Wielkopolanin? Poznańska pyra-sknera czy dobry gospodarz?

Na samym początku wpisu wyjaśnijmy jedną rzecz, dla osób, które lubią dyskutować „po tytule”, celowo nieco chwytliwym. Jestem z pochodzenia… w dużej części… Wielkopolaninem, aczkolwiek wychowałem się na Dolnym Śląsku i oczywiście będę „bronił swojego”. Wpis nie ma jednak mieć charakteru bezkrytycznego peanu na cześć „mistrzów oszczędzania”, chociaż… kto wie… zobaczymy.

Drogi Czytelniku/Czytelniczko… z jakiego regionu Polski pochodzisz? Gdzie ma korzenie Twoja rodzina? Czy to ma znaczenie, czy w Twoim regionie przykłada się wagę do wychowania w duchu oszczędności, solidności, dobrego gospodarowania?

Poznan_10-2013_img02_Raczynski_Library

Kiedy dorastałem bardzo często słyszałem słowa:

  • Zrób to dobrze i solidnie, kto źle robi, ten dwa razy robi.
  • Oszczędzaj pieniądze, kto oszczędza, ten coś ma.
  • Wydawaj zawsze mniej niż zarabiasz.
  • Nie żyj nigdy od pierwszego do pierwszego.
  • Dobry zwyczaj – nie pożyczaj.
  • Bądź gospodarny, bądź przedsiębiorczy!

etc.

Czyż to wszystko nie są slogany z popularnych książek motywacyjnych, albo „prawdy objawione” wśród fanów twórczości Kiyosakiego i pokrewnych autorów, widzicie, dla mnie to żadna nowość… ja to słyszałem „od zawsze” jako część wychowania. Dobry trening motywacyjny, nieprawdaż?

800px-Poznań_Collegium_Minus_24_09_2011_P9240311

Drogi Czytelniku/Czytelniczko… przejeżdżając przypadkiem autem przez Wielkopolskę, np. z Pomorza Zachodniego na Podkarpacie, zwróć uwagę na różnicę w wyglądzie miast, wiosek… nie tylko na zwyczajową czystość i schludność w Wielkopolsce, ale także na pewien aspekt…

Przedsiębiorczość! Zaradność!

Jadąc przez miasteczka i wioski ciągnące się wzdłuż dróg zawsze mnie pozytywnie zaskakiwała ilość drobnej działalności gospodarczej – szyldów, warsztatów, usług przy domach. W co drugim domu, o ile nie częściej, ktoś prowadzi jakiś drobny biznes – ludzie przede wszystkim są zaradni i zorganizowani, nie czekają na pomoc z zewnątrz, ale biorą sprawy we własne ręce. Czy tak samo jest w innych regionach Kraju? Niestety nie wszędzie.

800px-Węzeł_Poznań-Wilda_A2_i_DW430_RB1

Poznańskie skąpstwo?

Po Polsce krąży taki dowcip: Kim są Poznaniacy? To potomkowie Szkotów, wygnani ze Szkocji za Skąpstwo! Powiem Wam, że mieszkałem sam w Poznaniu przez szereg lat i natknąłem się na tyle samo „statystycznych” przypadków skąpstwa co i w moim rodzinnym mieście – Lubinie na Dolnym Śląsku, czy w innych częściach Kraju. Wielkopolanie nie wydają mi się ani bardziej, ani mniej skąpi niż reszta Rodaków. Skąd się wzięło zatem powiedzonko? Może z tego, że typowy Poznaniak (tudzież inny Wielkopolanin) na ogół ma pieniądze – ponieważ jest zaradny, oszczędny i umie dobrze gospodarować. Wielkopolska gospodarność to cecha znana ogółowi, który jest nieco zazdrosny o sukces…

czy zazdrość wobec osób którym powodzi się lepiej nie jest przypadkiem naszą narodową przywarą?

