Świnka skarbonka

12729083_973944212685311_8541487531500233020_n

Klasyczna świnka skarbonka. Zabawka dla dzieci, czy może gadżet motywujący każdego, bez względu na wiek? Zapewne każdy miał kiedyś taką, ale niekoniecznie odnalazł większy sens jej posiadania. Bardziej przydatna jako ozdoba na półkę, czasami wręcz odgrywająca rolę łapacza kurzu, a nie magnesu na oszczędności.

A co jeśli powiemy Wam, że świnka skarbonka może stać się sponsorem Waszych niespodziewanych wydatków? Albo pożyczką bez oprocentowania na prezenty dla bliskich, kiedy w portfelu tylko przeciąg? Bądź też dofinansowaniem na spontaniczny wypad weekendowy, czy zakupowe szaleństwo, którego wcześniej nie było w planach?

Skarbonka na poważnie 😉

Brzmi nieco śmiesznie, ale to wcale nie żarty. Moc oszczędzania już nie raz potrafiła niejednego zaskoczyć. Na pozór pozbawione sensu słoiki, puszki czy figurki z dziurką mogą diametralnie zmienić nasze podejście do finansów osobistych. Zachęcamy więc wszystkich sceptycznie nastawionych do podjęcia się eksperymentu. Jeżeli “świnka” nie sprawdzi się w Waszym domu – ważne, że została podjęta próba. Założenie jest bardzo proste. Za proste, można by stwierdzić.

instagramcapture_134f06b7-a728-4a83-a607-deba11d4e263_24900490970_o
Nasze domowe skarbonki w gotowości bojowej

Kup świnkę skarbonkę lub jakąkolwiek inną, kształt i kolor nie mają tutaj znaczenia. Nie chcesz wydawać pieniędzy na gadżet, w którego zastosowanie nie wierzysz? Zrób skarbonkę ze słoika, jak to kiedyś uczono w szkole. Oklej wycinkami z gazet, materiałem albo pomaluj. (Przy okazji zdradziłem Ci rewelacyjny pomysł na zajęcie czymś dziecka.) Ważne, żeby zawartość pozostawała niewidoczna. Skarbonka, która będzie duża i rzucająca się w oczy sprawdzi się najlepiej. Postaw ją w miejscu, obok którego często przechodzisz lub, na które często zerkasz mimowolnie. Taki zabieg będzie Cię motywować do wrzucania w nią drobnych oszczędności, które postanowisz sobie odkładać dzień w dzień. Ile akurat luźnych monet znajdziesz w kieszeni spodni czy portfelu, a może jednego dnia zechcesz włożyć do niej banknot. To naprawdę nieistotne w takim stopniu, jakiego mogliście się spodziewać.

Czy to może w ogóle zadziałać?

Pewnie myślicie – co mi da wrzucanie złotówek do jakiejś świnki, nic z tego nie będzie, potrzeba byłoby lat, by uzbierać konkretną sumę. Otóż na tym polega całe przedsięwzięcie. Czasem będzie to złotówka, kiedy indziej pięć, a za tydzień może dziesięć. Po kilku tygodniach (przy większej sprawie po kilku miesiącach) opróżnisz świnkę i przeliczysz zaoszczędzone pieniądze. Najprawdopodobniej przez chwilę będzie Ci trudno wyjść z szoku. Dlaczego?

Zobaczysz jaka jest siła tzw. kumulacji oszczędności – takich drobnych, których na co dzień nie widać, ale które po regularnym zbieraniu utworzą sympatyczną sumę. Braku wrzucanych pieniążków nie odczuwa się ani odrobinę. Dlatego błędnie ma się wrażenie, że po otworzeniu skarbonki nie zastanie nas tam nic imponującego.

10400529_976846699061729_1421639510227478981_n
Pieniądze regularnie wrzucam do obiektu w tle… nie tym na pierwszym planie…

Najlepszym pomysłem, zapożyczonym od mojego kolegi (Arszu… czytasz ten wpis?) oraz stosowanym po dziś dzień jest tzw. “skarbonka dorosłego człowieka”, jak ją nazywamy między sobą. Idea jest taka, żeby wrzucać tylko i wyłącznie monety pięciozłotowe. Dlaczego akurat te?

