Książki papierowe czy e-booki… czyli nic nie zastąpi prawdziwej książki. 10 pomysłów na oszczędzanie na książkach.

W jednej z dyskusji internetowych padł pogląd, który słyszę coraz częściej…

…Jeśli kupujesz dużo książek, kupno czytnika oraz książek elektronicznych zwróci Ci się po roku (…) wiele e-booków można dostać w promocjach po 10-15 zł, podczas gdy papier kosztuje np. 40 zł…

Co o tym myślicie? Ja myślę, że to argument w rozmowach o oszczędzaniu a’la świnka morska, tzn. ani to świnka, ani to morska. Po pierwsze sam przeczytałem kilka e-booków (z braku dostępności książki na rynku polskim) i jako klasyczny fan literatury, swojego czasu dyżurny aktywista polskiego fandomu SF, jestem umiarkowanie zdegustowany samą formą i obcowaniem z e-bookiem. Generalnie dla mnie czytanie e-booka ma się tak do czytania prawdziwej książki, jak flirtowanie przez internet do romantycznego spaceru z dziewczyną w blasku zachodzącego słońca.

982041009_598f48eef1

Może jestem z minionej epoki, ale wolę jak pewne rzeczy zostają po staremu.

Jak można oszczędzić na książkach…  prawdziwych książkach?

  1. Czy koniecznie swoją książkę musisz kupić w Empiku czy innej galerii handlowej?
  2. Czy pamiętasz, że istnieje coś takiego jak biblioteka publiczna/gminna/wiejska? Dlaczego nie skorzystać, za darmo?
  3. Czy korzystasz z antykwariatów?
  4. Czy korzystasz z tzw. taniej książki (odpowiednik outletów odzieżowych)?
  5. Czy wiesz, że supermarkety często organizują wyprzedaże niesprzedanych książek, w tym niedawnych premier po o wiele niższych cenach?
  6. Czy korzystasz z aukcji, ogłoszeń internetowych?
  7. Czy masz zaufanych przyjaciół, w gronie których możecie sobie nawzajem POŻYCZAĆ książki?
  8. Czy kiedykolwiek korzystałeś/aś z tzw. wystawek, bądź samemu je organizowałaś?
  9. Czy korzystasz z serwisów internetowych typu ‚oddam za darmo’?
  10. Czy zauważasz, że czasem można kupić jakąś ciekawą książkę w dumpingowej cenie, jako dodatek do czasopisma? (Dot. także np. filmów DVD).

Książka papierowa ma wiele zalet, mało wad. Wadą jest przede wszystkim zajmowanie miejsca, dość istotny argument jeśli jesteśmy fanami książek mieszkającymi w mieszkaniu w bloku… swoją drogą fragment mojego lokum możecie obejrzeć w ekshibicjonistycznym poście tutaj:

Home office, czyli „nowe” domowe biuro admina bloga

Książka papierowa ma wiele zalet:

  • Książkę papierową swobodnie wciśniesz pod poduchę, ‚bezpiecznie z nią uśniesz’.
  • Książce papierowej nic się nie stanie jeśli dziecko ją zrzuci na podłogę.
  • Książce papierowej nic się nie stanie jeśli wpadnie do drobnego piasku na bałtyckiej plaży.
  • Książka papierowa jest miła w dotyku, pachnie papierem i farbą drukarską.
  • Książka papierowa jest bardziej ekologiczna (mniej truje środowisko niż elektronika, można ją oddać na recykling, wreszcie wydrukować na eko-papierze).
  • Książka papierowa ma look’n’feel którego nie ma czytnik ani tablet (ja posiadam fajny tablet o topowych parametrach, i to i tak nie jest to).

Zalet można wymieniać dużo…

…a Ty co o tym myślisz? Papier czy e-book?

23 przemyślenia nt. „Książki papierowe czy e-booki… czyli nic nie zastąpi prawdziwej książki. 10 pomysłów na oszczędzanie na książkach.”

