Przyczyny wypadków drogowych w Polsce. Co Ty możesz zrobić?

Wyślij ten wpis znajomym!

Wypadki drogowe w Polsce choć statystyki mówią o ciągłym spadku liczby śmiertelnych wypadków to nadal jesteśmy w ogonie tzw Europy Zachodniej. Jakie są tego przyczyny? I co możemy zrobić żeby było bezpieczniej.

Polska od lat zajmuje najgorsze notowania pod względem zabitych w wypadkach drogowych, co prawda co roku się to poprawia, bo jeszcze 10 – 15 lat temu ginęło ok 5 tys. osób na naszych drogach, to w tej chwili jest to ok 3500 osób, a pojazdów przybyło radykalnie. Mamy już w przybliżeniu 20 mln zarejestrowanych pojazdów.

Przyczyna pierwsza i najważniejsza „czynnik ludzki” jest to najważniejszy czynnik i najczęstsza przyczyna wypadków. Wszystko zaczyna się już na etapie szkolenia. Dd lat próbuje się nieudolnie wprowadzać zmiany w systemie szkolenia kierowców, niestety w dalszym ciągu prawo jazdy uczy nie tego czego powinno, kursant ma obowiązek wyjeździć 30 godzin, jest to śmiesznie mała liczba, moim zdaniem powinno to być 50 nawet 60 godzin, w dodatku uczy się nie tego czego powinien, spędza się cenne godziny na kręceniu zatoczek i innych bzdurach, które w razie czego nie stanowią dużego zagrożenia. Jak kursant nie nauczy się zatoczki to w najgorszym razie porysuje samochód, ale jak nie nauczy się prawidłowo wyprzedzać to może skończyć na cmentarzu.

Z tego co mi wiadomo to nie ma teraz obowiązku odbycia szkolenia teoretycznego stacjonarnego może być za pomocą e-learningu. O ile doceniam możliwości nauki przez internet, to w tak ważnej kwestii przynajmniej 20 godzin powinno być stacjonarne można wyjaśnić na miejscu wszelkie niezrozumiałe tematy z instruktorem i nic tego nie zastąpi.

Efekt tego jest taki, że osoba z prawem jazdy kat. B świeżo po kursie nie umie nic. Były projekty ustawy mające nałożyć obowiązek na nowego kierowcę odbycia szkolenia na płycie poślizgowej w ciągu pierwszego roku od uzyskania prawa jazdy, ale na razie zostało to w sejmowej zamrażarce.

4452373616_333046b36d_z

Dalej brak kultury i niebezpieczne zachowania kierowców z wieloletnim stażem wciskanie się na trzeciego ,nie trzymanie odpowiednich odległości. Wszystkim wydaje się że są mistrzami kierownicy i że nikt nie jeździ tak dobrze jak my, brak poszanowania dla przepisów… jasne nikt nie jest święty… a wiele znaków jest postawionych bez sensu, ale radykalne przekroczenia prędkości w terenie zabudowanym powinny być piętnowane. Rozmawiałem z wysoko postawionym byłym funkcjonariuszem Policji i jego zdaniem kary powinny być tak wysokie, żeby skutecznie odstraszały. Ja się z tym tak do końca nie zgodzę bo kary już są wysokie, np. zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym, a mimo to nadal prędkość jest tak radykalnie przekraczana. Problemem jest nasza mentalność i podejście jakże inne od np. niemieckiego, gdzie podchodzi się tak, że przepisy są po to żeby nas chronić, a w Polsce są po to żeby je łamać. Zbytnie ufanie elektronice – ESP to nie jakaś magia która wyprowadzi nas z każdego poślizgu, to jedynie pewne uzupełnienie. Uważam że nadmiar elektronicznych wspomagaczy usypia czujność i powoduje zatracenie umiejętności panowania nad samochodem.

268624211_b36fa65bfc_z

Zły stan techniczny pojazdów, co prawda stan techniczny nie odpowiada za tyle zdarzeń co czynnik ludzki, ale jest to również ważny czynnik, w tej chwili można w Polsce kupić jak ja to nazywam ,,trumnę na kołach” czyli auto bez sprawnego zawieszenia i hamulców, z kiepskimi oponami i legalnie taką trumnę zarejestrować. Brak sprawnego systemu nadzoru nad stacjami diagnostycznymi. W efekcie po naszych drogach jeździ masa aut które jeździć absolutnie nie powinny.

