Wieczna młodość i oszczędzanie.

Kiedy wczoraj wieczorem jechałem do kolegi pogadać i pograć w coś, siwy taksówkarz usłyszał dźwięk butelek piwa i westchnął: My starzy to już tylko chodzimy na groby na Wszystkich Świętych, natomiast eeeh… młodzież się bawi…

Podbudowało mi ego, że gość de facto zaliczył mnie do młodzieży i zastanawiam się czy dalej się zachowuję jak młodzież, czy już jak dziadek. ale na pewno pojechanie w nocy do kumpla pomłócić w gry na Xbox nie jest czynnością którą wykonują emeryci (a może się mylę?).

Przyszła mi przy tej okazji na myśl rozmowa, na którą niedawno się natknąłem na jednym z odwiedzanych przeze mnie portali IT, mianowicie PPA. Oto, fragment wypowiedzi 40-letniego kolegi, przeszukałem net i ją znalazłem.

gta-v-chiliad

(…)czuję się młodo. Przede wszystkim nie słucham wiadomości i nie interesuję się polityką poza okresem wyborów. Unikam znajomości z ludźmi „toksycznymi”, szukam pozytywów dookoła siebie. Staram się mieć znajomych młodszych od siebie, pozytywnie naładowanych energią. Trzymam się z daleka od etatowych marud (…)  jem co lubię ale bez obżarstwa i nie dojadam między posiłkami. Chodzę na treningi aikido 2x w tygodniu (…)

Inny Kolega mu odpowiada:

Co robię dla swojego zdrowia? – Unikam dymu, alkoholu, mięsa, słońca i złych kobiet. I chyba działa bo zgadywacze odejmują mi z dychę. (…)

Czyli co? Oszczędzanie siebie? No może bez przesady, oszczędzanie sobie nerwów i złych emocji, szczególnie z ta polityką, no i może inwestycja we własne zdrowie, w opłatę za treningi, basem albo karnet na siłownię, by zrzucić trochę sadła i wyglądać jak niektórzy z moich znajomych.

Powiedzcie mi jakie macie recepty na czucie się młodymi 🙂