Wady systemu edukacji – wpis gościnny

Dzisiaj zapraszam Was na wpis gościnny Kolegi Andrzeja. Jestem dosyć mocno zainteresowany systemem edukacji, jego działaniem i wpływem jaki wywiera ona na młode pokolenie, w szczególności pod kątem kształcenia zawodowego, przyszłych finansów i edukacji finansowej. Zobaczymy co na ten temat ma do powiedzenia Kolega…

System edukacji jaki znamy obecnie wykształcił się w okresie około dziewiętnastego wieku, było wówczas duże zapotrzebowanie na robotników przemysłowych oraz żołnierzy. System miał nauczyć posłuszeństwa wyżej wymienione grupy społeczne oraz ukształtować określony światopogląd, chodziło o to zresztą, o co chodzi do dzisiaj, żeby osoby kończące szkołę miały trochę niezbędnej wiedzy potrzebnej do wykonywania swoich obowiązków, natomiast jakiegoś szerszego światopoglądu już mieć nie powinny, łatwiej się steruje takimi osobami i nie są też zagrożeniem dla klasy rządzącej oraz elit.

Co w takim razie jest nie tak z klasycznym systemem edukacji?

Celowo nie piszę polskim systemie edukacji, bo problemy z powszechną państwową edukacją dotyczą większości krajów na świecie, choć system polski jest szczególnie delikatnie i kulturalnie mówiąc niedopracowany.

Program nauczania: Jest to określona dawka wiedzy którą każdy musi przyjąć. Uważam, że wiedza ogólna jest potrzebna nawet w świecie gdzie liczy się głównie wąska specjalizacja. Problem pojawia się natomiast wtedy, gdy wiedza ogólna jest zbyt szczegółowa i niedostosowana do wieku ucznia. Po co na przykład w szkole podstawowej szczegółowa wiedza z reakcji chemicznych zachodzących w wątrobie, równania z dwoma niewiadomymi oraz gramatyka polska na poziomie niemal akademickim? Ładowanie takiej szczegółowej wiedzy dzieciom ma na celu prawdopodobnie zawalenie ich mózgów zbędnymi informacjami, po to żeby specjalnie zbyt dużo nie myślały.

Dlaczego np. nie ma przystosowania ekonomicznego w szkole podstawowej lub gimnazjum na takim przystosowaniu można by omawiać w sposób łatwy i przystępny co to jest kredyt, procent składany, jak planować budżet domowy. Za to są równania z dwiema niewiadomymi i reakcje chemiczne, ktoś chyba postradał rozum lub jest to działanie celowe, ta druga wersja jest chyba bardziej prawdopodobna.

Zabijanie pewności siebie: Ta przypadłość to już w gruncie rzeczy problem polskiego systemu edukacji, dziecko od najmłodszych lat jest tresowane w taki sposób żeby nie zadawało zbędnych pytań, nie wychylało się przed szereg, rozwiązywanie jakiegoś problemu w inny sposób niż wytyczne programowe powoduje natychmiastowe sprowadzenie na ziemię, często też wyśmiewanie przez nauczyciela jak i całą grupę. Niestety w życiu dorosłym pewność siebie odgrywa ważną rolę zarówno w przedsiębiorczości, pracy zawodowej a nawet w relacjach z płcią przeciwną. Natomiast zbyt pewni siebie obywatele mogliby po prostu wyjść na ulice jakby coś im się nie spodobało, więc lepiej niech będą bojaźliwymi barankami niż pewnymi siebie wilkami.

System oceniania: To jest bardzo ciekawe… System oceniania tak bardzo wrył się w naszą świadomość, że nawet nie wyobrażamy sobie innego systemu oceniania lub jego braku np. w szkole podstawowej. Zaraz ktoś wyskoczy ze stwierdzeniem… (Co on wypisuje, jeżeli nie będzie ocen, to dzieci nie będą się uczyć, do tego nie będzie możliwe mierzenie postępów w nauce). Ja się z tym nie zgodzę są kraje takie jak Norwegia, gdzie nie ma ocen w szkole podstawowej i jakoś Norwegowie bardzo dobrze sobie radzą w dorosłym życiu, nikt z tego powodu nie jest niedouczony ani ułomny. System ocen powoduje silny stres u dzieci, a jest to potwierdzone wieloma badaniami wystarczy poszukać wyniki są ogólnodostępne, że w warunkach silnego stresu przyswajanie wiedzy jest wolniejsze lub nawet całkiem niemożliwe. Prowadzi też do wielu wypatrzeń takich jak uczenie się tylko po to, żeby dostać ocenę, a nie dlatego żeby zgłębić jakiś temat. Następnym minusem oceniania jest szufladkowanie i doprowadzanie do jakiejś chorej rywalizacji.

