Nie przesadzaj w oszczędzaniu. Energia elektryczna. Oświetlenie LED

Oszczędzane stało się modne, a nawet przesadnie modne. Pamiętam okres kiedy byłem jedynym aktywnym blogerem oszczędnościowym w Polsce, natomiast teraz na czytnikach jest tyle blogów o tytule nawiązującym do oszczędzania, że to po prostu mnie zadziwia 😉

Tak jak w każdym innym modnym temacie w oszczędzaniu łatwo o przesadyzm i pochopne działania nie mające racjonalnego uzasadnienia. Weźmy choćby oświetlenie. Kierując się modą wiele osób zamienia żarówki na LED, czasem przez to po prostu tracąc pieniądze, czas i generując sobie dodatkowe kłopoty?

LED nieoszczędny? Jak to?

Jeśli instalujesz LEDy w pomieszczeniu, gdzie światło pali się niemal przez cały czas, np. w salonie, bądź w rozwiązaniu zewnętrznym, np. do podświetlenia numeru domu lub podjazdu jak najbardziej oszczędzisz i zmiana ma sens. Co jednak w przypadku punktu oświetleniowego który jest używany sporadycznie lub ze średnią częstotliwością? Mówię tu o przedpokoju, łazience, garderobie, spiżarni, piwnicy, itp.

Zmieniając już istniejące rozwiązanie na LED nie dość, że nigdy nie oszczędzisz, to jeszcze stracisz. Dlaczego? Koszt likwidacji poprzedniego rozwiązania (np. jeśli stare oprawy nie pasują), a czasem sam koszt zakupu wciąż droższego LEDa prawdopodobnie nigdy się nie zamortyzuje, czyli ludzkim językiem mówiąc – koszt nie zwróci się.

W miejscach typu piwniczka, do której schodzisz na chwilę dwa razy na tydzień najlepszym rozwiązaniem jest żarówka klasyczna, obecnie sprzedawana gdzieniegdzie pod nazwą „żarówka wstrząsoodporna” (co jest spowodowane dość zabawnymi regulacjami UE).

3883498363_70e357a0b8_z

Nawet łazienka, gdzie średnio spędzasz do godziny dziennie to wciąż dobre miejsce dla klasycznej żarówki lub halogenu i nie ma potrzeby ich wymieniać, no chyba, że robisz kompleksowy remont i od razu chcesz wymienić oświetlenie na LED ze względów estetycznych lub aby zachować spójność rozwiązań w całym nowo budowanym domu. OK, jak najbardziej – ma to sens – ale nie tłumaczmy w tym przypadku wyboru oszczędnością, bo będzie to nieadekwatne tłumaczenie.

Mimo naszych najbardziej wytężonych żonglerek z oświetleniem musimy zdać sobie sprawę z jednego faktu. Oświetlenie to tylko kilka procent sumy widniejącej na rachunku za prąd. Żaden szczególnie ważny punkt na naszej liście oszczędności.

Podstawowe zjadacze prądu to:

  • lodówka
  • pralka
  • kuchenka elektryczna
  • czajnik elektryczny
  • telewizor i elektronika

Tutaj szukaj oszczędności.

  • lodówka – wymień na taką z najwyższa klasą energetyczną, czyli A z plusami
  • pralka – jeśli kupujesz pralkę, wybierz taką z opcją krótszego prania, z opcjami oszczędności, np. 1/2 ładunku, itp.
  • kuchenka elektryczna – pomyśl o gotowaniu w drugiej taryfie, gotuj „szybkie potrawy”
  • czajnik elektryczny – podgrzewaj tylko tyle wody ile potrzebujesz, pełen czajnik na jedną kawę to przesada
  • telewizor i elektronika – czy potrzebujesz w kuchni czy w sypialni kolejnej 32 calowej plazmy? Zracjonalizuj używanie telewizora.

Generalnie podsumowując. Zmień te nawyki i te sprzęty, które są istotne w procesie oszczędzania, jednak nie przesadzaj w oszczędzaniu, bo efekt może być odwrotny do zamierzonego!

P.S. Polecam: http://oszczedzanie.info.pl/blog/lampki-led-w-praktyce/

Wyślij ten wpis znajomym!

