Prędkość a zużycie paliwa. Jaka jest najbardziej ekonomiczna prędkość jazdy samochodem?

Wyślij ten wpis znajomym!

Szybkość jazdy ma ogromny wpływ na zużycie paliwa i tym samym koszt jazdy. Prędkość zbyt wysoka, nie tylko stanowi na słabych polskich drogach ryzyko dla bezpieczeństwa, nie tylko naraża nas na mandaty coraz częściej grasujących tajniaków, ale także po prostu na większe koszta z tytułu zużycia paliwa.

Sprawdzam także kolejne szacunki i wyłania się z nich obraz przeczący nieco mitowi, że jazda autostradą jest ekonomiczna, jeśli weźmiemy pod uwagę opłatę za przejazd ten mit pryska całkowicie.

W praktyce nie sposób jechać autostradą wolniej niż 120-130km/h nie narażając się na ciągłe wyprzedzanie przez innych kierowców i przez to a potencjalne sytuacje niebezpieczne. Kalkulacje oszczędności dla większości typów silników pokazują jednak, że najbardziej ekonomiczna, przy czym realistyczna, biorąc pod uwagę średni czas przejazdu i ryzyko mandatów, prędkość plasuje się gdzieś pomiędzy 90-100 km/h, czyli to co legalnie dozwolone jest na drogach jednopasmowych i dwupasmowych.

Oczywiście duże znaczenie ma tu szereg innych czynników, jak na przykład płynność jazdy. Niedawno oglądałem także na kanałach typu Discovery Channel kilka programów o eko-jeździe, gdzie redaktorzy pokazują, że schowanie się w „kieszeni powietrznej”, za jadącym TIRem, czy między TIRami obniża zauważalnie opory powietrza i zużycie paliwa… jednak każdy, kto dużo jeździ po Polsce, woli raczej unikać takiej ekstremalnej „eko-jazdy”, ani to przyjemne, ani bezpieczne, o czym sam się niedawno przekonałem (sytuacja nagłego hamowania ciężarówki).

Warto zmniejszyć opory powietrza w inny sposób, np. zdejmując tak popularne bagażniki dachowe w okresach, kiedy ich nie potrzebujemy. (Wielu znanych mi kierowców jeździ z kufrem na dachu non-stop, bo im się nie chce ściągać).

Przejdźmy jednak do meritum:

carrs

Poniżej publikuję wyniki testów przeciętnej wielkości samochodu znanego koncernu wyposażonego w dość klasyczny silnik benzynowy o pojemności 1.6

  • 70 km/h 5.5 l/100 km
  • 80 km/h 5.8 l/100 km
  • 90 km/h 6.1 l/100 km
  • 100 km/h 6.5 l/100 km
  • 120 km/h 7.5 l/100 km
  • 140 km/h 9 l/100 km

Co Ty o tym myślisz jako kierowca?

P.S. Być może zaciekawi Cię też inny temat:

3 pasy jezdni teraz – zamiast autostrad w przyszłości! Pomysł na polskie drogi

 


Wyślij ten wpis znajomym!

58 przemyśleń nt. „Prędkość a zużycie paliwa. Jaka jest najbardziej ekonomiczna prędkość jazdy samochodem?”

  1. Co ja o tym mysle…..
    Moj samochod ma silnik 1.9 – disel. Pali 5.5 l /100
    Autostrada….. niestety, zadko zdarza mi sie jechac 100 🙁

    1. mój 1.6 diesel, raz zdarzyło mi się zejść lekko poniżej 5l/100km, ale to była jazda poza autostradami, płynna, późny wieczór i noc

      generalnie jednak przy mojej, dość dynamicznej jeździe z częstym wskakiwaniem na autostrady (1/3 trasy przez PL) średnio 6l ON/100km muszę liczyć

  2. „prędkość plasuje się gdzieś pomiędzy 90-100 km/h, czyli to co legalnie dozwolone jest na drogach jednopasmowych i dwupasmowych.”

    Tylko że na takowych drogach nie jedzie się stałą prędkością, tylko często trzeba zwalniać/przyspieszać – czyli spalanie rośnie. Na autostradzie jedzie się stałą prędkością, ergo spalanie też jest stałe.

    1. to także racja, jednak jeśli uda nam się zaliczyć relatywnie płynną jazdę wyniki się poprawiają – dlatego sam staram się ruszać w trasę poza godzinami szczytu – o ile się da

      jeśli znasz trasy, którymi się poruszasz – da się to sensownie zaplanować – także z uwagi na komfort podróży – nie sądzisz?

    2. na autostradzie spalanie też nie jest równe, bo dochodzą do tego kwestie ukształtowania terenu. Widać to najlepiej przy wskazaniach komputera z załączonym tempomatem. Przy autostradzie A2 pokonywanej z prędkością 125km/h na tempomacie spalanie skacze o ponad litr w górę i w dół.

