Tańsze odpowiedniki leków – list od Czytelnika

Podsyłam temat – z własnych doświadczeń. Od lat przyjmuje kilka leków, które mają sprawić, że nie zachoruję (ciśnienie itp.). U tej samej lekarki, te same leki, co trzy miesiące, rutyna.

Ostatnio, z racji długich terminów u lekarza rodzinnego, zostałem przekierowany do innej lekarki w tej samej przychodni. Zawsze dostawałem recepty w 100% odpłatne, ale nowa lekarka, sama z siebie, wypisała mi na 2 z 3 leków refundację 30%. Trzeci lek to na bezsenność, to pewnie uznała, że tu mi się nie należy :).

Nigdy nie pytałem o refundację, raz rutyna, dwa – wiara w lekarza, trzy – kwartalna kuracja kosztowała mnie niespełna 150zł i nie bolało mnie to. Ale refundacja mnie ucieszyła, wyszło mi ze jakieś 25-30zł zostanie w kieszeni. W ramach zmian zmieniłem też pobliską aptekę na położoną nieco dalej hurtownie leków. Hurtownia to też apteka, ale dzięki innej nazwie nie obowiązuje jej konieczność trzymania ustawowej ceny leku, może sprzedawać taniej.

Jak już się zdecydowałem na takie małe zmiany, poszedłem za ciosem 😉 i spytałem o tańsze odpowiedniki leków. Bez słowa dostałem 3 obce mi pudełka, farmaceutka na opakowaniach opisała leki nazwami „oryginałów” i poprosiła o zapłatę 50zł…

Kilka małych zmian i 400zł rocznie w kieszeni. Podejrzewam, że wśród czytelników bloga jest więcej osób stale przyjmujących leki i to dużo droższe niż ja. Warto się spytać o refundacje leków, jeśli już jej nie mamy i przede wszystkim – o tańsze odpowiedniki.

6793821977_787265721f_zLeki które biorę zapobiegają chorobie, (technicznie rzecz biorąc jestem chory, nadciśnienie i trójglicerydy, ale nic mi nie jest i wyniki badań mam lepsze niż przeciętny 20latek). Jeśli ich nie wezmę przez kilka dni, nic mi się nie stanie. Ale jakbym sprawę zignorował, nie robił okresowych badań, to z każdym miesiącem braku kuracji tykała by mi taka mała bomba, że coś poważnego mi się przytrafi. Z początku ryzyko znikome, kilka promili, z czasem by rosło. Aż do momentu, gdy dostał bym wylewu, zawału lub zwyczajnie oślepł. Albo miał szczęście i nie dożył momentu załamania zdrowia :P. Kilka zmian żywieniowych i zachowania, kilka wizyt w roku u lekarza, w wygodnym dla mnie terminie, 50zł (teraz 15zł) miesięcznie, dzięki czemu się nie rozsypuję i śpię spokojnie. Jeśli zna się kogoś po wylewie, to nie ma wątpliwości, że warto.

Pozdrawiam

Artur

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.