Przyszłość Polski. Emigracja ludzi i kapitału.

Wyślij ten wpis znajomym!

W moim blogowaniu zawsze szczególną uwagę poświęcałem Polsce. Pisałem o zagadnieniach takich jak kryzys czy emigracja. W ciągu pierwszego okresu mojego blogowania poddawałem wątpliwość skalę kryzysu oraz uzasadnienie tak wielkiej emigracji – odpływu z Kraju najzdolniejszych obywateli i to niekoniecznie bardzo młodych ludzi zaraz po szkołach średnich, czy licencjatach, ale także grupy ludności, która w bardziej rozwiniętym kraju tworzyłaby tzw. klasę średnią.

PolskaRozwój Polski

Obecnie sytuacja Polski nie wydaje mi się dobra. Owszem, widzimy jakiś tam rozwój infrastruktury, osoby przyjeżdżające do Kraju po długim pobycie za granicą są zachwycone rozwojem i ogólną estetyką.

Tylko, że jest to rozwój fasadowy, a tę estetykę tworzą najczęściej szklane biurowce zachodnich korporacji i wypieszczone fasady banków.

Produkcja

Niewiele jako kraj produkujemy, to co widać w tzw. strefach ekonomicznych to są wielkie hale magazynowe, gdzie przeładowuje się towary przywiezione z za granicy i dystrybuuje po sieciach supermarketów, które to następnie transferują wszelkie zyski za granicę (np. w postaci horrendalnie wysokich opłat licencyjnych dla central na Zachodzie) nie zostawiają podatków w polskim budżecie.

Sztandarowe inwestycje i fabryki w strefach przemysłowych to nie są fabryki.  To na ogół zaledwie hale montażowe, gdzie składa się komponenty przywiezione zza granicy, korzystając z taniej siły roboczej. Nie ma tu niestety polskiej wysokiej technologii. Nie ma polskiej elektroniki. Nie ma polskiej myśli technicznej.

Kiedyś pisałem, że te stalowe hale w razie czego łatwo rozmontować, przewieźć i ponownie złożyć np. na Ukrainie, kiedy dla zachodnich koncernów stanie się to opłacalne. W wielkim biznesie nie ma lojalności, tam liczy się tylko cyniczny zysk.

Oazy rozwoju

Na tle całego kraju wyróżniają się pewne oazy, gdzie życie pulsuje, gdzie robi się biznes. Z mojej perspektywy to jest Wrocław, Warszawa, itp., jednak to zupełnie naturalne, że wielkie miasta drenują kapitał, siłę roboczą, młodych przedsiębiorczych ludzi i dają złudzenie dobrobytu. Polska jednak nie składa się tylko z Poznania, Wrocławia, Warszawy, itp.

Zagłębie Miedziowe, gdzie mieszkam, wydaje się prosperować, jednak jest to zasługa przemysłu wydobywczego. Co absurdalne jednak, jedna z lokalnych firm, z którą kiedyś miałem kontakt sprowadzała produkty miedziane z Chin, mimo, że w promieniu 25km jest i huta i walcownia miedzi. To dowód na katastrofalny poziom deindustrializacji kraju.

Emigracja ludzi i kapitału

Cały czas w moim otoczeniu obserwuję odpływ młodych i zdolnych za granicę. Ci ludzie będą w UK pracować tak samo ciężko i z poświęceniem jak w Polsce, z tą różnicą, że tam zarobią trzy razy więcej, zapewniając godną przyszłość swoim rodzinom. Być może w UK stać ich będzie na wychowanie kolejnego dziecka.

Na blogu trwają rozmowy o obniżeniu składek ZUS i podatków, kilku komentujących rozważa przeniesienie firm do UK, przynajmniej dwóch kolegów jest już „na walizkach”.

Ten kapitał i ci ludzie mogliby zostać w Polsce…

Szacunek dla Polaków

Zawsze występowałem z propozycją, aby Polacy na emigracji i Polacy w Kraju szanowali się nawzajem. Emigracja o tak wielkiej skali jest z pewnego punktu widzenia narodową katastrofą. Jednak winy nie ponoszą emigranci, ani przedsiębiorcy. Winni są politycy, którzy tworzą takie warunki, że emigracja ludzi i kapitału staje się konieczna.

Nie wolno nam, którzy pozostali, potępiać Rodaków na obczyźnie. Emigracja jest bowiem środkiem ochrony – dobrobytu i przyszłości rodzin – jest także środkiem ochrony polskiego kapitału. Emigrantom nie wolno wyzywać tych co pozostali od nieudaczników i ludzi, którzy boją się chwycić swój los w swoje ręce.