Piętnowanie błędów: Od najmłodszych lat wmawia nam się, że popełnianie błędów to coś złego i zaznacza się błędy na czerwono… (ja się pytam a dlaczego nie zaznacza się np. Na zielono tego co jest zrobione prawidłowo?). Przecież w dorosłym życiu nigdy nic nie wychodzi od razu, błędy to tylko informacja zwrotna informująca o tym, że trzeba nad jakimś tematem jeszcze popracować.

Niekompetentni nauczyciele i wykładowcy: Na samym początku zaznaczam jest sporo profesjonalnych dobrze przygotowanych nauczycieli którzy świetnie wykonują swoją pracę i tacy nauczyciele powinni być wynagradzani najlepiej finansowo w postaci jakiś premii, nic tak nie działa jak motywacja finansowa. Niestety jest cała masa, jak nie większość, nauczycieli kompletnie nieprzygotowanych do wykonywania swojego zawodu zarówno pod względem dydaktycznym jak i merytorycznym.

Dobry nauczyciel powinien mieć pewne cechy psychologiczne takie jak opanowanie, umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach, naprawdę nie każdy nadaje się do tego trudnego zawodu.

Szkoła wychowuje ludzi na pracowników etatowych: Niestety jesteśmy tresowani do tego żeby być etatowcami. Jesteśmy uczeni do bezwzględnego posłuszeństwa wobec przełożonego „nauczyciela” i do wykonywania czyiś poleceń tak samo jak na klasycznym etacie. W ogóle nie uczy się kreatywnego myślenia, samodzielnego rozwiązywania problemów, pracy zespołowej oraz samodzielnego podejmowania decyzji.

Przedmioty balastowe: Na każdym etapie szkolnictwa od podstawówki do studiów napotykamy na całą masę przedmiotów zajmujących czas a niewnoszących niczego takich jak. Sztuka, muzyka, technika, plastyka, jakaś wiedza o kulturze, godziny wychowawcze, religia. Nie chciałbym żeby obraziły się jakieś środowiska katolickie nie mam nic do religii. Uważam natomiast, że religia nie powinna być nauczana w państwowych szkołach, a księża i katecheci nie powinni być opłacani ze środków publicznych. Religia powinna być nauczana w salkach katechetycznych przy kościołach.

Tego typu przedmioty powinny być tylko i wyłącznie dobrowolnymi przedmiotami dodatkowymi dla chętnych, a nie odgórnie narzuconymi. Te przedmioty zajmują czas i nijak się mają do rozwoju ucznia.

Problemów z powszechną edukacją jest znacznie więcej, poruszyłem tylko niektóre z nich. Powoli bardzo opornie pojawiają się też inne alternatywy takie jak edukacja domowa, nie podoba mi się, że zgodę na edukację domową musi wyrazić dyrektor szkoły. Jeżeli dziecko zdaje egzaminy i przyswaja z nawiązką podstawy programowe to dyrektor nie powinien mieć nic do gadania, jest tu duże pole do indywidualnych przekonań a nawet do korupcji, z resztą zapis ten jest niezgodny z Konstytucją.

Konstytucja pozwala na wychowywanie dzieci według własnych zasad i przekonań. Są też innego rodzaju szkoły np. szkoły demokratyczne i cała masa innych rozwiązań, wystarczy poszukać. Niektóre problemy stworzyliśmy sobie sami – masowa produkcja ludzi z tytułem mgr. Było to spowodowane specyficznym sposobem myślenia po zmianach ustrojowych po roku -89 dominowało postPRLowskie myślenie , że wystarczy zrobić jakiekolwiek studia i w zasadzie świat stoi przed nami otworem. Ludzie szli na rożne absurdalne, irracjonalne kierunki studiów takie jak słynny już marketing i zarządzanie, europeistyka… (co u licha można robić po europeistyce), pedagogiki, fizjoterapia, ale to jeszcze nic, są tak absurdalne kierunki, że aż trudno uwierzyć w ich istnienie, niestety istnieją naprawdę: Przyrodoznawstwo i filozofia przyrody – Uniwersytet Lubelski, Studia Miejskie Uniwersytet Mikołaja Kopernika a teraz mistrzostwo świata – Życie wśród kwiatów oraz Pies w społeczeństwie takie fajne rzeczy można studiować na SGGW.

