Współwłasność lub wspólny wynajem nieruchomości. Problemy

Kiedyś pracowałem w agencji nieruchomości (trwało to około 1 roku), mam też spore doświadczenie w wynajmowaniu nieruchomości jako osoba prywatna oraz firma i dziś chciałbym się z Wami podzielić pewnymi przemyśleniami, przede wszystkim dość istotnymi dla wielu młodych ludzi przede wszystkim, bądź przedsiębiorców, debiutantów. Czego nie warto robić jeśli kupujemy lub wynajmujemy nieruchomość? Jest takich punktów całkiem sporo, jednak w tym wpisie chciałbym skupić się na jednym z nich dość szczegółowo.

Przestroga…

Otóż po pierwsze i najważniejsze – rzecz w którą zdecydowanie nie warto się angażować dla rzekomej oszczędności to wszelkiego rodzaju współdzielenie, czy wspólne korzystanie z części nieruchomości. Napisałem “rzekomej” oszczędności, bo na dłuższą metę może się okazać, że przysporzy nam ona więcej wydatków niż fakt wybrania nieco droższej alternatywy na starcie.

Powody

Bądźmy realistami – pominięcie aspektu oszczędności w danym momencie nie zawsze jest możliwe, ale jeśli mamy do wyboru dwa rozwiązania, gdzie w jednym przypadku stopień współdzielenia jest mniejszy – warto właśnie wybrać ten „mniejszy stopień” nawet za cenę wyższego czynszu. Pomyślicie pewnie, co takiego strasznego czyha na nas przy okazji współdzielenia nieruchomości. Ludzie od lat z tego korzystają i jakoś się dogadują, przy okazji zachowując niezłe pieniądze w kieszeni. No tak… niektórzy się dogadują, jednak odsetek tych niemile zaskoczonych formą współdzielenia jest w rzeczywistości dużo większy.

12806037_977247039021695_891094370292491041_n
Różowy budynek na zdjęciu to moja obecna firma. Generalnie jest dobrze… choć ja tego koloru elewacji nie wybierałem ;-p

Gdzie są możliwe pułapki? Wymieniamy:

  • wspólny parking,
  • wspólne wejście,
  • wspólny korytarz, wspólne WC,
  • wspólne… (i co tam kto ma pecha mieć wspólnego!)

W tych punktach “wymuszonej styczności” spotykają się różni ludzie. Często przejawiający różne obyczaje, mający swoje przyzwyczajenia i przekonania, o różnej kulturze biznesu lub choćby diametralnie różnie podchodzący do tak podstawowej rzeczy jak postrzeganie sytuacji: estetyka – brud – porządek. O konflikt nie jest zatem ciężko. Przenikanie się różnych sfer życia na pewno nie jest nikomu obce, więc nie trzeba chyba wspominać w jak wysokim stopniu poziom higieny zachowany w miejscu pracy może wpłynąć na jej przebieg i rezultaty.

Z życia poza firmą…

W pracy w nieruchomościach kiedyś obserwowałem sytuację jak kochające się rodzeństwo zamieniło się w śmiertelnych wrogów poprzez dzielenie jednego dużego domku otrzymanego w spadku po rodzicach na dwa mieszkania (oczywiście polem konfliktu były obszary „wspólne”).

Kolejną przestrogą będą znajomi, którzy zdecydowali się na kupno domu w zabudowie szeregowej, który podzielony był bardzo umiejętnie na dół i górę – w celu rozlokowania dwóch rodzin. Znajoma zaproponowała swojej siostrze wspólną przeprowadzkę. Obydwa małżeństwa z dziećmi, towarzystwo bardzo zgrane, nie tylko przez wzgląd na więzy rodzinne. Gdzie był haczyk?

12802730_977253815687684_2146712058397434156_n
Rodzina z dziećmi we współdzielonym budynku to gwarantowany hałas i rozgardiasz 😉 Ktoś jednak musi pracować na nasze przyszłe emerytury!

