Oszustwa ubezpieczycieli i zawiłości prawa… przykłady.

Ubezpieczenia to branża, gdzie bardzo często, planowo i z premedytacją oszukuje się klientów. Oszustwo i manipulacja zdarza się już na poziomie sprzedaży ubezpieczenia. Prawie każdy agent w ramach szkoleń sprzedażowych przechodzi w końcu przez szkolenia na temat różnego wywierania wpływu i psychomanipulacji. Czy takie coś byłoby potrzebne w przypadku uczciwego produktu?

Klient jest jak robak chodzący po stole, musisz go dobić zanim z niego spełznie.

W ten sposób między innymi jako agent ubezpieczeniowy byłem motywowany do skutecznego tzw. „zamykania transakcji”… i nie było to przedstawicielstwo jakiejś szemranej firmy, to była popularna, prestiżowa, wciąż reklamowana w TV zachodnia grupa ubezpieczeniowa. Co wy na to?

z6858324Q

Nieznajomość prawa szkodzi.

Jeden z pierwszych punktów manipulacji zaczyna się na gruncie powszechnego i pospolitego rozumienia różnych terminów przez klientów, którzy przecież w znacznej mierze nie ukończyli studiów z ekonomii czy z zakresu prawa? Czy na pewno jesteś aż tak dobry/a aby rozszyfrować kruczki prawne?

Zaliczka bezzwrotna?

Czy wiesz, że nie ma czegoś takiego jak zaliczka bezzwrotna, tak samo jak nie ma czegoś takiego jak whisky bezalkoholowa. Zaliczka z definicji podlega zwrotowi w razie wycofania się jednej ze stron umowy. To o czym myślałeś czytając tytuł tego akapitu nazywa się ‚zadatek’, i nie ma inaczej. Czy już rozumiesz jak grząskie i pełne zawiłości jest prawo?

Powódź nie zniszczyła domu poprzez zalanie go wodą!

Oprócz zagadnień prawnych należy przeanalizować jak definiowane są różne sytuacje w regulaminach, załącznikach do załączników i warunkach ogólnych ubezpieczenia… podam wam przykład: podczas z którejś powodzi lata temu media krajowe jednym chórem podjęły akcje wyśmiewania ludzi, którzy nie ubezpieczyli swoich domów! Otóż powiem wam w głębokiej tajemnicy, że prawda jest taka, że zdecydowana większość tych ludzi jednak ubezpieczyła swoje domy u jednego z popularnych polskich ubezpieczycieli… także od zalania. W czym jednak był problem?

Ci ludzie nie rozumieli, że zgodnie z interpretacją prawną zalanie to nie zalanie przez powódź, zalanie jest wtedy kiedy pęknie Ci albo sąsiadowi rura w środku posesji, albo strzeli wężyk od baterii i woda zaleje mieszkanie/budynek od wewnątrz. Zalanie z zewnątrz to nie jest zalanie, w sensie prawnym, ubezpieczenie się nie należy. Czy wiedziałeś o tym fakcie przed przeczytaniem mojego wpisu?

Czy można w ogóle pisać „oszustwa ubezpieczycieli”?

Jak myślicie… dlaczego nie daję przykładu żadnej konkretnej firmy? Oczywiście, że te oszustwa to na ogół w sensie prawnym „nie oszustwa” i pisać tak nie można – to jest takie cwane złodziejstwo w białych rękawiczkach, w majestacie prawa.

Szalenie trudno udowodnić komuś jakiś stalking, zastraszanie czy inną psychomanipulację (kiedyś, jak czas pozwoli pokażę Wam nagranie z rozmów z jedną z instytucji fin. w roli klienta i jak takie zastraszanie klienta wygląda). Natomiast w kwestii potocznego rozumienia umów… to niestety… nie ma czegoś takiego, kiedy staniecie przed sądem…

Zakończenie?

Dzisiejszy wpis nie jest próbą obrażania agentów ubezpieczeniowych, jak to insynuuje jeden z komentujących na FB, dzisiejszy wpis jest próbą pobudzenia Czytelników i skłonienia ich do myślenia, jeśli choć jedna osoba z grona Drogich Czytelników i Czytelniczek staranniej przejrzy umowę z ubezpieczycielem przed jej podpisaniem, lub skonsultuje się z osobą o większej wiedzy prawnej i uchroni się przed poważnym błędem – będzie to mój największy sukces!

Myślę, że ciąg dalszy nastąpi.… a jak Ty myślisz?

8 przemyśleń nt. „Oszustwa ubezpieczycieli i zawiłości prawa… przykłady.”