  1. Ebook. Ebooki też występują w bibliotece jakbyś nie wiedział 😉

    Książka papierowa to coś, do czego sie przyzwyczajamy, co daje rzeczywiście inne fizyczne odczucia (no format) niż stosowanie czytnika. Lubię „czuć” książki, ale bez przesady. CZytam i papierowe i ebooki, ale po koło roku takiej dwulicowości zdecydowanie przechylam się w stronę wygodnego i taniego ebooka.
    Ani miejsca w domu na ksiażki nie mam tyle, by zalegały na półkach (dużo czytam), pod względem wygody i oszczędności czytniki biją na głowę każdy papier, ani kupowanie książek papierowych nie jest tak eko jak sugerujesz. Wszystko ma swoje zalety i swoje wady, zależy co komu pasuje.

    1. nie piszę tu, że e-booki nie występują w bibliotece, ale o tym, że cyfryzacja musi mieć jakieś granice

      piszę to sam jako autor bądź co bądź medium elektronicznego i nie liczę, że wszystkim się ten pogląd spodoba

      oczywiście – mogę przeczytać e-booka potrzebnego do pracy, jakieś instrukcje, reguły, coś co czytasz, ale co nie przynosi przyjemności

      nie wyobrażam sobie jednak na urlopie, czy na tej wspominanej plaży, odpoczywając po kolejnej sesji pływania trzymać w ręku coś innego niż papier

  2. Papier ma jedną wadę, która w moim przypadku przechyliła szalę. Niemożliwość zabrania większej ilości książek na urlop/podróż. konieczność dźwigania książek w podróży/na urlopie, gdzie mamy z natury więcej czasu, więc więcej czytamy, ergo potrzebujemy więcej książek.

    No i jest druga, mniej może ważna, to w dostęp do lieratury anglojęzycznej „na kliknięcie” z Amazonu, bo choć lubię papierowe ksiązki, to anglojęzyczne są problematyczne w odprzedaży/wymianie/oddaniu. Dlatego „niemożność” wymiany ebooka jest tu mniej ważna.

    1. wiesz, nie rozpatrujemy tu opcji 0 albo 1, albo-albo, albo masz lubić książki papierowe – albo masz je negować i kochać e-booki

      można iść na pewien kompromis

      zdecydowanie jednak na + książkom prawdziwym, papierowym

    2. Podobnie kiedyś myślałem wszelako okazało się, że niekoniecznie mając więcej czasu potrzebujemy więcej książek 🙂
      Kto powiedział, że na urlopie to tylko lektura „lekka łatwa i szybkoczytalna”?
      Jest urlop, jest czas, można sobie pozwolić na „grubsze myślenie niezawodowe” 🙂
      Wystarczy wziąć ze sobą jedną „cieższą” lekturę wymagającą czytania maleńkimi fragmentami i analizowania tego co się czyta 🙂

    3. Pewnie masz rację, my też mamy dużo książek bo sporo czytamy, ale ile razy przeczytasz książkę raz, drugi raz po kilku latach w celu przypomnienia. Fajnie jest mieć książki w domu i nawet to dobrze świadczy o człowieku, zależy oczywiście jakie są to książki. Wchodzisz do kogoś i wiesz co go interesuje, o czym możesz rozmawiać. Wolę papierowe książki, ale jak nie ma się miejsca za dużo czytnik jest lepszy.
      Co do wakacji: jak wyjeżdżasz na króko, tydzień – 12 dni to odpoczywaj, zwiedzaj, zajmij się rodziną. Wolę rozkoszować się wyjazdem, spacerować, patrzeć na morze czy tam jeziora, góry, słuchać ptaków, zwiedzać ciekawe miejsca, kąpać się, opalać niż siedzieć na tyłku, zagłębiać się w książkę i nadwyrężać wzrok. Książkę można poczytać godzinkę wieczorem, a nie siedzieć nosem w książce i przegapić urlop

  3. Papier, zdecydowanie papier (czytnik ibóków miałem, ale sprzedałem).
    Książka ma jedną, zdecydowaną przewagę nad ibókiem i to taką, która ibók nigdy nie zyska: z „papieru” można czytać bez żadnych dodatkowych urządzeń 🙂
    Jeśłi ibók zyska taką możliwość z pewnością będę korzystał, ale tymczasem jest to mało wygodne 🙂

  4. Zdecydowanie tylko i wyłącznie papier, kupuję głównie na Amazonie, jeśli jestem w Polsce to oblatuję empiki i matrasy, kocham książki, a z racji ambicji mojej Babci polonistki, czytam od czwartego roku życia 🙂

