Osiedle z epoki PRL

Wyślij ten wpis znajomym!

Dużo złego można powiedzieć na temat epoki PRLu, było ogólnie biednie, byliśmy – jako naród – pod sowieckim butem, była wszechobecna szarość, wielu ludzi miało poczucie beznadziei, były trudności w wyjechaniu za granicę, itp… ale także znajdzie się trochę dobrego jeśli popatrzymy na czasy PRL. Duży skok cywilizacyjny w porównaniu do II RP, wcześniej nieistniejąca możliwość awansu społecznego ludzi pochodzących ze sfer chłopskich czy robotniczych, industrializacja, unowocześnienie kraju, rozbudowa polskich zakładów i gospodarki (niestety częściowo zniweczona w ostatnich latach)… było parę rzeczy dobrych…

Jedną z dobrych rzeczy, które nam pozostały do dziś, są PRLowskie osiedla.

Jak wygląda współczesna deweloperka każdy widzi. Ciasno ustawione budynki, gdzie nie jest niczym szczególnym zaglądanie sąsiadowi okno w okno. Big Brother. Ściany w deweloperskich blokach są cienkie (chociaż proste jak „od linijki”) i wszystko przez nie słychać, do tego symboliczne placyki zabaw dla dzieci o promieniu kilku metrów… całe szczęście, że zdarzają się podziemne parkingi…

Nie przebije to jednak rozmachu, luzu i przestrzeni wielu PRLowskich osiedli.

jedenPo licznych rewitalizacjach wygląda to wszystko całkiem dobrze,

dwaZa PRLu nie liczono się z czymś takim jak cena za mkw gruntu, wszakże wszystko było państwowe…

trzyStąd duże przestrzenie, komfortowe, wygodne, bez poczucia przytłoczenia miastem, takie jak widać na powyższym zdjęciu z mojego osiedla.

Postawmy zatem pytanie – jeśli jesteśmy zainteresowani kupnem mieszkania, może powinniśmy bardziej życzliwie spojrzeć na te osiedla? (Zwłaszcza te po rewitalizacji) Mieszkanko w bloku po gruntownym remoncie może być całkiem przyjemnym gniazdkiem, o wiele bardziej komfortowym niż deweloperka…

Polecam także:

 


Wyślij ten wpis znajomym!

5 przemyśleń nt. „Osiedle z epoki PRL”

  1. Zależy od epoki. Gomułka może mieć ciepłą wodę na junkersa. Często amfilada. Z gierkiem bywa różnie. Osiedla budowane w podobnym okresie mogą być kompletnie nieustawne, w amfiladzie, czasem z oknami na wysokości sufitu (niezależnie od pory dnia ma się odczucie przebywania w suterenie), jak i rozsądnie zaprojektowane. Najlepiej wypada późny gierek/wczesny jaruzelski.

  2. Niektóre mieszkania, bloki a nawet całe osiedla są tak spieprzone że aż dziw. Niepotrzebne narożniki w pokojach, kaloryfery nad umywalką, co trzy piętra brak balkonu, długo by można wymieniać.
    BTW tu dane do podpisu nie podstawiły się same (testowo win8.1 + ublock origin)

    1. To też jest jak najbardziej spotykane – ot… radosna twórczość architektów PRLu… a dajmy na to część kaloryfera nad umywalką sam posiadam w takim bloku.

  3. Z mojego doświadczenia wynika, że na takich PRLowskich osiedlach jest mniej anonimowości. W klatce wszyscy się znają z imienia i nazwiska. Ludzie się ze sobą witają, rozmawiają itd. Gdy przeprowadziłem się na nowo wybudowane osiedle bardzo się zdziwiłem, że nawet najbliższy sąsiad nie mówi mi „Dzień dobry”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.