Kredyt na budowę domu? Franki, „gargamele” na pokaz oraz opinia „Kanadyjczyka”

Kredyty na budowę domu, szczególnie kredyty brane we Frankach to temat wielu ostatnich dyskusji wśród moich znajomych. Znacznie zwiększona kwota do spłaty oraz większe raty popsuły humor wielu osobom. Czy jednak można było uniknąć tej sytuacji choć w części? Jak rozsądnie podejść na przykład do tematu budowy nowego domu i wziąć kredyt adekwatny do potrzeb i możliwości?

Rozmawiałem jakiś czas temu z Kolegą z Kanady. Polak, ale po tylu latach w innym kraju zarówno jego akcent, jak i myślenie było już zupełnie inne. Kolega zapytał: Remigiusz, czy wyście w Polsce trochę nie powariowali, czy jesteście w jakimś amoku inwestycyjnym?”

O co chodzi? Kolega w czasie wizyty w Polsce pojeździł po okolicy, porozmawiał ze starymi znajomymi… super… okolica zmieniła się o 100% na pozytyw od czasu jego ostatniej wizyty, ale jego uwagę… i moją też przykuły wystawne przedmieścia budowane za pieniądze z kredytów…

No dobrze, ale w czym rzecz?

W Kanadzie nie ma takiego „szału inwestycyjnego”. Kupujesz dom na miarę swoich możliwości, budujesz dom na miarę swoich zarobków! Zmieniasz go lub rozbudowujesz, kiedy Twój potencjał finansowy rośnie! Nie wcześniej! Bierzesz ewentualny kredyt w racjonalnej wysokości – taki kredyt, który możesz rzeczywiście łatwo spłacać.

W Polsce górnik z KGHMu z Lubina, pani manager z Wrocławia lub pan kierownik z Poznania bierze kredyt na 40 lat i stawia, tak zwanego „gargamela” pod metropolią. Dwupiętrowy pałac pow. 200 mkw z poddaszem użytkowym, garaż na 2 samochody, marmury, granitowy bruk… w garażu ładny, nowy SUV bo przecież starsze „osobówki” już nie pasują do pięknego domu.. nie ważne wydatki, byle zaimponować znajomym, to nic, że w gruncie rzeczy nie za swoje pieniądze, to nic, że pewnie jeszcze dzieci naszego „inwestora” będą spłacać kredyt…

Tymczasem można podejść do inwestycji inaczej. Chcesz wreszcie skończyć z mieszkaniem w bloku i wysłuchiwaniem hałaśliwych sąsiadów mieszkających tuż za ścianą? Zaczynasz przygodę z mieszkaniem na swoim własnym skrawku terenu? Budujesz upragniony dom? Czy musi to od razu być królewska rezydencja? Jak już wspomniałem – na szeroko pojętym Zachodzie często rozpoczyna się od małego, skromnego domku, o ile nie mieszkania w domku szeregowym. Często inwestycje rozkłada się na etapy.

W najbliższym okresie nie mam w planach budowy, jednak jak postąpiłbym teraz gdybym miał budować dom?

Zdjęcie-1497

Na razie urządzam akwarium… na nowy dom jeszcze muszę trochę poczekać.

Przede wszystkim zredukowałbym wszystko, co nie jest absolutnie niezbędne na początku:

1. Obecnie nie posiadam garażu i jakoś funkcjonuję więc na pewno nie budowałbym murowanego garażu na mojej działce budowlanej, ani nie brał projektu, gdzie garaż jest w „bryle” budynku.

2. Nie budowałbym poddasza użytkowego, ponieważ śledziłem już „od fundamentów” dwie budowy w bliskiej rodzinie, i wiem, że poddasze to mnóstwo dodatkowych kosztów związanych z wykończeniem budynku, a komfort użytkowania poddasza nie zawsze jest zadowalający.

3. Sam dom zbudowałbym w technologii zbliżonej do domu pasywnego, przede wszystkim mały, skromny, o dosyć prostej bryle. Obecnie mieszkam na 56mkw, jeśli dodać do tego piwnicę to mam 60mkw. Nie sądzę, abym potrzebował więcej niż 100mkw.