800px-Poznan_Opera_House

Wielkopolski ideał?

Nie, bynajmniej nie! Mieszkając w Poznaniu, przez lata nawiązując relacje z osobami z innych części Wielkopolski zauważyłem też cechy negatywne. Zauważyłem hołubienie postawie „zastaw się, a postaw się” (czyli skłonność do lansu). Zauważyłem mocny patriotyzm lokalny (rzecz dobra), niestety przechodzący czasem w lekki szowinizm (rzecz już ewidentnie zła) i okazywane otwarcie poczucie wyższości wobec ludzi spoza Wielkopolski, ale też wobec innych grup etnograficznych – np. wobec potomków repatriantów z Kresów Wschodnich RP. Zupełnie niesłuszne!

Tylko czy są to negatywne elementy obecne jedynie w Wielkopolsce? No właśnie, o to chodzi, że nie…

Ogólnie jako Polacy powinniśmy być bardziej zgrani, solidarni oraz współpracujący – powinniśmy wyszukiwać wzajemnie swoje dobre cechy i je wzmacniać. Tymi dobrymi cechami są z mojej perspektywy: wielkopolska gospodarność, porządek, oszczędność. Rozwijajmy i pielęgnujmy w sobie właśnie te cechy!

Pozdrawiam 😉

Wyślij ten wpis znajomym!

10 przemyśleń nt. „Wielkopolanin? Poznańska pyra-sknera czy dobry gospodarz?”

  1. No wiesz…
    Okazywanie przez Wielkopolan (sam nim jestem) wyższości wobec innych to nic innego jak jedynie potwierdzenie faktu 😉
    A tak na serio…
    Przecież moglibyśmy w każdym regionie Polski znaleźć jakieś „lokalne zalety”…
    Jedź na białostocczyznę ( i ogólnie ścianę wschodnią) to gwarantuję, że głodny tam – nawet (a moze zwłaszcza) wśród obcych – chodzić nie będziesz…
    W Małopolsce nigdy nie usłyszałem, że ktoś nie ma dla mnie czasu. Nawet jeśli tego „ktosia” poznałem 5 minut wcześniej…
    W Warszawie wśród NAPRAWDĘ MIEJSCOWYCH tak samo jak w Małopolsce…
    A Poznaniacy? Pozornie zamknięci w sobie, nieufni, z rezerwą do „obcych” tylko, że jak uznają cię za poważną personę to serce szeroko otwarte…

    1. O proszę, nie wiedziałem, że też jesteś Pyrą wielkopolską!!!

      Co jak co. od nas zaczęło się współczesne państwo polskie i Naród 😉 tym można się szczycić, aczkolwiek tradycyjna polska gościnność z obecnej ściany wschodniej i Kresowiaków oczywiście bije na głowę naszą wielkopolską i to jest fakt.

      1. Drogi kolego… Miasto z którego pochodzę jest naPałukach. To jakby nie kombinować północno wschodnia Wielkopolska…
        Od dzieciństwa nasiąkałem pyrami z gzikiem, kluchami na łachu i szagówkami 😉
        I nie zmieni tego fakt, iż ojciec jest z białostocczyzny.

  2. Ja mieszkam na ziemiach odzyskanych, tu nie ma kilkusetletnich tradycji, ludzie pochodzą z każdego zakątka kraju i nie ma żadnych problemów, kompleksów, że ten to taki, czy siaki. W takiej Polsce uniwersalnej dobrze się żyje 🙂

    1. Tak, w tzw. „tradycyjnych” regionach Kraju jest istotne kto skąd pochodzi i może być np. kryterium decydującym o tym, że jeden dostanie posadę, drugi nie.

      „Skąd jesteś” – to częste pytanie, które słyszałem w Poznaniu 😉 …np. po 7 latach mieszkania tam.

