Pracownik kontra pracodawca. Dlaczego szefowie zachowują się jak naziści? Podcast

Wyślij ten wpis znajomym!

Kraj nad Wisłą, piękny i miodem płynący, zamieszkuje go wspaniały naród z tradycją, waleczni mężczyźni oraz bardzo piękne kobiety…

…na tyle piękne, że synonimem ładnej dziewczyny w kilku językach jest słowo „Laszka”, czyli po staropolsku Polka…  stąd w podwórkowym żargonie: „laska”…

Językoznawstwo w tym wpisie nie jest przypadkiem ponieważ jedna z moich pierwszych udanych firm to było biuro tłumaczeń i powiem Wam coś o relacjach pracownik vs pracodawca tamże.

No i właśnie kraj mamy tak piękny i naród tak wspaniały, ale we wspomnianych relacjach pracowniczych stosunki wyglądają jak stosunek bezwzględnego nazisty do więźnia w pasiaku.

Szefowie często wydają nam się sukinsynami, zimnymi draniami i nazistami w czapce z trupią czaszką i pejczem.

10900393694_36cc768615_k

W nagraniu zastanawiam się nad tym głębokim, filozoficznym dylematem i jeśli Cię też to gryzie – zapraszam do wysłuchania i dyskusji.

Bezpośrednio: http://oszczedzanie.info.pl/wp-content/uploads/2016/08/SzefNazista.mp3

Pozdrawiam tu zarówno szefów, jak i pracowników! Czy kiedyś przyjdzie obydwu stronom się zgodzić?

2334625931_85ba46428e_bArtykuł mocno powiązany z tematem:

Doskonalenie komunikacji interpersonalnej w zespole a “front robót”

 


Wyślij ten wpis znajomym!

19 przemyśleń nt. „Pracownik kontra pracodawca. Dlaczego szefowie zachowują się jak naziści? Podcast”

  1. Jest tak jak mówisz, przerabiałem to. Im więcej luzu i miłej atmosfery dostawali pracownicy tym gorsze wyniki. Nie wiem gdzie tkwi przyczyna. Od dawna nie zatrudniam już nikogo, wolę działać na mniejszą skalę jako freelancer.

    1. a jeśli jednak przyjdzie ci być znów szefem… jaki styl zarządzania obierzesz?

      jak Ty reagowałeś na pogarszające się wyniki miło traktowanego zespołu?

      1. 1. Pasywny – mam zamiar rozkręcić coś w przyszłości i oddać w zarządzanie managerowi(ewentualnie kilka osób) który dostanie udziały. Tylko ten model mnie interesuje, jeśli już do tego dojdzie. Tak żeby dbali jak o swoje…

        2. Podobnie jak ty, może nie krzyczałem, no może raz 😉 ale byłem po prostu stanowczy i zacząłem skrupulatnie rozliczać z zadań.

        1. Nie za bardzo wierzę w model, który opisujesz tutaj. Moja praktyka wskazuje, że taki manager rozkradnie i wyprowadzi z firmy ile się da przed doprowadzeniem firmy do ruiny. Udziały mniejszościowe nie pomogą, a spółki – jeśli by taki dostał po równo – lubią się chrzanić.

          Kontrola, zamordyzm, surowość, rozliczanie z zadań. Model ściśle hierarchiczny. Nic innego nie działa.

          1. a to mnie zaskoczyłeś 😉

            czyli Hindusi działają inaczej… hmm… ?

          2. Myślę że to co u nas potwierdza regułę jest wyjątkiem dla wielu innych nacji, jak z resztą sam to zauważyłeś nie bezpośrednio w podcascie

          3. cóż… racja… nagrywając audycję, myślami byłem jednak w swoich firmach w Polsce…

          4. Niestety z punktu widzenia prowadzenia firmy w Polsce, chyba jedyne co pozostaje powiedzieć to: Sorry, taki mamy klimat 😉 Myślę że byłbym s…, chyba nie miałbym wyboru gdybym chciał dalej prowadzić firmę stacjonarną z pracownikami. Na szczęście nie muszę już tak funkcjonować.

  2. Myślę że jest to możliwe znam takie firmy gdzie są kulturalne relacje i że tak się wyrażę wydajność pracy jest bardzo wysoka ale tyczy się to takich przypadków gdzie zatrudnienie jest długie np już ponad 10 lat choć nie jest to regułą . Kolejna myśl jest taka że tzw cwaniactwo i kombinowanie wywodzi się po trochę z poprzedniego systemu przed rokiem 89 co prawda dzisiejsi 20 latkowie nie pamiętają owych czasów ale byli wychowywani przez rodziców którzy bardzo dobrze znali słynne,, czy się siedzi czy się leży,, i ta mentalność trochę przeszła z pokolenia na pokolenie . Kolejna sprawa to taka że tzw pokolenie Y jest mocno inne od X praca nie jest już najważniejsza dla tego pokolenia z Z jest jeszcze gorzej ci ludzie są już tak zapatrzeni w technologię że nie potrafią się skupić na wykonywaniu zadań .Tak że czynników jest wiele i myślę że można wypracować jakiś kompromis.

    1. co do Z to prawda, niedawno np. młody pracownik na standzie reklamowym co chwilę mi siedział na necie, głowa wlepiona w monitor i fejsa, jak zabrałem komputer (miał służyć do prezentacji dla klienta) to wyciągnął smartfona… gdy tymczasem tu trzeba być w gotowości porozmawiać z klientem, złapać kontakt wzrokowy, zagadać…

      …mimo wytłumaczenia, instruktarzu, próśb i obietnicy premii… czyli po dobroci… nie działało nic a nic

      wyraźne „podziękowanie za współpracę facebookowiczowi” dopiero zmotywowało resztę ekipy do jakiejś pracy – niestety zarządzanie „po dobroci” sprawia że każdy temat się rozłazi, kto jest zatem winien sytuacji?

      oczywiście są wyjątki potwierdzające regułe, jak piszesz

      1. Tzw Zety mają duży problem z prowadzeniem jakich kolwiek rozmów często nie potrafią się wysłowić .Umiejętności logicznego myślenia często też są nie najlepsze .Jak widać gapienie się non stop w smartfona ma wiele skutków ubocznych śmiem twierdzić że w wielu przypadkach to już jest uzależnienie i trzeba by to leczyć .