      Co do spalania – faktycznie przy prędkości 70-80km/h jest najniższe (4. lub 5. bieg). Jednak jeśli chodzi o wyższą prędkość to dla silnika 2.0HDi najlepszą opcją jest prędkość między 100 a 110km/h – spalanie jest o +/- litr większe w porównaniu do prędkości 70-80km/h a jedziemy 30% szybciej 🙂

  3. Silnik pali najmniej, kiedy jest najwyższy moment.
    Doświadczony kierowca to wyczuwa. Chyba się zgodzisz Remigiuszu?

  4. Kiedyś przylepiłem się do tyłka jakiemuś TIRowi. Spalanie wyraźnie spadło, w tej chwili nie pamiętam już ile, było to ze 3 lata temu. Jeśli nie zależy nam na czasie, to możemy skorzystać z tunelu aero.

  5. Dodam jeszcze o kosztach autostrad. Fakt, autostrady prywatne czy tam partnerstwa publiczno-prywatnego ceny mają bandyckie. Państwowa Stryków Konin jest do łyknięcia. (10gr/km).
    Natomiast uwzględniając czas ….

    Trasa Toruń-Brzoza (połączenie A1 ze starą jedynką) do Targu Drzewnego w Gdańsku .

    Jedziemy A1:
    Wujek Gugel mówi, że to 168 km, a gazowe auto spali za 33 zł. Doliczmy trzy dychy myta wyjdzie 63zł. Czas 1h30m

    Jedziemy 91 (stara 1):
    Wujek G. podaje: 185 km, 37 zł gazu, czas 2h58m.
    Rzeczywiste spalanie na darmowej trasie może być droższe – jedziemy przez miasta i wsie, zwalniamy, przyspieszamy – dodam jeszcze 3 zł czyli 40zł gazu..

    Różnica wychodzi 23 zł. Pozostaje przekalkulować, czy 1,5 h naszego czasu jest warte 23 złotych.

    1. niektórzy cenią czas 🙂 Do tego dolicz fakt, że na trasie przez wioski i miasta musisz być znacznie bardziej czujnym, bo z każdej strony możesz mieć niebezpieczną sytuację. Na autostradzie są to de facto dwie strony: przód i tył.
      No i inna kwestia: przez te 185km zobaczysz (albo i nie 😉 ) więcej fotoradarów niż przez 168km autostrady. A jedna fotka z radaru to minimum 50zł…

  6. Trzeci wpis, bo trzeci wątek (sam nie lubię długich wpisów to i swój rozbijam).

    Genialny patent na obniżenie kosztów to carpooling czyli zabieranie pasażerów za dorzucenie się do paliwa. Jest kilka stron łączących pasażerów i kierowców. Ja korzystam z blablacar. Moja ostatnia podróż z Gdańska do Łodzi to było dwoje pasażerów. Podróż wyceniłem na 35 zł. Od jednego z pasażerów dostałem jeszcze 15 zł extra (bo mieliśmy się spotkać na starówce, a specjalnie nadłożyłeś drogi i przyjechałeś na lotnisko). Koszt wyniósł więc dla mnie ca. 12 zł.

  7. Dziękuję za wasze komentarze – tak, wiem o blablacar, ale jeszcze sam nie próbowałem – może dlatego, że zwykle samochód jest obłożony na max.

    Tunel aero za TIRem, hmm, uważam za niebezpieczne i unikam tego kiedy tylko mogę. Wystarczy bowiem trochę dekoncentracji rutyną i dłuuuga jazdą i nagłe hamowanie TIRa i o problem nie trudno. Przeżyłem coś takiego i za trzymanie się na ogonie komuś – dziękuję. Unikam i nie pozwalam mi się trzymać na ogonie.

    Co do momentu obrotowego oczywiście zgadzam się – można to wyczuć – nie myślałem o tym w kontekście paliwa jednak.

    1. Remigiusz, czy możesz wyjaśnić, w jaki sposób nie pozwalasz się trzymać innym na ogonie? Miesiąc temu koleś skasował mój samochód gdy gwałtownie zahamowałem przed zwierzęciem, które nagle wbiegło na jezdnię, więc chętnie się dowiem, jak temu zapobiegasz.

      1. Nie ma skutecznego sposobu, ale dam Ci ich kilka:

        1. Przyhamowuję, by spowolnić dupowłaza, po czym przyśpieszam robiąc nowy dystans – jak taki podjedzie za blisko „zadka” powtarzam zabieg – po kilku razach jazda za mną staje się dla takiego uciążliwa.
        2. Nie wszyscy rozumieją zatem jeśli mam rezerwę, energii, koncentracji, mocy silnika – mocno odbijam od takiego – czasem wyprzedzam kogoś, aby uwolnić się od dupowłaza. (nie polecam przy zmęczeniu na długiej trasie).
        3. Poprzedni punkt też nie zawsze działa, więc zwalniam do niekomfortowej dla dupowłaza prędkości i pozwalam się wyprzedzić (to relatywnie bezpieczna metoda).
        4. Jadąc z pełną prędkością delikatnie naciskam na pedał hamulca, on jest na ogół dość czuły i już przed hamowaniem włączają się światła stop, to sprawia, że dupowłaz odbija. (ale to średnio bezpieczna strategia)
        5. Najskuteczniejsze – kiedy i tak zbliża się mniej więcej czas postoju zatankowania, wypicia kawy, zjedzenia kanapki – zjeżdżam nieco wcześniej na stację benzynową. Nawet 5 minut na krótki postój rozwiązuje sprawę.