Pamiętajmy też o jednym

Prawdziwie bogaty kraj nie jest bogaty dzięki biurowcom-pałacom ZUS czy NFZ. Kraj nie jest bogaty dzięki limuzynom i rezydencjom polityków. Kraj nie jest bogaty dzięki kreatywnym zapisom księgowym ministra finansów. Prawdziwie bogaty kraj jest przede wszystkim bogaty bogactwem swoich obywateli.


Wyślij ten wpis znajomym!

16 przemyśleń nt. „Przyszłość Polski. Emigracja ludzi i kapitału.”

    1. To nie ma aż takiego znaczenia, bardziej istotna jest zapaść demograficzna związana z coraz mniejszą liczbą urodzeń. Z resztą to też nie ma już znaczenia bo utrzymanie systemu w obecnym kształcie jest niemożliwe niezależnie od wszystkiego. Szczerze wątpię że Państwo Polskie będzie wstanie zapewnić także minimum socjalne.
      Polecam wykres http://4.bp.blogspot.com/-rM-z5a0KBHM/UnDPxkL2HxI/AAAAAAAAJrI/48PQPXSPW9c/s1600/ukryte.png

      Pokolenie dzisiejszych 25 – 30 parolatków będzie musiało się zmierzyć z potrójnym kosztem upadku tego systemu, będziemy utrzymywać:
      – swoich rodziców w wieku po produkcyjnym
      – swoje dzieci w wieku przedprodukcyjnym
      – zabezpieczyć swoją emeryturę

      1. dobre pytania zadajecie, ciekawe (choć pesymistyczne) wnioski się nasuwają co do emerytur

        kampania Zostań w OFE przybiera na sile, jednak czy w obliczu przyszłej zapaści systemu OFE nie zostanie po prostu znacjonalizowane, nawet w przypadku, gdy ktoś z nas wybierze pozostanie w OFE?

        1. Pewnie zostanie znacjonalizowane, ale nadzieja umiera ostatnia 😉 Ja pozostanę w OFE niezależnie od jego mglistej przyszłości z prostej przyczyny – ZUS nie ma żadnej przyszłości niezależnie od obietnic i zapewnień polityków.

          Poza tym wyborem między OFE i ZUS ani na jedno ani na drugie nie liczę, musiałbym wierzyć w cuda…

        2. Jednakże po wyborze OFE najpewniej trzeba płacić większe składki emerytalne. Bez tego każdy zostałby w OFE.

  1. Jednakże po wyborze OFE najpewniej trzeba płacić większe składki emerytalne. Bez tego każdy zostałby w OFE.

    Pewnie tak, ale ja nie będę płacił już żadnych składek emerytalnych w Polsce więc mam już inną sytuację.

    Może OFE nie zbankrutują, może dojdzie do ich łączenia. może to może tamto. Tak czy siak lepsze to „może” niż pewne nic w ZUS.

    A najlepiej zwinąć się stąd odkładać tą kasę która miałaby iść do systemu na własną emeryturę i pomoc w przyszłości dla rodziny która lekko nie będzie miała. I tak nas czekają te konsekwencje prędzej czy później więc im mniej pójdzie do ZUS na zatrudnianie nowych legionów i rozbudowę pałaców tym lepiej.

    1. Jednak większość obecnych aktywów OFE będzie znacjonalizowana, z tego co się orientuję nie będzie także limitów zakupów obligacji innych państw UE po reformie – jeśli pójdą w te obligacje czarno to widzę

      1. Przyszłość OFE jest niepewna, ZUSu pewna ale tylko w sensie jego bankructwa. Niezależnie od decyzji i tak pewnie skończymy w tej samej zupie. Jeśli mam wybór – wybieram OFE, a ostatecznie wybrałem inny i jedynie słuszny system: MPE – Moja Prywatna Emerytura 🙂

  2. Bardzo celne sformulowanie – „Prawdziwie bogaty kraj jest przede wszystkim bogaty bogactwem swoich obywateli.”
    Trudno byc zachwyconym sytuacja kiedy zarobki Polakow sytuuja sie wokol 1/4 zarobkow Niemcow i 1/5 Dunczykow.