Te “piątaki” jakoś tak często latają nam po portfelu. Nie jest to nominał najmniejszy, ale nie ma co ukrywać, że szczególnie wysoki też nie. Z reguły zostaje gdzieś po otrzymaniu reszty przy robieniu zakupów. Jeżeli policzymy, że uda nam się takich piątek nawrzucać 100 do skarbonki, to mamy już miłą dla oka sumkę 500 zł, prawda? Zakładając, że odruch wrzucania do skarbonki stanie się już nieco bardziej mimowolny, to neutralną wersją powinien być jeden wrzut dziennie. Zależy oczywiście jak stoimy z finansami ogólnie. Może się bowiem okazać, że takie 5  zł dziennie to nieco za dużo w rozrachunku miesięcznym, kiedy pieniądze są fizycznie potrzebne na już. W wielu przypadkach jednak piątak odruchowo odkładany do skarbonki w miarę systematycznie nie nadszarpuje kieszeni w stopniu dokuczliwym. Mija zatem miesiąc. Normalnie nie odłożylibyśmy albo nic, albo resztę z wypłaty od razu byśmy na czymś spożytkowali – bo przecież z taką małą sumką i tak nic się nie zrobi. Tym razem jednak przez cały miesiąc odkładaliśmy 5 zł, codziennie. 30 dni równa się 150 zł oszczędności. Te 150 zł wyfrunęłoby gdzieś po drodze na lunch, w przypadku Pań w drogerii raz, drugi, trzeci, na lakier do paznokci, bo tylko za 10 zł, na tusz do rzęs, bo tylko za 30 zł…

Silna wola?

Zdając się na skarbonkę mimowolnie powstrzymujemy się od zbędnych zakupów i wydawania pieniędzy lekką ręką. Jeśli mamy dla naszych 150 zł jakieś przeznaczenie – jak najbardziej. Jeśli nie – zbierajmy dalej, najlepiej zapomnijmy o fakcie zbierania “na coś”, a zbierajmy z nawyku. W ten sposób nie zauważymy nawet upływających miesięcy i po pół roku, a może po roku (opcja dla wytrwałych) zechcemy przeliczyć nasze piątki. Kto z nas nie chciałby ujrzeć takiej sumy, która wzięła się z jakże małego wyrzeczenia?

Świnka skarbonka to świetny pomysł na odkładanie na wakacje, droższy sprzęt elektroniczny, ubranie z wyższej półki, zabieg kosmetyczny czy podarunek dla innej osoby. Wtedy wydatek nie boli nas tak jak przy nagłej konieczności wysupłania takiej kwoty.

Podsumowanie 😉

Pomijając oszczędzanie samo w sobie i walor edukacyjny (uczenie młodszego pokolenia oszczędności i racjonalnego gospodarowania), jest to bardzo wygodny sposób na pozbywanie się drobnych wypychających portfel. Nawyk przyjemny i pożyteczny zarazem. A jakie są Wasze domowe sposoby na oszczędzanie? Co o tym sądzicie i czy w ogóle popieracie ideę odkładania małych kwot na odległy cel?

Koniecznie podziel się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach! Chcesz abym poznał Twoje zdanie na temat świnek skarbonek? Napisz 😉 A skoro dotarłeś/aś do tego momentu to jestem prawie pewien, że masz ochotę polubić mój blog na FB:

https://www.facebook.com/RacjonalneOszczedzanie

5 myśli na temat “Świnka skarbonka”

  1. Moja 80-letnia ciotka dzięki postawieniu u siebie skarbonki uzyskała środki na nowego laptopa. Tyle że była sprytna i ustawiła ją w takim miejscu domu, że rzucała się w oczy każdemu gościowi. Gość pytał więc co to jest i po co, a ona tłumaczyła na jaki cel zbiera, więc przeważnie lądowała w niej od niego moneta. 🙂

    1. No proszę, bardzo sprytne, ale i pokazuje jak się kiedyś takie sprawy załatwiało 😉

      Kiedyś „starsze pokolenie” mi też kupiło wielką plastikową świnkę (jeszcze ją dobrze pamiętam) i przyuczyło – chcesz kupić ten i ten gadżet – zacznij zbierać…

      Teraz jest przekaz taki – synku co chcesz? mama tata pożyczy… kupi na raty…

  2. Ja nigdy nie kupowałem i nie będę kupował na raty już wolę nie kupić wcale albo poszukać tańszego odpowiednika. Kupowanie na raty rzeczy konsumpcyjnych zwłaszcza drogich i takich których nie koniecznie potrzebujemy np nowszy samochód chociaż stary jest sprawny i zapewne bardziej trwały od nowszego. To krótka droga do stania się niewolnikiem swoich rzeczy i bycia grzecznym pracownikiem ponoć najlepszy pracownik to pracownik z kredytami. I życie w strachu co jak mnie zwolnią.Ja mimo młodego wieku mam inne podejście nie zadłużam się .A jak mi się w pracy przestanie podobać to bez problemu podziękuję bez strachu że za chwilę będę miał pełno zobowiązań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to *
Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.