Warto naprawiać stare urządzenia czy lepiej kupować nowe?

2420247862_a22fe9f60d_z

Czy naprawiać stare urządzenia, które służą nam już X lat i może posłużą drugie tyle czy dać sobie spokój ze „starociami” i lepiej kupować nowe produkty? To jest dobre pytanie! Co na ten temat myślicie?

Ja jakiś czas temu stanąłem przed dylematem przy okazji zepsucia się domowej maszynki do mielenia mięsa. Koszt nowego sprzętu to w internecie 200-250 zł i w sumie nie mam pewności czy nowa maszynka, zapewne „made in China” się jakoś sprawi, czy przypadkiem nie zatnie się ja jakimś kawałku ścięgna z kurczaka czy innej małej żyłce?

Być może warto naprawić stare urządzenie, znanej, klasycznej marki, które służy już kilkanaście lat? Tu przynajmniej wiem co mam!

W poprzedniej edycji tego wpisu na poprzednim blogu, kiedy rozpatrywałem kwestię różnych napraw, otrzymałem kilka wypowiedzi na ten temat, między innymi.

Krzysztof

Sam naprawiam takie urządzenia (jako fachowiec). Np. urządzenia marki Ze**r bardzo tanim kosztem można naprawić i służyć będą latami, bo po pierwsze ich konstrukcja jest bardzo prosta, po drugie na oko widać że jest więcej materiału przez co urządzenie nie jest takie delikatne. Uratowałem ostatnio też parę chińczyków i działać działają, ale jakość wykonania jest dużo gorsza. A skoro urządzenie zaraz po gwarancji trzeba naprawiać to raczej nie ma co oczekiwać dłuższej pracy później. Niestety obecnie tak robi się urządzenia by były jednorazowe i dłużej niż okres gwarancyjny nie były sprawne.

Stanisław

Zdecydowanie naprawiać! Sam naprawiam od dzieciaka wszystko co mi w ręce wpadnie. Zawsze miałem ciąg do bardziej zaawansowanych napraw, ciekawiły mnie te ścieżki wijące się w urządzeniach elektronicznych, dlatego też wybrałem tą drogę, i naprawdę nie rozumiem tych którzy wyrzucają komputer bo wolno chodzi, a przecież wystarczy go wyczyścić w środku… Jest wiele aspektów szanowania materialnych przedmiotów które nas otaczają. Nie dajmy się zwariować. Wiadomo, producentom zależy na masowych sprzedażach urządzeń najlepiej na dwa lata… a nam ma zależeć, by rzeczywiście po dwóch latach te urządzenia zmieniać o kolejne numerki.

Zdjęcie-0750Udałem się finalnie do nieco „ekstremalnie” urządzonego warsztatu naprawczego widocznego na zdjęciu i zostawiłem sprzęt. Jak się okazało drobna naprawa kosztowała mnie „tylko” 30 zł.

Niestety, straciłem na tym dość dużo mojego czasu – warsztat w sumie odwiedziłem cztery razy, za każdym razem podjeżdżając samochodem…  najadłem się niestety trochę nerwów… dlaczego? Uff… wiecie jak to jest czasami z tzw. fachowcami… a jeśli nie wiecie to warto przeczytać moje perypetie przy okazji remontu: Remont… dobry fachowiec tanio…

Mimo negatywnych doświadczeń, wciąż pociesza mnie w naszej korespondencji Kolega…

Roman

Wolę naprawiać jeśli tylko mogę… Z doświadczenia wiem, że zasadniczo warto naprawić „coś” wyprodukowanego przed 1995 rokiem (jeśli polskie). Im nowszy sprzęt tym niestety większe ryzyko nieopłacalności.
Co do fachowców, których odwiedzać trzeba wielokrotnie w trakcie jednej naprawy… Poznasz go, on pozna ciebie i ten problem zniknie – zobaczysz.
Nie rozumiem tego mechanizmu społecznego, ale tak właśnie jest.

Zdjęcie-0756Naprawa elektroniki to jednak nie wszystko, trzeba było przyjrzeć się przy okazji mechanice.. naostrzyć noże. Ta przyjemność kosztowała mnie zaledwie 10 zł + krótki spacer do ślusarza w pobliżu.

Zdjęcie-0753Podsumowując… koszt paliwa na dojazdy do pierwszego fachowca to ok. 10 zł, naprawa 30 zł, ślusarz 10 zł… łącznie naprawa to 50 zł + trochę straconego czasu i użerania się z fachowcem z „cyberpunkowego” warsztatu na pierwszym zdjęciu, który uprawiał tzw. naprawianie przez psucie i wyraźnie potrzebował fachowego prowadzenia klienta…. czyli mojej skromnej osoby.

Wciąż jednak nie odpowiedziałem Wam na pytanie…

Naprawiać stare czy kupować nowe produkty?

