Wybrać mieszkanie czy dom? Część 2.

Tydzień temu we wpisie oszczedzanie.info.pl/life/wybrac-mieszkanie-czy-dom-czesc-1/ mogliśmy przeczytać argumenty i podyskutować na rzecz wyboru mieszkania, jako miejsca do życia, jednakże większość osób, które znam, mimo – wydawałoby się – korzystnych aspektów i przewagi argumentów życia w mieszkaniu w bloku, preferuje lub marzy o własnym domu. Zastanówmy się jakie argumenty wpływają na rzecz wyboru domu.

Dzisiejszego postu nie piszę „na sucho” ale z perspektywy czasowego mieszkania w domku jednorodzinnym. Czy jednak sam chcę mieszkać w domu w przyszłości? Jakie byłyby ku temu powody?

Newly_developed_single-family_home_in_northern_Germanyprzestrzeń – prawie żadne mieszkanie w bloku nie da nam tej przestrzeni, którą daje domek – w lecie przydomowy ogródek może de facto stać się kolejnym obszernym „pomieszczeniem” w domu a czas spędzany na wolnym powietrzu jest wtedy dłuższy niż u mieszkańców bloków

wolność – chcę puścić w moim pokoju muzykę na max w środku nocy… to nie problem w domku, o ile domownikom to nie przeszkadza lub są na wyjeździe, spróbuj czegoś takiego w mieszkaniu?

dyskrecja – sąsiedzi przykładający ucho do luftu albo do twoich drzwi już nie mają pełnego wglądu w twoje domowe sprawy

cisza – nie słyszysz sąsiadów schodzących lub hałasujących na klatce schodowej, dźwięków z innych mieszkań, kłótni i libacji alkoholowych sąsiadów

komfort – tym argumentem podsumujemy powyższe, jakiegokolwiek argumentu nie podjęlibyśmy, czynnik komfortu prawie zawsze wydaje się przemawiać na korzyść domku

niezależność – nie jestem zależny od instalacji CO oraz wszelkich instalacji wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni, mogę jeśli chcę zmienić sobie system ogrzewania, np. połączyć ogrzewanie gazowe z ogrzewaniem drewnem, itp. – mam tu większą swobodę zaprojektowania wymarzonego rozwiązania (większość znajomych buduje kominki)

kreatywność – projektując własny dom, lub dostosowując gotowy projekt do moich potrzeb mam o wiele większą swobodę urządzania i kształtowania przestrzeni niż w przypadku mieszkania – jest to ważne dla ludzi o milionie pomysłów takich jak ja (np. myślę w ew. własnym domu o zaprojektowaniu systemu solarnego a nawet własnej mikroelektrowni), a co z zaprojektowaniem i wykonaniem własnego przydomowego ogrodu – zupełnie według własnych koncepcji i przemyśleń? Rzecz nie do osiągnięcia w mieszkaniu w bloku.

oszczędność – wbrew pozorom domy bywają czasem bardziej oszczędne od mieszkania, obecnie mieszkam w ogrzewanym przez elektrociepłownię mieszkaniu bez rozliczania kosztów CO – wszyscy płacą za wszystkich przy ogromnych stratach ciepła i częstych awariach. Wielu znajomych płaci mniejsze rachunki za ogrzewanie niewielkich domków niż ja mieszkania w bloku.

A oto dane z 2013 roku opublikowane przez Eurostat, pokazujące przekrój społeczeństwa różnych krajów ze względu na typ zamieszkania. Kiedy spojrzymy na Polskę okazuje się, że społeczeństwo całkiem równomiernie dzieli się na zwolenników domów wolnostojących i mieszkań. Tak więc i tym razem statystka nie przyniosła konkretnego rozstrzygnięcia pt. co jest lepsze? Ale czy w ogóle można do takiego wniosku dojść?

Distribution_of_population_by_dwelling_type,_2013_(%_of_population)_YB15

http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/File:Distribution_of_population_by_dwelling_type,_2013_(%25_of_population)_YB15.png#filelinks

Dużo zależy niewątpliwie od osobistych preferencji. Dla niektórych z nas żaden zestaw zalet popierający wybór domu ponad mieszkaniem w bloku nie będzie wystarczająco przekonujący. Wszystko dlatego, że oprócz kwestii finansowych – jak się niektórym wydaje – do głosu dochodzą jeszcze te bardziej przyziemne jak chęć, lub jej brak, na posiadanie ogrodu, konieczność dbania o czystość na większej przestrzeni czy chociażby lokalizacja. Często spotykanym przeświadczeniem jest to, iż posiadanie domu jest jakoby wyznacznikiem zamożności. Tzn. osób, które wybrały mieszkanie w bloku najzwyczajniej nie stać na przeprowadzkę do domu. Znając realia rynku nieruchomości wiemy oczywiście, że nie jest to prawdą. Domy na obrzeżach dużych miast potrafią być niekiedy tańsze niż mieszkania w centrum w nowym budownictwie.

