Kupujemy rower

Zapraszam dziś na kolejny wpis kolegi Andrzeja (widocznego na zdjęciu). Tym bardziej ciekawy, że obecnie, poza sezonem, można utargować w specjalistycznych sklepach rowerowych zniżki od 10% do nawet 30% ceny sprzętu. Skąd ta cała wiedza? Kolega przepracował pewien konkretny czas w salonie rowerowym i zdecydowanie jest tu najbardziej kompetentną osobą.

Zapoznajmy się zatem z treścią wpisu Kolegi…

Zakup roweru wiąże się z sporym jednorazowym wydatkiem, sporymi emocjami oraz często w wielu przypadkach nierealistycznymi oczekiwaniami dotyczącymi naszego nowo zakupionego sprzętu.

Czym się kierować decydując się na zakup nowego roweru będąc laikiem w tej dziedzinie? Musimy sobie ustalić na samym początku zanim jeszcze odwiedzimy jakikolwiek sklep, lub salon rowerowy do czego będziemy używali naszego roweru – to jest słowo klucz kiedyś był prosty podział na górala i szosę, dziś sprawy są bardziej skomplikowane, można się pogubić w gąszczu rodzajów i różnorakich typów rowerów. Następnie musimy określić budżet rower może kosztować 1000 zł ale równie dobrze 15000 zł.

Pierwszy dylemat polega na tym gdzie kupić rower?

Do wyboru mamy markety, sklepy internetowe, sklepy stacjonarne rowerowe, salony rowerowe z nieco bardziej luksusowym sprzętem.

Zdecydowanie odradzam zakupy w markecie. Rowery w marketach są beznadziejnej jakości, poskręcane w sposób, który zagraża bezpieczeństwu użytkownika, do tego wyegzekwowanie praw związanych z gwarancją może być kłopotliwe.

Sklepy rowerowe – teoretycznie sprzęt powinien być tam dobrze poskręcany, a sprzedawcy powinni zapewnić nam profesjonalne doradztwo. Tyle teorii. W praktyce jednak możemy trafić sprzedawcę z łapanki, któremu tylko wydaje się, że ma jakieś pojęcie o nowoczesnych rowerach, lub inna sytuacja – sprzedawca zna się na rzeczy, ale zależy mu głównie na realizacji planów sprzedażowych oraz wypychaniu rowerów zalegających na magazynie od dłuższego czasu. Zakupy internetowe nie są taką złą opcją, pod warunkiem, że umiemy poskręcać i wyregulować rower, wiemy czego chcemy oraz jesteśmy świadomi kosztów związanych z przesyłką.

Wybór roweru służącego do wykorzystania amatorskiego, takiego jak wyjazdy za miasto w wolnym czasie, jazdy miejskie, dojazdy do pracy szkoły: Każdy ma swój gust i jedni będą się dobrze czuli na szosówce twardej niczym sportowy roadster, a inni będą się dobrze czuli na „fulu”, czyli w pełni amortyzowanym rowerze. Cena roweru amatorskiego, ale takiego, który będzie służył przez długie lata powinna zawierać się w przedziale od 2 tys. zł do 3,5 tys., jeżeli kogoś stać na droższy sprzęt można pokusić się na wydanie do 5 tys. zł.

Dlaczego uważam, że wydawanie więcej do jazdy amatorskiej nie ma sensu? Nawet jak jesteśmy osobą, którą stać na droższy sprzęt od przedziału 2 tys. do 5 tys. różnice w jakości sprzętu są spore, ale powyżej tej kwoty różnice są kosmetyczne i w zasadzie tylko profesjonalni zawodnicy wyczują sporą różnicę.

Typy rowerów

Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, ale podzielę się kilkoma swoimi sugestiami.

Rower górski – Szczyt marzeń lat 90, pewnie spowodowane było to rekompensowaniem sobie szarych, przaśnych czasów PRL. Wszyscy kupowali górala, o innych typach rowerów niemal zapomniano, na szczęście trend ten w ostatnich kilku latach się odwrócił. Rower górski jak sama nazwa wskazuje – służy do poruszania się w trudnym terenie. Klasyczny „góral” ma koła w rozmiarze 26 cali, ciężką aluminiową ramę, przedni amortyzator, duży zakres niskich przełożeń. Do jazdy rekreacyjnej średnio się nadaje, trzeba wkładać dużo siły, żeby się w miarę sprawnie przemieszczać. Tak było do niedawna. W ostatnich latach wprowadzono nowe rozmiary kół w góralach 27,5 cala oraz 29 er. Na kołach 29 przemieszczanie się jest łatwiejsze, można śmiało zapuszczać się na dłuższe wyprawy, trudniej też ugrząźć w trudnym terenie. Jeżeli decydowałbym się na górala to na dzień dzisiejszy z kołami 29 er.

Rower crossowy – mój faworyt, jeżeli chodzi o jazdy rekreacyjne. Koła mają 28 cali, takie jak w trekkingu i w szosówce, nadaje się do pokonywania dłuższych odległości, cena crossowego jest niższa niż górala 29 er.

Nie polecam amatorom hamulców tarczowych niestety ostatnio wszyscy producenci chyba się zmówili i pakują tarcze do coraz większej gamy rowerów. Hamulce tarczowe trudno wyregulować tak, aby nie ocierały o klocki hamulcowe. Zwiększają też masę roweru oraz podnoszą cenę. Zresztą w rowerach do 3 tys. tarcze są najczęściej kiepskiej jakości. W miarę możliwości proponuję szukać roweru z dobrymi hamulcami typu V-brec.