  3. Wyemigrowałam do UK osiem lat temu. W tym czasie mozna powiedzieć ze było tu eldorado, tak samo jak Stany Zjednoczone w latach 80. Paliwo tanie, jedzenie tanie, dobre zarobki. Mieszkanie było za darmo, w pracy. Mielismy sporo ofert, równiez z Irlandii, wybralismy jakąs konkretną. Zawód w UK poszukiwany: jeździec wyścigowy z wieloletnim doświadczeniem. Chętnie brali Polaków, bo Polacy dobrze jeżdżą i w przeciwieństwie do Anglików nie boja się trudnych koni (miałam pęknięty kręgosłup w latach 90. w wyniku upadku z koniem i mimo tego wróciłam do zawodu).
    Później było różnie, doszłam do pozycji managera stadniny w słynnym Newmarket, zdążyłam skończyc studia w Cambridge (hipologia oczywiście, Equine Science). Obecnie hoduję konie cygańskie (znane równiez, głównie w USA gypsy vanner), i kozy mleczne rasy British Toggenburg. Paliwo jest dwa razy droższe niz 8 lat temu, jedzenie chyba 3 lub 4 x droższe, zarobki – już nie pracuję dla kogoś ale z tego co się orientuję, niewiele poszły w górę. Widać że każdy „skrobie pensy”. Latem robimy nieraz boot sales – sprzedaż drobnicy, przywiezionej samochodem, na duzej łące. Widać, że ludzie liczą się z kazdym groszem. Handel uzywanymi samochodami i przyczepami kempingowymi juz nie ma sensu, ponieważ nie da się niczego tanio kupić. Wszystko od dwóch lat spada na łeb, na szyję i wszyscy samozatrudnieni znajomi mówią że ten kraj jest już skończony. Nie, nie Polacy, ale Anglicy.
    W przyszłym roku wracam do Polski, mamy kawałek ziemi i dom na Podlasiu. Moim (i nie tylko moim) zdaniem najlepsza inwestycja jest w ziemię – z ziemi zawsze można przynajmniej wyżywić siebie i rodzinę w przypadku kryzysu, sprzedać produkty rolne, wyhodować zwierzęta. Przyszłość jest w małych, rodzinnych gospodarstwach o mieszanej specjalizacji, ponieważ coraz więcej ludzi odwraca się od chemicznej zywności którą mozna znależć w supermarketach.
    Nie zakładam konta emerytalnego, ponieważ obserwując gospodarkę, rynki finansowe i sytuację polityczną jestem co najmniej pewna ze w któryms momencie czeka nas zapaść. Nie mówię tu o Polsce, lecz o kryzysie ogólnoswiatowym. Znamy przypadki z historii kiedy niezła fortuna w ciągu jednej nocy obracała się w stosik nic niewartego papieru.

    Komentarz moderatora:

    Kamphora prowadzi EcoGypsy, hodowlę tradycyjnych koni cygańskich / ekowczasy – zapraszam!

    1. To prawda że eldorado w UK się skończyło też znam te historie o których piszesz tyle że z relacji innych niż własnych doświadczeń i ty to potwierdzasz, zmiany na lepsze pewnie też nie będzie szybko.

      Rozmawiałem z paroma rodzinami, zdecydowali się wrócić do Polski w przypływie medialnej nagonki lub tęsknoty na naszą zieloną wyspę. Wytrzymali pół roku – rok, wrócili do UK, wolą żyć w kryzysie w UK niż w kryzysie w Polsce…

      Oczywiście osoby które mają jakiś konkretny plan na życie i są konsekwentne poradzą sobie wszędzie także w Polsce i o żadnym kryzysie nie ma dla nich mowy.

      Komentarz moderatora:

      Wojtek prowadzi blog, Inwestycje Alternatywne – zapraszam!

      1. Życie w UK „rozpuszcza” i nie dziwię się że wspomniane przez Ciebie rodziny nie wytrzymały w Polsce. Zderzenie z realiami, chociażby obsługa w urzędach, moze być szokiem po paru latach – ostatecznie do dobrego łatwo się przyzwyczaić. Sek w tym że jak cały system runie w UK to może byc niewesoło. Nie zapominajmy, że UK chce opuścić UE – po 1 stycznia otwierają się granice dla Bułgarii i Rumunii, więc to tylko przyspieszy decyzję – po wyjściu z UE wszyscy obywatele Unii moga nagle stać się nielegalnymi imigrantami lub imigrantami bez praw do świadczeń – i co wówczas? Mój mąż jest Anglikiem jednakże z pełną premedytacją nie będę ubiegać się o obywatelstwo, chociaż mam ułatwiona sprawę. On też juz nie widzi przyszłości we własnym kraju.

        1. Tak wszyscy sieją panikę związaną z Rumunią i Bułgarią, czy słusznie czas pokaże faktem jest że na najniższych szczeblach społecznych prace będzie im dostać baaardzo ciężko bo jest już przesyt – w efekcie rynek się wyreguluje ale to potrwa.

          Twój mąż ocenia sytuację z perspektywy anglika żyjącego tam od urodzenia i doskonale rozumiem że sporo się zmieniło na gorsze, ale zawsze zastanawiało mnie co zrobiliby Anglicy gdyby przyszło im żyć nagle w naszej Polskiej rzeczywistości – to może być nieco traumatyczne dla niego. Dlatego proponuję żebyście może zrobili sobie jakiś crash test z życiem w Polsce zanim zdecydujecie ostatecznie. Zróbcie to dla własnego bezpieczeństwa i dla stabilności związku.
          Jeszcze większa dewaluacja jakości życia może mieć katastrofalne skutki nawet w najlepszym małżeństwie.

