Patriotyzm gospodarczy. Czy supermarket się opłaca?

Wyślij ten wpis znajomym!

Dzisiaj na blogu głównym kontynuuję cykl wpisów, który rozpoczął się od jednej z dyskusji na miniblogu Oszczedzanie.biz, postów dotyczących w ogólnym rozrachunku pojęcia takiego jak:

Patriotyzm ekonomiczny.

Otóż od początków mojego blogowania reprezentuję poglądy swoiście pojętego patriotyzmu ekonomicznego, chociażby z jednego osobistego, egoistycznego i przyziemnego powodu: chcę więcej zarabiać

…i co dla mnie oczywiste w przyszłości mogę dobrze zarabiać w regionie… w kraju bogatym, jeśli chodzi o gospodarkę, dynamicznym i tętniącym przedsiębiorczością. Takim krajem może stać się Polska.

Nie stanie się to jednak od razu, nie stanie się to dzięki myśleniu życzeniowym – ale dzięki konsekwentnemu działaniu wielu ludzi, którym będzie zależało na swoim własnym dobrobycie, swoich osobistych wysokich zarobkach. Za mało w naszym narodzie cennej cechy, którą należy hołubić, pielęgnować i rozwijać…

250px-Husarz1

…tą cechą jest egoizm! Za dużo w nas Polakach altruizmu, chęci bycia przedmurzem Europy, chęci by szarżować z szablami i ginąc za jakiś Paryż, Wiedeń czy inny Majdan, NATO, Wujka Sama i demokrację… Za duża fascynacja zagranicą, zagranicznymi towarami i swoisty kompleks niższości.

Bądźmy egoistami ekonomicznymi! Kiedy damy zarobić naszemu bliskiemu sąsiadowi, on da zarobić kolejnemu i kolejnemu. Pieniądz zostanie w naszej okolicy i wróci do nas, do naszego własnego portfela, być może ze zdwojoną siłą? Co się jednak stanie z tym pieniądzem jeśli na naszych zakupach zarobi Chińczyk z Shenzhen?

W jaki sposób, do jasnej ciasnej, pieniądz w polskiej gospodarce, która jak zauważyła Kol. Kasia jest systemem naczyń połączonych, może trafić od Chińczyka z okolic Hong Kongu do mojego własnego portfela?

Nie ma na to szans!

Wiecie co? Ja lubię w sumie Chińczyków… lubię chińskie sztuki walki, lubię filmy z Jackie Chanem, ale na tym koniec… zdecydowanie lubię polskie jedzenie najlepszej jakości, na którym zarabia Polak, np…

Polski czosnek kontra chiński czosnek. Jak wygląda ten polski?

Lubię Chińczyków, ale jeśli mam być szczery to o wiele bardziej lubię mój własny portfel!

Czy supermarket się opłaca?

No tak… w supermarkecie taniej… ale z tym taniej często było tak jak z supermarketami, do miasteczka nieopodal do centrum wszedł duży market (sam nie wszedł – rada się zgodziła) ludzie się cieszyli bo taniej – no to w ciągu 1-2 lat padło około 10 lokalnych sklepików, które dawały pracę i utrzymanie lokalnym rodzinom, lokalnym dostawcom, którzy dawali pracę lokalnym fachowcom, lokalnym firemkom… market oczywiście po wykończeniu konkurencji podniósł ceny do właściwego poziomu (szczególnie ten angielski). No bo jakże to tak sprzedawać tanio i nie zarabiać! Widział kto naiwnego?

Co za naród?!!! Polacy – altruiści od siedmiu boleści!!! Lubią działać charytatywnie, oddać własny lokalny rynek bidulkom Anglikom i Portugalczykom, za piękny uśmiech, by potem harować na magazynie za minimalną krajową i wpieprzać przecenione parówki z MOM z dyskontu.

Kurczaki hodowane na sterydach i markowy pasztet z mielonymi odpadami (MOM).

