Nawilżacz powietrza – oszczędność i zdrowie. Jak sprawdzić wilgotność powietrza?

Jaką rolę spełniają nawilżacze powietrza w sezonie grzewczym? Przede wszystkim dają nam komfort, ponieważ w wysuszonym powietrzu po prostu źle się funkcjonuje. Wysycha nam skóra – łatwiej o infekcje i podrażnienia, wysychają błony śluzowe nosa i układu oddechowego i przez to o wiele łatwiej o infekcje i choroby. Co więcej wszędobylskie roztocza i „produkty” ich przemiany materii unoszą się w powietrzu, sprawiając że oddycha się gorzej, szczególnie osobom z alergiami.

Optymalna wilgotność powietrza w domu w sezonie grzewczym to według mnie 40-50%. W 60% i powyżej namnażają się pleśnie i roztocza, powodują duszności i dyskomfort, w domu robi się wilgoć i specyficzny zaduch. Jest to równie niezdrowe jak wcześniej wspomniane przesuszenie, czyli wilgotność grubo poniżej 40%.

220px-Ultrasonic_humidifier

Skąd wiem jaką mam w domu wilgotność powietrza? Mam higrometry – czyli małe urządzenia, które pokazują wilgotność. Jak reguluję wilgotność?

  • higrostaty, czyli osuszacze powietrza (kuchnia i łazienka)
  • ceramiczne nawilżacze na grzejniki
  • bawełniane nawilżacze na grzejniki (plastik z wkładem bawełnianym)
  • nawilżacz mechaniczny – ultradźwiękowy (używany sporadycznie)
  • no i przede wszystkim dobra wentylacja !!!

Higrometry są często dostępne w bardziej zaawansowanych mini stacjach pogodowych, czy lepszych zegarkach elektronicznych stacjonarnych), dostępnych np. w marketach budowlanych.

Czy wilgotność powietrza ma wpływ na oszczędzanie…

…poza oczywistą kwestią zdrowotną?

Jasne – jest udowodnione ponad wszelką miarę, że powietrze przesuszone ma zupełnie inne właściwości niż powietrze o prawidłowej wilgotności 40-50%. Powietrze wilgotne o wiele łatwiej się nagrzewa, tworzy lepszy, bardziej spójny system termiczny (dom jako całość) tym samym polepszając efektywność instalacji grzewczej.

Miejmy nadzieję, że sezon grzewczy dobiega końca – ale też jest to okres, kiedy możemy zaopatrzyć się np. w tańsze nawilżacze ceramiczne lub bawełniane z przecen i wyprzedaży w sklepach/sieciówkach budowlanych i przygotować się na następny sezon.

A jak jest o Was. Czy także regulujecie wilgotność powietrza w swoich domach i macie osuszacze/nawilżacze?

Jakiego typu i co się najlepiej sprawdza?

11 przemyśleń nt. „Nawilżacz powietrza – oszczędność i zdrowie. Jak sprawdzić wilgotność powietrza?”

  1. mimo końca sezonu grzewczego publikuję ten wpis na prośbę znajomego, który chciał wiedzieć o co chodzi z nawilżaczami powietrza – pozdrawiam

    chyba już zimy nie będzie, pamiętając jednak co było w tamtym roku na Wielkanoc na moich grzejnikach dalej wiszą nawilżacze 🙂

  2. Używam nawilżacza, zacząłem od tego sezonu grzewczego. Różnica kolosalna, gdyż wcześniej budziłem się rano z wręcz bolącym gardłem, jak przy początkach grypy. Po zastosowaniu nawilżacza powietrza problem wygasił się w ciągu trzech dni (a raczej przespanych nocy). Stosuję jeden z tańszych nawilżaczy ultradźwiękowych z allegro, ale jest on dla mnie wystarczający, gdyż potrzebuję go tylko do swojego jednego pokoju. Poza tym generuje on tzw zimną parę, która oprócz nawilżenia, sprawia, że w pokoju jest dosyć „rześko”. I słyszałem, że zimna para to dobre rozwiązanie na letnie upały, ale to przetestuję dopiero za jakiś czas. Niby nie mam filtra do wymiany, ale jest to taki prosty model, że wszystko jest na wierzchu i wystarczy tylko czyścić i pilnować elementów, do których ma się dostęp, żeby nie zalęgnął się grzyb. No i tłumaczę sobie, że moje gitary posłużą mi dłużej, gdyż suche powietrze w sezonach grzewczych im podobno szkodzi. 😉

  3. Zapomniałem dopisać, czym sprawdzam wilgotność… mam jakieś ustrojstwo w formie niby zegarka stojącego na biurku, na którym jest dużo danych, i jest między innymi czujnik temperatury w pokoju i wilgotności… Nie mam jak sprawdzić jego dokładności, ale jego wskazania zbiegają się z moimi doznaniami empirycznymi. I trzymam go na drugim końcu pokoju względem nawilżacza, żeby wskazanie wilgotności pomieszczenia było w miarę obrazowe.

