Samochodowe oszczędności? 5 zupełnie zbędnych wydatków na Twoje auto

Wpisy o samochodach, które są całkiem popularne na blogach, zawierają z reguły sprawdzone, ale czasem też lekko kontrowersyjne, sposoby na oszczędzanie przy eksploatacji auta. W takich wpisach znajdziesz zatem informacje o ekologicznej jeździe samochodem, o oszczędzaniu poprzez zabieranie współpasażerów, ale także o tzw. “hamowaniu silnikiem”. Długo by wymieniać, jednak dziś nie na tym się skupię. Wpis poświęcę zbędnym, samochodowym wydatkom, których można uniknąć. Nie tyle oszczędzić, co raczej nie wydawać na nie pieniędzy.

Moim zdaniem stosujemy bowiem zupełnie wiele niepotrzebnych nawyków, które generują łatwe do uniknięcia koszty.

2746189510_091b7fb702_b

Przekładka opon – zastanów się dobrze, czy oby na pewno potrzebujesz dwóch kompletów opon, letnich i zimowych. Dodatkowy komplet dobrych opon to nawet kilka tys. zł (choć z reguły w dolnej granicy przedziału 4-cyfrowego). Przekładka opon to minimum 120-160 zł rocznie, nie mówić o czasie straconym w kolejkach.

Jeśli masz małe przebiegi w sezonie zimowym i poruszasz się głównie po mieście i w jego okolicach, po dobrze odśnieżonych trasach, do tego jeździsz dość spokojnie, bez rajdów to zapewne wystarczą ci dobrej klasy opony uniwersalne. Naprawdę nie musisz w wielu przypadkach stosować 2 kompletów opon.

9349872060_4f54619f2e_z

Pompowanie kół azotem – jeśli już opony przekładasz to zapewne nie raz natknąłeś się na propozycję pompowania kół azotem (Ja sam się nie raz dałem namówić). Uff… lista zalet pompowania kół azotem jest długa jak dolina Indusu. Problem w tym,  że większość z tych zalet i zwiększonych parametrów jezdnych, to może nie tyle bzdura, co ma (być może) zastosowanie w maszynach rajdowych, gdzie znaczenie mają setne sekundy. Jeśli nie bawisz się w tuning, nie jesteś zagorzałym fanem serii Fast and Furious i nie musisz mieć opon napompowanych tak jak Vin Diesel… daj sobie spokój z wydatkiem 20-40 (czyli 40-80 zł rocznie) zł przy każdej przekładce opon. Lepiej regularnie kontroluj ciśnienie powietrza na stacji benzynowej… a jeśli powietrza będzie za mało. Dopompujesz je… za darmo.

Poza tym śmiem wątpić w skuteczność tzw. przetwornic azotu w wielu zakładach wulkanizacyjnych. Na pewno nie osiągnie się w warunkach “warsztatu na garażach” takiej czystości mieszanki jak w punkcie serwisowym przy profesjonalnych wyścigach.

Aha… czy wiesz, że otaczające Cię powietrze zawiera 78% azotu? No właśnie 😉

8593392408_535d71d012_zKołpaki – bawiąc się kołpakami i obserwując sąsiadów, dochodzę do wniosku, że to jeden z bardziej zbędnych wydatków dla auta będącego przeciętnym, rodzinnym “wołem roboczym”. O ile nie posiadasz alufelg, to czy nie lepiej odnowić felgi stalowe, pomalować je na czarno farbą antykorozyjną, tak aby po prostu wyglądały schludnie i dać sobie spokój z zakładaniem kołpaków, ich zdejmowaniem, zabezpieczaniem opaskami… bawieniem się w kotka i myszkę z osiedlowymi złodziejaszkami (w stylu chodzenie na giełdę w sobotę, aby okazyjnie odkupić swoje własne firmowe kołpaki skradzione w piątek nad ranem…), czy dokupywaniem do kompletu zgubionego kołpaka.  Nie widzę wielkiego sensu w upiększaniu auta kołpakami.

5013974560_bd3c88778b_zMycie auta i kosmetyka – jest w Polsce taki klimat, że przez większość roku dwa dni po wyjechaniu z myjni Twoje auto jest i tak ubłocone, albo zakurzone, albo pokryte truchłami owadów, albo pokryte pyłkiem roślin wiatropylnych, albo… Tak właściwie auto należałoby myć co 3 dni. Czy w codziennym użytkowaniu naprawdę potrzebujesz lśniącego bolidu?