  5. nic nie mam do ebooków, ale jednak nic nie zastąpi przyjemności z dotyku i zapachu papieru książki 🙂 zresztą obecnie nie jest wielkim problemem znaleźć wybraną książkę w niższej cenie. starszych, niedostępnych już normalnie pozycji szukam w antykwariatach, a jak potrzebuję czegoś z nowości to wystarczy się przejść po różnych punktach, często kieruję się na promocje empiku, stamtąd mam większość swojej biblioteczki. w zeszłym tygodniu w empiku uzupełniłem ją o kolejne egzemplarze w niezłych cenach

  6. W dyskusji papier, czy e-book odpowiedzialbym pergamin (powiedzenie „przeczytac ksiazke od deski do deski” wlasnie z okresu takich ksiazek pochodzi). Kazdy z nas bedzie mial swoje preferencje.

    Moim zdaniem ksiazki papierowe (pergaminow juz nikt nie produkuje a jesliby nawet, to nie byloby mnie na nie stac 😉 sa jak przyjaciele (i dlatego lubie sie nimi otaczac 🙂 . Ale sa sytuacje kiedy przyjaciol nie mozna miec przy sobie – i wtedy z nami sa ich zdjecia (w tej roli wystepuja tu e-booki). Takie mam podejscie (i nic nie chce na to poradzic 😉

  7. Zdecydowanie papier. Choć zmęczyłem kilka PDFów, to papier rulez!
    1. Chcemy podglądać wcześniejszy rozdział – trzymamy paluchem i możemy szybko przerzucać się między rozdziałami.
    2. książka jako pomoc przy robieniu czegoś na kompie – 1000% wygodniej jest pracować na jednym ekranie i zerkać w książkę niż przełączać się między ekranami.
    3. na książce możemy robić notatki na marginesach zarówno nasze przemyślenia (lit. piękna) jak i dodatkowe wyjaśnienia, zastosowania (podręczniki)

  8. wiadomo że książka, a już komiksy w szczególności na papierze są najbardziej raz że cenne jako kapitał 🙂 dwa bywają duże formaty (np. Blacksad) i nigdy na tablecie takiej wygody i odbioru nie będzie. E papier to tylko wygodny zastępnik oryginału książki, to trochę jak Kino a TV, koncert a CD, FPP a paintball 😉

  9. Jestem molem książkowym i pochłaniam książki w formie tradycyjnej, jak i elektronicznej. Szerze to niezrozumiała jest dla mnie ta wojenka między tradycjonalistami (też lubię macać i wąchać papier :P) oraz czytnikowcami (tak, e-booki są tanie, ale i książki tradycyjne można dostać za grosze). Dla mnie przede wszystkim liczy się treść, dlatego zasugerowana przez Ciebie analogia między filmem XXX a romantycznym spacerem do mnie nie przemawia – nie ma znaczenia, czy obcuję z papierem czy z e-bookiem, treść jest ta sama 🙂

    I książki drukowane i na czytnik mają swoje wady i zalety. Dla mnie e-booki mają tę przewagę, że miejsce w domu zabiera mi tylko czytnik (a wiem, co mówię, bo w moim domu rodzinnym mamy ponad 1000 książek papierowych 🙂 toniemy tam w książkach, hehe ), poza tym mogę zabrać ze sobą tyle książek, ile chcę (np. gdy jadę na dwa tygodnie nad morze, to nie biorę 5 opasłych tomisk, tylko jeden, leciutki czytnik z wgranymi książkami).

    Z argumentem ekologicznym też bym nieco popolemizowała – książki drukowane na papierze ekologicznym to wciąż mniejszość, przeważnie to jednak kolejne drzewa idą do wycinki 😉 a złom elektroniczny to fakt, pewien problem, jednak taki np. Kindle starcza na długie lata, to nie jest rzecz, którą się wyrzuca po miesiącu czy roku. Czytniki e-booków to nie komputery osobiste, technika w ich przypadku tak szybko nie gna na przód (bo niby w czym? Minimum niezbędne do wyświetlania liter nie wymaga niesamowitych parametrów sprzętowych).

    Podsumowując – jestem w tej wojence neutralna 😉 pozdrawiam!

