Ubezpieczenie AC taniej? Czyli… jak negocjować stawkę i nie dać się cwanym agentom!

Ostatnio miałem okazję, a właściwie konieczność przedłużyć ubezpieczenie i tym razem skalkulowałem sobie, że opłacę pełny pakiet. Opłacanie ubezpieczenia lub nie, ponad obowiązkowy pakiet to oczywiście temat na inną dyskusje, natomiast dziś zajmiemy się możliwością uzyskania zniżki przy zakupie ubezpieczenia.

Przede wszystkim Drogi Czytelniku / Droga Czytelniczko musisz wiedzieć jedno ZAWSZE, ale to zawsze agent ubezpieczeniowy poda Ci maksymalną wyliczoną sumę dla Twojego auta! Nawet tzw. zaufany agent lub agentka długo ubezpieczający Twoją rodzinę nie poda Ci prawdy, a co najwyżej pół-prawdę o ubezpieczeniu.

Pierwszym i najważniejszym polem manipulacji jest wycena wartości samochodu z tzw. Eurotax. Jak to… zapytacie się.. taki wiarygodny i rzetelny system poda nieprawdę? Ależ ja zalet Eurotaksu nie podważam, choć prawdę mówiąc raczej nie spotkałem się z tym, aby używany samochód ktokolwiek sprzedał tak korzystnie jak podaje to komputer!

Jaka jest realna wartość Twojego auta? Jest ona o około 15-20% niższa niż proponuje to ubezpieczyciel korzystający z programu, jednak widząc na monitorze pozytywną wartość Twojego pojazdu Twoja ambicja jest mile połechtana? Nieprawdaż…. no bo przecież inne samochody tracą na wartości, ale jak widać nie mój!!! No to kupujmy ubezpieczenie!

800px-Andy_Priaulx_-_BMW_320si_WTCC_01

Nic bardziej mylnego, Twój luksusowy bolid niestety nie jest tak cenny jakby się to mogło wydawać 🙂

Zatem powiedz agentowi ubezpieczeniowemu, że nie zgadzasz się z wyceną wartości samochodu i obniż ją maksymalnie, na ile to możliwe… pamiętaj też, że auto w ciągu roku też traci na wartości! Twoja stawka ubezpieczeniowa za AC także ulegnie obniżeniu o analogiczny %. W moim przypadku dość kompleksowy pakiet ubezpieczeniowy w Hestii spadł z 1198 zł do (okrągłego) 1111 zł.

Dużo, czy niedużo… kwestia dyskusyjna, tak czy inaczej na wielu ubezpieczeniach i różnych transakcjach zachodzi podobne zjawisko. Bez wyraźnej potrzeby i poparcia rozsądnymi argumentami (chyba, że takim jest prowizja agenta) klientowi proponowany jest droższy wariant, który na ogół niewiele daje.

Czy spotkałeś się kiedykolwiek z tym problemem? Napisz w komentarzach.

9 przemyśleń nt. „Ubezpieczenie AC taniej? Czyli… jak negocjować stawkę i nie dać się cwanym agentom!”

  1. (wskazówka: ubezpieczyciel na ogół zezwala na obniżenie wartości samochodu proponowanej przez Eurotax a tym samym agenta o 10-15%, w praktyce przy spadku opłaty za polisę nie powoduje to żadnych negatywnych obostrzeń, obniżona wartość zwykle i tak jest nadal wyższa niż rzeczywista na rynku wtórnym)

  2. zanim wyskoczę wkleję początek dyskusji wywiązującej się na FB – uderz w stół a nożyce się odezwą 😛


    Piotr Kowalski Co za herezje!? Same uogólnienia bez znajomości tematu. Niby gdzieś dzwoni tylko gdzie? Poza tym obrażasz ludzi i podajesz tezy mające niewiele wspólnego z rzeczywistością. Bravo. Polecam nie kupować wcale, oszczędność będzie znacznie większa. Peace.

    Remigiusz Roman Witczak uraziłem agenta ubezp. przypadkiem? nie dziwie się reakcji – no niestety sam kiedyś otarłem się o pracę w ubezpieczeniach i wiem o czym pisze – co jest herezję? że wycena samochodu z Eurotax to ściema? to idź i spróbuj sprzedać w takim Lubinie auto wedle ceny eurotaksowej? albo np. wciskanie wątpliwych pakietów z niepotrzebnymi opcjami nieco na chama, oszukiwanie klientów ubezpieczalni na tzw. szkodzie całkowitej nazbyt chętnie orzekanej, notoryczne zaniżanie odszkodowań, walki na VAT… oj na pewno o tym napiszę… bez urazy – żadna praca nie hańbi a agent musi swoje zarobić – ale moją ‚pracą’ jest napisać czytelnikom o faktach