Natomiast wybór technikum był uznawany za coś niezbyt zręcznego wręcz niemodnego, zawodówki były uznawane za niemal patologiczne miejsca. Efekty takiego sposobu myślenia są takie, iż mechanicy, stolarze, elektrycy, budowlańcy zarabiają dzisiaj wielokrotnie więcej niż ludzie z wyższym ale bezsensownym wykształceniem, do tego nigdy nie mają problemu z zatrudnieniem, za to bardzo często osoby po pedagogice, europeistyce lądują za kasami w marketach, albo muszą opuścić kraj i lądują na przysłowiowym zmywaku.

Pozdrawiam

Andrzej Nowacki

14 myśli na temat “Wady systemu edukacji – wpis gościnny”

  1. Daleki jestem od stwierdzenia, że kierunki typu „pies w społeczeństwie” czy „życie wśród kwiatów” (swoją drogą jak rzuciłem okiem są to kierunki studiów podyplomowych), są absurdalne lub irracjonalne. Badania pokazują, że 60% dzisiejszych zawodów w przyszłości zniknie i pojawią się nowe, więc akurat kto wie, będzie popyt na wykwalifikowanych specjalistów od psów czy kwiatów.
    Co do edukacji, to sam od jakiegoś czasu mocno zainteresowałem się tematem, szczególnie edukacją finansową i rzeczywiście z tym nie jest najlepiej. Widząc jakie podejście do edukacji ma obecna władze, na gruntowną zmianę systemu raczej bym nie liczył. Bardziej skłaniam się do przekonania, że to mądrzy i rozważni rodzice „wyprzedzą” system i zaczną coraz częściej posyłać dzieci do szkół typu montessori itp. i powstanie naturalnie jakiś alternatywny i bardziej nowoczesny „system” edukacji.

    1. Pewnie masz sporo racji, ale w/g mnie akurat pewne zawody są do wyuczenia w ciągu kilku tygodni, jeśli człowiek jest inteligenty, chętny i postara się.

      Są zawody nie do wyuczenia szybko, np. lektor języka obcego, ale Pani od aranżacji kwiatów, jeśli ma naturalne poczucie estetyki to max. 3 miesiące nauki i intensywnej praktyki. Na pewno nie trzeba na to np. 3-letich studiów licencjackich.

  2. Jakiś popyt na takich bardzo niszowych specjalistów na pewno będzie nawet na specjalistów od psów. Tylko , że rynek nie jest i raczej nie będzie wstanie wchłonąć w przyszłości takiej nadpodaży tego typu specjalności , do których defakto nie jest potrzebny tytuł mgr. Zawody znikały , będą znikać i pojawiać się inne. Ilu jest np. kowali dzisiaj , jacyś są ale to już bardziej niszowe kowalstwo artystyczne. Niby się uważa ,że szkoły zawodowe to przyszłość i już nie są obciachem tylko nawet tutaj nie ma gwarancji bo po raz ludzie kończący zawodówkę no niestety są mniej elastyczni i niezbyt chętni do zmiany wyuczonego zawodu( od każdej reguły są wyjątki ale teraz nie o wyjątkach piszę) a ponadto nawet teoretycznie dobry zawód mechanik samochodowy może być w przyszłości zagrożony. Mianowicie przez auto elektryczne , w aucie elektrycznym jest zdecydowanie mniej obsługi , mniej części więc i popyt na roboczogodziny świadczone przez mechaników mocno się zmniejszy.

  3. Szkoła przede wszystkim powinna uczyć jak się uczyć 🙂
    Miałem szczęście do takiej właśnie szkoły średniej 🙂

    A z autorem wpisu zgadzam się we wszystkim poza jednym…
    Powinno się uczyć i wymagać znajomości gramatyki i ortografii języka ojczystego.
    To prawda, język polski do najłatwiejszych nie należy i nikt – poza nielicznymi wyjątkami – nie kruszy kopii o błędy robione sporadycznie.
    Ale…
    Dawno temu, pracując na etacie, musiałem kilka razy zajmować się rekrutacją i to co zdarzało się czytać w listach motywacyjnych tudzież w CV wołało o „pomstę do nieba”…
    Bywało, że doprowadzany do desperacji prostymi błędami w dokumentach, podkreślałem je i tak oznaczone odsyłałem do nadawców. Wychodziłem bowiem z założenia, że ktoś, kto własny język zna „po łebkach” i nie pracuje nad tym, jak się wypowiada, z dużym prawdopodobieństwem znać „po łebkach” będzie również własną pracę.