      W miastach na Ziemiach Odzyskanych jest pod tym kątem większy luz – tam po paru – parunastu miesiącach zamieszkiwania, jak już poznasz i wczujesz się w lokalne realia – jesteś po prostu „swój”.

  3. Ja różnicę w wychowaniu jeśli chodzi o kasę zauważyłam, gdy zaczęłam mieć kontakt z ludźmi ze wschodu. Dla mnie, jako poznanianki, najbardziej krępujące jest, gdy jestem u koleżanki ze wschodu, to ona za wszystko chce płacić. Za jedzenie, bilety… Wszystko. Jestem przyzwyczajona, że zawsze płacę za siebie, ewentualnie dzielę koszty z innymi. Nigdy nie spotkałam się, żeby w Poznaniu ktoś płacił za wszystko za swoich gości. Objaw skąpstwa? 😉 To jedna rzecz jaka mnie uderzyła w kwestiach finansowych. No i staramy się nie wydawać bejmów na nieużyteczne klunkry. 😉 PS. Poznaniacy to Szkoci wygnani z kraju za rozrzutność! Nigdy nie słyszałam tej wersji ze skąpstwem, a w Poznaniu mieszkam od urodzenia. 😉

    1. ponieważ te żarty krążą na pograniczu kultur – ja mieszkam de facto na pograniczu kultury wielkopolskiej i kresowej (Zagłębie Miedziowe)

      tak, istotnie – u Kresowiaków jest powiedzenie „gość w dom, Bóg w dom” i ma to także wydźwięk praktyczny – gościowi niczego nie może zabraknąć, ani jedzenia, ani „napojów”, wyjaśnij jak jest w Poznaniu, ale po prostu pozwól Koleżance zachowywać się zgodnie z tą kulturą i jak będzie rewizyta to także fundnij jej drobne przyjemności, bilety do teatru, itp. – nie zbiedniejesz od tego, robi się to przecież w granicach rozsądku 😉

    2. Dlatego, że kultura osobista tudzież zasady savoir vivre mowią, iż zaproszenie kogoś na kawę, kolacje etc. jest równoznaczne z pokryciem kosztów przez zapraszającego. Dlatego niestety nie mam ochoty do was przyjeżdzać bo zostałem potraktowany w bardzo niekulturalny sposób kiedy zaproszono mnie jako gościa na kolacje a potem musiałem biegać do samochodu po kartę i wyliczać co zjadłem i co wypiłem. To nie jest oszczędność tylko brak kultury… I sorry ale naprawdę nie doszukałem się u was tego o czym pisze autor. We Wrocławiu ślicznie, w Krakowie też, w Warszawie bogato a w Bieszczadach cudownie i spokojnie. Gdańsk ma morze, Zakopane góry. A Poznań to zwykle miasto jakich setki w Polsce. Z perspektywy mieszkańców reszty kraju naprawdę nie ma tutaj niczego szczególnego…bez urazy

  4. Moi rodzice urodzili się w Wielkopolsce, ja na jej północnych krańcach 🙂 Ale jakoś nie zostałem nauczony przesadnej oszczędności, wręcz jak idę z płcią przeciwną gdzieś to absolutnie nie ma mowy żeby ona płaciła. Ze znajomymi to różnie, ale też często stawiam 🙂
    Ogólnie uwielbiam Wielkopolskę i mi odpowiada ta kultura 🙂 Choć obecnie, przy coraz większej migracji po Polsce zacierają się powoli te granice…

    1. No nie redukujmy poznańskiej oszczędności tylko do kwestii rachunków. W moim mieście raczej płaci się za towarzyszkę, za rachunek, chyba, że ona szczególnie nalega (tylko wtedy raczej nie chce się umawiać 2-gi raz.)

      Nie nazwałbym mojego wychowania przesadną oszczędnością – raczej zdroworozsądkowe zasady.

      Granice Wielkopolskiej mentalności to się raczej nie pozacierają 😉 Nie ma opcji 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.