Moje inwestycje na najbliższy rok

Ostatnio myślałem sobie o nowym planie moich inwestycji na najbliższy rok. Stąd teraz taki wpis, a nie w styczniu? Nie jestem specjalnie przywiązany mentalnie do kalendarza, więc raczej nie ma u mnie czegoś takiego jak noworoczne postanowienia, czy plany na okres „po Sylwestrze”, z resztą ten rytm nie pokrywa się u mnie z „rokiem biznesowym”, który dla mnie jest bardziej okresem od lata – do lata. Dzisiejszy wpis to też nie będzie lista aktywów czy jakiś bilans (jestem daleki od publikowania takich rzeczy szczegółowo), ale raczej podział na pewne sekcje inwestycyjne.

Sekcja 1.

To dbanie o „klasyczne” inwestycje. Pewien dość spory pakiet wydatków na rzeczy, które wszyscy uważają za dość normalne i mało ryzykowne. Zapewnienie sobie rezerwy finansowej na lokatach, czy też funduszach niskiego ryzyka, rozpatruję w tym roku inwestycje w nieruchomości, inwestycje w firmę i rozwój mojego biznesu w ramach pewnych stałych ram i wypracowanej praktyki. To sekcja niskiego i bardzo niskiego ryzyka. Wspomniana nieruchomość to też nic spekulacyjnego, ale kupno działki/mieszkania na wynajem/lokalu – tutaj zobaczymy, jak się los obróci.

Sekcja 2.

To dla mnie inwestycje nie tylko finansowe, ale także czasowe. Tak! Czas to pieniądz. W pewnym wymiarze godzin mogę pracować i zamienić je na $$$, mogę te godziny przeznaczyć na coś innego. W ostatnim okresie niezbyt dbałem o moje zdrowie i moją formę, mimo, że jestem bardzo zainteresowany tematem i posiadam nawet 2 inne blogi związane ze zdrowym stylem życia, zdrową dietą, itp. Mimo wszystko złapana jakiś czas temu kontuzja, nawał życiowych spraw, potem wpadnięcie w marazm i rozleniwienie odciągnęło mnie od zdrowego, sportowego stylu życia. Obecnie do tego wracam. Wracam z sukcesem od dłuższego czasu. Oczywiście tu także są niezbędne wydatki na sprzęt, akcesoria…

Jednak sekcja 2 to dla mnie nie tylko „postanowienie wzięcia się za siebie”, tutaj mogą iść w parze różne inwestycje w biznes powiązany ze sportem, wellness i zdrowym stylem życia, które się pojawią na horyzoncie. To po prostu  dla mnie powtórne wskoczenie w ten temat i jakiś rozwój.

Sekcja 3.

Inwestycje wysokiego ryzyka, różne dziwne eksperymenty techniczne i biznesowe. Różne wariactwa biznesowe podejmowane wbrew „zdrowemu rozsądkowi ogółu”, inwestycje tam gdzie każdy na około powie „chyba oszalałeś” albo „to na pewno nie wypali”. Rzeczy, co do których nawet ja mam wątpliwości, ale jednak chce spróbować ze świadomością możliwej straty, takie jak konwersja auta spalinowego na elektryczne czy własna kopalnia kryptowalut Niektóre z tych wariactw będę opisywał na moich blogach, także tutaj. Po co mi sekcja 3? Życie jest za krótkie, by spędzić je w marazmie i przewidywalnym układzie. Trzeba mieć trochę zabawy z tego wszystkiego.

To by było na tyle – pozdrawiam.