Marysi historia o oszczędzaniu…. z życia wzięte…

Pewnie każdy robił w swoim domowym budżecie remanent, pewnie nie raz. Ja praktycznie codziennie wyciągałam notes i bazgroliłam w nim namiętnie. Zapisywałam w nim jakie rachunki pozostały do zapłaty, ile pieniędzy zostało do końca miesiąca, co trzeba kupić dzieciakom itp. Notes nieraz gubił się i wtedy wpadałam w popłoch. W takich momentach musiałam bazgrolić na karteluszkach, które po jakimś czasie lądowały w śmietniku.

reader

Tamten rok dla mojej rodziny był okropny. Okropny pod względem finansowym. Ślub mojego brata, który mieszka za granicą, obóz kondycyjny córki, wymiana pralki, gdy stara po 7 latach wyzionęła ducha, remont pokoju dzieci. Mogłabym wymieniać w nieskończoność. W moim notesie brakowało już miejsca i pomału zaczynałam się gubić w wydatkach.

Moja sąsiadka, która jest w podobnej sytuacji materialnej jak i rodzinnej pokazała mi pewien program komputerowy do prowadzenia domowego budżetu. Byłam sceptycznie nastawiona, bo jakoś przyzwyczaiłam się do bazgrania po notesach. Zerknęłam i jednak stwierdziłam, że może takie rozwiązanie nie jest najgorsze i pomoże mi wreszcie ujarzmić moje wydatki.

Powiem tak: ktoś kto wiele lat bazgrolił na kartkach ma na początku problem z przestawieniem się do stukania w klawiaturę, ale po jakimś czasie, widząc tabelki i zestawienia wydatków okazuje się, że to wspaniały sposób do kontrolowaniabudżetudomowego. Domowe Finanse PL+, bo tak nazywa się ów polecony mi przez sąsiadkę program, nie jest może najpiękniejszy z wyglądu ale jest bardzo prosty w obsłudze. Mój 67 letni tata nie miał większego problemu ze zrozumieniem jak go obsługiwać.

Dzięki temu programowi nauczyłam się analizować zużycie prądu i wody. Okazało się, że moja rodzina zaczęła oszczędzać energię, a co za tym idzie mamy mniejsze rachunki! Planuję w nim wydatki na cały miesiąc z góry i dzięki temu mam plan, którego staram się trzymać.

coins-blurg

Fajne jest też to, że program przypomina mi o ważnym terminie, np. „zapłać za prąd”, „kup nowe kapcie do szkoły”, jak to się mówi – „co dwie głowy to nie jedna” 🙂 Robię nawet listę zakupów, którą drukuję i podczas wypadów marketowych staram się trzymać tej listy i nie wydawać na zbędne rzeczy.

Na koniec miesiąca sprawdzam czy jestem na plusie czy minusie. Gdy jestem pod kreską sprawdzam w czym tkwi problem, szukając gdzie niepotrzebnie uciekły pieniądze tak by w przyszłym miesiącu nie zrobić tego błędu ponownie. Cała moja rodzina musiała zaakceptować naszego „stróża”. Jak się chce w dzisiejszych czasach zaoszczędzić to trzeba mieć „kogoś” kto nam pomoże.

Jeśli kogoś zainteresowałam program można pobrać ze strony:

www.DomoweFinanse.pl

Autorka: Mama Marysia.