Użyteczność a blog oszczędnościowy. Przemyślenia. Biurko autora ;-)

Stosunkowo niedawno, na przełomie sezonów, byłem w warsztacie wulkanizacyjnym zmienić opony. Długo zwlekałem z tą przyjemnością pamiętając o pogodowych niespodziankach z ubiegłych lat oraz wykonując dość małe przebiegi w okolicach mojego miasta. Tak czy inaczej w końcu zawitałem do warsztatu i oczywiście, mimo iż zdecydowana większość ludzi zdążyła już wymienić opony, nieźle sobie poczekałem.

Przechadzając się w tę i z powrotem koło warsztatu uderzyła mnie jedna rzecz. Warsztat ma dwa szyldy – jeden ewidentnie co najmniej kilkunastoletni – widać że samodzielnie wyklejany z liter samoprzylepnych – drugi, trochę nowszy, ale i tak mały i odrapany. Generalnie warsztat ani nie dba o oprawę marketingową, ani nawet nie wystawia nowszych szyldów… mimo wszystko praca wre, klientów jest wielu.

Warsztat jest dobry, ale co najważniejsze warsztat jest użyteczny.

Zdjęcie-0692

Obserwuję przez jakiś czas to co się dzieje na finansowej blogosferze, ze wskazaniem na oszczędzanie i widzę, że blogów narobiło się multum, często powtarzają się te same tematy i widoczne jest ogólne nastawienie na autopromocję autorów.

Jak to się ma do przykładu warsztatu?

Otóż pytaniem jest, czy blogosfera oszczędnościowa, mimo ewidentnego szumu medialnego utrzymała to co posiada ten warsztat na zdjęciu – prawdziwą użyteczność?

Jak to pytanie ma się do mojego blogowania? Skupiam się na blogowaniu dla przyjemności, głośno sobie myśląc na bogach, przerabiając tematy finansów i oszczędzania z własnej perspektywy, coraz częściej pisząc na miniblogu:

Oszczędzanie & Biznes

 

Jaki jest mój kolejny blogowy cel? Piszę obecnie dla siebie, dla znajomych i że tak powiem, dla własnej użyteczności (mam nadzieję, że także dla Waszej użyteczności). Piszę także o moim życiu, mojej firmie praktycznych ciekawostkach. Może znajdziecie u mnie jakieś inspirujące rozwiązanie dla siebie? Jak na przykład:

Nowy zestaw komputerowy autora bloga

 

Oczywiście na temat super oszczędnościowego mini-komputera znajdziecie więcej pod powyższym linkiem, natomiast dziś cyknąłem aktualne zdjęcie biurka.

DSCN0377

Jest to typowy punkt home office tworzony „tymczasowo” (a wiecie co ludowe przysłowie mówi o tymczasowych rozwiązaniach oraz prowizorce)… i oczywiście bardzo oszczędnie!

Mini PC z duuużej promocji, lekkie biurko z popularnej sieci meblowej przecenione o 50% (z ekspozycji), lampka LED a jako siedzisko… piłka fitball. Dlaczego? Jest 10x tańsza niż dobry, ergonomiczny fotel biurowy, a działa 10x lepiej na zachowanie zdrowego kręgosłupa, mięśni pleców, brzucha i zdrową pozycję przed komputerem.

Podoba Ci się mój patent?

Wracając do tematu głównego: Blogowanie oszczędnościowe, przynajmniej moje, staram się utrzymać w pierwotnym klimacie,  kiedy tematyka nie była jeszcze aż tak modna i wyeksploatowana. Przede wszystkim użyteczność!

Pozdrawiam!