Dużo było na początku tego wpisu  zaletach domu. Niewątpliwych i niezaprzeczalnych. Poruszając natomiast na chwilę kwestię finansową warto też pamiętać o różnego rodzaju programach dofinansowujących, które dotyczą jedynie mieszkań. Np. program Mieszkanie Dla Młodych (MDM), który odciąża chociażby młode małżeństwa na starcie albo oferuje ciekawe oferty dla rodzin z minimum trójką dzieci.

Tak naprawdę niektóre z argumentów na rzecz mieszkania, przytoczonych tydzień temu, dałoby się obrócić na korzyść domku. Wspólnota mieszkaniowa i spółdzielnia np. zajmuje się sprzątaniem lub dbaniem o teren wokół budynku – jednak jest pytanie o jakość tego dbania. Spółdzielnia zajmuje się remontami, jednak najbliższe malowanie klatki schodowej jest przewidziane… nie prędzej niż za 10 lat.

…i nic z tym nie zrobię…

A jakie są Wasze kolejne przemyślenia na rzecz własnego domku?

P.S. Poprzedni wpis: http://oszczedzanie.info.pl/life/wybrac-mieszkanie-czy-dom-czesc-1/

16 przemyśleń nt. „Wybrać mieszkanie czy dom? Część 2.”

  1. jeśli chodzi o dyskrecje to jestem w szoku jak widzę dzialki na których ledwo mieści sie dom, sasiad sasiadowi przez okno może zaglądać

    1. powiem Ci tak – ja bym budował dom rzeczywiście przystosowany do działki, czyli wielkiego molocha nie stawiałbym na malutkiej działeczce, poza tym „mała architektura” ogrodowa, odpowiednie ogrodzenie i zapewnienie sobie jednak tej odrobiny prywatności

      oczywiście nie za cenę zupełnego odizolowania się od ludzi

  2. z tymi działkami jest tak że każdy chce mieć blisko do centrum miasta, więc takie działki są drogie, idąc dalej kupują miniaturki i mieszkają tak jak w bloku, otworzy się okno to sąsiedzi słyszą co sie słucha/ogląda, nie ma żadnego ogrodu, nie ma gdzie posiedzieć w lato w samych gaciach bez pokazywania się sąsiadom. ogólnie ludzie zaczynają wracać do bloków bo dojeżdżanie do pracy/uczelni w godzinach korków jest zbyt uciążliwe, w pobliżu jeden mały drogi sklepik, nie ma gdzie wyjść, nie ma przedszkola

    1. to są dobre argumenty, w ogóle jeśli zaglądniesz do komentarzy w poprzedniej dyskusji znajdziesz ciekawe wypowiedzi

      tak – ludzie chcą mieszkać blisko centrum, więc kupują małe, drogie działki, budując na nich wielkie domy – ja bym postawił mniejszy dom

      tak – dojazd bywa uciążliwy – ale w wielu zawodach można już ograniczyć dojazd na rzecz telepracy

      tak – ludzie wracają do bloków, o zaletach mieszkania w bloku było w poprzednim poście

      drogi sklepik? – a to niekoniecznie wada, ten sklepik daje pracę i utrzymanie komuś z lokalnej społeczności, poza tym to jest różnica czy sklep sprzedaje 50 bochenków chleba czy 5000 – koszty stałe i logistyka się inaczej rozkłada – produkt w małym sklepiku musi być droższy, za to potencjalnie otrzymujesz wygodę

      nie ma gdzie wyjść? – podstawowa rzecz – możesz wyjść na swój ogród, na swieże powietrze, blokersi (jak ja) siedzą na ogół w domach w wolnym czasie i nosa nie wychylą, mimo, że teoretycznie jest więcej miejsc do odwiedzenia – domek zawsze mi sie kojarzy z aktywnością na świezym powietrzu

      1. wygode to mam w centrum poznania, blisko dwie biedronki, netto, troche dalej lidl, blisko city center, stary browar, stary rynek, ze 3-4 km do M1.
        właśnie wróciłem z city center, bo szukałem spodni, w jednym miejscu duzo sklepów z ubraniami, w kilku zawsze jakieś wyprzedaże.
        na ogród nie ma miejsca, masz pas trawy 4metry miedzy domem a płotem bo tyle wymaga przepis i można powiedzieć że siedzisz pod płotem sąsiada.
        Wolalbym dom, gdzie mam teren żeby sobie wyjść, nie musi być duży ale żeby zapewniał prywatność a na nowych osiedlach tego nie ma. przy starszych domach masz budynki gospodarcze i garaże, które razem tworzą zamknięte podwórko. Tylko, że takie domy sa poza obrzeżami większych miast

        1. Mieszkałem dwukrotnie w centrum Poznania, łącznie prawie 8 miesięcy, a także koło 2 lat blisko Rynku Jeżyckiego i oczywiście doceniam wygodę mieszkania w centrum dużego miasta.

