Jaka jest Twoja największa wada? Pytania na rozmowie kwalifikacyjnej.

Dziś na blogu będzie notka o rozmowie kwalifikacyjnej, a konkretnie o słynnym pytaniu pt. „Jaka jest Twoja największa wada?” 

Rozmawiałem sobie niedawno na ten temat z pewnym profesjonalistą i nieco deliberowaliśmy nad rozmowami kwalifikacyjnymi, przez które przyszło nam przechodzić. Ja na początku swojej kariery celowałem w sektor MŚP dobrze przeczuwając, że bez wielkich ‚pleców’ i innych znajomości, a w dodatku ze specyficzną antykorporacyjną cechą charakteru, którą jest pewna szczerość i bezpośredniość, to będzie najszybsza droga do mojej udanej kariery skutkująca założeniem własnej firmy MŚP.  Kolega wbijał się do korpo, w związku z tym przeszedł o wiele więcej rozmów kwalifikacyjnych niż ja.

Moje rozmowy kwalifikacyjne w sektorze MŚP były dosyć proste, to było z reguły przedstawienie siebie, opowiedzenie o swoich dokonaniach profesjonalnych (zasadnicza część rozmowy) a także opowiadanie o swoich pasjach, działalności pozazawodowej…często najdłuższa część rozmowy, bo często osoba rekrutująca do MŚP to właściciel…. i jeśli trafi się pasjonat jakiejś ciekawej dziedziny komputerowej, czy osoba dzieląca ze mną jakieś zainteresowanie to można rozmawiać bez końca.

Rozmowy kolegi z korporacji były na ogół znacznie dłuższe i był to proces wieloetapowy. Wstępna rekrutacja np. wstępna weryfikacja telefoniczna, pierwsze spotkanie, assessment center, drugie spotkanie rekrutacyjne… czasem nawet jeszcze dobitki (ostateczne „dogrywki” między ostatecznie wyselekcjonowanymi kandydatami)… ot… typowa korporacyjna rutyna.

Nasłuchałem się od kolegów z korpo wielu mitów i legend na temat rozmów kwalifikacyjnych, dziwnych pytań i kosmicznych assessment centers oraz odpałów rekruterów czy szych wtrącających się w proces rekrutacji, w świat korpo bowiem jednak trochę się wbiłem, chociaż nieco od freelancerskiego zaplecza (także osobiście przeprowadzając niejeden job interview)… może sobie o niektórych kiedyś popiszemy.

MAS_Mle_1892_1685

Zajmijmy się jednak tytułowym pytaniem… Jaka jest Twoja największa wada?

Rzeczywiście, jest to pytanie, które czasem pada, chociaż na ogół budzi o wiele mniejszą grozę niż pytanie: proszę mi powiedzieć parę słów o książce którą Pan/Pani ostatnio przeczytał/a (zadane osobie kandydującej po odnalezieniu w rubryce hobby wpisu książki). Praktyka znajomych rekruterów wskazuje że jakże częstą odpowiedzią na pytanie o ostatnio przeczytaną książkę jest „…yyyy…. yyy… yyyyyyy…. akurat nie pamiętam”, lub równie żałosne tłumaczenie.

Oczywiste jest, że zadanie pytania o największą wadę jest testem Twojej inteligencji, testem radzenia sobie z bezczelnymi i kretyńskimi pytaniami (np. w późniejszej obsłudze klienta), sprawdzeniem Twojej elokwencji. Jak zatem należy odpowiedzieć na pytanie „Jaka jest Twoja największa wada?”

Jeśli jesteś jeszcze szaraczkiem na wczesnych etapach kariery zawodowej nie świruj, nie kombinuj, odpowiedz na to pytanie podręcznikowo: „Moją największą wadą jest zbytnie poświęcanie się zadanej pracy, często z zapominaniem o sprawach życia osobistego, jestem bowiem perfekcjonistą i wymagam od siebie wiele, ale pracuje nad tym i staram się znaleźć równowagę między poświęceniem pracy a życiem prywatnym”

Jeśli jesteś już na pewnym ustabilizowanym etapie rozwoju zawodowego, jesteś profesjonalistą/ką i nie tyle Ty szukasz pracy, co niemal „praca szuka ciebie” pokaż pewność siebie zbijając to planowo-kretyńskie pytanie humorem (np w moim przypadku, a noszę okulary, czymś w tym stylu): „Jaka jest moja największa wada? Hmm… Wada wzroku”

A czy Ty masz jakieś ciekawe doświadczenia i wspomnienia z rozmów kwalifikacyjnych?