11 przemyśleń nt. „Nie przesadzaj w oszczędzaniu. Energia elektryczna. Oświetlenie LED”

  1. Z tą lodówką należy najpierw dobrze wszystko poprzeliczać 🙂
    Nawet jeśli mamy w domu Mińsk 15 (2,2 kW/dobę) i zamienimy ją na nowoczeską o takiej samej pojemności (płonne nadzieje – najpewniej zamienimy na większą) o poborze 0,9 kW/dobę to koszty zakupu zwrócą nam się w oszczędnościach dopiero po 2-3 latach…
    A nie oszukujmy się. Dziś mało kto ma w domu prądożernego Mińska… Z reguły są to dużo oszczędniejsze lodówki, których koszt wymiany na jeszcze nowszą (i jeszcze oszczędniejszą) zwracać nam sie bedzie nie przez 2-3 lata, a dajmy na to 10 lat…
    Chcąc zaoszczędzić na poborze prądu przez lodówkę warto sie zastanoić gdzie najlepiej ją ustawić (nie nie, nie są to okolice kaloryfera i kuchenki…), zadbać o prawidłowy przepływ powietrza wokół lodówki (i odkurzać „chłodnicę” z tyłu), reguralnie ją odszraniać (nawet te nowoczesne potrafią mieć czasami problem z automatycznym odszronieniem) i pokombinować z temperaturą w chłodziarce i zamrażalniku…

    1. podjąłeś bardzo słuszną kwestię, oczywiście ja nie twierdzę, że obligatoryjnie należy wyrzucić starą lodówkę – tym bardziej, że ona może pochodzić dłużej niż nówka z supermarketu – ale jeśli już i tak wymieniamy lub kupujemy, to różnica cenowa między niższą klasą energetyczną, a tą z wieloma A i plusami nie będzie radykalna – w tym przypadku inwestycja szybko się zwróci

  2. Należy nieustannie liczyć 🙂
    Gdzieś jest, jak sam zauważasz, granica efektywności oszczędzania…
    Nawet jeśli planowo wymieniamy lodówkę na nową trzeba sie zastanowić czy musimy kupować sprzęt klasy A++ za 1999 zł, bo moze wystarczy klasy A za 899 zł…
    Tu różnica w zużyciu energii jest tak mała, że ew. inwestycja w oszczędniejszy i jednocześnie droższy sprzęt będzie nam się zwracać całe dziesięciolecia 🙂
    Jakiś czas temu kupiłem za 40 zł tzw. „watomierz” i zrobiłem amatorski audyt zużycia energii w domu…
    I okazało się, że nawet nic nie wymieniając na „nowsze”, tylko zmieniając u domowników kilka przyzwyczajeń zużycie prądu spadło w ciągu 6 miesięcy o ~25%

    1. zazwyczaj możemy przejść na wyższą klasę energetyczną za mniejsze pieniądze, no chyba że jednocześnie idziemy w „markę”

      ciekaw jestem Twoich sugestii dla domowników

      1. Ha…
        Niektóre tak weszły w nawyk,że nie wiem czy były od zawsze czy od audytu…
        1. Wodę do kąpieli grzać tylko do potrzebnej temperatury. Nie widzę sensu by grzać „do bólu”, a potem mieszaćzzimną by schłodzić.
        2. Woda w czajniku jeśli była zagotowana 10-15 minut temu nadal nadaje sie do parzenia kawy czy herbaty
        3. Jaja na twardo też wystarczy gotować przez 3 minuty. Tylko potem trzeba zostawić je w gorącej wodzie i same „dojdą”
        4. Większość naczyń bez problemu da sie myć w zimnej
        wodzie.
        5. Zamiast dogrzewać sie zimą załóż gruby pulower i drugie skarpety. Ew. dodaj hrbatkę z prądem.
        6. Na co ci światło centralne w pokoju jak siedzisz i czytasz ksiazkę? Wystarczy małe punktowe (w gratisie masz nastrój)
        7. Przeszklone drzwiw WC pozwalają niewłączać światła. To co się przebije przez matową szybę wystarczy do „wtarcia kremu w skórę”. Natomiast brak sztucznego światła pozwala zaoszczędzić sobie widoku pt: „a cóż to wspaniałego z siebie wycisneliśmy” 😉