Do ludzi nie dociera, że jak się kupi auto w cenie przyzwoitego nie wyczynowego roweru, to nie ma opcji, żeby takie auto było bezpieczne, z czasem zużywają się amortyzatory, przewody hamulcowe, sprężyny, tuleje i inne elementy, no i najważniejsze opony. Opona to jedyne co łączy auto z nawierzchnią z resztą na niewielkiej powierzchni, mniej więcej jest to powierzchnia kartki A4 – to mało jak na 1,5 tony żelastwa. W takich właśnie trumnach najczęściej możemy spotkać latem opony zimowe, w dodatku zajechane i różne na różnych osiach, to co prawda legalne, ale jest to spore zagrożenie w sytuacjach podbramkowych. Jeżeli kogoś nie stać na zmianę opon lato-zima powinien założyć wielosezonowe – nawet tanie, ale nowe będą lepsze od zimówek latem, opon bieżnikowanych lub używanych.

Kolejny czynnik to stan dróg. Jasne, ci co jeżdżą po Polsce to potwierdzą, jak dużo się zmienia ile już zostało zrobione, ale nadal nie możemy się doczekać kompletnej sieci autostrad i dróg ekspresowych. Do tego nasze autostrady są przeciążone brakuje 3 pasa ruchu na A2 oraz A4 . Uzupełnieniem mogły by być też drogi w systemie 2 plus 1 – to dobre rozwiązanie, bo zapobiega najgroźniejszym zdarzeniom, czyli zderzeniu czołowemu, problem w tym że takich dróg jak na lekarstwo. Są też braki na drogach powiatowych równie ważnych, bo przecież większość ludzi właśnie z tych dróg korzysta najczęściej. Ścieżki rowerowe nie łączą się w jedną całość brakuje też bezpiecznych przejść dla pieszych.

3692201862_ea517d2565_z

Co możemy zrobić żeby zwiększyć bezpieczeństwo jeżeli nasze dziecko zdobyło właśnie prawo jazdy? Warto zainwestować w dodatkowe szkolenie na płycie poślizgowej, jeżeli chcemy mu kupić auto, niech to będzie coś ze słabym silnikiem, bo nawet 100 koni w nieodpowiednich rękach może być groźne. Sami też się doszkalajmy, czytajmy o zmianach w przepisach, możemy też odbyć jakieś dodatkowe szkolenia. Utrzymujmy auta w należytym stanie technicznym, zwłaszcza opony nie czekajmy aż druty zaczną wychodzić, tylko zmieniajmy opony nieco wcześniej, nie wyprzedzajmy za wszelką cenę, często nie zyskamy nic bo liczy się prędkość średnia przejazdu, dbajmy o wyposażenie samochodu – kamizelka odblaskowa, dobra latarka, apteczka, sensowna gaśnica 2 kg może się przydać w sytuacji awaryjnej, a nie kosztuje to majątku. Siadajmy za kółko wypoczęci – zmęczony kierowca reaguje podobnie jak po alkoholu…

Pozdrawiam i życzę miliona i więcej km bez „zdarzenia drogowego”.

Autor: Andrzej Leszno WLP

P.S. Dziękuję Autorowi za ciekawy wpis gościnny, a Was zapraszam do dyskusji na podany temat. Co każdy z nas może zrobić w celu poprawy bezpieczeństwa na drodze? Napisz w komentarzach.


Wyślij ten wpis znajomym!

37 przemyśleń nt. „Przyczyny wypadków drogowych w Polsce. Co Ty możesz zrobić?”

  1. Jak dla mnie problemem jest agresja na drodze, chamstwo, buta… buractwo jak tylko wsiądzie w nieco lepszy samochód zachowuje się jak panowie szos mający w pogardzie resztę, za przykład podam trąbienie /specjalność Poznaniaków/, oślepianie długimi, np. na autostradzie przy wyprzedzaniu TIRa, bo jaśnie pan z tyłu ma nowe Audi i 250 KM (to nic, że z niemieckiego szrotu klepane z 3 wraków, ale on ma! rozumiecie… on ma!!!), no i jaśnie pan chciał wyprzedzić szybciej.