Znany mi dyrektor jednej z firm swoje auta myje porządnie dopiero na wiosnę, a wcześniej jedynie w przypadkach kiedy nagromadzony brud realnie “zagraża bezpieczeństwu jazdy”. Twierdzi, że nie widzi sensu, by tracić czas i wyrzucać (czy raczej dosłownie: wylewać) w kanał choć jedną złotówkę.

Ja nie jestem aż tak radykalny w oszczędzaniu, lubię czyste auto… ale bez przesady. Na myjnię ręczną wydaje jednak z reguły 3 do 4 zł. W jaki sposób tak mało?

Wrzucam monetę 1 zł, co wystarczy, nie tyle na mycie proszkiem/szamponem, co na jedno obejście i spryskanie auta detergentem. Potem sobie trochę odczekam, aż chemia zacznie działać i trochę spłynie. To są dość inwazyjne dla lakieru, przemysłowe środki… Po minucie, dwóch wrzucam do automatu pozostałe 2-3 zł i kontynuuję mycie zwykłą wodą pod ciśnieniem.

Jeśli auto nie jest mocno brudne (np. upaćkane smarem), w zupełności wystarczy samo spłukanie z pyłu i brudu z trasy za 2-3 zł. Bez perfekcjonizmu, nie musi to być sterylna czystość, bo i tak za 2 dni… no właśnie…

W mojej opinii (i w opinii paru znanych mi fachowców) oraz w mojej praktyce, bo kiedyś sam stosowałem pełne (i kosztowne) programy na myjniach, “nabłyszczanie“ auta polegające w rzeczywistości na spryskaniu go wodą zdemineralizowaną oraz “woskowanie” na myjni to zupełna ściema. Słowa jednego ze znanych fachowców na ten temat “Ha, ha, ha… Remigiusz…naprawdę nie masz co robić popołudniu i na co wydawać pieniędzy?”

21697704155_85d3056140_zKlimatyzacja i ozonowanie – “profesjonalne” usługi ozonowania klimy w typowym “warsztacie na garażach” to załączony używany, akwaryjny ozonator kupiony za 100 zł na jakimś “alledrogo”, ale od czego jest poważna mina “fachowca” i zapewnienia… Panie… po moim ozonowaniu pojeździ cały sezon. Aby było zabawniej, tzw. “lepsze” warsztaty (bliżej centrum miasta, z kawką stolikiem i gazetą dla klienta) także stosują ten sam trik (no może mają większą używaną maszynę ozonującą kupioną nie za 100, ale załóżmy za 200 zł).

Kiedy po miesiącu przychodzisz z reklamacją (bo z klimy pachnie “mokrym kotem”). to oczywiście Ty nie stosowałeś właściwej higieny wcześniej, to Ty źle eksploatowałeś instalację i w ogóle to Ty masz mieć poczucie winy, że zawracasz głowę Jaśnie Panu Mechanikowi. Pan z warsztatu zawsze ma racje i nigdy się nie myli.

Daj spokój użeraniem się z Jaśnie Panami Mechanikami i płaceniem im po 100 zł za wstanie z fotela i otwarcie maski Twojego auta.

O ile tzw. nabijanie klimy (raz na 2-3 lata) wymaga wizyty w dość profesjonalnym warsztacie, specjalizującym się tylko w klimatyzacji, to sezonowa wymiana filtra i odkażanie klimy to czynność, którą na ogół możesz wykonać samodzielnie. Na dobry ozonator możesz się zrzucić z kuzynem, a jeśli nie – to w sklepie internetowym kupisz chemiczny zestaw odgrzybiający/dezynfekujący za max. 20 zł. Ja kupuję od razu kilka takich zestawów by oszczędzić na koszcie wysyłki i wystarcza na parę zabiegów. (Uwaga, chodzi o preparat dezynfekujący, NIE odświeżający!!!)

To na razie były koniec mojej listy.

A Ty? Co myślisz o przedstawionych powyżej faktach? Zgadzasz się… nie zgadzasz? Może masz swoje sposoby na uniknięcie niektórych wydatków? Napisz w komentarzach poniżej.

Samochodowe oszczędności? 5 rzeczy które warto kupić

Samochodowe oszczędności? Kolejne 5 zbędnych wydatków na Twoje auto. #2