        Wczoraj bylem z kumplem rok starszym ode mnie w pubie większość spotkania gapił się w smartfona jak dla mnie to brak szacunku do rozmówcy ja nie mam nic do fejsa smartfonów ,technologi ale trzeba umiejętnie z tego korzystać sam mam prosty telefon i jakoś żyję.

        1. Co racja to racja, pisałem już tu i tam o spotkaniach towarzyskich z ludźmi max. uzależnionymi od netu… spotkanie w knajpie wygląda tak jak ty opisujesz, więcej taki gapi się w ekran i w FB niż rozmawia z Tobą…

          W efekcie ja potem niechętnie się spotykam z takim znajomym. jeśli nie muszę.

  3. Moim zdanie, idealny pracodawca jest:

    – dobrym managerem, który umie zarządzać ludźmi. Model szefa policjanta nie sprawdzi się
    – przyjazna atmosfera, ale zachowując dystans na linii szef – pracownik
    – płacący adekwatnie do czynności. Cóż…żadna radość kiedy szef oszczędza, a pracownikowi ledwo co starcza pieniędzy. Pracownik szybko znajdzie coś bardziej płatnego, opuszczając nasz okręt
    – nie kombinuje z umowami. Po ludzku umowa o pracę, szanujmy się

    1. Ad.1 Niestety model szefa „w porządku” w 90% nie sprawdza się, ku mojej wielkiej przykrości im więcej zgrywam nazistę – tym lepiej dla firmy (i w sumie także dla stabilności pracy pracownika), ale to mi się personalnie nie podoba
      Ad.2 Takie coś staram się wdrażać
      Ad.3 Nie oszczędzam na pracownikach
      Ad.4 Prędzej ja sam nie dostanę wypłaty, niż nie dostanie jej pracownik – moje słowo jest święte i się szanuję

      1. A czemóż nie być – choć to zapewne najtrudniejsze – przyjaznym szefem potrafiącym, gdy zajdzie taka potrzeba, być „złym policjantem”?
        Znam tylko jedną firmę w ten sposób w Polsce zarządzaną. Zatrudniają ok 150 osób, z czego niemal wszyscy którzy zaczynali tam pracę od początku powstania firmy(23 lata) pracują do dziś, a średnia długość zatrudnienia wynosi prawie 8 lat. Pracownikom wolno tam naprawdę wiele, ale „robota musi być zrobiona” i pracownicy to wiedzą.
        Ale wiedzą też, że jeśli wystąpi u nich jakaś trudna sytuacja losowa, to otrzymają od firmy każde możliwe wsparcie.

        1. No właśnie zauważam, że bycie przyjaznym szefem mści się nader często na samej osobie szefa, firmie, jej osiągach i de facto – na bezpieczeństwie stanowisk pracy pracowników….

          Czyli bądź przyjaznym szefem, to będziesz musiał potem być złym policjantem…

          Ciekaw jestem czy w Polsce istnieje inna, lepsza droga. Moje doświadczenia od czasów studenckich niezmiennie mówią. że bycie „dobrym szefem” to prosta droga do kłopotów, mimo, że z natury jestem otwarty do ludzi i przyjazny, chcąc szefować muszę działać wbrew sobie.

          1. Być moze wskazany przeze mnie przykład to ewenement, ale wiem że działa.
            Może właściciele firmy mieli szczęście do dobrych pracowników, ale bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że potrafili przekonać ich u zarania firmy, że: „wszyscy jedziemy na tym samym wózku”.
            Z drugiej strony może jest im o tyle łatwiej, że jest ich trzech (właścicieli).
            Jeden gra rolę dobrego, drugi złego, a trzeci (i tylko roli tego trzeciego jestem pewien) się nie wtrąca w zarządzanie tylko pilnuje produkcji.

      2. Zaimponowałeś mi warunkami, które wdrażasz u siebie 🙂

        Mając na myśli model „szefa w porządku” widzę obraz osoby, która zna swój zespół, umie nim zarządzać, jak również rozwiązywać tarcia. Czyli dobry manager.

        Należy jednak zachować podział – ja jestem szefem, Ty jesteś pracownikiem. Jeden z moich dawnych pracodawców, właśnie taki był. Nie było korporacyjnej atmosfery, która jest duszna i sztywna. Mówiliśmy sobie po imieniu, ale jednocześnie czułem respekt do tej osoby. Była przyjazna stopa, ale to nie był mój kolega. Myślę, że trzymało to firmę w ryzach.

        Dzięki temu atmosfera była luźna, ale nie zatracił się podział w hierarchii firmy. Niestety większość pracodawców to „policjanci” – nie umieją zarządzać zespołem, motywować go, rozwiązywać tarć. Umieją za to perfekcyjnie zwalniać. Umieją również zakładać blokady w internecie, monitoring działań itd. A niestety – obecne pokolenie jest cwane i…obejdzie to wszystko.

        Myślę, że kluczowy jest podział – szef jest człowiekiem, ale to nadal mój szef, a ja jestem w pracy. Jest trochę luzu, ale trzeba się wywiązać ze zobowiązań. Jeśli damy za dużo luzu, to faktycznie pracownicy poczują zbyt dużo swobody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.