    1. Zasadniczo sie zgadzam, jedyną uwagę mam do „trąbienia”…
      Klakson jest po to, aby używać. Z głową rzecz jasna. Sygnał dźwiękowy jest czasami dużo skuteczniejszy niż mruganie światłami (zwłaszcza jak kogoś wyprzedzasz i w momencie gdy go mijasz on – nie patrząc w lusterka” też sie zabiera do wyprzedzania).
      Poza tym wyprzedzając w warunkach ograniczonej widoczności (mgła) masz OBOWIĄZEK zasygnalizować swój manewr sygnałem dźwiękowym.

      1. Nie mówię o takim trąbieniu, nie aby ostrzec… ale o „agresywnym”, wiesz o co mi chodzi. Poza tym w okolicach Poznania i w samym mieście to nagminne. Mieszkając tam k***ca mnie brała ruszając jeżdżąc po mieście.

        1. A bo bierzesz to do siebie… 🙂
          Wyobraź sobie, że taki gość „bawi się trąbką”, bo nie potrafi bawić się własnym „klejnocikiem” i natychmiast bedzie Ci wesoło 🙂

  2. Statystyki policji za rok ubiegły wskazują, że najczęściej przyczyną wypadków było (w kolejności) niedostosowanie prędkości do warunków (28%), nieprzestrzeganie pierwszeństwa (26%), nieprawidłowe zachowanie wobec pieszego (14%).
    Tylko w pierwszym przypadku znaczący, dodatkowy wpływ może mieć stan techniczny pojazdów. Dwa pozostałe przypadki to tylko efekt braku bieżnika na mózgu. Ani stan pojazdu, ani dróg nie ma tu większego znaczenia…

    Co do szkolenia na prawo jazdy i zdawania egzaminu…
    Tak sobie myślę (może zupełnie błędnie), że można by w Polsce wprowadzić:

    – ubezpiecznie OC przypisane do kierowcy, a nie samochodu,
    – wcześniejszy wiek uprawniający do kierowania samochodem (15-16 lat) choćby nawet z dodatkowymi „szykanami”,
    – egzamin na własnym samochodzie i to przede wszystkim praktyczny w ruchu drogowym,
    – nie karać za 02-03 promila (a nawet 0,5) okowity we krwi

      1. Totalna prohibicja jest moim zdaniem zachętą, a nie „zniechętą” do „grubego” picia…
        Bo jeśli wiesz, że mozesz 0,2 promila to tyle wypijesz i pojedziesz ostrożnie do domu…
        A jeśli wiesz, że ukarzą tak czy siak, to po co pić tylko 0,2 skoro 0,8 jest „przyjemniejsze”.
        A poza tym alkohol jako ważna przyczyna wypakó to mit…
        Niecałe 5% sprawców jechało na „podwójnym gazie”…
        Gdyby te pieniądze i tę energię, którą poświęca się na zwalczanie „pijanych za kółkiem” skierowano na zwalczanie „wyrywnych za kółkiem” efekty byłyby dożo lepsze.

        1. no i wg mnie powinno być to 0% sprawców

          5% sprawców to może niewiele, ale jak trafisz na te 5% zmienisz zdanie diametralnie (czego NIE życzę)

          akurat picie przed jazdą nikomu do niczego nie jest potrzebne, a jak ktoś tego nie umie skontrolować to jest już sygnał by poddać się kuracji odwykowej

          1. Ale pijany za kierownicą niczym sie nie różni od wyrywnego za kierownicą…
            Jestem przeciwnikiem zasady karania „potencjalnego sprawcy”…
            Czy za sprawiedliwe uważałbyś karanie mnie (i Ciebie) za POTENCJALNY gwałt, bo mamy ku temu wszystkie potrzebne „atrybuty”?

            Uważam, że ktoś po kielichu jadący zgodnie z przepisami jest zdecydowanie mniejszym zagrożeniem niż przykładowo ktoś trzeźwy, ale „wyrywny” przekraczający o 100% dozwoloną prędkość.
            Co więcej…
            Uważam, że skutki wypadku spowodowane przez tego „wyrywnego” będą z pewnością dużo gorsze niż tego „wypitego”, jadącego zgodnie z przepisami.
            Pieszy trafiony przez pijanego jadącego 50 km/h jest w stanie – i to ze sporym prawdopodobieństwem – przeżyć, trafiony przez trzeźwego jadącego 100 km/h takich szans niemal nie ma…
            Dlatego jeden i druginiech będzie karany z równą surowością. Skoro ma być obligatoryjne więzienie dla tego po kielichu (choćby jechał przepisowo) niech i obligatoryjne więzienie będzie i dla tego „wyrywnego”.

