Lampki LED w praktyce

Dzisiaj na blogu coś bardzo praktycznego z życia autora. Nie raz i nie dwa na blogu było o oświetleniu LED, jednakże na długo, po moich pierwszych doświadczeniach z LEDami w większości zastosowań dałem sobie spokój z zabawą w oszczędzanie energii. Powód? Relatywnie słabe efekty w stosunku do wydatków. Dalej nie uważam, by oświetlenie LED było w stanie jakością światła (przy założeniu, że nie przerabiam instalacji specjalnie pod zastosowanie LED) oraz swoją ekonomiką służyć jako główne źródło światła w domu.

Zdjęcie-0294

Jednakże dokonując noworocznych porządków w firmie znalazłem lampki LED z niepotrzebnej już instalacji reklamowej i pomyślałem, że mimo wszystko postaram się je wykorzystać na oświetlenie pomocnicze, czego efekty możecie zobaczyć na zdjęciach.

Zdjęcie-0296

Przy okazji lampka którą widzicie powyżej jest także z odzysku, była zepsuta i czekała na okazje do wyrzucenia, pewnego wieczoru jednak przysiadłem, pokombinowałem, dobrze ją wyczyściłem…

Zdjęcie-0298

Na pewno rozświetlenie widoczne na zdjęciach to zasługa obiektywu aparatu, jednakże dwie lampki palące się jednocześnie zupełnie wystarczają jako całkiem wydane lampki nocne, tworzące nastrojowe światło – oczywiście nie jest ono aż tak ciepłe jak światło klasycznych żarówek, ale także nie ma co narzekać.

Zdjęcie-0305

Jak widzimy na opakowaniu to zaledwie 1W LEDy z marketu budowlanego, przezornie jednak kiedyś, przewidując koniec instalacji reklamowej wybrałem barwę ciepłą 830. Jak widzicie zachowało się pudełko – nie zachował się paragon, nie wiem ile kiedyś kosztowały. De facto biorąc pod uwagę ponad 2 letnią amortyzację = ciągłą pracę w instalacji reklamowej w firmie mogę uznać, że mam te LEDy w domu za friko.

Zdjęcie-0303

A tak to wygląda z bliska w odzyskanej ze „składu” stojącej lampie.

Zdjęcie-0301

Łączne zużycie energii jako lampek nocnych o mocy 2W jest tak symboliczne, że pomiar zuźycia mieści się chyba w granicach błędu statystycznego, nawet urządzenia w stanie czuwania zużywają więcej energii. Kiedyś dla potrzeb instalacji liczyłem koszt energii dla jednej takiej żarówki palącej się 24h na dobę/30 dni w miesiącu bez przerwy i wyszło mnie lekko poniżej 1 zł przy mojej cenie za 1kWh – okazyjnie włączane dwie lampki nocne dadzą miesięczny koszt liczony już w groszach.

To co widzicie to jakiś nieśmiały początek praktycznych testów dla mojej własnej instalacji OZE. Planuję zainstalowanie w mieszkaniu paneli słonecznych, dla potrzeb oświetlenia oraz ultrawydajnego energetycznie zestawu komputerowego, który sobie koncepcyjnie projektuję w wolnym czasie.

Wyślij ten wpis znajomym!

16 przemyśleń nt. „Lampki LED w praktyce”

  1. „Co Wy na to?” totalna głupota która nigdy się nie zwróci licząc ile poszło energii na wyprodukowanie paneli/kabli/akumulatorów ile przy produkcji zanieczyszczono środowiska oraz ile będzie kosztowała prawdziwa utylizacja a nie zakopanie w pobliskim rowie. Oczywiście licząc tylko koszt zakupu tanich nieekologicznie wyprodukowanych paneli w dużej ilości + odsprzedaż dla lokalnej sieci energetycznej po chorych zawyżonych ustawowych cenach na które zrzucają się wszyscy kupujący energie wyjdzie tobie ze oszczędzasz 🙂