Podsumujmy plusy i minusy:

+ Stare produkty jak maszynka widoczna na zdjęciu są często lepszej jakości niż nowa chińszczyzna, naprawione odwdzięczą się długą eksploatacją

Tutaj pomocą znów był mój Kolega…

Roman

Trwałość ówczesnych polskich produktów jest – rzecz by można – niedoścignionym wzorcem w porównaniu z dzisiejszymi. Mam w domu dużo polskiego sprzętu grającego z lat 80-90… Wystarczyło pozamieniać kondensatory na nowocześniejsze (niewysychające) wyczyścić, tu i ówdzie zakonserwować. Jakością i trwałością biją na głowę wszystkie znane mi japońsko/chińsko/tajwańskie produkcje…
A przy okazji poduczyłem się przy znajomym fachowcu trochę elektroniki…

+ Co wynika z komentarza Romana? Możemy się także trochę wyedukować w kwestiach technicznych? Ja jestem w wielu kwestiach tradycjonalistą i uważam to za duży atut dla mężczyzny.

+ możemy oszczędzić pieniądze, w tym przypadku jestem 150-200 zł do przodu (ponownie edytuję ten artykuł już trochę czasu po dokonanej naprawie i potwierdzam, że sprzęt ze zdjęć nadal działa bez najmniejszych problemów)

Teraz zerknijmy na „plusy ujemne” 😉

– istnieje ryzyko straty pieniędzy na naprawę, cała sprawa może zakończyć się niepowodzeniem i dodatkowymi kosztami, co mi się już jakiś czas temu zdarzyło z innego typu sprzętem, na przykład ostatnio straciłem trochę pieniędzy na naprawę dwóch starych kopiarek, które dość szybko odmówiły posłuszeństwa, za wydane na naprawy pieniądze mógłbym mieć już nowe urządzenie (co prawda nieco niższej klasy i słabszej wydajności, ale jednak nowe, na gwarancji!)

– można się najeść trochę nerwów, co zdarzyło mi się przy pokazanej maszynce, ale także przy moich kopiarkach i w takich chwilach człowiek zadaje sobie pytanie po co, do jasnej anielki, użerać się ze starymi sprzętami skoro są nowe, z gwarancją, z serwisami, z minimum problemów, oczywiście za ten komfort się płaci.

Odpowiedź na tytułowe pytanie nie może być zatem jedna i uniwersalna.

Koledzy komentujący na moim blogu są jak widzicie zwolennikami napraw, jednakże Tomek, jeden z moich starszych znajomych, który jest też dla mnie swoistym „mentorem” w biznesie, mówi mi. „Remigiusz, kupuj nowe urządzenia na gwarancji i wrzuć je w koszty, po upływie gwarancji, kiedy się zamortyzują, sprzedaj jak najszybciej i nie zawracaj sobie głowy starociami”.

Masz jakieś swoje doświadczenia z „naprawami” urządzeń? Jaka jest Twoja opinia na temat naprawiania „staroci”? Napisz w komentarzu.

 

5 myśli na temat “Warto naprawiać stare urządzenia czy lepiej kupować nowe?”

    1. Taka maszynka jest dobrą alternatywą, jednak z doświadczenia wiem, że elektryczna oszczędza pewien cenny zasób, którego zwykle jest za mało – czas 😉

  1. Ja do dzisiaj używam starejbręcznej maszynki, choć żona wierci dziurę w brzuchu o elektryczną. Noże sam ostrze 🙂
    Niestety dałem się namówić kobiecie na wymianę kilku starych zelmerów na nowości. O ja głupi 🙁

  2. Generalnie warto ale do pewnego stopnia czasem naprawa może być nieopłacalna .Jako ciekawostkę powiem ci że moja babcia ma lodówkę Mińsk co działa już bez awarii 32 lata niesamowita trwałość .Gdyby dzisiaj projektować nieco trwalsze sprzęty to zobacz jaka oszczędność dla portfela i środowiska. A auto jak często zmieniać w mojej foce wczoraj stuknęło 30000 tyś km i 17 lat .Stan auta jest dobry blacharka w stanie zadowalającym podwozie zostało zakonserwowane bitexem przed zimą żadnych głębokich korozji niebyło .Olej jest w silniku zmieniany co 10 tyś km .Pytanie jak długo jeszcze nim jeździć .

  3. chyba nie zawsze ma to sens…moja seniorka rodu naprawiała tak kilka razy pralkę, która miała już swoje kilkadziesiąt lat. Nie była ani energooszczędna, ani wygodna. W naprawy łącznie wsadziła kilkaset złotych. W końcu po dwóch latach, za niewiele ponad 1000 zł, kupiła sobie nową (tamta zepsuła się na amen). Pewnie ta nie pożyje 20 czy 30 lat, ale…W tym momencie już nie martwi się o duży pobór energii, wody czy niewygodę…Na tych naprawach w sumie tylko straciła, bo nowa pralka, którą i tak musiała w końcu kupić, kosztowała ją jakby prawie podwójnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to *