  4. generalnie w lecie/na wiosnę nawilżacz ultradźwiękowy to dobra rzecz – jeśli ktoś ma alergie pomaga on w częściowym pozbyciu się pyłków z powietrza

    ale trzeba uważać, by nie przedobrzyć i aby nie wdał się grzyb (czuć „początki” po zatęchłym zapachu wilgoci w pokoju – proste mierniki wilgotności – nawet te elektroniczne są ok)

  5. 1. „Wilgotne powietrze lepiej się nagrzewa”
    Czy „lepiej” oznacza „szybciej”? Obawiam się że jest dokładnie na odwrót. Warto tu też przypomnieć że odparowanie wody wymaga dostarczenia energii, a więc użycie nawilżaczy zawieszanych lub ultradźwiękowych spowoduje spadek temperatury w pomieszczeniu (inna sprawa że zapewne nieznaczny). Jeśli już to wilgotne powietrze spowoduje większą bezwładność cieplną.

    2. Nawilżacze zawieszane na kaloryferach działają głównie na psychikę posiadacza. Żeby utrzymać wilgotność na znośnym poziomie w dwupokojowym mieszkaniu w czasie mrozów, o działającej wentylacji, trzeba mieć system o wydajności 4-5l na dobę. Tego zawieszki nie załatwią.

    3. Odradzam użycie nawilżaczy ultradźwiękowych. Są stosunkowo mało wydajne, bywają głośne i, co najważniejsze, są kłopotliwe w czyszczeniu. Wewnątrz zbiorników rozwijają się po pewnym czasie bakterie, którymi potem się oddycha (Legionella!). Jeśli ktoś ma małe dzieci bądź jest w zaawansowanym wieku, w żadnym wypadku nie powinien używać nawilżaczy ultradźwiękowych.

    4. Jedyna bezpieczna i wygodna (co nie znaczy że tania) opcja to nawilżacz parowy. Działa on na podobnej zasadzie co czajnik, więc zagrożenie związane z bakteriami redukuje w zasadzie do zera. Jeśli jeszcze mamy jakieś tanie źródło wody zdemineralizowanej (np. elektrociepłownia) to odkamienianie grzałki również nie stanowi problemu. Jedyny „kłopot” stanowi rachunek za prąd. Mimo wszystko wolę płacić za prąd niż za lekarza.

    5. W utrzymaniu właściwej wilgotności pomagają rośliny doniczkowe.

    1. zgadza się, zawieszki ceramiczne są średnie – traktuje je raczej jako jakiś bufor (nawet z nimi komfort jest delikatnie lepszy) natomiast zawieszki bawełniane już są całkiem wydajne – dają naprawdę odczuwalny komfort

      dzięki za tak wyczerpujący komentarz i cenne informacje o nawilżaczach parowych – mój następny zakup to będzie właśnie nawilżacz parowy – przekonałeś mnie

  6. Nawilżacz na kaloryferze czy wilgotny ręcznik faktycznie nic nam nie da. Ja opisywałem u siebie nawilżacze ultradźwiękowe i mechaniczne. Ten parowy to rzeczywiście ciekawy pomysł, bo z czyszczeniem tamtych jest spory problem.

    Ultradźwiękowy też powinien mieć odpowiednią wydajność. Ja mam w pracy w pomieszczeniu ok 40 m2 dwa nawilżacze o zużyciu wody 0,2 l / h i one sobie nie radzą.

    Mam 2 różne ultradźwiękowe i oba są bezgłośne. Za to mechaniczny trochę hałasuje, co akurat nie jest uciążliwe, bo dźwięk jest jednostajny i nawet pomaga dzieciom zasnąć.

  7. Takie małe wtrącenie do postu „Gościa”, który odradza używanie nawilżaczy ultradźwiękowych, na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie mam problemów, przed którymi przestrzega:
    – wydajność: zbiornik 2l schodzi w około 8-10 godzin, pracując na pełnych obrotach; kiedy mam już pożądany poziom, używam tak z 1/2-3/4 regulatora, żeby utrzymać daną wilgotność; dla niektórych pomieszczeń faktycznie może to być za mało, ale są nawilżacze o różnych poziomach wydajności (wiadomo – za większą wydajnością podąża większa cena),
    – głośność – ledwo zauważalna; PS3 go zagłusza, kiedy jest włączone, śpię przy tym nawilżaczu i nie przeszkadza w zupełności; co więcej, nie przeszkadza nawet mojemu kotu, pomimo wielu opinii, że ultradźwiękowe nawilżacze źle wpływają na zwierzęta swoimi odgłosami,
    – bakterie – owszem, mogą się zebrać, ale akurat mój model jest tak skonstruowany, że do każdego elementu mam dojście i mogę bez problemu go całego ręcznie umyć, czy wręcz zdezynfekować, jeśli miałbym taką fantazję; wiem, że w droższych model jest układ obsługujący między innymi wymienne filtry – akurat tutaj się okazało, że warto było wziąć najtańszy bubel z allegro i czyścić samemu 😉

    Jeden mały minus – troszkę pryska kropelkami przy maksymalnych obrotach, więc jak ktoś chciałby go położyć na panelach albo dywanie, to odradzam. Ja mam linoleum, więc po prostu biorę i przecieram suchym mopem od czasu do czasu (tak raz dziennie przy założeniu, że nawilżacz chodzi non-stop).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.