  1. Znam mnóstwo historii wypłat odszkodowań z mojego otoczenia.
    1.Za spalony dom znajomy nic nie dostał po zgłoszeniu szkody, bo ubezpieczyciel porównał ruiny z projektem i znalazł odstępstwa (dom budowany w latach 80-tych). Sąd na szczęście zmusił ubezpieczyciela do wypłaty odszkodowania.
    2.Spalony duży lokal firmy, ubezpieczony dostał kilka procent wartości wyposażenia „bo się już zdążyło mu zamortyzować”.
    3.Uderzony Mercedes S z przodu, 20tys zł z AC, naprawa kosztowała 42tys „przecież można poszukać tańszych części niż oryginalne albo używanych”.
    4.Skradziony samochód z kratką, wypłata wartości i VAT, to nic że kupujący tego nie odliczył, bo nie osiągał dochodów z DG.
    5. Brak odszkodowania po śmierci męża koleżanki, bo „mąż zataił chorobę w momencie ubezpieczenia. Choroba rozwija się 20-25lat, więc na pewno o niej wiedział, jeżeli nie to też jego wina, bo nie wykonywał okresowo odpowiednich badań”.

    To tylko z mojego otoczenia ludzi, których znam. Z opowieści słyszałem też historię gdy ubezpieczyciele masowo wymigują się od wypłaty z OC sprawcy odszkodowań dla osób rannych w wypadkach lub je bardzo zaniżają.

    Dlatego moja zasada co do usług ubezpieczycieli, od 20lat taka sama – NIE KORZYSTAM ABSOLUTNIE Z ŻADNYCH UBEZPIECZEŃ poza obowiązkowymi. Kwota, którą dzięki temu zaoszczędziłem jest tego warta. 🙂

  2. Ubezpieczenie to gra, to zakład i tak przede wszystkim winno się je traktować. Nikt poważny nie buduje swojej pewności na zwykłej grze (są oczywiście wyjątki choćby polski mistrz świata w pokera)

    Nie ma sensu poddawać się presji agenta na „zamknięcie transakcji zawarcia zakładu”. Nie zakłądaliśmy się z ubezpieczycielem przez 10 lat, nic sie nie stanie jeśli przez kolejny tydzień nie zawrzemy zakładu. A tydzień wystarczy na analizę OWU i ew. konsultację z prawnikiem.

    Firmy nas ubezpieczajace mają w nazwie „UBEZPIECZENIOWE”, a nie „ODSZKODOWANIOWE”. Znaczy dużo łatwiej sie ubezpieczyć niż uzyskać odszkodowanie.

    W działach odszkodowań bardzo często pracują byli policjanci z dochodzeniówki. Nie muszę mówić jakie szanse w starciu z nimi ma statystyczny „polak-szarak”.

    Powszechne jest odmawianie odszkodowania nawet gdy w sposób oczywisty się należy. Dlaczego? Bo doświadczenie i statystyki mówią, że częsć osób – nawet po takiej odmowie – rezygnuje… Po kolejnej odmowie rezynuje kolejna część, pokelejnej… A tym upartym coś się tam w końcu zapłaci…

    Nie wypłacają, bo z czegoś w końcu muszą utrzymać te „szklane domy”, aroganckich rzeczników prasowych i kochanki prezesów 🙂

    Wiem co piszę – wszystko to fekt doświadczeń i obserwacji z dwuletniego „bycia” agentem ubezpieczeniowym. Książkę by napisać…

  3. Kiepski ze mnie musi być agent bo żadnego szkolenia z psychomanipulacji nie przechodziłem. Współpracuję z 14ma firmami, działam w branży od 12 lat i nikt mi mózgu nie prał ani nie uczył jak prać. Doczytałem „artykuł” do tego momentu i nie czytam dalej. Bo bez sensu.

    1. Jesteś tzw. multiagentem, kiedyś tendencja do działania w branży w dużych miastach była inna – mianowicie koncentracja na jednej marce, wyłączność, głoszenie, że moja firma jest ‚najlepsza i ponad wszystko’.

      Profesjonalne zespoły z 1 firmy miały ‚spotkania integracyjne’ oraz niezłe pranie mózgu i szkolenia z psychomanipulacji. Oczywiście wtedy tylko, gdy młody świeżak się wykazał i zakwalifikował do dalszej obróbki.

      No i oczywiście nie czytaj – absolutnie, to nie wpis dla ciebie – ten artykuł jest dla Czytelników, a nie ku chwale branży.

  4. szkolenia sprzedażowe, w rzeczywistości będące szkoleniami z psychomanipulacji i wywierania wpływu to niemalże standard – nie tylko w branży ubezpieczeniowej, ale ogólnie w handlu

    jestem sam nie raz nagabywany przez wszelkich agentów z użyciem tych samych, bądź podobnych technik psychomanipulacyjnych co lata temu, podczas moich „szkoleń” – nie ma tego tylko w wyspecjalizowanym biurze koncentrującym się na 1 sferze ubezpieczeń (majątkowe), czy u znajomych agentów specjalizujących się w ubezp. majątkowych, głównie samochodowych

    z resztą znając mnie – wiedzą jaka byłaby moja reakcja

    oczywiście agencji będą się bronić rękami i nogami przed przyznaniem się do oczywistości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.