        1. Dzięki, na część z tego nie wpadłem i na pewno się przyda. Czasem ciężko nawet zrozumieć motywację siedzącego na zderzaku, czy to tylko kompletny brak wyobraźni i całkowita bezmyślność? Dziś jadąc prawym pasem autostrady 100 km/h na dobre 10 km przykleił się do mnie Jeep, do tego bez świateł, aż mu się znudziło i w końcu wyprzedził, ale dlaczego nie wcześniej, skoro nic go nie blokowało, bo lewy pas by przeważnie wolny? Przy takiej prędkości to nawet delikatnie przyhamować jest sporym ryzykiem. Ręce opadają.

          1. kierowcy Jeepów mają poważny mentalny problem z jedną rzeczą, ten samochód jest naprawdę fajny, ale pali tyle ile kuter rybacki – czyli tyle ile wlejesz – powyżej 25l/100km nawet z oszczędną jazdą to nie problem – więc kombinują, nawet z tzw. „korytarzem powietrznym” za jadącym przed nimi autem = czyli masz tu do czynienia ze świadomymi d**o włazami 😉

            oj, zupełnie nie polecam takiego „oszczędzania” na tym blogu!

          2. Być może kierujący jeepem rozmawiał przez telefon albo dekoncentrował się w inny sposób i tak dojechał do „przeszkody” (w tym przypadku Ciebie) i tak się trzymał aż do zakończenia konwersacji. Nie polecam stosowania metod Remigiusza bo to jest defacto bawienie się. Albo czekasz aż siedzącemu na zderzaku się znudzi albo zdejmujesz nogę z gazu, prędkość spada powoli a ten z tyłu w końcu nie będzie chciał jechać wolniej i wyprzedzi.

          3. ja się nie zapieram, że moje metody są the best (niektóre mi zapodali Czytelnicy tacy jak Wy, po moich rozlicznych raportach z podróży przez Pl na starych blogach), ale stosuje je naprzemiennie i jakoś daję radę

        2. ad. 4. Czujnik pod pedałem hamulca jest Z REGUŁY tak ustawiony, że ZANIM rozpocznie się właściwe hamowanie , to on już załącza światła hamowania (stopu). To daje więcej czasu na reakcje jadącemu za mną. I o to właśnie chodzi.

  8. Chyba większość zapomina o przyjemności jaką daje dynamiczna jazda, sprowadzając ją jedynie do przemieszczenia się z punktu A do punktu B. Tzw. ecodriving nijak ma się dzisiaj do nowoczesnych diesli, bo taka jazda niszczy turbinę i zatyka filtr cząstek stałych.

    1. W jaki sposób jazda z płynną prędkością 90-100 km/h może być zła dla silnika i zatyka filtr paliwa. Z tego co mi wiadomo, to właśnie szarpana jazda w cyklu miejskim jest niekorzystna.

    2. Dla mnie jechanie samochodem to przemieszczenie się z punktu A do Be. Nie lubię jeździć, nie lubię wgl podróżować/jeździć. Jeżdżę… bo jest mi to potrzebne i jeżdżę tylko tyle ile rzeczywiście potrzebuję i tylko dlatego. Nie mam zamiaru dopłacać do tzw. „przyjemności” nawet dwóch groszy więcej niż już płacę. Skoro Z punktu A do Bee mogę dojechać za X PLN to nie będę jechał z punktu A do Be za X PLN + dopłata za tzw. „przyjemność”. Dlatego zawsze stosuję eko jechanie. Tak jest spokojnie, bez nerwów, logicznie.

      A jak ktoś che mieć z tego „fun” to niech sobie stosuje eko i tyle.

  9. Ja mam konkret. Ford Focus 1.6 benzyna.
    Trasa Poznań – Kołobrzeg – Poznań, dosyć płynna jazda ok do 100 km/h drogą 178, czyli trochę miejscowości ale i dużo lasu, kilka wyprzedzań. Spalanie wyszło 6,81. Około 37 zł na 100 km
    Kilka dni później trasa Poznań – Hamburg – Poznań, 100% autostradą, prędkość utrzymywana na 120 km/h i czasami trochę wzwyż. Spalanie 7,70. Plus 66 zł za autostradę. Około 48 zł na 100 km
    Różnica spora.