        1. ja mam akurat tak, że lubię dużo światła naokoło, zatem raczej staram się zamieniać je na energooszczędne odpowiedniki, do tego mam światła punktowe i lampki na LEDach i kompaktach

          tak w ogóle dzięki za podzielenie się patentami na oszczędzanie

          1. To jeszcze kilka „wynalazków”, które akurat nie wyniknęły z „audytu” (przynajmniej nie bezpośrednio).
            1. Jeśli gotuję zupę to tylko tak długo jak potrzeba. Po co 1,5 godziny jeśli czasami wystarczy 25 minut
            2. Do gotowania korzystam z wody „odstanej” przez noc, a nie bezpośrednio z kranu. Jest już nagrzana do temeperatury pokojowej.
            3. Ssanie w odkurzaczu nie zawsze musi być „na maksa”. Bywa, że i połowa tego wystarczy.
            4. Testuję teraz ciekawe moim zdnaiem rozwiazanie. Ociepliłem wełną mineralną (krytykom zaznaczam, że zrobiłem to w miarę profesjonalnie) czajnik elektryczny… Czas gotowania wody skrócił sie o 40%. I tak sie zastanawiam dlaczego czegoś takiego nie można produkować? I to nie tylko czajników elektrycznych ale ogólnie naczyń do gotowania?
            5. „hardkor” stosowany przez znajomego – ja do tego jakoś nie potrafie się przekonać) – na czas gdy nie ma nikogo w domu wyłącza lodówkę. Podobno oszczędza 15-20% zużytego prądu (pytanie czy nie przyśpiesza zużycia lodówki w ten sposób)…

  3. Aż policzyłęm
    Moja lodówka (klasa A) zużywa 0,61 kWh/dobę.
    Taka sama klasy A++ zużywa o 0,07 kWh/dobę mniej…
    W ciągu roku zaoszczędzę 25,5 kW a w złotówkach, licząc 0,75 zł/kWh zaoszczędzę w ciągu roku 19,16 zł
    Różnica w cenach obu lodówek wynośi 360 zł (tansza jest klasy A)
    Owa różnica bęzie sie zwracać przez niemal 20 lat i dopiero po tym czasie lepsza lodóka zacznie dla nas oszczędzać…
    Konia z rzędem temu kto w dzisiejszych czasach ma nawoczesną lodówkę przez z górą 20 lat…
    W wyliczeniach nie brałem po ówagę potencjalnych zmian cen prądu jak i napraw sprżetu, bo zakłądam, że dotyczyć one będą obu sprzętów…

    1. Twoje przeliczenia mają sens, jednak ja pamiętam, że parę lat temu, kiedy kupowałem moją lodówkę wychodziło tak, że za lepszą klasę energetyczną w tej samej kategorii zapłaciłem może ok. 100 zł drożej.

      Zaintrygowałeś mnie i zachęciłeś do sprawdzenia aktualnych ofert, być może jest tak, że producenci nieco żerują na tym poczuciu energooszczędności. W każdym razie różnica aż 360 zł jest tu nieuzasadniona ekonomicznie 😉

      1. Dla producenta jest jak najbardziej uzasadniona ekonomicznie 🙂 Skoro zawsze znajdzie chetnych chcących zapłacić duuuużo wiecej za złudzenie oszczędzania…

  4. Witam,
    W przypadku pralki warto również przeglądnąć sobie instrukcję od producenta – przeważnie podaje wartości poboru wody i prądu podczas rodzaju prania.
    Podobnie ma się sprawa ze zmywarką – o przeliczenie uwzględniające prąd, woda, czas:)
    W przypadku drugiej taryfy myślę, że to jak najbardziej jest kwestia dyskusyjna, ponieważ nie zawsze mamy możliwość ugotowania obiadu w godzinach obiadowych. Przychodząc do domu popołudniem jeszcze trafiamy na wyższą strefę. Zawsze to jest indywidualna sprawa, dlatego zachęcam do obliczeń zawsze przez pryzmat swoich potrzeb.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.