Ad.1. W przyszłości, kiedy będą na to finanse, najlepiej już nie z kredytu, ale zarobione i oszczędzone mogę postawić dodatkowy mały budynek – garaż z małym warsztatem. Garaż jest bardzo przydatną rzeczą ale nie niezbędną. Garaż wolnostojący nie musi być murowanym, ogrzewanym budynkiem. Kluczem jest zabezpieczenie auta przed warunkami atmosferycznymi i opadami. Jeśli chodzi po garaż „w domu” to pamiętajmy, że przyszłe ogrzewanie garażu w obrębie budynku kosztuje a straty ciepła powodowane przez bramę garażową są duże. Burzy to koncepcje oszczędnego domu semi-pasywnego.

Ad.2. Wymagany architektonicznie skos dachów w mojej okolicy i tak umożliwia adaptację ewentualnego poddasza w przyszłości. Na razie puste dodatkowe pokoje mi nie są potrzebne. Co z argumentem, że jak przyjadą goście, to będzie gdzie ich wygodnie przenocować? Cóż. Jeśli teraz na 54mkw jakoś sobie z tym radzę, to i poradzę sobie w małym domku.

Ad.3. Małą początkową powierzchnię, skompensowałbym budową małego domku gościnnego z tyłu posesji w przyszłości. Naturalnie już po spłacie ewentualnych zobowiązań kredytowych i/lub oszczędzeniu dodatkowych środków. Taki domek jest rozwiązaniem przetestowanym przez znajomego freelancera. Przede wszystkim może on służyć za fizycznie odseparowane od domu studio, miejsce spokojnej pracy umysłowej, potrzebne profesjonaliście lub pewnego rodzaju magazynek. W razie potrzeby domek może służyć do przenocowania gości w komfortowych warunkach, bez zbytniej „ingerencji” w życie domowników. Konstrukcja „kanadyjska” takiego domku i niska bezwładność cieplna umożliwia dość elastyczne i tanie ogrzewanie tej dodatkowej „budowli” w razie potrzeby.

Twarz_RemigiuszPraca

Bloger, przedsiębiorca, inwestor…

Jeśli chodzi o wielkość domu powyżej 100mkw to z doświadczeń rodziny wiem, że błędne jest obecnie założenie, że syn, synowa i wnuki będą w przyszłości mieszkać „na piętrze” przy rodzicach. Rodziny wielopokoleniowe to naprawdę rzadkość. „Ptaki wyfruwają z gniazd”, dzieci na ogół idą na swoje, jedynie odwiedzając dziadków w niedzielę.

Generalnie rzecz biorąc, pomysły opisane powyżej, inspirowane opowieściami Kolegi o tym jak to jest w Kanadzie na pewno nie wyczerpują wszystkich pomysłów na to, by maksymalnie obniżyć wstępne koszty inwestycji, a ewentualną rozbudowę domu, infrastruktury na posesji rozłożyć na lata.

Jak podsumowałbym powyższy wpis?

A. Najważniejsze to nie szarżować, nie stawiać domu-pałacu, na który cię zwyczajnie nie stać w tej chwili. Nie obciążać się kosztami obsługi kredytu i ogrzewania „salonów”. Dom jest dla człowieka, a nie człowiek dla domu.

B. Jeśli natomiast zbudowałeś „pałac” pod miastem i jesteś już mocno obciążony kredytami, ale bierzesz dodatkowy kredyt na nowego SUVa, aby zaimponować sąsiadom – to być może się narażasz na wpadnięcie w spiralę zadłużenia i jesteś bliżej bolesnego bankructwa. Być może warto jeszcze kilka lat pojeździć dotychczasowym autem? Pożyczanie większej ilości pieniędzy nie jest receptą na zadłużenie.

C. Mierz siły na zamiary, przede wszystkim oszczędzaj, dopiero po zgromadzeniu środków realizuj inwestycje. Jeśli bierzesz kredyt, który może być niezbędny na inwestycję taką jak dom, zgromadź duży wkład własny a inwestycje zracjonalizuj lub podziel na etapy. Kiedyś większość domów budowało się tzw. systemem gospodarczym – skorzystaj z doświadczeń starszych, bardziej doświadczonych inwestorów.

Powodzenia w realizacji marzeń!

P.S. Za ostatnie długie rozmowy o biznesie i życiu dziękuję koledze z Novelty Cups.