    Przy okazji wyjazdu do Hamburga korzystałem z Blablacar i mogę napisać wrażenia:
    – spore zainteresowanie – w obie strony odzywało się do mnie z 6 czy 7 osób
    – ostatecznie pojechały po jednej w każdą, były jeszcze dwie osoby które najpierw się zdecydowały, a później zrezygnowały. Myślę że łatwo może się zdarzyć sytuacja że podjedzie się po kogoś a ten ktoś już dawno się rozmyśli i nie poinformuje.
    – przez telefon rozmawiałem z dziewczyną o miłym głosie, a pojechał chłopak Ugandyjczyk, taka niespodzianka 😉
    – 30 % kosztów wyjazdu mi się zwróciło (a całość zwróciła firma, więc to był czysty zysk 😉

    1. Dziękuję za precyzyjne wyliczenia, a jak chwalisz sobie to auto pod katem mocy i ekonomiki eksploatacji ogólnie?

      1. Jeśli chodzi o moc, to chyba mam za mało doświadczenia żeby wielce się wypowiadać, bo to dopiero mój drugi samochód, ale od pierwszej zajechanej Astry jest mocniejszy 😉 W każdym razie da się przyspieszyć szczególnie przy wyprzedzaniu w trasie. Ze świateł raczej ciężko wystrzelić.

        W normalnym trybie głównie miejskim spalanie wynosi 7,5-9 litra tak więc trochę tego jest. Ale nie jeżdżę dużo (tak z 1,5 baka na miesiąc), więc nie ma to aż tak dużego znaczenia. Mam go 1,5 roku, przez ten czas zapiekły się tylko wycieraczki, co sam naprawiłem. Ale teraz sypie mi się katalizator i jest czas na rozrząd, więc czekają mnie koszty 🙁

    2. hmmm… mnie się nie zdarzyło jeszcze, żeby ktoś odwołał wyjazd później niż na 24h przed wyjazdem. Obecnie już umieszczam w ogłoszeniu update z tym ilu mam pasażerów i na jakich odcinkach 🙂

      PS. Ja niestety raz musiałem odwołać wyjazd ze względu na awarię auta. Po dwóch godzinach udało mi się załatwić auto zastępcze, ale pasażerki nie były już zainteresowane 😉

  10. Witaj Remku,
    Właśnie w czwartek czeka mnie podróż samochodem ok. 650 km.
    Wybór na przejazd trasy autostradą na pewno nie jest ekonomicznym rozwiązaniem pod względem kosztów. Szczególnie opłaty za przejazd stają się coraz wyższe. Do tego większa szybkość, bo trudno się powstrzymać, żeby jechać wolniej niż 120-130 km.
    Ale w ekonomii nie zawsze liczą się tylko koszty bezpośrednie. Na ten przejazd zużyję pewnie 5,5 do 6 godzin.
    Pociągiem byłoby podobnie, ale nie do końca, bo do miejsca przeznaczenia w Niemczech nie ma dobrego połączenia, albo musiałby mnie ktoś odebrać, albo naczekałabym się na komunikację podmiejską, w sumie wyszłoby finansowo podobnie, do tego bardziej męcząco i dłużej.
    Jednym słowem: autostrada = mniej czasu, mniej zmęczenia, więcej bagaży luzem, mniejszy stres odnośnie godziny odjazdu i wyjazdu itp.
    To są czasem czynniki, które decydują o wyborze droższego, ale bardziej wygodnego środka lokomocji.
    pozdrowienia! 🙂

  11. W tym miejscu małe wyjaśnienie: Jeżdżę dużo, długo i bezpiecznie i nie cierpię nieokrzesanych cwaniaków, którzy stwarzają zagrożenie na drogach. Jazda dynamiczna nie oznacza zaraz jazdy wariackiej. Nie mam na myśli tutaj jazdy na długich dystansach ze stałą prędkością np. 90-100 km/h (bo sam na pustej autostradzie wrzucam na tempomat 130). Jeszcze raz powtórzę, że jeśli ktoś chce stosować ecodriving (czyli pedał gazu wciska, kiedy musi licząc kropelki oraz słucha się asystenta zmiany biegów), to w nowoczesnych samochodach z turbiną i wszystkich turbodieslach, to za jakiś czas zaoszczędzone na paliwie pieniądze będzie musiał wydać na naprawę auta. A tego żaden sprzedawca Wam nie powie. Dzisiejsze diesle nie nadają się nawet do jazdy po mieście, ale to już wszyscy wiedzą. Dlatego z bólem serca patrzę na poczynania „ekologów”, którzy w porozumieniu z koncernami opróżniają nasze portfele.

    1. Powiem Ci, że zdaje sobie sprawy z coraz większego problemu z dieslami, o czym pisałem kiedyś na blogu archiwalnym RO i w przyszłości zastanawiam się nad zmianą samochodu na benzynowy.

      1. No właśnie wczoraj wróciłem z żoną z trasy 900 km po Polsce…
        Uparłą się zeby jechać jej VW Polo 1.6 no to nie ma ma sprawy…
        Średnia rzeczywista prędkość wyniosła 71 km/h, poza wyjatkowymi sytuacjami nie przekraczaliśmy 110 km/h. Zasadniczo trzymaliśmy się zakresu 87-100 km/h
        Zużycie paliwa (LPG) 6,28 l/100 km.
        Warto samemu dokonać analizy wykresu momentu obrotowego i mocy dla „swojego silnika”; to bardzo pomaga przy „oszczędnej paliwowo” technice jazdy (jak sie wie jak analizowac). O takich „bzdetach” jak dobrze (a przy doskonałej pogodzie nawet bardzo dobrze) napompowane koła, używanie hamulca tylko w ostateczności i przewidywanie na drodze to chyba wspominać nie muszę.

