Ach… ten marketing… trudny orzech do zgryzienia!

Przypadek 1

Odbieram telefon…

– Cześć, z tej strony Wojtek Xiński, poznaliśmy się na imprezie u Jacka… pamiętasz…

– No jasne, witaj…

– Wiem, że zajmujesz się IT oraz internetem i tak się składa, że ja mam jedną sprawę do omówienia… interesy… ale nie na telefon… możemy się spotkać?

(…)

Umawiamy sprawę, spotykam się kilka dni później z Wojtkiem w moim biurze i okazuje się, że…

…wyciąga on materiały promocyjne swojej agencji ubezpieczeń na życie i próbuje namówić mnie do zabezpieczenia swojej przyszłości, podpisania cyrografu z agencją ubezpieczeniową, kupna wątpliwych funduszy inwestycyjnych… a dowiadując się, że nie jestem zainteresowany, bo „nie mam pieniędzy”… próbuje mi sprzedać atrakcyjny kredyt na warunkach preferencyjnych… okazja tylko teraz, do końca tygodnia!

– No dobra, Wojtek… daj już spokój… umawiamy się na obgadanie biznesu, a ty mi próbujesz sprzedać ubezpieczenie na życie i jeszcze wcisnąć kredyt!

– Ale ja ci nic nie próbuję sprzedać, chcę ci tylko przedstawić wachlarz możliwości zabezpieczenia bytu twojej rodziny oraz poprawienia twojej kondycji finansowej…

Zdjęcie0110

Przypadek 2

Dzwoni do mnie Pani, która zaprasza mnie, jestem z gronie szczęśliwców, którzy otrzymali zaproszenie na konferencje dotyczącą promocji zdrowia. Rozmawiam i czuję, że coś tu pachnie sprzedażą platformową…

– No tak, podczas konferencji będzie Pan mógł zapoznać się z produktami naszej firmy.

– Wie Pani co, nie lubię tego co Pani robi, powiem wprost – najpierw mówi Pani o konferencji, a potem wychodzi, że chce mi Pani coś sprzedać.

– Ależ ja nie chcę Panu nic sprzedać, chcę dać Panu wspaniałą możliwość poprawy stanu Pańskiego zdrowia…

Zdjęcie-1677

Przypadek 3

Na blogu jeden z komentatorów dziwnie często wysyła komentarze odnoszące się do nazwy produktu. Odnoszę się to tego faktu. Wysyłam notę do działu marketingu firmy.

– …mam wasze IP, nie róbcie tego, chcę u siebie dyskusji, nie reklamy, nie spamujcie więcej na moim blogu!

– …ale my nie spamujemy, my tylko podejmujemy działania zgodne z duchem „social marketingu” i zwiększamy świadomość marki wśród Pańskich Czytelników…

P.S. Zamiast napisać jakąś konkluzję do tego postu, dziś preferuję zostawić to Wam – Czytelnikom.