          Oczywiście ma to swoje wady, o których kiedyś na pewno napiszę (może to będzie jakiś następny temat, kto wie?).

          Po pewnym czasie jednak tym centrum Poznania, jak i każdego innego dużego miasta przesycasz się. Obecnie cenie sobie mieszkanie w nieco mniejszej aglomeracji niż poznańska, większą przestrzeń, swobodę (własne auto zaparkowane pod blokiem), pracę bardzo blisko domu, to samo z wszelkimi udogodnieniami.

          Masz rację pisząc o zamkniętym podwórku. Jednak i z ta prywatnością trzeba zrównoważyć oczekiwania, choćby ze względów bezpieczeństwa.

  3. mieszkałem pare lat w malej miejscowości nad jeziorem i dużym lasem i do mieszkania takiego bardziej rekreacyjnego czyli spacery, plywanie, rower to jest idealne miejsce ale cokolwiek zalatwic to podróż 20 km a co dopiero mieszkac jeszcze dalej na jakiejś wiosce, bez samochodu jak w wiezieniu. kupic ubrania=wyjazd, isc do lekarza specjalisty=wyjazd, jaki kolwiek urząd= wyjazd, szkoła srednia=wyjazd, brak renomowanych uczelni. ogólnie fajnie jak się beztrosko żyje ale jak się ma jakieś obowiazki to jest masakra.
    w ogóle w takich małych miejscowościach jest straszna mentalność ludzi, interesują się wszystkimi do okoła, muszą wszystko o wszystkich wiedzieć, a że kolega miał takie samo nazwisko jak ja i jeszcze miał brata to takich rzeczy można się o sobie dowiedzieć, że szok.
    mam porównanie ze szkoły, ci z wiosek to takie wieksze cwaniaczki, co to nie oni.
    i jest wiecej pajacow bo wielki pan ma koszulkę za 200 czy 300 zł a zarabia minimalna krajowa ale trzeba sie pokazac. popisywanie się tubą w bagażnika golfa 2 za 500 euro, w poznaniu tak nie ma

    1. to zależy z jakiej perspektywy piszesz

      – inaczej będzie mieszkać poza miastem (miasteczko, duża wieś), w domu, blisko aglomeracji, np. poznańskiej

      – inaczej będzie mieszkać w miasteczku czy na wsi z dala od wszelkich aglomeracji

      – inaczej będzie mieszkać się np. w podpoznańskim, czy podwrocławskim miasteczku na osiedlu „osiedleńców z miasta”, inaczej się będzie mieszkać jako przybysz z miasta otoczony domkami lokalesów

      – inaczej będzie wyglądąło zycie dla niezmotoryzowanego i szukającego pracy studenta, ucznia (miałem takich kolegów na studiach i mieli w widoczny sposób, w kilku aspektach, gorzej niż studenci mieszkający w Poznaniu), inaczej będzie wyglądało życie czlowieka z wykształceniem, z ustabilizowaną pozycją

      – miasto to korki – dam Ci przykład – czesto ja jestem w stanie szybciej pokonać 70km do rogatek Wrocławia (np. odwiedzić znajomych) niż inni zaproszeni jadący z drugiego końca Wroclawia i to nie ważne czy autem czy komunikacją

      po pewnym czasie nie liczysz już 20km-40km, liczysz 15 minut-60minut, itp

    2. Od 8 lat mieszkam na wsi, małej wsi, bo 16 dymów. (dymów, nie domów). Na początku to „zaglądanie” sąsiadów traktowałem podobnie jak @grzes, ale dziś wiem, że to raczej zaleta jest. To jest taka prawdziwa „low level” społeczność. Poziom pomocy i wsparcia jak coś się dzieje jest nieporównywalnie większy. A anonimowość dzisiejszych czasów jest IMVHO wadą.

      Co do kosztów: dobrze zrobiony dom to niższe koszty życia. Dom na wsi, szczególnie siedlisko (co najmniej 1ha ziemi rolnej przeliczeniowo) to zaleta prawie przyzerowych podatków od ziemi i nieruchomości.

