieciak/dzieciaki wyjadą na studia, albo się powyprowadzają i potem człowiek będzie siedział w wielkim pustym domu – za komuny, przy rodzinach wielopokoleniowych budowano domy olbrzymy – ale teraz, po co?

        1. Ale ja trochę nie o tym… Chodziło mi o to, że mam na tyle dużą działkę,że jest co dzielić jak dziecior a nawet wszystkie dzieciory bedą sie chcialy pobudowac „za płotem”.
          Taka inna wersja domu wielopokoleniowego 🙂 który skąd inąd i teraz prowadzę

  8. Zauważam w Waszej dyskusji dziwną tendencję. Albo dom („dom”?) o powierzchni 90 m2 albo pałac 300.

    Sam się zastanawiałem na pewnym etapie życia nad tym dylematem, póki co padło na mieszkanie, ale głównie dlatego że jakiś tam kawałek jego udało mi się pozyskać po rodzinie. No ale mówimy o mieszkaniu 80m2.

    Minimalny standard jaki brałem w ogóle pod uwagę to osobna kuchnia (aneks dla osoby gotującej dużo to moim zdaniem nieporozumienie), rozdzielona łazienka/wc (od urodzenia tak miałem i nie wyobrażam sobie inaczej, pewnie szło by się przyzwyczaić, tylko po co) no i obecność gazu w mieszkaniu (czego na tym blogu tłumaczyć nie muszę)

    Ok, może na blogu z zapędami minimalistycznymi to olbrzym, ale jak zapraszam 16 osób na święta to w salonie ciasnawo. Marzą mi się rodzinne spotkania 30-osobowe, no ale ja nie o tym.

    Nie pamiętam gdzie to wygrzebałem, ale czytałem ciekawy artykuł kiedyś (raczej nie był sponsorowany przez developerów, ale kto wie) że człowiek ze względu na odmienną organizację przestrzeni życiowej dom/mieszkanie dla komfortu potrzebuje domu o powierzchni +100 do mieszkania w którym czuje się komfortowo.

    Wynikać ma to ponoć z większych powierzchni technicznych (kuchnia, jakieś pomieszczenie na pralkę/suszarkę/mopa/wiadro/etc, przynajmniej druga toaleta na poddaszu jeśli użytkowe, garderoba)

    Z samą wartością tej liczby sam się chyba nie zgadzam, ale argumentację w pewnym sensie przyjmuję – byłem w domach około 100 m i czułem się jak w kawalerce.

    Oczywiście metraż liczę z poddaszem i skosami do 1,6.

    Poza wyliczeniami jest jeszcze argument dzieciaków. I to nie chodzi o szkoły, do tej zawsze można zawieźć – wszak i tak do pracy się jedzie. Ale już tak komfortowo nie jest jak trzeba zawieźć na jakieś zajęcia dodatkowe (nie będziemy wracać 20 km do domu żeby zaraz od razu jechać), jak jakieś spotaknie ze znajomymi (już teraz taksówka z takiego ursynowa na wolę to koszt 70 pln, a nie zawsze można wracać samochodem – a co dopiero 20 km poza miastem

    pozdrawiam
    Mikołaj

    1. argument +100 słuszny, choć także trochę podejrzewam macki developerów w podaniu tej liczby

      argument o dojechaniu taxi na spotkanie słuszny, zrobić taksówką trasę w 2 strony do kumpli na piwo to już jest spory wydatek

      argument zajęć dodatkowych – jak najbardziej „dotkliwy”

      w planie jest już drugi art. na ten temat, pogadamy w niedzielę 🙂

  9. Nie czytalam wszystkich komentarzy, ale dorzuce jeszcze od siebie do wpisu: na starosc mieszkanie jest wygodniejsze, nie interesuje nas cieknacy dach, jakby co zawsze mozna miec sliczna dzialke 😉 Nie trzeba palic w piecu czy zmieniac piecy na oszczedniejsze… Sasiedzi zawsze odbiora Twoja paczke od kuriera ;)) Wiecej znajomych, milych sasiadow, spotkania na spacerach z psem o kazdej godzinie. No i zawsze Pani, ktora wie wszystko… na osiedlu domow ciezko o taka ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.