            Jedyne na co jestem w stanie sie zgodzić to ew. przyjęcie, że ktoś kto jechał na „podwójnym gazie” I SPOWODOWAŁ WYPADEK, będzie karany jako sprawdza umyślny (celowy).

          2. Jestem dosyć odporny na takie „wolnościowe” teoretyzowanie, wszakże liczy się praktyka.

            I tutaj mamy kilkanaście % ryzyka i tutaj kilkanaście %

            Nie da się osiągnąć ideału, ale pierwsze kilkanaście % łatwo sprawdzić alkomatem i ZDECYDOWANIE wyeliminować, drugiego kilkanaście % mogą nie wykazać nawet standardowe badania psychologiczne, jeśli petent jest wystarczająco inteligentny.

            Druga sprawa – WIĘKSZOŚĆ znanych mi osób nie jest w stanie wyhamować, ograniczyć się z konsumpcją do 1 małego piwa przed jazdą, potem odczekanie i STOP, polska husarska brawura bierze górę…

            Efekty widać potem… uwierz mi, na prowincji DUŻA część zdarzeń drogowych po pijaku nie jest nawet zgłaszana… od czego „polubowne” dogadanie się…

            Jetem po prostu praktykiem na drodze, nie wolnościowym teoretykiem,

          3. Ejże, ejże…
            Jeśli się „na wsi” dogadają to nikomu nic do tego…
            Co do reszty to oczywiście sie różnimy…
            Ja nie bedę zabraniał komuś jechać po jednym piwie, ale z pewnościę będę zwalczał tych, którzy nadmiernie przekraczają prędkość.
            Ty pewnie bedziesz robił odwrotnie.
            Znać, każdy „szeryf” obiera swoją „specjalizację” 🙂

          4. Jak się na wsi ludzie dogadają to nic mi do tego…

            Jak umrze człowiek to już się nie dogadają i tu już mi dużo do tego.

          5. przepraszam Remigiuszu, ale to juz jest „gdybologia stosowana”…
            Jak, jak, jak…
            Oczywiste, że jak zginie człowiek „to się nie dogadają”…
            Chyba oczywiste, bo potrafie sobie wyobrazić, że i to moze byc kwestią „dogadania”…

            Wszelako dopóki to jest „pierdół” to nie będą donosić na sąsiada, bo i po co?
            Robić sąsiadowi kłopot z powodu wgniecionego błotnika lub uszkodzonego płotu?
            Bez sensu zwłaszcza jeśli sąsiad dokonaną przez siebie szkodę naprawi…

            Parafrazując: należy mierzyć karę do czynu…
            I doprawdy nie widze powodu, by surowiej karać wypitego, ale przestrzegającego pozostałych przepisów RD kierowcę tylko za to, że jest wypity, niż trzeżwego kierowcę gnającego przez wieś 100 km/h.
            Ten drugi – w przypadku zdarzenia drogowego – stwarza nieporównanie większe zagrożenie niż ten pierwszy.
            No, ale oczywiście „trzeźwy demon szybkości” dostanie mandat 500 zł i 10 punktów, a na „napitego, ale przestrzegającego” zasadzi się wymiar „sprawiedliwości”.
            A ten pierwszy też powinien mieć sankcję prokuratorską…

          6. ale to juz jest „gdybologia stosowana”…

            nie Kolego

            życie

            i gdy ci pijany skurwiel zabije bliską osobę, zmienisz „wolnościowe” poglądy na zawsze

            Możemy tu dalej nie kontynuować tego wątku dyskusji? Kilka znajomości mi się w ten sposób skończyło…

          7. no akurat – jak to uroczo ująłeś – pijany skurwiel swego czasu to zrobił…
            I poglądów do tej pory nie zmieniłem (choć moze na mnie potrzeba kilku takich przypadków; nie wiem).
            Jeśli uważasz, że ta dyskusja „zagraża” naszej znajomości to nie ma problemu – możemy ją zakończyć (dyskusję znaczy), ale zaznaczam, że ja takiego zagrożenia nie widzę 🙂
            Dla mnie to po prostu rozmowa: Ty przedstawiasz swoje racje, ja swoje, poznajemy je choć wcale nie musimy się z nimi zgadzać.

