Duże spadki cen ropy, czy to polityczna zagrywka?

Na przestrzeni ostatnich 5 lat wydobycie ropy w USA wzrosło o ponad 60%. To wszystko dzięki wykorzystaniu technologii pozyskiwania węglowodorów ze skał łupkowych. Tak duża ilość nowego surowca na rynku była przyczyną gwałtownego załamania się cen ropy. W opublikowanego w Stanach Zjednoczonych raportu Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) wynika, że to wcale nie koniec trendu spadkowego. Eksperci EIA mówią wprost – „otworzyliśmy nowy rozdział w historii rynku ropy”.

W ostatni tygodniu, w skutek opublikowanego raportu, cena za baryłkę ropy spadła o kolejne 5%. Po raz pierwszy od roku 2000, tym samym przebiła granicę 80%. W piątek na nowojorskiej giełdzie baryłkę Brent można było kupić już za 76,76 dolarów.

Sytuacje na rynku ropy z niemałym niepokojem obserwują wiodący producenci, jak i eksporterzy na świecie. Z badań Citi wynika, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, kraje OPEC w ciągu roku stracą aż 150 mld dolarów.

W przeddzień opublikowania raportu EIA Nicolas Maduro – prezydent Wenezueli – spadek cen ropy nazwał wprost „straszliwymi”. Nic w tym dziwnego, przez ostatnie kilka miesięcy jego kraj, którego rozwój jest uzależniony od eksportu ropy, sprzedaje ją po cenie niższej niż 110 dolarów a baryłkę, a więcej takiej, której byłaby gwarancją stabilności finansowej w Wenezueli. Kraj ten tkwi w błędnym kole. W związku z ogromną dziurą budżetową, sprzedając obligacje Wenezuela musiałaby zapłacić inwestorom aż 19%. Z perspektywy inwestorów rentowność taki papierów skarbowych rośnie wraz ze spadkiem ceny ropy na światowych rynkach. Pojawił się pomysł, by najwięksi eksporterzy zmniejszyli swoje wydobycie, co wpłynęłoby na wzrost ceny, jednak nie doszedł on do skutku. Może parę lat temu skończyłby się pomyślnie, dzisiaj jednak takie pomysły są skazane na porażkę.

Oil_well

Według analityków największym producentem ropy na świecie jest Arabia Saudyjska. Jeżeli ten kraj będzie utrzymywał cenę ropy na dotychczasowym poziomie, wpłynie na osłabienie pozycji zarówno USA, jak i Rosji na tym rynku. Jednak według analityków EIA to USA ma się stać w najbliższej przyszłości największym producentem ropy naftowej.

Niechęć szejków do zmniejszania ceny ropy naftowej ma również drugie, i zapewne trzecie też, dno. Przychody z eksportu mocno zasilają pękające już od przywilejów natury socjalnej budżety państwa. Spadek wydobycie w połączeniu ze spadkiem cen surowca na rynku, byłby istnym samobójstwem w obliczu zbliżające się zagrożenia ze strony ekstremistów islamskich.

Zarówno Arabia Saudyjska, jak i Rosja mogą sobie jednak kupić trochę czasu, w przeciwieństwie do wspomnianej wcześniej Wenezueli, zmniejszając swoje rezerwy walutowe.

Putin już mówi wprost – „jesteśmy przygotowani na różne scenariusze, w tym na katastrofalne spadki cen ropy”, jednocześnie dodając, że przy łagodzeniu katastrofalnych skutków zamierza skorzystać z, szacowanych na 400 mld dolarów, zgromadzonych rezerw walutowych.

W tym samym czasie w USA po raz pierwszy od 18 lat produkcja ropy przebiła poziom 9 mln baryłek. I z pewnością trend ten się utrzyma, szczególnie biorąc pod uwagę słabnąć z tej przyczyny pozycję Rosji i Wenezueli. Państw, które są od dłuższego czasu na celowniku Waszyngtonu.

 

Wyślij ten wpis znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.