  12. Jeszcze nie zdążyłem opisać swoich spostrzeżeń u siebie, ale próbowałem tak schodzić z prędkością niżej i sprawdzać i najlepiej mi wychodzi między 60 a 70 km. Oczywiście do realizacji tylko w mieście. Próbowałem też obniżać prędkość w trasie, ale poniżej 70-80 się nie da. Miałem wrażenie, że rowerzyści mnie zaraz wyprzedzą:) Silnik 1,4 w mieście, trochę korków, trochę dobrej jazdy, jeśli jeżdżę spokojnie i nie przekraczam 70km/h, to zawsze schodzę poniżej deklarowanych przez producenta 7,5l/100km, ale wyniki są bardzo różne, bo czasem jest dużo korków, czasem konieczna klima i to wszystko bardzo wpływa na zużycie.

  13. W temacie oszczędnego dojeżdżania dorzucam jeszcze link do polskiego portalu wspólnych przejazdów – otodojazd.pl Bardzo przyjazna i intuicyjna strona, a z tego co widziałam w planach jest też aplikacja mobilna.

  14. To tylko potwierdza moje spostrzeżenia. 70km/h jest najlepsza prędkością. W praktyce najczęściej jadę 60-70km/h. Czasem 50-55 jak trzeba. 70 nie przekraczam prawie nigdy i mam spalanie niższe niż autostradowe deklarowane przez producenta jeżdżąc typowymi polskimi wioskami. No 80km/h nie wychodzi jeszcze tak źle ale 70 lepsze, bo mniejsze spalanie a i niższa prędkość łatwiej utrzymać aby było jednostajnie.

    PS: Dla mnie auto to jechanie z punktu A do Be. Nie czerpię przyjemności z jazdy. Motoryzacja mnie nie kręci. Jak trzeba to jadę po prostu. A dynamiczna jazda jest bardzo frustrująca i denerwująca. To tak odnoście tego co ktoś tam o przyjemności pisał.

    1. a wiesz jak wkur…. taki kierowca co mając idealne warunki pogodowe i pustą drogę z ograniczeniem do 90km/h jedzie 70km/h? Najczęściej oczywiście w miejscu gdzie z jakiś powodów nie można wyprzedzić? Bierz pod uwagę innych kierowców nie jesteś sam/-a na drodze…

      Co do ekonomiki – dla mojego autka dobrałem najrozsądniejszą prędkość 98km/h na tempomacie. W sierpniu zrobiłem tak prawie 2 tys km, spalając 5,4 litra ropy na setkę. Szybko i sprawnie. Auto lecące w porywach do 200km/h potrafi i 9 litrów spić. Pytanie jak bardzo się śpieszymy i ile brak pośpiechu będzie nas kosztować?

      1. Hm… samochód jest mój, bo kupiłem go za swoje pieniądze, ja kupuje paliwo, ja ubezpieczam, ja serwisuję więc… Ja decyduje jak jechać. Reszcie świata ni musi się to podobać. Jak ktoś chce abym jeździł inaczej (czyt. nieoszczędnie) niech pokrywa koszty eksploatacji mojego auta. jak nie chce tego robić nie ma prawa niczego ode mnie w tym względzie wymagać…

          1. W mieście zwykle tak jadę jak jest pusta droga. W tracie zależy. Przy 40 wyprzedzę bo wolę 50 i 4 bieg nić 40 i 3 bieg. Taniej. Ale przy 50 robię odstęp jeśli za pierwszy razem nie wyprzedzę. Dużo jeżdżę rowerem ok. 19km/h więc jak coś jedzie 50 to jest w uj szybko. I o…

      2. Nie wiem jak wkur…, bo widzisz. Jak jadę 70 a coś jedzie 50 czy 60, to jeśli jednostajnie nie wyprzedzę, bo nie ma warunków, to zwalniam, robię odstęp i jadę wolniej te 50 czy 60. Tez jest ekonomicznie. Cierpliwość w aucie i spokój to w aucie cechy niezbędne. Więc jeśli mam jeździć swoim autem tak jak inni kierowcy chcą a nie ja to niech inni kierowcy ponoszą moje koszta albo się odpier… 🙂 Nie będę ponosił kosztów czyjegoś pospieszalstwa, niecierpliwości, zdenerwowania…

        A jak powyższy argument nie przemawia to mam lepszy.. Bo NIE i tyle 🙂

        1. Cieszę się, że wyjaśniłeś mi punkt widzenia typowego egocentryka. Droga jest dobrem WSPÓLNYM! I ma ustaloną określoną przepustowość, liczoną m.in. na podstawie dopuszczalnej prędkości. Nie mam pretensji jak ktoś jedzie 85/90 – jest to kwetia osobista. Natomiast świadome BLOKOWANIE drogi to jest po prostu jak dla mnie, jednym słowem, chamstwo. Nie stać Cię na użytkowanie samochodu to zapraszamy do autobusu lub pociągu. Jak napisał Remigiusz – jedź 40km/h, będzie jeszcze oszczędnej. Spokój jest cechą niezbędna w aucie, ale uświadomienie sobie, że nie jest się jedynym użytkownikiem drogi jest dużo bardziej istotna.