  10. Ponad rok temu w promocji mbanku dostałam kindle 5. To był mój pierwszy czytnik ebooków. Od tamtego momentu nie potrafię czytać papierowych książek.
    Czytam na leżąco, więc zawsze co drugą stronę papierowej książki źle mi się czytało. Poza tym książki potrafią się zamknąć i trzeba szukać miejsca, gdzie skończyłam czytać. Do czytania potrzebne było oświetlenie. Argument, że książka pachnie, kompletnie do mnie nie przemawia – owszem świeżo kupiona książka może ma dosyć przyjemny zapach, ale książki z biblioteki to kwaśny zapach pomieszany z zapachami domów, które te książki odwiedzały.
    Teraz mam kindle paperwhite z podświetleniem i dotykowym ekranem. Sama decyduję o wielkości i rodzaju czcionki, mogę czytać nocą i nie muszę zapalać lampki, której światło może przeszkadzać mężowi śpiącemu obok. Na wczasy zabieram jeden cienki czytnik, w którym mogę mieć kilkaset książek (choć zazwyczaj mam tylko kilkadziesiąt).
    Dziecku też kupiłam kindle, bo mieliśmy problem z dzieleniem się tym jednym. Tutaj ważna uwaga – syn zaczął czytać. Do tej pory owszem zdarzało mu się przeczytać 2-3 razy w roku powieść liczącą kilkaset stron, ale to było naprawdę sporadycznie. Kiedy dostał własny czytnik stał się prawdziwym czytelnikiem. Myślę, że takie urządzenia są zachętą dla dzieci. Gdy sprzedawałam pierwszego kindle’a, kupujący opowiadał mi, że kupuje go dla 8-letniej córki, która podbiera mu jego własny czytnik.
    Same ebooki w porównaniu z książkami papierowymi nadal są zbyt drogie, jednak można znaleźć świetne promocje, gdy ebook kosztuje mniej niż 10 zł.
    Do czytników przekonałam kilka osób i naprawdę żadna z nich nie chce wracać do papieru.
    I najważniejsze – do ebooków trzeba mieć czytnik ebooków. Czytanie w pdf na kompie, smartfonie czy na świecącym po oczach tablecie, to nieporozumienie. Kilka lat temu zmęczyłam na małym lapku jakiś kryminał i nigdy więcej do takiego czytania nie wróciłam.
    Czytanie na kindle’u po prostu kocham. Tylko ja w ogóle jestem zapatrzona w nowe technologie, więc może moje zaślepienie nakazuje mi widzieć w papierowych książkach tylko same złe cechy.

  11. Jak tak czytam te argumenty w artykule, jak to papier w ręku lepszy, to nasuwa mi się skojarzenie, że według Ciebie film na DVD będzie lepszy od tego obejrzanego w kinie, bo obcujesz z pudełkiem i i fizycznym nośnikiem? Od kiedy to forma ma przeważać nad treścią? Sam od półtora roku czytam tylko na kindlu, i nie zamienił bym go na papierowe książki. Ekran jest nieświecący, więc zmęczenie oczu identyczne, jak przy papierze, forma taka, że mogę go trzymać w każdej pozycji, bez ekwilibrystyki ze stronami. Mogę dodawać notatki, zakreślać cytaty, i później bardzo szybko i wygodnie je przeglądać i do nich wracać. A, no i odkąd wyprzedałem swoją bibliteczkę na kupno kindla, mam 2 półki zwolnione z gratów, które wziąłem do ręki ostatnio przy przecieraniu kurzy. I jeden plus, którego w książkach nie będzie, a osoby trochę starsze baardzo go docenią – różna wielkość czcionki.

  12. Wpadłam z rewizytą 😉 Choć tak naprawdę jestem nie pierwszy raz 🙂

    Miałam podobny dylemat i długo, naprawdę bardzo długo opierałam się e-bookom, aż pewnego dnia czystym przypadkiem weszłam w posiadanie czytnika i muszę przyznać, że choć nie jest to urządzenie, bez którego się nie można obejść to ma swoje zalety, głównie mobilność i to, że daje możliwość czytania „po ciemku”.
    Wadą (przynajmniej w moim modelu) jest natomiast to, że czasem przeczytanie strony zajmuje połowę mniej czasu niż załadowanie się kolejnej ale to szczegół dotyczący pewnego rodzaju książek, no i jak czytasz bez źródła prądu pod ręką to może zgasnąć w pół strony, a czytelnika skręca z ciekawości na chwilę przed zakończeniem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.