Najpierw musiała paść decyzja o wyborze mieszkania górnego – do którego prowadziły ciekawie wykończone schody, o metrażu nieco większym, z otwartą na salon kuchnią, lub dolnego – mniejszy metraż, w pełni rozkładowe, za to z przynależącym ogrodem. Tutaj pojawiły się pierwsze zgrzyty, jednak doszło do porozumienia dosyć szybko. Mianowicie para z dwójką dzieci zajęła parter, tak żeby rodzeństwo dostało osobne pokoje, natomiast moi znajomi, którzy mieli jedną córkę wybrali w końcu piętro. Na początku padło jednak ustalenie, że ogród pozostanie do dyspozycji obydwu rodzin. Wyobraźcie sobie zdziwienie moich znajomych, kiedy już przy pierwszej okazji stało się to problemem. Rodzina “z dołu” ogród potraktowała bardziej jako składowisko dla rowerów i niepotrzebnych mebli oraz często urządzała też grillowe spotkania, które kończyły się późnymi godzinami i nadszarpywały nerwy znajomych. Oni z kolei wiecznie próbowali „odzyskać” ogród i naciskali na postawienie w nim dmuchanego zamku dla córy, na co nie przystawali tamci z dwójką synów. Ten problem zniszczył harmonijne sąsiedztwo i zakończył wspólne mieszkanie w jednym budynku.

1916844_977246539021745_8614358035203727584_n
Rzucić peta sąsiadowi pod wejście dla klientów, czy ładnie utopić w obciętej butelce PET na zapleczu. Oto jest pytanie…

Wracamy do tematu biura…

Widzę też drobne zgrzyty organizacyjne w swojej obecnej pracy, gdzie w dość dużym budynku jest kilku lokatorów (firm). Te zgrzyty są drobne (choćby temat, gdzie można palić papierosy i co robić z niedopałkami), chyba dzięki temu, że jestem po wielu szkoleniach z psychoedukacji, negocjacji, itp. i myślę, że umiem iść na szereg kompromisów oraz gasić pewne potencjalne konflikty w zarodku. Gdyby nie to, przeczuwam, że to współdzielenie zamieniłoby się w koszmar i rosnącą eskalację pretensji.

Czy sąsiad zamówi ekstra kontener, czy wrzuci nadmiarowe śmieci do mojego kubła? Może lepiej po prostu zamknąć na klucz?
Czy sąsiad zamówi ekstra kontener, czy wrzuci nadmiarowe śmieci do mojego kubła? Może lepiej po prostu zamknąć na klucz?

Obserwuję drobne tarcia w firmie u dalszych kontrahentów, gdzie sytuacja nieruchomościowa jest trochę gorsza od mojego przypadku – mamy tam jak u mnie współdzielenie korytarza, wejścia, wyjścia, ale także podwórza, bram, parkingu (żonglerka samochodami) pewne rzeczy są niewygodne i jest spory potencjał na konflikt. Tutaj także dzięki dużej zręczności oraz wysokiej dojrzałości emocjonalnej (jak również niewątpliwej kulturze biznesowej) udaje się razem funkcjonować. Wystarczy niestety jeden kłopotliwy najemca, który naruszy delikatną równowagę i wszystko się skończy.

Office sharing

Dosyć popularną formą wynajmowania biura stało się (szczególnie w USA) office sharing. Firma posiadająca wolną przestrzeń dzieli, bądź wynajmuje miejsce do pracy mniejszym przedsiębiorstwom lub swobodnym pracownikom, którzy poszukują przestrzeni elastycznej (czy to godzinowo, czy okresowo).

Jest to pewna forma dodatkowego przychodu dla firmy, która umożliwia korzystanie z biura, bez przerywania swojej działalności czy jakichkolwiek wyrzeczeń. Z pewnością daje to możliwość pracy w bardziej dynamicznym otoczeniu i niekiedy tworzy wspólną płaszczyznę dla przenikania się interesów dwóch firm. Może to być też jednak sporą komplikacją. Wystarczy diametralnie różna polityka obu firm czy inne podejście do czasu i warunków pracy, żeby narósł konflikt.

