Najlepszy mobilny internet? Co wybrać?

W dzisiejszym wpisie podejmę temat moich doświadczenia z mobilnym internetem opisane czysto subiektywnie i z mojej lokalizacji. Dowiesz się z niego na co zwracać uwagę przy wyborze mobilnego netu, gdzie mogą czaić się pułapki, a gdzie okazje oraz dlaczego przy wyborze mobilnego netu nie ma żadnych sentymentów takich jak preferencja danej sieci i marki operatora.

Z uwagi na kończącą się umowę u operatora kablowego oraz perspektywy zmiany mieszkania zlikwidowałem u siebie internet stacjonarny (tak jak i telefon stacjonarny) postanawiając zrobić eksperyment, test jak sobie poradzę tylko i wyłącznie na internecie mobilnym. Wpisuje się to w moją filozofię pracy i ogólne dążenie do oderwania pracy od lokalizacji. Z wielu względów mobilność jest dla mnie w cenie.

Nie bierz umowy w mobilnym internecie.

Po pierwsze sama idea mobilnego internetu polega na…. w życiu nie zgadniecie…. no na czym?

Zdjęcie-0834

WiFi w lokalnym pubie 😉

Oczywiście na mobilności:-) To oczywista oczywistość, tylko czy rozumiemy co to właściwie znaczy mobilność? To możliwość korzystania z internetu kiedy się chce i tam gdzie się chce, co pociąga za sobą pewne konsekwencje i ma pewną charakterystykę… po pierwsze…

Nadajnik sieci jest gdzieś daleko…

…i nie zawsze łapiesz dobry zasięg. Często musisz dopasować miejsce gdzie usiądziesz z laptopem do rzeczywistego zasięgu sieci. Ja na przykład przy okazji porządków przestawiłem biurko na drugą stronę pokoju, bo przy betonowej ścianie zaledwie 2 metry od aktualnej pozycji mobilny internet chodził słabo. W biurze da się korzystać z mobilnego internetu przy oknach, w głębi pomieszczeń gorzej – jednak nie zauważam na co dzień tego problemu, ponieważ w 99% pracuje się przy biurkach, które mieszczą się właśnie przy oknach.

W podróży jest jeszcze ciekawiej, w różnych miejscach różne sieci działają różnie, a przecież chodzi o to by mieć niezawodne połączenie z internetem w danej chwili i lokalizacji. W praktyce ‚zawodowcy” wypowiadający się w różnych komentarzach na moich blogach potwierdzają jedno – jeśli naprawdę potrzebujesz mobilnego netu w Polsce czeka cię żonglerka modemami i kartami sim.

Co za tym idzie – o ile bogata firma macierzysta nie płaci za ciebie dwóch, trzech abonamentów dla potrzeb własnych lub małej firmy nie  opłaca się brać umowy. Dlaczego? Jeszcze raz wyjaśniam: Jaką masz gwarancję, że ten internet będzie rzeczywiście działał np. w delegacji czy podczas innego wyjazdu w określonej lokalizacji?

Gwarancja usługi?

W moim przypadku – jaką mam gwarancję, że umowa abonamentowa na mobilny internet kupiona np. na 2,5 roku będzie w ogóle do czegoś przydatna po zmianie mieszkania (a co za tym idzie jednego z miejsc pracy biurowej), jaką mam gwarancję, że po zmianie biura głównego (także rozpatruję taką możliwość) kupiony internet będzie działał w nowym miejscu. Niestety nie mam żadnej gwarancji, zatem może się okazać, że będę musiał przez ponad dwa lata opłacać „hiper korzystny” abonament za internet, z którego w ogóle nie będę korzystał!!!

Internet na kartę…

…okazuje się zatem jedynym wybawieniem dla osoby potrzebującej wolności od lokalizacji, a tym samym wolności od długich wiążących umów. To także jest najwłaściwsza odpowiedź na tytułowe pytanie o najlepszy internet mobilny.

Zdjęcie-0833

Pełen profesjonalizm… 🙂

Najlepszy internet mobilny to taki, w którym możesz relatywnie łatwo i tanio kupić kartę startową, użyć w miarę swobodnie i wygodnie swojego limitu danych a następnie przedłużyć doładowanie, lub po prostu wyrzucić kartę SIM do kosza, bez zobowiązań i sentymentów. W przypadku braku zasięgu sieci w danej lokalizacji, co przy jej częstych zmianach jest niemal pewne, możesz wziąć zestaw na kartę od innego operatora i postąpić podobnie.

Konkretne przykłady:

Dotychczas na moich blogach podejmowałem tematy opisujące działanie trzech sieci:

O „darmowym” Aero2:

Cennik Play:

Bardzo krytyczna recenzja T-mobile:

Aero2 to de facto Plus, tylko o nieco ograniczonej funkcjonalności natomiast w kolejce do opisu czeka internet w Orange, który właśnie testuję na Androidzie.

Na koniec fragment komentarza Romana doskonale podsumowujący mój wpis:

…W jednej lokalizacji (w biurze) działa najlepiej Play, ale 5 km dalej (na plaży nad jeziorem) już T-mobile, a u najlepszego kontrahenta jak na złość Plus :)
Teoretycznie telepraca „nad jeziorem pod drzewkiem” to coś wspaniałego, w praktyce to bardzo często działanie na pograniczu „zaraz szlag mnie trafi; z nikim się nie mogę połączyć”…

A jakie są Twoje doświadczenia z mobilnym internetem?