          1. Pociąg/samochód wychodzi jak na ironię drożej.

            jeśli rościsz sobie prawo do dysponowania moją własnością prywatną mówiąc mi jak mam jeździć lub nie jeździć moim samochodem to idź za mnie do roboty żeby na to zarobić albo ponoś koszty tj. paliwo, serwis, ubezpieczenie. Podaj maila to wyślę Ci dane do przelewu. Jeśli Ci to ne pasuje to jedź sobie jak tam lubisz, bo to nie moja broszka i ja Ci nic nie nakazuję, a moje jechanie zostaw mi i odpuść sobie nawracanie mnie na droższe jeżdżenie samochodem, skoro nie chcesz za to płacić a ni na to robić.

            A ja skoro mogę dojechać z pkt. A do B taniej to tak to zrobię a nie drożej, bo ktoś tam się wkurza czy trzepie w samochodzie.

            Pozdro

          2. Jak napisałem wcześniej. Jeżdżę najoszczędniej jak się da a to wychodzi 60-70km/h. Nie 40!!! Przy 4o jest drożej. Dlatego jeżdżę szybciej. A Ty się uwziąłeś tych 40… ehhh.

        2. Po pierwsze, uwierz że gdyby kierowcy jadący w kolumnach za Tobą wiedzieli, jak błahy jest powód tamowania ruchu przez Ciebie, z pewnością by dali te 5 czy 10 zł żebyś przyspieszył. Bo ich czas, który tracą w kolejce za Tobą jest wart więcej, nawet kilkukrotnie. Nie jesteś pępkiem świata, a na jednym tylko podjeździe pod górę spowolniona ciężarówka zrobi taki przepał, jaka jest Twoja oszczędność na całej trasie. Wychodząc poza Twoje małe autko oraz wielkie ego można zauważyć, że takie zachowanie z ekologią i oszczędnością nie ma kompletnie nic wspólnego.

          Po drugie – Prawo jazdy nie jest obowiązkowe, to nie jest coś co „Ci się należy” i nie jest gwarantowane w konstytucji, a siadając za kierownicą godzisz się przestrzegać zasad ruchu drogowego – dlatego właśnie zdaje się egzamin na prawo jazdy by wiedzieć, że dana osoba zasady zna i umie stosować. Prowadź auto na egzaminie tak jak tutaj opisujesz to gwarantuję Ci że z powodu zbyt mało dynamicznej jazdy nie zdasz. I już to powinno Ci dać do myślenia. Jazda w ten sposób tzn stale 70 km/h a tym bardziej 60 km/h w miejscach, gdzie można jechać jechać 90 km/h lub szybciej kwalifikuje się jako jazda powodująca zagrożenie w ruchu, jest karana mandatem i jeżeli nie zmienisz nawyków to tego Ci serdecznie życzę. Edukacja przez finanse to zawsze jakiś sposób, skoro argumenty nie działają. Przez takich kierowców powstają niebezpieczne sytuacje na drodze: wiele zupełnie niepotrzebnych manewrów wyprzedzania, w tym wyprzedzanie samochodami ciężarowymi. Hamowanie aut jadących za Tobą, które dojeżdżają do kolumny, a ich kierowcy są co najmniej zaskoczeni tym, że pomimo braku przeciwwskazań jedziesz tak wolno. Frustracja i agresja innych wynikająca z Twojego sposobu prowadzenia.

          Po trzecie w końcu – dla samochodu taka jazda wcale nie jest idealna. Został zaprojektowany by jeździć z różnymi obciążeniami i dobrze dla silnika jest co jakiś czas mocno go obciążyć wciskając gaz do końca, powkręcać na wysokie obroty – to powoduje wzrost temperatury i większe przeciążenia w środku, usuwa odłożone nagary. Silnik cały czas jeżdżony delikatnie z czasem się zamula, traci moc i w dodatku jak ktoś wyżej wspomniał może dochodzić do awarii wskutek takiego użytkowania cały czas. To trochę jak z człowiekiem – wyczynowe bieganie powoduje duże obciążenia dla organizmu np dla stawów i nie jest zdrowe ale „oszczędzanie się” i kompletny brak ruchu jest dla niego jeszcze gorszy.

          1. Dla Ciebie kasa nie jest ważna… spoko. Dla mnie jest. Mój samochód to nie fundacja charytatywna. W moim samochodzie sa moje zasady, to moja własność i korzystam/nie korzystam wtedy kiedy ja chcę i jak ja chcę a nie jak ktoś z ulicy czy zewnątrz dyktuje. Nikogo awariami nie mam zamiaru obciążać, bo to moja własność i moja sprawa. Samochód ma mis służyć jak ja uznam za stosowne anie ma być mu wygodnie. To jest narzędzie. Nie jeżdżę też dla farjdy ale bo muszę. Nie muszę nie jadę. A skoro muszę to nie mam zamiaru płacić więcej bo ktoś tam coś tam. Nie mam zamiaru pędzić jak w wyścigu szczurów, bo reszta musi się na drodze ścigać, bo im się śpieszy wszędzie i zawsze. Nie jestem jakimś niewolnikiem i ja decyduje o sobie mojej własności.

