Patriotyzm ekonomiczny – sekret bogactwa

Moje wpisy gospodarczo-ekonomiczne na ogół podobają się Wam, cieszę się z tego i jednocześnie chciałbym dopowiedzieć i ugruntować pewien pogląd na ekonomię, który chciałbym tu zawsze promować: patriotyzm ekonomiczny.

A zatem do rzeczy…

Polska jest w takim stanie jak jest, ponieważ zasadniczo nie ma u nas produkcji, to co widzimy to tylko hale montażowe zachodnich koncernów, gdzie tania polska siła robocza składa gotowe podzespoły przywiezione zza granicy.

Polska

To nie jest nawet sektor hi-tech, w sensie procesu, to jest low-tech o wartości dla naszej gospodarki takiej samej jak jakaś niewolnicza plantacja.  W dodatku te zagraniczne koncerny nie płacą podatków na rzecz Państwa Polskiego, ponieważ rezydują w strefach ekonomicznych albo/oraz transferują zyski za granicę dzięki sprytnym zabiegom księgowym (np. opłatą za franczyzę, wykorzystanie marki, koszty dostaw, itp.)

Odezwie się tu jakiś inżynier z takiej „montowni”, ojej, jak to, co ty gadasz… zawczasu odpowiem – porównaj sobie chłopcze, jeden z drugim, zarobki swoje oraz twojego kolegi w macierzystej firmie w Niemczech na analogicznym stanowisku, I co?

Właśnie…

Przykład z życia.

Podczas niedawnej wizyty na Pomorzu, konkretnie w Starogardzie, rozmawiałem sobie na temat lokalnej ekonomii i uwarunkowań biznesowych oraz o potencjalnych inwestycjach w regionie. Rozmowa zeszła na ogólny potencjał ekonomiczny, który przedstawia się żałośnie.

Z całkiem pokaźnej liczby dużych i dynamicznych zakładów przemysłowych zlokalizowanego w tym pomorskim mieście zostały zaledwie trzy i to o znacznie ograniczonej produkcji, rozmiarze i załodze, z czego jeden z zakładów przenosi się do innej miejscowości, co jest tajemnica poliszynela. Na ruinach bodajże największej fabryki obuwia w Polsce wyrosła duża galeria handlowa. Co ona sprzedaje… między innymi chińskie buty, jakby Polak nie potrafił wyprodukować dobrego obuwia!?

W efekcie cały region pogrążony jest w degrengoladzie, Z czego utrzymują się młodzi ludzie w okolicy – pytam? Z emerytur rodziców i dziadków na ogół, z prac dorywczych za granicą, z dojazdów do Trójmiasta, z pracy w sklepie za minimalną krajową, itp.

Takich miast w Polsce, z podobną… albo i gorszą… sytuacją, są setki.

Teść na palcach wymienia mi przykłady zakładów które zamknięto i liczy kolejne tysiące osób które kiedyś były zatrudnione w Obuwiance, w Polfie, w fabryce akumulatorów…

Czym się rożni kraj postkolonialny od kraju poważnego?

Kraj postkolonialny, zaplecze gospodarcze kraju poważnego charakteryzuje się tym, że większość zysków czerpie z wydobycia zasobów naturalnych, rolnictwa, mało wykwalifikowanej pracy fizycznej, transferów od obywateli danego kraju zatrudnionych za granicą. Wypisz wymaluj Polska.

Kraj poważny – metropolia względem (post)kolonii – to kraj kupujący w krajach-koloniach tanie zasoby – surowce, tanią siłę roboczą i produkujący zaawansowane, wysoko przetworzone produkty następnie sprzedawane krajom podrzędnym i czerpiący z tego maksimum zysków. Taki kraj czerpie znaczny procent swojego PKB z produkcji, często z sektora wysokich technologii, który np. w przypadku Izraela (link w Post Scriptum) sięga ca. 40% PKB.

Najbliższym przykładem kraju poważnego, pełniącego wobec nas funkcję metropolitalną są jednak Niemcy.

Sekret bogactwa?

Sekretem bogactwa danego kraju jest produkcja. Najlepiej produkcja wysoce zaawansowana, hi-tech, ale też dodatkowo przyda się nowoczesny przemysł ciężki, maszynowy, stoczniowy, huty, kopalnie, elektrownie, przemysł zbrojeniowy… ale także przemysł tekstylny, produkcja towarów konsumenckich.

Bogaty kraj sprzedaje do kraju biednego – de facto swojej kolonii – po wysokich cenach produkty zaawansowane, wysoko przetworzone. Biedny kraj dostarcza tanią siłę roboczą, produkty rolne, surowce – tak jak np nasz KGHM…

Najlepszym dowodem na poparcie moich słów, jest to, że przy rzekomo wspólnym europejskim rynku, przy 10 latach w Unii… przeciętny pracownik zarabia 3-4x w Niemczech, w przypadku zawodów specjalistycznych, inżynierów, itp ta przebitka potrafi być większa.

Niemcy mają produkcję. Niemiecki inżynier to postać niemalże kanoniczna. My mamy bezrobotnych absolwentów i marzenia o pracy w UK czy niemieckiej fabryce.

Przemyśl, proszę, moje słowa. Zostaw też komentarz na blogu! Czy wierzysz, że my możemy zmienić coś w Polsce na lepsze?

Dzięki stawianiu na patriotyzm ekonomiczny, każdy z nas może docelowo indywidualnie i realnie w jakimś stopniu skorzystać. Bo o co innego chodzi na tym blogu jak nie o oszczędzanie, finanse, życie, zarabianie… przez co rozumiem zarabianie więcej.