Tony złota pod Polską

17074867809_a93fdf2400_z

Gorączka złota w Polsce? To nie żarty. W lutym 2014 roku Amarante Investment z Krakowa – polska spółka grupy Electrum, której udziałowcem jest miliarder z Nowego Jorku, Thomas Kaplan, inwestujący w poszukiwania rozmaitych cennych metali na terenie Europy Wsch., Afryki czy Ameryki Pół. – zawnioskowała o 7 koncesji poszukiwawczych. Dotyczą one chociażby Wlenia i Lubania (okolice Lwówka Śląskiego) w woj. dolnośląskim, gdzie już od dawien dawna płukano złoto okruchowe w żwirach i piaskach pobliskich potoków. Znalezienie przez Amerykanów szacowanych na 2,5 tony zasobów złota w pobliżu rzeki Bóbr (dane Państwowego Instytutu Geologicznego – 2010 r.) wiązałoby się niewątpliwie z kolejnymi wnioskami o koncesję na wydobycie.

Złoże na południe od Wlenia to potencjalnie nawet 100 ton złota, w rejonie Klecza – Radomice – Nielestno. Tropem żył kwarcowych wydobywano je tam sto lat temu. Klika z nich miało ujścia na powierzchni ziemi i tak zostały odnalezione. Pojedyncza żyła mogła liczyć sobie nawet kilkaset metrów i zawierać od kilkudziesięciu do kilkuset kilogramów kruszcu!

Prof. Stanisław Mikulski z Państwowego Instytutu Geologicznego podkreśla, iż obszar Gór Kaczawskich jest możliwie w całości perspektywiczny dla złóż złota. Wraz ze sporą grupą geologów mówi o nawet 350 tonach kruszcu znajdujących się we wszystkich perspektywicznych obszarach na terenie naszego kraju.

Nie jest jeszcze znana opłacalność wydobycia, która musiałaby zostać przekalkulowana przy okazji podjęcia nowoczesnych prac poszukiwawczych.

Historyczne doniesienia dot. pokaźnych ilości złota na terenie Polski, np. przez wzgląd na porzucone nierentowne kopalnie czy rzekome obfite wydobycia amatorów, pobudzają wyobraźnię i przyciągają amerykańskich poszukiwaczy. Takowi wciąż pamiętają chociażby niezmiernie obiecujące informacje o znalezieniu naprawdę sporych rozmiarów samorodków złota w 2008 roku nad Doliną Kaczawy.

Wcześniej wspomnieliśmy o żyłach kwarcowych, które mogły mieścić w sobie sporo złota. Jedną z najbardziej rozsławionych jest 2 – kilometrowa żyła grubości 25 cm, ciągnąca się na głębokości 200 m, zwana „Pocieszeniem Górnika”. Wg. ekspertów mogłaby zawierać do 364 kg złota. Inna – „Wanda” – jeszcze bardziej bogata może mieć w sobie od 544 do 800 kg tego metalu. Liczy sobie 320 metrów i 14 cm grubości. Nie wiadomo ile złota może kryć się wciąż pod skałami, bo przecież żyły złota nieczęsto mają ujście na powierzchni. Ile złota znajduje się w Radomicach okazałoby się dopiero po wykonaniu serii odwiertów.

Wznowienie działań w celu odnalezienia złota w Polsce wydaje się być konieczne. Zamknięta w 1960 roku kopalnia Złoty Stok wydobywała głównie rudę arsenu, jednak na tonę urobku przypadało 2,8 grama złota. PIG szacuje, że pozostać mogło tam nawet 2,5 tony cennego metalu. Ponowne rozkręcenie biznesu w tym miejscu rozważało już kilka zagranicznych firm. Problemem okazuje się niestety prawie znikome zapotrzebowanie na arsen (wykorzystywany w produkcji półprzewodników, grabarstwie czy wytwarzaniu szkła).

2438939932_052699c17a_z

Do tej pory to KGHM jest w Polsce największym producentem złota. Odzyskuje je z rudy miedzi. Rocznie produkuje 500 kilogramów, co daje zysk 18 mln USD. Nie są to ilości kolosalne w porównaniu do wydobycia w Stanach, Chinach czy Kanadzie, ale nadal opłacalne. Rzekome 350 ton złota, o których się mówi to ilość trzykrotnie większa od rezerw posiadanych na dany moment przez Narodowy Bank Polski. Poszerzenie wiedzy na temat złóż złota na naszym terenie może okazać się bezcenne w czasach, kiedy metal podrożeje a jego wydobycie okaże się niezwykle opłacalne. W takim wypadku domniemane zasoby staną się rzeczywistą lokatą, zupełnie jak te zdeponowane przez NBP w londyńskim skarbcu.

4 myśli na temat “Tony złota pod Polską”

  1. I znowu to zagraniczne firmy wykazują największe zainteresowanie. Całkiem prawdopodobnie mamy w kraju przysłowiową „żyłę złota”, jednak wygląda na to, że nikogo nie obchodzi to na tyle, by podjąć jakieś działania w tym kierunku. Narzekania zaczną się dopiero, gdy inni zaczną korzystać na naszych złożach i zarabiać konkretne pieniądze. Jak to się dzieje, że państwo ma pieniądze na wszystko a nigdy na rzeczy ważne lub perspektywiczne? Działania rozpoznawcze już powinny być w toku, przecież to naprawdę ważna inwestycja, dlaczego więc chcemy by zwinięto nam ją sprzed nosa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to *