            Samochód kupiłem ja, utrzymuję ja a dla mnie moja własność jest święta. Prawo jazdy też zdałem ja. Więc mi sie nie należy? Skoro zapłaciłem, utrzymuję, zdałem. To ja decyduję jak z czegoś korzystam. Ja nie oczekuję aprobaty, pochwały. Nikt nie musi mnie lubić. Nikt nie musi podzielać mojego stylu jazdy. Ja nikogo nie nawracam. Mam to w pewnym ciepłym wilgotnym i ciemnym miejscu. Ale nie pozwolę aby mi ktoś dyktował co mam robić, jak mam robić, czy nie robić. Nie raz się spotkałem z agresją szybkojezdnej części użytkowników drogi. Nie ma opcji że ja będę płacił więcej bo ktoś mnie napastuje, na siłę chce do czegoś zmusić. Nie panuje ktoś nad emocjami za kierownicą bo jest 70km/h to może psycholog… Odemnie też jeżdżą wolniej i jakoś żyję nie przeżywam tego. Tobie i takim co uważają, że mam inaczej korzystać z mojego samochodu życzę tego samego czego życzysz Ty mi 🙂

            Jak szybkojezdni są tacy chętni do płacenia to z chęcią przyjmę kasę na eksploatację, serwic, ubezpieczeni samochodu. Poproszę też kasę na mandatu skoro mam też się śpieszyć. I niech przejmą odpowiedzialność prawną za mnie. I jak ja się rozwalę na drzewie to niech ktoś za mnie idzie do trumny… Jak nie to won od mojego samochodu.

            Ekologia jest czasem logiczna (czasem nie) ale nie jestem jej fanem.

          2. Pocieszę Ciebie i wszystkich szybkojezdnych. Ile mogę jeżdżę rowerem. Nie muszę wtedy samochodem/autobusem. I wtedy, ze tak powiem, macie mnie z głowy 🙂 Robię kilometrów w roku dużo poniżej średniej.

            Ale… nie pozwolę aby ktoś mi dyktował co jak mam robić z moją własnością za moją kasę na którą muszę ja pracować. Dojazd jest po kosztach bo jest najmniej wartościową rzeczą w moim życiu. I uważam że szybja jazda samochodem jest po prostu zła. To zależność za którą trzeba dużo płacić. Niewolnictwo opłacane przez siebie. Życie tak jak nakazuje obecna zachodnia cywilizacja i jej styl życia. Życie w biegu, mobilne. Istny bezmyślny wyścig szczurów. Chcesz w tym brać udział. Nie moja broszka. Ja nie mam zamiaru a tym bardziej nie będę płacić za styl życia który mi nie odpowiada. Nie będę brał w nim udziału. I nikomu nie musi się to podobać.

            W przeciwieństwie do kilku osób które mnie tu skrytykowały ja nikomu nie napisałem jak ma jeździć. Nie nakazywałem. Nie zakazywałem. Wasze auta. Wasz problem. Wasza sprawa. Nic mi do tego. Ale… jak ktoś robi coś innego niż ogół, a ogół lubi szybko, to się go atakuje, straszy, odtrąca… Może na innych działa to tak że zrezygnują ze swojej wizji. Ja nie zrezygnuję. Wolę iść na wojnę niż się poddać… Tak więc nie tylko oszczędność… także jakaś idea. Nie będę jechał szybciej. Musisz Ty i kalki innych osób się z tym pogodzić i jakoś sobie z tym żyć.

  15. a ja ostatnio wracajac ze swieradowa do leszna bocznymi kretymi drogami uzyskalem 4,2l na 100km. jechalem ze srednia predkoscia 67kmh wg wskazania komputera. Samichod to Jetta 1.9tdi 105km. Polecam swietny samochod.

  16. Bmw e39 2.8 | 193 km:

    Trasa spokojna jazda 8-9 l/100
    Trasa dynamiczna jazda 11-12 l/100
    Miasto spokojna/ oszczędna ale nie mułowata jazda 12-13-14 l/100
    Miasto dynamiczna (ale bez przesady) 14-16-17 l/100
    Miasto dynamiczna (powyżej 2.5k/min obrotów) 17+ l/100

    Jazda na gazie

  17. Skoda Fabia 1.6 CR (czyli diesel z common rail)

    W miesiącu c.a. 3300 km.
    Do pracy codziennie 21 km autostradą (darmowy odcinek obwodnicy) + 6 km droga miejska = 27 km trasy. Reszta to miasto lub 2-pasmówka.
    Zasuwam jak gokartkem czyli pedal to metal i jak trza to zwalniam.