          8. skoro mnie znasz już jakiś czas to zaufaj mi i nie testujmy naszej wzajemnej tolerancji w tej materii

  3. Dlatego jako najważniejszy czynnik wskazałem czynnik ludzki głównie na tym czynniku powinny się skupić działania mające na celu zmniejszenie wypadków w Polsce . Zmniejszenie wielu uprawniającego do jazdy autem nie jest dobrym pomysłem w naszych realiach choćby z powodu nie pełnej odpowiedzialności cywilnej od 17 roku życia odpowiada się karnie jak dorosły ,a pomijając kwestie prawne w razie jakiegoś zdarzenia to 90 proc 16 latków jest zbyt niestabilna emocjonalnie żeby prowadzić .Ja uważam że 18 latek jest jeszcze zbyt nie stabilny i tu powinny być jakieś ograniczenia Zielony listek naklejony jak byk oraz być może ogranicznik prędkości w aucie przez pierwsze 2 lata do 100 km,h. A chamstwo wśród doświadczonych kierowców oraz skrajnie niebezpieczne zachowania powinno się tępić wszystkimi możliwymi metodami szczególnie działają mi na nerwy kierowcy z pewnego powiatowego miasteczka z WLP jeżdżą skrajnie niebezpiecznie i w dodatku uważają to za naturalne.

    1. zgodzę się, do przemieszczania się z domu na uczelnie, czy z pracy na studia zaoczne nie potrzebne jest piłowanie 180 km/h

      w wielu 16-21 hormony są tak niestabilne, testosteron, agresja, że na drodze się to ujawnia…

    2. Obserwując, dochodzę do wniosku, że 90% 30-50 latków których znam jest niestabilnych emocjonalnie, ma rozdymane ego, nie potrafi odróżnić krytyki od ataku, wpada w euforię lub przygnębienie z błahego powodu (np. denerwują się, bo ktoś zajechał im drogę lub ekscytują meczem w telewizji)…
      Cała galeria zaburzeń emocjonalnych.
      Takim należałoby odbierać prawo jazdy?

      A co do młodziakó za kierownicą…
      Im wcześniej ktoś zacznie jeździć, tym szybciej jest w stanie wypracować w sobie prawidłowe nawyki.

      1. Technicznie da się wyszkolić 16 latka żeby panował nad samochodem po odpowiednim szkoleniu mógłby być całkiem dobrym kierowcom . Ale czy byłby wstanie panować nad swoimi wahaniami testosteronu i chęcią chociażby sprawdzenia się na długiej prostej wątpię w to ? do tego dzisiaj 16 latkowie są na poziomie mentalnym 13 latków z przed 15 lat nadopiekuńczość rodziców plus totalne zapatrzenie się w technologię smartfon 24h robią swoje owszem w USA w niektórych stanach można mieć prawko od 16 roku życia i nic się nie dzieje ale w Polsce 18 lat to skrajne minimum .

        1. dałbym 16-latkowi prawko, ale długi cykl szkoleń, doszkalanie cykliczne i elektroniczna blokada prędkości do 90-100km/h w aucie, auto max. 75KM, ograniczona masa pojazdu, ograniczenia realnie egzekwowane

          1. na coś takiego łapie się nawet dość duże i tanie auto typu Logan kombi, także taki nastolatek mógłby być pomocny w domu, w małym interesie, w rodzinie, pracować dorywczo jako rozwoziciel pizzy, itp.

            ja robiłem prawko, jak było dozwolone od 16lat, bodajże i jeździłem po zakupy, woziłem młodszą siostrę do szkoły i na zajęcia, odciążałem matkę

            definitywnie pozwalać, doceniać młodego człowieka – ale i dryl, dyscyplina i kontrola by się w d… nie przewracało

          2. Tak, z określonymi, nawet bardzo surowymi szykanami, ale niech jeździ, niech się uczy.
            Trzeba wykorzystać tę naturalną w wieku 14-16 lat ciągotkę do kierownicy.

  4. Dużo jest też zdarzeń z pieszymi. Przejścia dla pieszych zwłaszcza poza obszarem zabudowanym można łatwo i w miarę tanio zabezpieczyć .Po pierwsze dobrze je oświetlić nawet mocne oświetlenie ledowe nie jest w tym przypadku złe a po drugie żółte ostrzegawcze migające światło uruchamiane tylko wtedy kiedy pieszy znajduje się w pobliżu przejścia za pomocą czujników ruchu proste i relatywnie tanie. Bo jak światło miga cały czas to tak naprawdę informuje tylko o przejściu a nie o tym czy ktoś znajduje się na przejściu lub w pobliżu.

