Trzy patenty na komfortowe oszczędzanie na urlopie za granicą.

Na urlop za granicę nie pojechałem by oszczędzać, cel mojego urlopu jest relaksacyjno-zdrowotny. Forma i kondycja idzie do przodu, czuję się z dnia na dzień coraz lepiej, nabieram energii na nowy rok pracy. Jest super, ale o tym później…

Myślę, że pewna grupa ludzi nie przyznaje się do jakiegokolwiek oszczędzania na urlopie. Są tacy, którzy chcą się pokazać, polansować, pochwalić przed znajomymi jak dużo wydali. Jednak skoro przynajmniej według tej tego linka jestem nr 1 w tematyce oszczędzania akurat mi wypada podjąć ten ciekawy temat. Podam wam trzy patenty na oszczędzanie pieniędzy na plażowym urlopie za granicą.

1. Zestaw plażowy. Wynajęcie zestawu plażowego to przynajmniej na Krecie koszt 5-10 Euro za dzień. Przy wyjściu na plażę przy moim apartamentowcu to akurat ta wyższa cena – 10 Euro. Ponieważ przebywamy na plaży codziennie przez 14 dni zapłaciłbym 140 Euro. Przy obecnym kursie to 600 zł.

800px-Agios_Nikolaos_R02

Dokładnie za 60 zł kupiłem jeszcze w Polsce własny zestaw plażowy. Dwie duże maty słomiane, bądź z jakiejś trzciny oraz namiot, muszlę plażową, dającą cień i poczucie intymności. Jest to o wiele bardziej komfortowe, ponieważ zestawy do wynajmu ustawione są dość ciasno. Nawet gdybym ‚szastał gotówką’ rozwiązanie własne jest po prostu bardziej komfortowe. Wolny sektor plaży, używany przez wielu ludzi, jest już 20-30m dalej, jednak jeśli ktoś chce może plażować pomiędzy płatnymi zestawami i morzem także może się tam rozłożyć. Na Krecie właściciel przylegającej parceli może zająć tylko określony odcinek plaży na zestawy pod wynajem, a plaża jest dostępna dla każdego. Moja oszczędność to 540 zł przy większym komforcie rozwiązania własnego.

2. Wynajem samochodu to min. 20 Euro za dzień plus koszt benzyny. Unikam tego, staram się raczej dużo spacerować, jeśli się da przy plaży, i spalać zbędne kalorie. Przy mojej dzisiejszej wycieczce do centrum aglomeracji (port Chani) zapłaciłbym ok. 26-30 Euro w wariancie samochodowym. Skorzystaliśmy ze sprawnie działającej i wygodnej (klimatyzowanej) komunikacji publicznej, z rozkładem ewidentnie dostosowanym dla wygody turystów,  za dokładnie 6,40 Euro w dwie strony.

3. Wycieczki fakultatywne oferowane przez polskie biura podróży i polskich rezydentów to minimum koszt około dwukrotnie wyższy niż te same wycieczki oferowane przez lokalne biura. Jest to patent sprawdzony przeze mnie na wielu wyjazdach. Rezydenci i polskie biura wykorzystują lęk Polaków przez obcym i nieznanym, przed oddzieleniem się od grupy oraz jeden najbardziej oczywisty fakt – nieznajomość języka. Powiem wam, że wycieczkę fakultatywną w góry dla mojej rodziny oferowaną przez polskie biuro za 116 Euro dostanę z lokalnego greckiego biura za 42 Euro. To 74 Euro taniej! To aż 320 zł oszczędności za samo zapytanie się u Greka. Faktem jest jednak, że znamy j. angielski będący wiodącym językiem międzynarodowym/turystycznym w Grecji. /Przy okazji polecam język angielski Lubin!/

Jak widzicie oszczędzać można swobodnie, przy tym zachowując wysoki komfort urlopu. Do usłyszenia!