    Spalanie na obwodnicy + 6 km droga miejska = 6,6 l/100 km

    Jak jade 2-pasmówka pomiędzy miastami to spada o 1 litr z uwagi na ograniczenia czyli przy średniej 75 km/h = 5,6 l/100 km

    Ot co.
    Analizę pozostawiam Wam.

    Ot co…

  18. No i jeszcze jedno – jak dla mnie porównanie gaz vs diesel/benzinu to gaz wolę mieć w kuchni.

    Bo na gazie i tak trza zatankować paliwo pierwotne, dodatkowo większe spalanie, dodatkowo droższe przeglądy i regulacja-sracja, że nie wspomnę o częstszej wimianie układu wylotowego z uwagi na skraplanie się gazu.

    A auto na gaz miałem i przejechałem nim 2 silniki + 400 tys. km – i to nie jako Taxi-sraxi.

    Howgh!

  19. Peugeot 307 1.4 88km benzyna

    Robię małe przebiegi i głównie na krótkich odcinkach (rzędu 12tyś km rocznie) więc kupiłem auto z silnikiem benzynowym (niskie koszty eksploatacji, zakupu w salonie, dogrzewa się na krótkich odcinkach, cichutko chodzi, przy małych przebiegach koszt paliwa pomijalny)

    Ale…. raz na jakiś czas jak trzeba dalej pojechać autostradą to jest kiepsko:
    stała jazda 100km/h 5 – 6,5 l/100km
    stała jazda 130km/h 8 – 9 l/100km
    stała jazda 140km/h ok. 10l/100km

    Mi to nie przeszkadza bo rzadko jeżdżę w trasy, ale gdybym jeździł codziennie autostradami po 200km to tylko diesel.Tam spalanie przy 150km/h niższe niż u mnie przy 110km/h.

  20. Moj 2.0 diesel najlepszy wynik osiagnal przy 110km/h z tempomatem na ekspresowce : 4.8l

    W miescie (Warszawa) najmniej 7.3l

    Pytanie jest czy lepiej ruszyc z kopyta i trzymac w miescie te 65, czy moze rozpedzac sie jak zolw do tych 65? Wg mnie pierwsze podejscie jest bardziej ekonomiczne i lepiej dziala na pozostalych uczestnikow 🙂

    1. ja też mam diesla i fakt jest taki, że trudno mi nim dochodzić powoli do tej 70-tki (u nas na obwodnicach taki limit jest) powoli, z uwagi na duży moment obrotowy – lekko wdepnę i już jestem pierwszy na światłach

      1. Lepiej w miarę dynamicznie przyspieszać i zmieniać biegi niż stosować metodę piórka pedałem gazu. Mniej się spali w trybie jazdy że zmienną prędkością bo korzystając z okolic pełnego momentu obrotowego spalanie chwilowe i sprawność silnika są optymalne

  21. No to moja kolej na wypowiedź 😀
    Najbardziej ekonomiczna prędkość jest do wyznaczenia mniej więcej na zasadzie krzywej lefera. Popytem jest że chcemy jechać jak najszybciej a podażą paliwo którego chcemy zużyć jak najmniej.
    Najszybciej pojedziemy zazwyczaj na najwyższym biegu ale najwolniej będzie przy niskich obrotach.
    Najwyższy bieg + najniższe obroty + obroty nie za niskie żeby nie męczyć bieżąco silnika = szukana przez nas prędkość jazdy.
    Dla większości samochodów będzie to 70-80km/h czyli możliwie jak najszybciej przy jak najmniejszych obrotach silnika.
    Wszystkie inne wady są drugorzędne bo da się je zniwelować.
    W komentarzach powyżej wspomniano o zapychaniu filtra cząstek stałych . Raz na jakiś czas przejeżdżamy konkretny odcinek na wyższych obrotach, szybciej i wypalamy nagromadzoną sadze.
    Wspominano również o momencie obrotowym. Wykresy momentu są raczej spłaszczone więc argument o jeździe w określonym punkcie nie ma sensu. Natomiast istotne jest żeby wykres wypłaszczał się od jak najniższych obrotów, tzn. żeby można było jechać bez męczenia silnika już od np. 1500 a nie dopiero od 2000.
    Gdy już znamy odpowiednik punktu przecięcia wspominanych wyżej samochodowych krzywych lefera dla naszego przypadku to sprawdzamy to o czym ktoś wspomniał czyli prędkości większej o np. 30% a zużycie paliwa większe tylko o 5%. W ten sposób znajdujemy 2-3-4 najbardziej ekonomiczne prędkości jazdy i stosujemy się do nich w zależności od wymagań, możliwości finansowych itd.
    Na koniec bardzo ważna rzecz. Jazda ekonomiczna z niską, stałą prędkością jest niebezpieczna bo usypia. Natomiast dynamiczna wyzwala adrenalinę, nie pozwala zasnąć. Mamy do wyboru: albo oszczędnie albo bezpiecznie.

  22. Moje 1,9 D pali latem 4,2-4,3 litra ropy jeżdżąc do ok 100 km/h. Przy równej jeździe ok 100-120 km/h spanie 4,5 litra. Powyżej 120 km/h spalanie bardzo szybko wzrasta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.