Rower trekkingowy – Podobny do crossowego, ale z dodatkowym osprzętem takim jak bagażnik, błotniki oświetlenie, dynamo w piaście. Inna jest też geometria ramy. Rower zaprojektowany z myślą o wygodzie podczas pokonywania długich tras. Poważnym minusem jest spora waga sięgająca nieraz 16 i więcej kg, jak dla mnie zdecydowanie zbyt duża. Trekking nadaje się idealnie na dojazdy do pracy ok 5 -10 km w jedną stronę.

Rower typu fitness – Również bardzo polecam głównie osobom chcącym jeździć po utwardzonych ścieżkach. ten typ roweru charakteryzuje się kołami 28 cali z cienkimi oponami niemniej jednak nieznacznie szerszymi niż w rowerze szosowym. Wyścigowe rowery mają szerokość opony 700 x23, a fitness od 700×25 oraz całą gamę szerszych. Kierownica jest prosta, nie „Baran” jak w szosówce, zawieszenie jest sztywne to zmniejsza masę i poprawia osiągi, nie marnujemy energii na rozciąganie amortyzatora. Na tym typie roweru możliwe jest osiąganie dużych prędkości niedostępnych dla rowerów górskich.

Rower szosowy klasyczny – Rower najszybszy z bardzo cienkimi oponami. Masa w szosówkach jest zredukowana do minimum, specyficzna pozycja za kierownicą ma za zadanie zmniejszyć opór powietrza, ale delikatnie mówiąc wymaga przyzwyczajenia, znajdą się i tacy co zechcą rekreacyjnie jeździć szosówką, trzeba tylko pamiętać o tym, że szosówka nadaje się tylko na asfaltowe nawierzchnie, jest też wrażliwa na uszkodzenia spowodowane kiepską jakością dróg.

Niezależnie od tego na jaki typ się zdecydujemy pozostaje jeszcze wybór osprzętu (przerzutek, kasety, łańcucha, korby, manetek zmiany przełożeń ), w większości osprzęt będzie pochodził od znanego producenta Shimano. Na jaką grupę osprzętu się decydować? Moje skromne zdanie po 2 latach pracy w sklepie rowerowym jest takie, że rower do użytku amatorskiego nie musi mieć osprzętu z najwyższej półki, wbrew temu o czym zapewniać będzie nas każdy sprzedawca. Ja zdecydowałbym się na osprzęt z półki średniej ( Alivio, Deore, lx, slx) choć nawet niższa półka taka jak (Altus, Acera) też sprawdzi się przyzwoicie w przypadku amatorskiej jazdy.

Bardzo, ale to bardzo brzydką praktyką stosowaną przez producentów jest zakładanie tylnej rzucającej się w oczy klienta przerzutki z wyższej grupy osprzętowej, natomiast (łańcuch, kaseta,przerzutka przednia są z grup najniższych takich jak SIS). Trzeba zwracać na to uwagę i zadawać pytania sprzedawcy.

  • O hamulacach tarczowych już napisałem, ale jeszcze krótko wspomnę. Nie dajmy sobie wciskać tarcz na siłę. Rower nie jest tak ciężkim pojazdem, żeby musiał mieć hamulce tarczowe. W tańszych rowerach układ hamulcowy tarczowy będzie miernej jakości. Tarcze pojawiły się w rowerach górskich, ze względu na szybkie zużycie felg przy klasycznych hamulcach eksploatowanych w trudnych, często wyczynowych warunkach górskich i takie jest przeznaczenie hamulców tarczowych w rowerze. Trudne warunki górskie… w każdym innym razie jest to zbędny koszt oraz niepotrzebny balast. Do hamulców tarczowym są zakładane specjalne grubsze i cięższe piasty co dodatkowo podnosi koszt oraz negatywnie wpływa na masę.

Pozostaje jeszcze kwestia amortyzatora. Jeszcze niedawno był istny szał na amortyzację, rowery amortyzowane uważane były za luksus. Dzisiaj na szczęście powoli już zmienia się spojrzenie na amortyzację. W rowerach amatorskich znajdziemy jedynie proste sprężynowe amortyzatory – takie zapewniają bardzo mierne tłumienie nierówności. Po kilku latach najczęściej nie tłumią już wcale, za to bardzo dobrze zwiększają masę roweru o nawet 2 kg oraz pogarszają sprawność napędu na rozciąganie i uginanie amortyzatora idzie sporo energii. Ja zastanowiłbym się nad sztywnym zawieszeniem jeżeli nasz upatrzony rower trekkingowy albo crossowy ma amortyzator można poprosić sklep o zainstalowanie sztywnego widelca aluminiowego w cenie ok 300 zł bądź carbonowego w cenie ok 700 zł, amortyzowany widelec powinni wziąć w rozliczeniu.

Ostatnią rzeczą na którą warto zarezerwować trochę środków jest strój rowerowy jest to przydatne jak chcemy jeździć więcej kilometrów oraz jak chcemy jeździć przez większą część roku. Sam kiedyś się zastanawiałem po co ludzie wydają dość sporo pieniędzy na ubrania rowerowe, ale przy częstym, długim jeżdżeniu to ma solidne uzasadnienie. Komfort jazdy jest o niebo lepszy niż w przypadku najgorszej opcji – bawełnianej koszulki i dżinsowych spodni. Warto też zainwestować w nie najtańszy kask rowerowy jeżeli chcemy jeździć szybko lub między drzewami leśnymi ścieżkami. Dziś widok rowerzysty w kasku nie jest już niczym niezwykłym.

Masz jakieś swoje wnioski i uwagi? Czekamy na komentarze poniżej…