Oszczędny sport: Co sądzę o planach treningowych oraz planach dietetycznych?

Zapraszam dziś na kolejny gościnny wpis Andrzeja. Jeśli chodzi o sport dzielimy dość podobne hobby, jest to nie tylko rower, ale także fitness oraz siłownia. W najbliższym czasie porozmawiamy sobie o oszczędzaniu w sporcie. Czy koniecznie według najnowszej mody trzeba udawać się do dietetyka oraz trenera personalnego (i płacić krocie) by osiągnąć swój fitnessowy cel? Tego dowiecie się w artykule. Zapraszam!

Lato coraz bliżej i znowu zaczyna się pewien treningowo-siłowniany zryw. Panowie chcą zbudować nierealnie dużą masę mięśniową w krótkim czasie, a panie zrzucić zbędne kilogramy. Wielu ludziom wydaje się, że jak wykupią treningi personalne i trener rozpisze im plan treningowy to sprawa sama się załatwi, niestety nie tędy droga. Dlaczego uważam, że plany treningowe w przypadku osób chcących trochę poprawić sylwetkę lub zrzucić trochę kilogramów raczej się nie sprawdzą? Mowa tutaj o osobach na niższym poziomie zaawansowania, w przypadku osób bardziej zaawansowanych plany mogą mieć jakieś uzasadnienie.

Problem pierwszy, nie każdy trener mimo skończenia kursu trenera personalnego zna się na rzeczy i jest w stanie ułożyć dobry sensowny plan treningowy, kurs trenera może dzisiaj zrobić każdy, nawet starty w jakiś zawodach nie świadczą o wysokich kwalifikacjach trenera. Problem kolejny polega na tym, że każdy organizm jest inny i nie da się nie znając w dostatecznym stopniu danej osoby ułożyć na oko dobrego planu treningowego, dla jednej osoby dany zestaw ćwiczeń może być dobry dla innej już nie, na jakiej podstawie trener ma nam ułożyć plan, jeżeli widzi nas pierwszy raz na oczy i nigdy wcześniej z nami nie trenował?

Następny problem jest taki, że jak coś zostaje nam narzucone na „zasadzie musisz zrobić tyle i tyle ćwiczeń, tego czy tamtego dnia” to stosujemy się jakiś czas a docelowo jak już zrzucimy zbędne kilogramy lub poprawimy sylwetkę zawieszamy taki trening do odwołania, najczęściej do czasu aż znowu się zapuścimy.

Ja proponuję inne podejście, przynajmniej na początku, chcesz poprawić sylwetkę – zacznij po prostu chodzić na siłownię, na początku rób proste ćwiczenia niewymagające jakiejś nie wiadomo jakiej wiedzy angażujące duże grupy mięśniowe, takie jak wyciskanie sztangi na ławce płaskiej, martwy ciąg. Warto poczytać trochę w internecie, popytać kolegów, którzy już uczęszczają na siłownie od dłuższego czasu i to wszystko. Starać się utrzymać jakąś systematyczność, ale nie na zasadzie, że dzisiaj muszę zrobić tyle i koniec, ani trochę mniej. Jak mamy gorszy dzień można śmiało zrobić słabszy trening a jak czujemy, że możemy góry przenosić to można troszkę dołożyć obciążenia treningowego, jak ewidentnie nie czujemy się na siłach lepiej odpuścić trening.

Takie podejście sprawi, że nasze postępy może nie będą jakieś bardzo szybkie, ale jest o wiele większa szansa, że nie zawiesimy treningów, jak już osiągniemy jakiś cel i w rezultacie osiągniemy w dłuższej perspektywie lepsze efekty od osoby z hiper ultra rozpisanym planem treningowym, ale trenującą w stylu plan-efekt-zapuszczenie i tak w kółko.

Nie inaczej jest w kwestii porad dietetycznych, dietetyk może nam rozpisać super plan, do tego nawciskać nam suplementów które nie koniecznie będą potrzebne ale na pewno zapłacimy jak za zboże. Dietetykiem tak samo może zostać każdy, są dobrzy fachowcy jak i ludzie z przypadku. Pojawia się podobny problem, nie każdy organizm tak samo reaguje na tą samą dietę i to co działa u jednej osoby może nie działać u innej. Ale nawet zakładając, że nasz plan dietetyczny jest skuteczny to jak długo będziemy wstanie wytrzymać ścisła rozpiskę do tego jeszcze plan treningowy? Wytrzymamy tydzień, może miesiąc a później ze zdwojoną siłą wrócimy do starych nawyków i się znowu zapuścimy.

Są prostsze i tańsze metody zrzucenia masy w bezpieczny sposób. Moja sugestia – nie idź do dietetyka – to mija się z celem. Lepiej spróbuj w pierwszej kolejności wyeliminować słodzone napoje, ograniczyć piwo, mocno ograniczyć się z fast-food. Już same te kroki dadzą dużą poprawę. W dalszej kolejności warto dodać więcej warzyw, zmniejszyć ilość spożywanego chleba, pić więcej wody i naprawdę żądne plany i rozpiski nie są do tego potrzebne, w takim układzie jest dużo większa szansa, że nie zarzucimy danego planu po miesiącu, bo zwyczajnie nie ma planu, jest stosowanie się do pewnych zasad, ale nie jest to ścisły plan.