    1. 1. Coraz większy % kosztów energii to tzw. koszty stałe, opłaty dystrybucyjne, akcyza – niestety jest to tendencja rosnąca.
      2.a Akumulatory obecnie są utylizowane, przetwarzane na nowe – nikt nie wrzuci teraz akumulatora do rowu, bo po prostu straci kilkadziesiąt zł kaucji.
      2.b Opłaca się zachować faktury i oddać zużyty akumulator do utylizacji (=ponownego wykorzystania).
      2.c W rozwiązaniach profesjonalnych i tak stosuje się UPS (akumulatory) akumulator tak czy inaczej masz w swoim laptopie i tablecie.
      3. W ostatnich latach spadła cena paneli PV.
      4. Dochodzi tu element niezależności i autonomiczności połączony z rozwiązaniami energooszczędnymi.
      5. Jestem blogerem eksperymentującym – nie twierdzę, że instalacja PV będzie oszczędniejsza niż korzystanie z prądu z sieci, nie – obecnie to zwyczajnie byłaby nieprawda. Nie twierdzę, że jest to jakieś „ultimate saving” – eksperymentuję…

      zadowolony z odp?

      1. Ostatnio sobie liczyłem…
        Samodzielne zmontowanie panela słonecznego daje oszczędność ok. 40-50% w stosunku do kupnego. Warunek: nie można sie bać lutownicy i trzeba sie odrobine znać na „prundzie” 🙂
        „Cena ” 1 kWh – gdyby doliczyć do tego wszystkie koszty „dystrybucji i utrzymania sieci” – w moim przypadku to 0,78 zł. A to juz każe zastanawiac sienad opłacalnością użycia „panela” przynajmniej w niszowych zastosowaniach (np. do „napędzania” laptopa).
        W jednym na pewno zgadzam sie z bre…
        Produkcja i utylizacja paneli jest bardzo energochłonna i obciążająca środowisko naturalne.
        Sądzę (może sie totalnie mylę), że słońce można wykorzystać dużo bardziej wydajnie i ekologicznie – jako źródło ciepła i… chłodzenia (słynne słoneczne chłodziarki zeer lub tzw. kominy rzymskie). Produkcja prądu ze słońca to moim zdaniem „chłyt maktertingowy” ekooszołomów i tych, którzy zwietrzyli na tym dobry interes…

        1. jak wspomniałem w punkcie 5. nie chodzi mi tu o oszczędność – chcę po prostu zbudowania off-gridowego zestawu komputerowego (kiedyś prowadziłem też blog komputerowy), będzie on oszczędny na zwykłej instalacji (PV to dodatek)

          a) nie wiem czy możemy mówić tu o jakiejkolwiek utylizacji paneli słonecznych, bo z tego co widzę mają one trwałość deklarowaną po 20 lat i więcej, spadek wydajności po deklarowanym czasie wynika zapewne np. z zarysowania powłoki – zatem na pewno będzie tu wystarczyła regeneracja paneli (powierzchni) bo nie ma w nich elementów zużywalnych – to sprzęt potencjalnie wiecznotrwały (jeśli jakość wykonania jest ok)

          b) nie jest to tylko chwyt marketingowy – wszędzie tam, gdzie nie opłaca się poprowadzić instalacji (iluś tam dziesiąt metrów kabla, transformatora i innych dupereli) zawsze bardziej opłacalna będzie np. autonomiczna instalacja (stąd wykwit instalacji PV przy drogach, na obwodnicach poza miastami, czy na niektórych wioskach)

          c) w dobie post-peak oil technologie, które kiedyś nie były opłacalne nagle stają się opłacalne http://oszczedzanie.biz/blog/peak-oil/

          1. ad.a) Jeśli to tylko zarysowanie panela to nie ma problemu. Wszelako spadek wydajności niekoniecnziem usi wiązać sie tylko z tym, ale z ajkimiś innymi (nie znam sie natym) nieodwracalnymi procesami fizykochemicznymi zachądzącymi w strukturze kryształu krzemu np.
            ad. b) zgadzam sie, wszelako w Polsce o zastosowaniu panela decyduje jak na razie bardziej fanaberia i chęć byća „modnym” niz rachunek ekonomiczny (choć to sie zmienia).
            ad.c ) to oczywiste tylko, że zmiennnych jest tak wiele, że dziś „prawie opłacalne” panele mogą jutro – w skutek pojawienia się jakiejś nowej technologii – stać się „skrajnie nieopłacalne”. No, ale to zawsze jest ryzyko 🙂