…a tu trzeba być egoistą – myśleć tylko o sobie i własnym portfelu! Anglik czy Portugalczyk w przeciwieństwie do nas jest egoistą – transferuje zyski do kraju macierzystego, dzięki sprytnym, aczkolwiek legalnym zabiegom księgowym, w lokalnej społeczności nie zostaje żaden kapitał, a nam zostaje figa z makiem do powąchania.

Oj… moi Kochani, Polak nie umie myśleć o sobie… i o własnym portfelu…. i co Drogi Czytelniku/Czytelniczko można z tym zrobić?


Wyślij ten wpis znajomym!

9 przemyśleń nt. „Patriotyzm gospodarczy. Czy supermarket się opłaca?”

  1. Remigiuszu, a czy widziałeś spot zachęcający zagranicznych inwestorów do inwestowania w Polsce? youtube.com/watch?v=BBbtig6-kFQ i to takiego gniota wyemitowała Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych – szczególnie tekst od 0:41 mnie powalił na łopatki: „workforce productivity in Poland is increasing faster than salaries”… Jak można się tym szczycić ze świadomością, że rodacy też obejrzą to video… Ech.

  2. Odkryłem sklepik na osiedlu gdzie wiele rzeczy ma ceny jak w markecie. Masło 4zł, mleko 2,20. I zacznę tam kupować. Po warzywa i owoce chodzę na rynek albo do pana Kazia, który od lat przyjeżdża z truskawkami i śliwkami. Myślę, że jak dobrze poszukać każdy znajdzie taki sklepik w okolicy.
    Jednakowoż mając do wyboru polskie, z przeproszeniem, gówno z MOM lub zagraniczny wartościowy produkt http://pinizielony.net/blog/z-pasztetami-to-jest-pasztet/ to wybiorę zagraniczny. Choć jak napisałem Czechy to żadna zagranica.

  3. Hm… Czasami to właśnie egoizm leży u podstaw tego, że „nie dam zarobić prywaciarzowi”, pójdę kupić taniej w Kerfurze…
    Problemem jest chyba brak podstaw wiedzy ekonomicznej… Nikt nas nie uczy w szkole jak oszczędzać pieniądze, jak założyć firmę, jak wypełnić PIT, dlaczego warto płacić podatki (w Polsce) i kupować polskie produkty, dlaczego sami musimy zadbać o własną emeryturę, jak skutecznie szukać pracy, jak dorobić na wakacjach. Uczą nas za to np. o rozmnażaniu przez pączkowanie i takie tam.

    1. a Kerfur to nie prywaciarz? to prywaciarz do piątej potęgi, w dodatku nie nasz – trzeba to ludziom uświadamiać

      to jest tak jak Kolega wyżej mówił – jeśli rozglądniemy się po okolicznych sklepikach może okazać się, że marże są niewiele wyższe niż w marketach, co więcej często niektóre produkty widzę taniej

      a czas na stanie w kolejkach w kerfurze czy innym oszołomie, paliwo na dojazd?

      i oczywiście zgadzam się co do wiedzy ekonomicznej

  4. mam pod domem Społem… Nasz, polski, w dodatku post-prl-owski gatunek sklepu. I co? Unikam jak ognia… Nie dość, że kilkakrotnie się naciąłem, że data ważności produktu ma raptem parę dni to jeszcze płacę 2x to co w „markecie zachodnim”. A sorry, nie stać mnie na taki patriotyzm. Podobnie jest z warzywami czy owocami: na lokalnym ryneczku mam ceny o około 10-15% wyższe niżw markecie bez promocji. Co dodając konieczność spacerku ~30 minut sprawia, że chodzę tam rzadko, bo jak mam kupić kilo jabłek i dwa kiwi to lepiej mi to zrobić w markecie przy okazji jednych zakupów niż iść specjalnie.
    Więc mimo, że to nie patriotyczne to neistety stwierdzam, że będę kupować w markecie, bo mnie nie stać na sponsoring polskim firemek. Inna sprawa, że kierownik tego Społem jeździ dwuletnim Mercem C-classe. Mnie na takiego nie stać. Więc czemu mam go sponsorować?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.