Telefon komórkowy dla zapracowanej osoby. Kiedy wyłączyć i odpocząć? Co z wytrzymałością akumulatorów?

Nie raz wspinałem na blogach o wysokiej dyspozycyjności, na którą musi być gotowy nie tylko właściciel małej firmy, ale także wielu z nas, pracujących na odpowiedzialnych stanowiskach w korporacjach. Z jedną znajomą dyrektorką ostatnio żartowaliśmy o naszej dyspozycyjności… wychodzi na to, że musimy być obydwoje gotowi 25h na dzień / 8 dni w tygodniu 🙂

Szczególnie na początku zajmowania się firmą, albo piastowania ważnego stanowiska trzeba się trzymać tej hiper-dyspozycyjności, jednak kiedy sprawy się ustabilizują myślę, że warto wykroić sobie trochę czasu off-line. Z wyłączona służbową komórką, z wyłączoną służbowa pocztą e-mail (służbowy smartfon z powiadomieniem o firmowej poczcie może zepsuć nawet najbardziej udany „długi weekend”).

Od starych wyjadaczy biznesu jeszcze w epoce pierwszych komórek nauczyłem się pewnej zasady, którą od lat staram się stosować. Wyłączam służbowy telefon pomiędzy godzinami 22.00 a 10.00 rano, kiedy  to formalnie zaczynam pracę.

Oczywiście klient jest „przyuczony” by nie zawracać mi głowy po godzinach, a jeśli jest ważna sprawa ma gwarancję, że jego SMS, e-mail, czy wiadomość na poczcie głosowej zostanie odsłuchana i oddzwonię. Odłączenie się od świata na jakiś czas nie może oznaczać ignorowania kontrahenta. Kiedy jednak się tego nauczymy, zyskujemy czas na niezbędny odpoczynek, regenerację i w finalnie pracujemy efektywniej niż na komórkowej smyczy 25h/8dni.

nokia_3110_classicDruga kwestia to tzw. smartfon, czy inne dotykowe cacko. Wszystko pięknie, jednak wczoraj rozmawiałem z pewnym fajnym młodym człowiekiem na temat jego najnowszej Nokii z Windows 8. Telefon super, oczy mi się zaświeciły, jednak zapał przygasł kiedy doszło do punktu wytrzymałości akumulatora. Otóż przy oszczędnym i umiarkowanym użyciu może on wytrzymać nawet do 1,5 dnia!

I tu zaczyna się ciekawa część postu, Moje wcześniejsze dotykowe, lanserskie i stylowe cacko w firmie miało podobnie, w końcu po około 2 latach padło bezpowrotnie i tymczasowo z szuflady wyciągnąłem kilkuletnią klasyczną Nokię, model dość podobny do tego na obrazku. To tymczasowo trwa już ponad rok i gwarantuję wam, że nikt z użytkowników telefonu nie chce tego zmienić, a sugestia co do zastąpienia jej smartfonem spotkała się ze zdecydowanym protestem! Powód jest prosty. To „coś skrajnie niemodnego” wytrzymuje nawet tydzień ciężkiego użytkowania!!! Co więcej kiedy w czasie długiej i ważnej rozmowy z klientem pika nam powiadomienie o rozładowaniu akumulatora… to… niech sobie pika. Spokojnie na tych resztkach przeprowadzi się do końca tą rozmowę i pewnie jeszcze dwie kolejne. Nie ma stresu. Dotykowe cacko, po pierwszych dwóch piknięciach zostawiało tylko czas na uprzejme przerwanie rozmowy… bo akumulator pada i Panie Romanie… oddzwonimy…

Spokój… po prostu telefon jest dla mnie, a nie ja dla telefonu!

A jakie są wasze doznania smartfonowe i refleksje komórkowe?