Do tego koniecznie są aktywności aerobowe typu cardio wbrew ostatniej modzie na trening interwałowy, lub jeszcze mocniejszy HIT. Nie neguję tych treningów, ale żeby spalać kalorie potrzebny jest wysiłek umiarkowany, ale długotrwały, przeciętna zapuszczona osoba szybko się zmęczy, przy interwałach możliwe są także kontuzje, włączenie starego dobrego cardio kilka razy w tygodniu plus poprawa diety bez jakiś wielkich planów musi spowodować utratę masy, nie ma innej możliwości.

Kiedy jeszcze do tego doda się jakiś jeden trening siłowy w tygodniu (według obecnej wiedzy ten również przyczynia się do spalania tłuszczu) to nie ma bata – musimy schudnąć. I nie potrzeba do tego nie wiadomo jakich planów treningowych czy dietetycznych.

7 przemyśleń nt. „Oszczędny sport: Co sądzę o planach treningowych oraz planach dietetycznych?”

  1. Jeżeli ktoś jest zapuszczony wg. mnie lepsza metoda to jest metoda małych kroczków nie na zasadzie od jutra już tylko treningi i tylko zdrowa dieta bo takie podejście sprawi, że owszem szybko poprawimy sylwetkę ale potem się cofniemy do punktu wyjścia. Lepsze jest dodawanie co jakiś czas kolejnego elementu np. na początek jeden trening rowerowy tygodniowo , po pewnym czasie dla każdego będzie to inny czas dokładanie kolejnych np. trening siłowy, stopniowe poprawianie diety. Aż wyrobią się pewne nawyki. Ludzie są dzisiaj nastawieni na natychmiastowe rezultaty niestety w tym przypadku tak się nie da. Generalnie nic na siłę aktywność musi nam sprawiać pewną frajdę i stać się jednym z elementów życia a nie przykrym obowiązkiem wyrobienia tygodniowej normy.

    1. kiedyś na siłowni siedzę za kontuarem z trenerami i podchodzi przeciętnie zapuszczony koleś, mówi, że w 2-3 tygodnie chciałby aby mu się mięśnie zarysowały, wyżyłowały, choćby w lekko widoczny sposób, by było widać, że ćwiczy, na imprezie chce zrobić wrażenie

      zapłaci ile trzeba i weźmie wszystkie suplementy, bo mu zależy

  2. Hah dobre ja trochę trenuję od 5 lat treningi siłowe raz w tygodniu , oczywiście zdarzały się przerwy np. dwu miesięczne. 5 lat temu wyciskałem na samym początku 30 kg, dzisiaj 100 na ławce płaskiej ale progresy były bardzo powolne a czasami nawet trzeba było zrobić krok wstecz i się cofnąć żeby później zrobić dwa kroki do przodu. Oczywiście to ile kto wyciśnie na ławce nie jest żadnym wyznacznikiem złamanie trzycyfrowej liczby to bardziej psychologiczny sukces. Podobnie na rowerze złamanie 100 Km ale tak naprawdę liczy się wysiłek jaki się wykonało nieraz 30 Km przy bardzo silnym wietrze i jazda w trudnym terenie będzie większym wysiłkiem niż 100 km w idealny bezwietrzny dzień dobrymi drogami.

    1. No dokładnie, ale ludzie epoki fast-foodów oczekują tzw. natychmiastowej gratyfikacji, efekt po 5 tygodniach, a nie po 5 latach – i tego nie zmienimy

  3. Cześć, świetny artykuł. To prawda, ludzie obecnie nie wiedzą, że chodzenie na siłownie to jest długoterminowa inwestycja w samego siebie – nic tu nie przychodzi szybko. Poza tym, jak już mowa o oszczędzaniu, to dla większości osób – 90% wykupienie treningów u trenera i miliardy odżywek są zupełnie nie potrzebne, a zobaczcie ile idzie na to pięniążków!

  4. Spoko, mądry tekst. Nie na zasadzie hurrra, wszystko się uda, ale nie dla wszystkich. Najważniejsze to w głowie sobie poukładać i reszta przyjdzie z czasem.
    A chudnięcie to się robi w kuchni, nie na siłowni! 😉

  5. Wielki boom na bycie fit sprawił, że coraz częściej widzę na siłowni bardziej pokaz mody niż chęć dbania o siebie czy poprawy sylwetki. Chodzę na siłownie od 3 lat, traktuje to jako sposób na aktywność fizyczną a nie siedzenie w domu, ale 100 razy bardziej wole kameralne, małe siłownie gdzie przychodzi się poćwiczyć a nie na pogaduchy ze znajomymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.