Jak to wygląda finansowo?

Ceny takiego “coworkingu” w Polsce, czyli opłata za dostęp do pomieszczenia z całym zapleczem typu drukarka, ekspres do kawy czy Internet, są różne w zależności od rejonu. W dużych miastach jak Warszawa czy Wrocław: miesięczny abonament z dostępem 5/7 (dni w tygodniu) waha się pomiędzy 300 – 500 zł. Jednodniowa usługa: 50 zł. Godzina wynajmu biurka: 5 – 10 zł.

Czy są na to chętni? Wg danych Best2Invest, 145 takich przestrzeni wskazuje na to, że jak najbardziej.

Główny Urząd Statystyczny podaje natomiast, że w Polsce jest ponad 1 mln osób samozatrudnionych, potocznie nazywanych freelancerami. A to przecież oni są główną siłą napędzającą coworking. Nawet odejmując z tej grupy osoby na tzw. umowach śmieciowych – nasz kraj nadal pozostaje w europejskiej czołówce.

Werdykt

Spytany o radę doradziłem znajomym przeniesienie firmy na bardziej neutralny i odseparowany od innych przedsiębiorców grunt. Jak się jednak okazuje problemy ze współdzieleniem nie muszą dotyczyć tylko środowiska biznesowego  i firm. Nie chodzi o fakt współdzielenia mieszkania na studiach, kiedy właściwie jedyną drogą jest wynajem. Mowa raczej o sytuacjach, kiedy wybór jest, opłacony oczywiście albo większym wydatkiem – w przypadku samodzielnej opcji, albo pewnymi wyrzeczeniami – w przypadku współdzielenia. A co Wy byście zrobili?

P.S. Powyższy wpis jest częścią cyklu: Nieruchomości – blogowy poradnik inwestora

 

Wyślij ten wpis znajomym!

17 przemyśleń nt. „Współwłasność lub wspólny wynajem nieruchomości. Problemy”

  1. Też to potwierdzam, że współwynajem bywa źródłem problemów. Rozpoczynałem współwynajem od mieszkania studenckiego i były z tym problemy.

  2. To nie współdzielenie rodzi problemy, tylko ludzie. I te problemy zawsze wystąpią gdy będziemy od siebie współzależni, nie trzeba mieć do tego współdzielenia czegokolwiek.

    1. Wiesz jak to jest, niby żyjemy w kraju, gdzie 90% ludzi to chrześcijanie, ale kiedy tylko nadarzy się okazja ludzie oszukują, manipulują, nadużywaną i kradną. Od polityków na szczycie po pana Genia z budowy. Stwórz okazję po prostu, a problemy się wygenerują same.

      1. >Wiesz jak to jest, niby żyjemy w kraju, gdzie 90% ludzi to chrześcijanie,
        ___
        Ale wielu z nich to ukryci ateiści. A jak jest z ateistami – wiadomo

        1. Ok, może nie schodźmy na tematy światopoglądowe, to miał być tylko przykład.

          Współdzielenie nie jest łatwe, po prostu taka jest natura ludzka.

  3. Remigiuszu, dzięki twojej wiedzy udało mi się zaoszczędzić 500 zł.
    Jestem z tego bardzo dumny, a zarazem zaczynam się bać bo na koncie mam teraz dużo pieniędzy.
    Bardzo proszę, napisz nam jak zrobić dobrą inwestycję, żeby te moje 500 zł podwoiło się co 5 lat. No i żeby nie było od tej sumy podatku, bo śmieszne jest płacić podatek od tak niskiego procentu.
    Nie jestem członkiem ZUS, dlatego chcę odłożyć jeszcze parę 500 zł, żeby było na starość.
    Ty masz dobrze, nie musisz się martić bo jesteś członkiem klubu.