          2. a) krzem z tego co wiem jest na tyle trwałym materiałem, że pod wpływem światła w strukturach kryształu raczej nic nie zachodzi – bardziej prawdopodobne jest utlenienie się jakiś styków, czy zarysowania od czynników atmosferycznych – zapewne za ileś tam lat pojawi się specjalność zawodowa – serwisant i regenerator PV

            b) gwarantuję Ci, że chęć bycia modnym nie wiele zmienia w moim przypadku (to eksperyment po godzinach), nie wiele też zmienia w przypadkach kilku instalacji o których rozmawiałem – po prostu czasem koszt przyłącza energetycznego znacznie przekracza koszt postawienia np. lampy solarnej (mówię o takich dużych, profesjonalnych), nawet jeśli dodamy okresową wymianę akumulatora w tej lampie – koszt przyłącza to nie tylko koszt kilku metrów kabla, ale i dokumentacja, opłaty, zgody…

            c) od kilkunastu lat słyszę o nowej technologii tuż tuż, tymczasem przełomu nie ma a jest jedynie usprawnianie starych rozwiązań – de facto rozwój cywilizacji lekko się zatrzymał (komputery i komórki były i 20 lata temu)

          3. To, że od pewnego czasu nie notujemy (a przynajmniej nic mi nie wiadomo) żadnych znaczących „przełomów technologicznych” nie oznacza, że jutro ich nie bedzie (co i tak oznacza, że musimy działać na podstawie tego co mamy, a nie na podstawie tego co być może jutro mieć będziemy)
            Ta „moda” to było tak ogólnie bez odnoszenia do konkretnych osób w tym i do Ciebie 🙂

          4. wiesz co, w tym przypadku ta moda, może wyjść na dobre nawet

            przez zwiększony popyt zwiększy się podaż i jednocześnie spadnie cena jednostkowa danych rozwiązań

            jeśli zaglądałeś na mój peakoilowy wpis i choć trochę się z nim zgadzasz to czeka nas nieubłaganie okres kiedy nieopłacalne dziś rozwiązania staną się najpierw okazją, potem koiecznością

          5. NA wpis wchodzić nie musiałem (choć wszedłem), żeby przynajmniej w podstawowych zaałożeniach sie z Tobą zgadzać 🙂
            Bo to już nie kwestia „czy” tylko ew. kwestia „kiedy” 🙂
            No chyba, ze olej napędowy uda się TANIO syntetyzować z dwutlenku węgla (w Polsce takie próby – ponoć z powodzeniem – sie przeprowadza).

  2. Na livesmarter już to przerabiano.
    Z moich doświadczeń: diody 5630, 6-7W z przetwornicą, GU10. Nic więcej nie trzeba. Aktualnie mam w mieszkaniu 10 szt.

    1. może i to gdzieś przerabiano, ale ja i tak muszę przerobić po swojemu

      aczkolwiek to co piszesz to jest koszt rzędu kilkuset zł a i tak jakością światła nie zbliży się do niedrogich halogenów, które mam teraz, nie mówiąc o cenie zwykłej żarówki

      w LED jest coś nienaturalnego, dlatego rozpatruję to jako świetlenie pomocnicze/nocne/do instalacji PV

    2. aha, dzisiejszy wpis powstał z jednego głównego powodu – LEDy mam de facto za darmo z firmowego demobilu, gdybym chciał kupić zestaw LED do oświetlenia głównego znając typową średnią długość życia obecnego sprzętu elektronicznego, biorąc pod uwagę jakość instalacji w bloku gdzie mieszkam nie wiem czy w rzeczywistości nie straciłbym serwując rodzinie marnej jakości światło (w porównaniu do światła żarowego, a nawet lepszej świetlówki kompaktowej)

      uwielbiam ciepłe żółte, klasyczne światło

  3. może i totalna głupota ale mi sie podoba. I nie chodzi tu o żadną oszczędność ale z takimi lampkami mieszkanie wygląda bardziej nowocześnie i nie wystają żyrandole z sufitu

    1. Mnie też podobają się ledy. Co do oszczędności, to nie wiem, czy to się sprawdza w przypadku wszystkich ledów, ale odkąd mam ledy *****CENZURA* (już jakieś 2,5 roku) zauważam obniżkę rachunku. Nie są to jakieś kolosalne sumy, ale na pewno się to opłaca. Na pewno jest to lepiej zauważalne w przypadku projektów komercyjnych – podobno oszczędności są rzędu 60-80%.

  4. Nie ma co znaczy przesadnie oszczędzać. Można kupić LEDy po 20-30pln/szt, które mają Ra>87 i jakość oddawanych barw będzie lepsza, niż takiej z odzysku o Ra>=80 („830”).

    /delikatna moderacja, spasuj z językiem i reklamą, jesteś na MOIM blogu/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.