Ubezpieczenie kredytowanej nieruchomości.

Dziś odezwał do mnie Konrad z notką na temat ubezpieczenia kredytowanej nieruchomości. Konrad jest administratorem bloga „Droga do prostego życia” gdzie ja także od czasu do czasu publikuję moje wpisy oraz audio. Do zaglądnięcia na bloga serdecznie zapraszam, tymczasem przejdźmy do tematu. 

Zwracajmy uwagę na kwoty, jakie bank pobiera z tytułu ubezpieczenia kredytowanej nieruchomości, początkowo bezrefleksyjnie zaakceptowałem polisę banku, w którym mam kredyt – szybciej i prościej, bez podpisywania cesji itp – miesięcznie dodatkowa kwota 54 zł (suma ubezpieczenia 690 000), co daje 648 zł rocznie.

Warto poszukać tańszej oferty – składki podstawowego ubezpieczenia nieruchomości dla celów kredytowych są różnej wysokości i tak od dwóch lat korzystam z Hestii – składka w tamtym roku wyniosła 259 zł, a w tym roku 234 zł (miesięcznie wychodzi 19,50 zł), a różnica z ofertą banku to korzyść w kwocie 414 zł! Warto zadać sobie trochę trudu i poszukać korzystniejszej od banku oferty. Jedyny wysiłek to podpisanie umowy cesji praw z polisy ubezpieczeniowej i pamiętanie o zapłaceniu kolejnej składki.

11702456023_913f51d100_b

Ze swojej strony potwierdzam to co napisał Konrad, często będąc w banku i załatwiając jakąś bardziej złożoną sprawę jestem proszony o podpis… i jeszcze jeden… i jeszcze tylko tutaj. Kiedyś nie zastanawiałem się zbytnio nad podpisywanymi dokumentami, przeglądałem je tylko pod kątem ew. oszustwa, natomiast nie pod kątem opłacalności wybranych rozwiązań. Teraz wiem, że warto zanalizować składowe oferty i poszukać alternatyw. Pozdrawiam.