    1. Bardzo ciekawe – może napiszesz konkretnie jak się te pieniądze udało oszczędzić, bo na blogach pomysłów mnóstwo.

      Nie jestem pewien co można zrobić z tak małą sumą, aby ona rosła – zainwestowałbym w net, domeny, ciekawy content. Tylko tak umiałbym podwoić tak małą inwestycję.

  4. To nie jest mała inwestycja. 500 zł to dużo pieniędzy. Boję się jednak że rząd mi zabierze te oszczędności.
    Jak nazywa się ta fobia?
    Znam ludzi co bojąsię wysokości, inni boją się duchów, jeszcze inni zastrzyków.
    Ja boję się że rząd zabierze mi moje 500 zł. Ciekawe jak nazywa się taka fobia?
    Muszą pójść do psychiatry żeby się dowiedzieć.

  5. To nie prawda.
    Nie wiem czy uczyłeś matematyki. Ja skończyłem 7 klas i w ostatniej klasie mieliśmy zadanie z matematyki pod tytułem „Wdowi Grosz”.
    Chodziło o to że wdowa odziedziczyła 1 grosz w roku 1, czyli 2013 lat temu. Oprocentowanie jakie dostała w murzyńskim banku było 5%. Oblicz ile ma teraz na koncie. Jeśli miałeś Remigiuszu podstawy matematyki, szybko to obliczysz i zrozumiesz że to zawrotna suma. A co dopiero mówić o 500 zł, jeśli podwoimy to co 5 lat?

    1. Znam te przykłady, w USA to jest przykład, co można by osiągnąć gdyby Indianie pieniądze, za które sprzedali wyspę Manhattan włożyli na określony procent do banku.

      Jest jak mówiłem, sumę 500 zł możesz jedynie podwoić inwestując ją w internet.

    2. @Andrzej
      Po 50 latach będziesz dysponował teoretycznie 512tys. Tyle, że rynek nie daje stopy zwrotu na poziomie 100% w ciągu 5lat, a coś ok. 20%. Może kiedyś Ci się uda uzyskać 100%, jednak w dłuższej perspektywie zwykle wyrównuje się do średniej.

  6. Na tej zasadzie pracuje ten nasz bank o nazwie ZUS. Każdy pracownik pożycza zusowi, powiedzmy 100 zł miesięcznie. Kiedy osoba fizyczna albo umysłowa szczęśliwie dożyła do wieku emerytalnego, ZUS oddaje pieniądze z %, i człowiek dostaje 3000 zł miesięcznie. To jest to co Remigiuszu obliczyliście wcześniej, że wpłacając tyle i tyle będziecie mieli średnią krajową.
    W jaki sposób mogę zainwestować w internet? Napisz krok po kroku. Z tego co widzę, moje 500 zł zamiast zyskiwać na wartości, cały czas traci. Nie wiem dlaczego mówicie że w Polsce inflacja jest 2% jeśli widzę że jeszcze parę lat temu w Polsceceny były bardzo niskie w porównaniu z Niemcami, teraz już zrównały się a czysami przewyższyły. Wg. moich obserwacji inflacja w Polsce oscyluje w granicach 30%.
    Wszystko to zaczyna mnie wkurzać bo nie mogę kupić tego co bym chciał. Mój kolega wystrzelił wczoraj swojego własnego satelitę, a ja mam tylko 500 zł. Wtedy patrzysz na takich bogatych ludzi i myślisz że coś tu nie tak.

  7. ale niektórzy dążą do wspólnego najmu, choć… są to głównie studenci 😉 pewnie nie tylko ja wynajmowałem pokój w 2 osoby w mieszkaniu na kilka osób 😉 tylko właściciel naszej stancji był dziwny i tylko ze mną miał umowę. nie powiem, jakimi sposobami egzekwowałem część czynszu od kumpli… 😉 nistety właściciel zawarł umowę TYLKO ze mną, więc po studiach byłem w tył 2 tysie. teraz SAM ( 😉 ) jestem właścicielem mieszkania i mam umowę z 6 lokatorami na raz (tak lepiej moim zdaniem,…_

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.