          Znam plany UK i przyznam szczerze bardzo by im się przydało to wyjście z Unii – ale nie sądzę żeby wylali przy okazji dziecko z kąpielą i pozbyli się kapitału ludzkiego – bardzo pracowitych i zdolnych ludzi bo to by zabiło ich kraj i doskonale o tym wiedzą.
          Jeśli dojdzie do załamania systemu to ten kraj odbudują od podstaw w tempie ekspresowym nie kto inny jak właśnie imigranci.

          Czemu z premedytacją nie będziesz ubiegała się o obywatelstwo?

  4. Mam wrażenie, że „to już było” 🙂
    Obecna sytuacja w Polsce bardzo przypomina mi tę w jakiej byliśmy po pokoju w San Stefano…
    W tedy to Polacy doszli do słusznego skąd inąd wniosku, że skoro już nadziei z nikąd to moze trzeba by „tymczasowo” zaprzestać machania szabelką i skupić się na gospodarczej odbudowie narodu…
    Pozytuwizm, praca u podstaw, praca organiczna przy całej masie swoich wad sprawiły, że ledwie 40 lat później Polska podniosła sie z niebytu…

    Teraz będzie tak samo…
    Potrzeba na to ledwie 50 no moze 100 lat…

  5. Kochani, mam nadzieję że w Polsce wreszcie pojawią się emigranci z Afryki i Azji.
    Będą mieli lepszą edukację i nie będziemy czekali żeby ktoś zlitowałą się i przeniósł do Polski halę montażową. Potrzebujemy ludzi z wykszałceniem, którzy będą w stanie projektować. Jak widzę, w Polsce nic się nie robi. Ostatnio widziałem wiadomość że Polska za kupiła kilka Leopardów z NRFu.
    Jaki to wstyd i zniewaga. Te Leopardy miały iść na złom, ale po co ich przetapiać, głupi Polacy je kupią.
    Tak samo jest z okrętami dla naszej armi. Dlatego potrzebujemy emigrantów i ich wykształcenia, wtedy wszystko ruszy. Może, kiedy geny i kultury wymieszają się, coś się zacznie dziać w Polsce. Wtedy zaczną projektować telefony komórkowe, powstaną polskie komputery, będziemy dostarczać uzbrojenie do Bundeswery i USA. Polska powinna podnieść poziom szkolnictwa, wtedy nie będziemy kupować zasrarnych odrzutowców dla naszej armi. To jest wielki wstyd. Nasza armia nie ma wyjścia, bo brakuje wykształconych ludzi będącychw stanie zaprojektować czołg czy samolot i kupuje zabytki. Tacy Szwedzi, niby nie mieszają się do konfliktów a produkują najlepsze na świecie uzbrojenie. Obserwuję sytuacjęi widzę że robi się wszystko, żeby emigranci do Polski nie przyjeżdżali. To jest wielki błąd, dlatego nasza nauka jest taka zacofana. Nawet głupi samochód to jest problem, Łatwiej jest czekać na Koreańczaków niż samemu zbudować nowoczesny samochód.Potrzebujemy Turków, Chińczyków, Afrykańczaków.
    Później dziwicie się że Polacy uważanisą nacałym świecie jako głupcy.

  6. Odpowiedź do komentarza Wojtka (jakoś zniknął mi link do formulaza odpowiedzi, nie wiedziec czemu).

    Crash test odnosnie zycia w Polskiej rzeczywistości nie jest konieczny, ponieważ (co nie jest tajemnicą) mój mąż jest wyspiarskim Romem, czyli należy do społeczności travellers. Jak na blogu pisałam, zyjemy obecnie (i życ będziemy na Podlasiu) bez bieżącej wody ani prądu z sieci (http://moje-podlasie.blogspot.com). Pod względem niewielkich wymagań zyciowych zgraliśmy się idealnie, tak więc dom pod strzechą będzie naturalną kontynuacją życia w przyczepie (w Polsce znanej pod nazwą domek holenderski).

    Jeśli chodzi o imigrantów, to sam Cameron niedawno krzyczał wielkim głosem że pozbawiają oni pracy rodowitych Brytoli, również UKIP która przyszła właściwie znikąd, stała się całkiem popularną partią. Bo przecież imigranci zabieraja miejsca pracy, dostają zasiłki i otrzymują mieszkania socjalne! Otwarcie granic 1 stycznia pozwoli rządowi szybko je zamknąć na dobre.

    Obywatelstwa nie chcę ponieważ zupełnie nie utożsamiam się z tym krajem. Pytałam kiedyś znajomego Czecha, który przyjechał tu dużo wcześniej niż ja, czy ma podwójny paszport. Żartujesz?! -wykrzyknął. Później sama się przekonałam, że to nie jest miejsce do życia. Z wielu względów.

    moderacja: link wstawiony za zgodą administratora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.