  3. Pracuję w ubezpieczeniach i zgodzę się po części, a dlatego, że w moim przypadku jak ubezpieczam komuś auto w zakresie AC, to po pierwsze mam dwie firmy, które są sprawdzone i mogę spokojnie spać po sprzedaniu takiej polisy, po drugie zawsze pytam się klienta na jaką wartość wycenia swoje auto i jeżeli są widełki to mówię mu od ilu do ilu wycenia dany pojazd firma i klient sam może zdecydować, po trzecie pierwsza wersja ceny, którą podaję jest zawsze za OC i AC później klienta informuję co może dokupić dodatkowo, choć nie wyobrażam sobie kupienia AC bez dobrej pomocy drogowej. Co do Hestii jest to firma nie tania, ale dobrze sprawdzająca się przy nowych autach tak do 5 lat eksploatacji, później jest różnie z likwidacją szkód. Co do samego AC polecam ale dużo zależy od Agenta jak przedstawi ofertę, mi się nigdy nie zdarzyło nie omówić z klientem tego czego potrzebuje. Są klienci, którzy np. sami domagają się aby w polisie zawarty był udział własny w szkodzie, dla swojego spokoju każe mu napisać oświadczenie na polisie, że jest tego świadomy, wtedy przy szkodzie klient pamięta, że taką opcję wybrał i już. Moim zdaniem AC przydaje się i spełnia swoją funkcję przy autach nowych, lub drogich tak pow 30 000 zł, bo wtedy istnieje mała szansa na stwierdzenie szkody całkowitej (czyli wypłacie 70% wartości pojazdu) przy tańszych autach wycena za szkode , jak jest dość duża może przekroczyć 70 %. Jeżeli ktoś się boi, że ktoś mu auto ukradnie i to jest jedyny jego problem, to świetne rozwiązanie jest w PZU ubezpieczenie Minicasco mała składka a auto jest ubezpieczone od kradzieży, wandalizmu, uderzenia zwierzyny, zdarzeń losowych typu pożar grad itp. Poza tym pracując na rynku lubińskim zauważyłam jedną wadę klientów, wszyscy szukają jak najtaniej, no może na 30 klientów jeden powie nie musi być najtaniej i to przeważnie taki, który miał szkodę. Więc Agenci, choć nie wszyscy, żeby zdobyć klienta robią mu najtaniej , a później są efekty, bo udział własny, bo na częściach zamiennych itp. Ja też liczę najtaniej, ale później staram się uświadomić co może zyskać jak dopłaci 100 czy 200 zł. Podsumowując nie wszyscy Agenci są źli i nie wszystkie firmy ubezpieczeniowe mają złe produkty, to kwestia rozmowy ustalenia co nas interesuje. A poza tym każda firma ubezpieczeniowa nastawia się na jakiś portfel klientów i jedni mają lepsze warunki dla nowych aut inne dla starszych, dla innych ważny jest wiek klienta itp. Kończę bo i tak się rozpisałam, bo to ogólnie temat rzeka. Pozdrawiam

    1. Nie martw sie 🙂
      Jakby co to Ty będziesz winna 😉
      W przypadku szkody, klient – choćby mu pięty podpalali – nie przyzna się, że sie wygłupił 🙂
      Od lat nie kupiłem AC, a i wówczas gdy kupowałem rezygnowałem – jeśli tylko można było – z AC kradzieżowego…
      A jeśli już ubezpieczałem, to na taką kwotę, za jaką – jak sądziłem – będę mógł odkupić samochód w podobnej specyfikacji w przypadku szkody całkowitej. I często była ona dużo niższa od „erutaxowej”.

      1. jednakże 7/10 klientów bez wahania przyjmie cenę eurotaksową za podstawę ubezpieczenia i w tym jest cały myk

        a jeśli ktoś nie lubi wyrzucać ok. 100 ot tak do kosza, to właśnie dla niego jest ten artykuł 🙂

  4. Masz racje…
    Wszelako wszystko kosztuje.
    Nieumiejętność myślenia również, bo wówczas płacimy za to, że inni myślą za nas 🙂
    Z tym ryzykiem, że nawet jeśli ci inni myślą „za nas”, to najczesciej nie jest to jednoznaczne, że „w naszym interesie” 🙂
    I tu jest cały myk 🙂

      1. Widzałem.
        Znam to z opowiadań.
        Kolega, który od chyba 1995 roku jest agentem nieraz opowiadał, że te całe „szkolenia” sprowadzały się zasadniczo do jednego: „jak skutecznie wystraszyć klienta wizją najgorszego co mu sie może przydażyć i jak zaproponować rozwiązanie” 😀

  5. Ale takie manewry tylko przy AC, prawda? Bo jak ja do swojego 22 letniego „bentleya” biorę tylko obowiązkowe OC, to raczej te myki z wyceną Eurotaksu nie dla mnie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.