  4. Chodziło mi przede wszystkim o to , że trochę zbyt dużo zagadnień typowo gramatycznych ładuje się dzieciom do głów w szkole podstawowej . A później o ile ktoś nie będzie polonistą to i tak ta wiedza wyparuje , zresztą jak sama nazwa wskazuje szkoła podstawowa powinna uczyć przede wszystkim podstaw a na następne poziomy przyjdzie czas później jeżeli komuś będzie to potrzebne.

    1. Oczywiście, wszystko w dawkach odpowiednich do poziomu kształcenia.
      Wszlako uważam, że nawet w technikach i szkołach zawodowych powinny być zajęcia z historii, muzyki, plastyki i gramatyki też 🙂
      Ścisłe profilowanie to przy kształceniu własnym 🙂

      1. wg mnie tak Drogi Romanie,

        Muzyka była dla mnie piekłem, szczególnie zmuszanie mnie do żenującego śpiewu, którego od małego nienawidzę, po prostu nie mam głosu do śpiewu, wiem to, może kilku osobom spodobaly się podkasty, ale nie każcie mi śpiewać, jestem lewe ręce do grania na czymkolwiek, oprócz Waszych nerwów

        zatem Muzyka jako część kultury? odróżnianie Szopena od Wagnera albo folku irlandzkiego od balkańskiego i trochę kulturoznawstwa – czemu nie – ale np. ta obligatoryjna muzyka była dla mnie katorgą

        nie widzę czemu np, przyszły mechanik miałby śpiewać, czy malować obrazki

        historia i polski – to podstawa, ale np. z historii nie mozolne wkuwanie szczegółowych dat, których nie pamiętasz już 3 dni po sprawdzianie, ale raczej rozumienie polityki i procesów….

        1. Masz rację, ja sądzę podobnie…
          To nie chodzi o umiejętność śpiewania, grania czy malowania (choć dlaczego nie; u mnie w technikum było, i kółko plastyczne, i orkiestra dęta).
          To faktycznie bardziej chodzi o umiejętność rozróżnienia bojsbendu od chóru męskiego 😉

          1. zauważ: kółko plastyczne i orkiestra dęta – czyli z założenia dla chętnych

            aby nie kształcić niedouczonych, bo w końcu nazwa technikum, czy liceum nobilituje, wystarczy wiedza o muzyce, sztuce i kulturze, a nie obligatoryjna zabawa w pacykarza, muzykanta czy aktora

          2. Sadzę, że przedmiot „Kultura i sztuka” w technikum byłby w zupełności wystarczający.
            Podobnie jak w liceum jakieś: „Podstawy techniki”.
            Aby zainteresować…
            Tak, by nie hodować – jak to kiedyś ujęto w ksiażce, której tytułu nie pamiętam – „profesjonalistów w pracy i nieudaczników w życiu”.
            Tylko, że do tego potrzeba nauczycieli, którzy potrafią zachwycić tym, czego uczą…

  5. A przy aucie elektrycznym popyt na roboczogodziny mechanika, elektromechanika może być naprawdę bardzo ostro zredukowany. Brak, skrzyni biegów, sprzęgła , koła dwumasowego, brak konieczności wymiany oleju, filtrów, płynu chłodniczego raz na kilka lat, brak układu wydechowego który lubi też się psuć i korodować, brak rozrządu którego to trzeba serwisować średnio raz na 100 tyś km , brak pompy wody, katalizatora, zaworu EGR, o DPF nawet nie wspominając, turbosprężarek które lubią płatać różne figle przy większych przebiegach,układu zapłonowego,świec, cewek,rozrusznika,alternatora. Jeszcze by się coś znalazło. Co ciekawe zużycie hamulców może być dużo wolniejsze niż w spalinowym aucie bo silnik elektryczny po odjęciu gazu może mocno hamować odzyskując tym samym energię. Więc spadnie nawet częstotliwość wymiany klocków i tarcz.

  6. A wracając do głównego tematu jakim jest edukacja to stwierdzam, że odmóżdżenie społeczeństwa jest coraz większe pomimo tego , że informacje są na wyciągnięcie ręki . Całe lata spędzone w szkołach nijak mają się do inteligencji. A z resztą nawet nie wiadomo do końca czym jest inteligencja na pewno jest kilka różnych obszarów inteligencji . Tak czy siak szkoła nie przygotowuje w należyty sposób do dorosłego życia , kuleją wszystkie typy szkół od zawodowych do wyższych i nie sądzę żeby się to jakoś radykalnie zmieniło. Szkoły mają za zadanie przytrzymać ludzi też do pełnoletności i do takiego wieku żeby mogli iść do pracy odnoszę wrażenie ,że niektóre szkoły tylko po to istnieją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.