  5. Na stan dróg niestety nie mamy wpływu . Jedyne na co mamy realny wpływ to my sami czyli utrzymywać auto w dobrym stanie siadać wypoczętym za kółko ,nie rozpraszać się podczas jazdy jakąś głośną muzyką telefonem telefony to też plaga a raczej nie korzystanie z zestawu głośno mówiącego z tym że nawet rozmawiając przez zestaw czasami zbyt mocno absorbujemy się w rozmowę a to też nie jest dobre nawet na autostradzie zdarza się że ktoś wjedzie czasem pod prąd i dobrze być wtedy w pełni skoncentrowanym to jest szansa na jakiś unik a jak się gada w najlepsze przez tel to może być cienko.

    1. hah! koncentracja…

      jeszcze jedno…

      z jednej strony zgrzytam zębami, z drugiej pochwalam odcinkowe kontrole prędkości, szczególnie jako mieszkaniec jakiejś wioski, mający dzieci, gdzie jest tranzytówka i były już ofiary śmiertelne to byłbym cały happy z „odcinka”

      po prostu MUSISZ jechać przepisowo i nie ma inaczej, na początku jest ból 4 liter, potem, jeśli jesteś wystarczająco inteligentny i masz wyobraźnię, zrozumienie dla mieszkańców tranzytowych miejscowości

      bo niestety do czasu gdy kolejny rząd kraju priwiślańskiego daje d… i bardziej wspiera wszelkiej maści K***zyków, niemiecki tranzyt i innych biznesowych oligarchów, nie zapewniając choćby podstawowej krajowej nowoczesnej sieci 2+1 cierpią zwykli Polacy z małych miejscowości

      1. Odcinkowe pomiary prędkości (tak jak i każde inne pomiary) wyłapują tylko sprawcę…
        Trzeba czegos innego, żeby zapobiegać…
        Progi (leżący policjanci, lepery, jak zwał tak zwał) są dużo skuteczniejsze…
        Bo przed nimi musisz zwolnić lub zaryzykowac uszkodzenie samochodu i/lub kręgoslupa
        A próg da się skonstruować do dowolnej, wybranej prędkości…
        To działa 🙂
        U mnie we wsi zrobili dwa progi, bo „miastowi” widząc długą prostą jechali jakby gdzieś się naprawdę spieszyli…
        Dziwnym trafem zniknęły znaki ostrzegające przed progami 😉
        Parokrotnie zniknęły… 😉
        I jak trzeba bedzie to pewnie znikną tyle razy ile się pojawią 😉
        Miejscowi wiedzą jak jeżdzić, a niemiejscowym jak pojadą zgodnie z przepisami też nic sie nie stanie 🙂

          1. Pensji posła, burmistrza, prezydenta ci życzę… itp.

            ale skoro dla ciebie do złe pieniądze to chylę łysego czoła

          2. Wiesz, dla mnie wzorem polityka jest Roman Dmowski.
            Życie poswięcił dla Polski, a umierał będąc na utrzymaniu swoich znajomych w ich majątku…
            Dziś takich już nie ma

      2. Odcinkowy pomiar jest ok ale po raz jest ich jeszcze za mało a po dwa prawidłowe oznakowanie i realne ograniczenia prędkości . Przy trasach tranzytowych 50 km,h często jest bez sensu spokojnie mogło by być 60 lub 70 km,h i było by to realne do przestrzegania .

  6. Od ponad 30-tu lat posiadam prawo jazdy i zauważyłem poprawę w kulturze jazdy na naszych drogach. Oczywiście nie dotyczy to tych, którzy mają upośledzone mózgi lecz tych, podatnych na informacje w mediach, dbających o bezpieczeństwo, tych co chcą udoskonalać swoje umiejętności. Czasem nawet obserwuję zbytnią uprzejmość stwarzającą problem na drodze np. gość będąc na głównej mając za sobą sznur aut zatrzymuje się i wpuszcza kogoś z podporządkowanej. Wydaje mi się, że przepisy powinny być tak skonstruowane aby bezpiecznie przejechać mogła maksymalna ilość pojazdów.
    pozdrawiam
    Maciek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.