Darmowy przejazd autostradą A1. Pomysły na usprawnienie systemu poboru opłat.

W ostatnim czasie załapałem się na „promocję” zafundowaną przez rząd i przejechałem za darmo autostradą A1. Co prawda mojej logice wymyka się fakt, że podróżujący z północy na południe są w jakiś sposób ważniejsi niż ci podróżujący ze wschodu na zachód i dlaczego sierpniowa „promocja” nie objęła wszystkich autostrad… może Wy mi wytłumaczycie ten fakt?

NowaMapaA1.svg

W każdym razie stwierdziłem, że autostrada za darmo, tak zupełnie za friko, to pomysł jeszcze głupszy niż bramki. Dlaczego? Otóż na wieść, że jest za darmo na A1 wbiły się dostawczaki, lokalni ‚machos’ w bejcach i różne leśne dziadki jadące z prędkością 80km/h – słowem – auta, które w normalnych warunkach nie powinny się na autostradzie w ogóle znaleźć.

Z wielką chęcią zapłaciłbym te 22 zł 50 gr, które zwykle płacę, za bardziej komfortowy przejazd, niż podczas ostatniego weekendu. (Choć trzeba przyznać że cel darmowej promocji został osiągnięty – korków na bramkach faktycznie nie było).

Zauważyłem natomiast inne kuriozum. Korki na wjazdach, na autostradowych stacjach benzynowych wylewające się aż na pasy awaryjne. Kto przy zdrowych zmysłach (i szalonych cenach na stacjach przy A1) wjeżdża na autostradę z pustym bakiem?

Jakie pomysły na usprawnienie systemu poboru opłat proponuję?

Winiety

Przede wszystkim system winietowy stosowany na szeroka skalę w Europie jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż bramki fizycznie wstrzymujące ruch i zaburzające płynność jazdy. Czy w ogóle muszę tu pisać na czym polega system winietowy? Na pewno nie.

Winiety jednorazowe

Ostatnio opłacając sobie parking długoterminowy na lotnisku zrobiłem przedpłatę przez internet. System wygenerował mi kod, który wydrukowałem i podstawiłem pod skaner na lotnisku. Czy zamiast kupować ewentualne winiety na poczcie lub na stacji benzynowej nie można by umożliwić czegoś takiego, np. w przypadku jednorazowego przejazdu? Chcieć to móc!

Dlaczego w Polsce nie mamy winiet?

Problem w tym, że nasi operatorzy autostrad są dość pazerni i za przejazd wołają sobie znacznie więcej niż wielu z europejskich zarządców autostrad! Bramki i ściąganie myta za każdy przebyty kilometr się im bardziej opłacają mimo niedogodności dla osób podróżujących.

Automatyczne skanowanie

Mimo to, mimo faktu, że administratorzy autostrad raczej nie zgodzą się na winiety, myślę, że można w inny sposób ogarnąć tematykę poboru opłat niż bramki. Przede wszystkim technologia IT. System mógłby fotografować samochód, skanować rejestrację przy wjeździe i wyjeździe i po jakimś czasie przychodziłby nam do domu rachunek – tak jak to się czasem zdarza z fotoradarem. Duże koszta obsługi i przesyłki pocztowej? Na to jest rada. W przypadku samodzielnego zalogowania się na stronie www operatora autostrady i opłacenia rachunku w ciągu 7 dni kartą, PayPalem albo przelewem można by otrzymać dużą zniżkę.

System mógłby być jakoś uzupełniony o klasyczne ‚promocyjne’ bramki wyjazdowe, dla osób nie chcących korzystać z automatyki, które pewnie byłyby wybierane np. przez osoby podróżujące między sąsiednimi węzłami autostrady, by nie doprowadzać do kuriozum jakim byłoby nieuniknione przepłacanie za odcinki warte np. 5 zł. Słowem, jakaś optymalizacja systemu. Dzięki wykorzystaniu systemów IT dałoby się dzięki skanowi rejestracji na bieżąco ustalić należność. W dobie hiperszybkiego internetu i rozwiniętych technologii to byłby pikuś.

Podsumowanie

Obecnie jazda autostradami nie należy do przeżyć najprzyjemniejszych a problemem są zwłaszcza korki na bramkach. Autostrady, które w założeniu miały usprawniać podróż, stają się czasem koszmarną pułapką, którą ja osobiście staram się coraz częściej omijać.

Oczywiste, zdawałoby się, sposoby na rozwiązanie problemu nie są w Polsce stosowane. Czy w przyszłości coś się zmieni? Nie mam pojęcia. Sam zorganizowałbym cały system w Polsce transportowy zupełnie inaczej.

3 przemyślenia nt. „Darmowy przejazd autostradą A1. Pomysły na usprawnienie systemu poboru opłat.”

  1. Wytłumaczyć?
    A co tu tłumaczyć?
    Wszak to „tylko” (i aż) „rządowe działania propagandowe”.
    Co do zaproponowanych rozwiazań.
    Winiety jak najbardziej „tak” 🙂
    Skanowanie też dopuszczam, ale tu pojawia sie problem zarówno zamierzonych jak i przypadkowych pomyłek w „odczycie”. Oczywiście ten problem w pewnym stopniu wyeliminowany zostałby przez zaproponowaną przez Ciebie zniżkę przy samodzielnej opłacie (choć jak znam życie i pazerność „waaadzy” to raczej byłaby to zwyżka dla niesamodzielnych). Tylko, że… no właśnie… ktoś nie pojechał autostradą, nie zapłacił samodzielnie (bo i za co?), a po pół roku albo i po roku (!) dostaje „wezwanie do zapłaty kary” i co? No konia z rzędem temu, komu będzie sie chciało pamiętać że nie jechał (!), marnować czas i udowadniać, że jest się niewinnym (z resztą dlaczego ma udowadniać swoją niewinność?!)
    Reasumując: winiety – tak! Skanowanie – do dopracowania.
    No i po premii tym idiotom, którzy „źle oszacowali” ilosć samochodów.
    Swoją drogą…
    Wyjątkowo, ale to wyjątkowo jeżdżę autostradami.
    Bo po prostu nudno. Zwykłymi „żółtymi” dużo przyjemniej (w ciągu dnia).

    1. to co piszesz potwierdza mój znajomy z Francji – lepiej mu się jeździ w Polsce żółtymi drogami i zmeczenie jazda jest jakieś mniejsze

      ja jadąc przez Polskę, z konieczności łączę trasy, aczkolwiek kiedyś przejeżdżałem na Pomorze tak, że wjeżdżalem w Szubinie w kierunku Borów Tucholskich, tak by nie wjeżdżać w Bydgoszcz, na ten przykład

      1. Ta trasa o której piszesz ma jeszcze jedną zaletę. Na odcinku Szubin-Kościerzyna nie ma żadnego stałego fotoradaru 🙂 Z resztą o ile ostatnio (3 tygodnie) nic sie nie zmieniło cała 241 Wągrowiec-Tuchola (w dużej mierze pokrywająca sie z ww trasą) też fotoradaru nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.