      Że wszędzie daleko? Racja. Po prostu trzeba się lepiej zorganizować, zakupy planować raczej na dwa tygodnie niż na dwa dni. Prosty przykład: kupuję bułki w ilościach maskrycznych jednorazowo około 30 sztuk, ale całość do zamrażalnika i przez dwa tygodnie można wyciągać, rozmrażać i spożywać świeże.

      Z innego komentarza o kupowaniu ubrań – to taki argument jest totalnie od czapy – ubrań nie kupuje się codziennie, więc nie musisz mieć takich sklepów dostępnych „od razu”.

  4. czyli można podsumować, że nie ma dobrego rozwiązania, jest tylko optymalne dla konkretnego przypadku.
    taka analogia z lpg, jak czytam i slucham znajomych teksty w stylu że trzeba nie umieć liczyć żeby jeździć na benzynie… tylko że jak rocznie robie 5 tys km bo wszędzie pieszo sie dostane to po co mi instalacja, która zwróci się po 40 tys km a gdzie wyjście na plus

    1. odnośnie benzyny, nie zgodzę się z tymi argumentami, że nie trzeba umieć liczyć – dokładnie jak mówisz – czasem paliwożerna benzyna może być bardziej opłacałna niż LPG czy Diesel – wszystko własnie zależy od rocznego przebiegu

      jeśli jeżdzisz okazjonalnie zawsze najkorzystniejsza będzie benzyna

    2. odnośnie mieszkania – zaglądnij do poprzedniej dyskusji i zobacz komentarz Arturro o domkach – jest dość trafny

  5. Ja powiem tak – mieszkanie mieszkaniu i dom domowi nierówne. Wybór trzeba dostosować do swoich potrzeb i oczekiwań. Jedni lubią podróżować i żyć aktywnie – często nie ma ich w domu, to lepsze będzie mieszkanie – bliżej do miasta, siłowni, basenu, squasha itp, Do tego mieszkanie zamykasz na 4 spusty i nie martwisz się o to, że ktoś Cię obrobi.
    Jeżeli cenisz sobie spokój, ciszę, lubisz majsterkować to wybierz dom. Oczywiście argumentów jest dużo.
    Takim pośrednim i często bardzo trafnym wyborem jest szeregowiec. Czyli coś pomiędzy domem a mieszkaniem, ale jak wszystko ma swoje plusy i minusy.

  6. Oczywiście wiele argumentów jest trafnych ale niektóre z wymienionych udogodnień myślę że znajdziemy również w niektórych mieszkaniach. Wiele zależy od samego osiedla… Grunt to unikać bloków z wielkiej płyty i patrzeć na okolicę budynku. Zaprzyjaźniona mi rodzina kupiła niedawno mieszkanie na „Małych Błoniach” w Szczecinie i muszę przyznać że o ile wcześniej byłam sceptyczna i namawiałam ich na dom, to warunki mają tam świetne. Wszystkie bloki na osiedlu są 2piętrowe więc nie jest to typ anonimowego „mrowiska”, okolica jest bardzo zielona i do większych sklepów blisko. Oni akurat mają mieszkanie z antresolą, ale na parterze są też takie z własnym ogródkiem, jeśli ktoś ma oczywiście czas i chęci na pielęgnowanie przydomowej zieleni :). Jeśli chodzi o swobodę urządzania to możemy wykazać się kreatywnością wykańczając zarówno dom jak i mieszkanie.

    1. No akurat najczęściej bloki z płyty mają najwięcej zalet lokalizacyjnych. Proponuję zrobić prosty eksperyment i na google map włączyć sobie widok satelitarny na stare osiedle, a później na nowe. W moim przypadku na starym widać zieleń poprzecinaną kreskami szarości, w przypadku nowych osiedli jest dokładnie odwrotnie wszędzie szaro i poprzecinane zielonymi kreskami :))). I te odległości między oknami, niedawno w trakcie imprezy u znajomego zorientowaliśmy się, że jesteśmy w stanie przeczytać wiadomości na pasku informacyjnym tvn24:). Deweloper stawia byle więcej, byle taniej, w PRL jednak cena działki nie była czynnikiem istotnym. Efekt taki, że nowe osiedla się grodzą, by czasami nikt po ich chodnikach nie przeszedł, ale na spacery i place zabaw chodzą na stare zadrzewione osiedla z tej okropnej płyty:)).

  7. Ciężko na to zagadnienie patrzeć przez pryzmat oszczędności. Bo sprawa ma się tak że jeden kocha miejski tłok a drugi woli ustronne miejsce poza miastem. Wiele osób ( jak np. ja ) chciało by miec dom ale nie chce obowiązków z nim związanych jak choćby odśnieżanie, koszenie trawnika, naprawianie płotu itd… Dlatego poszukam raczej mieszkania na sprzedaż we Wrocławiu niż domu gdzieś na jego obrzeżach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.