Język obcy dla osoby dorosłej jako inwestycja. MP3

Wyślij ten wpis znajomym!

Czy zainwestowanie w naukę języka obcego może być opłacalne. By odpowiedzieć sobie na to pytanie wystarczy przewertować pierwszy lepszy katalog ofert pracy, zwracając uwagę na te “lepsze” stanowiska i stawiane tam wymagania. No właśnie…

Jednakże podjęcie tej inwestycji nie jest, wbrew pozorom, takie proste i spora część “inwestorów w język obcy”, czyli dorosłych kursantów rozbija się tu o przysłowiowy mur. Podjęte wysiłki finalnie spełzają na niczym, a środki zainwestowane w kurs, materiały edukacyjne, dojazdy do placówki edukacyjnej, itp. są tracone, co brutalnie weryfikuje pierwsza lepsza rozmowa kwalifikacyjna z kilkoma zdaniami w j. obcym.

Dlaczego tak się dzieje i jak w łatwy sposób tego uniknąć (bynajmniej nie zależy to od predyspozycji i zdolności) dowiesz się w poniższej audycji.

45357115_2ec78c8735_z

Czy inwestycja w naukę języka jest dla ciebie dobra, czy też może powinieneś sobie odpuścić zupełnie i skierować swoją energię na inne tematy? O tym dowiesz się dzisiaj.

Zapraszam do komentowania.

Bezpośredni link do nagrania: http://oszczedzanie.info.pl/wp-content/uploads/2016/04/JezykInwestycja.mp3

P.S. Oczywiście w dalszym ciągu polecam wpis o inwestycji w złoto i blogowy konkurs:

Konkurs na blogu! Wygraj monetę inwestycyjną z Goldsaver.pl

 


Wyślij ten wpis znajomym!

18 thoughts on “Język obcy dla osoby dorosłej jako inwestycja. MP3”

  1. Wiesz co. Oczy mi to otworzyło 😉 Sam robiłem błąd, o którym piszesz. Muszę sobie przekalkulować teraz, albo albo, bo dotychczasowe podejście do mojej nauki jest dokładnie takie jak opisujesz. Wiem już, skąd nieskuteczność i powtarzanie wciąż tego samego od początku ;-(

  2. Najlepszą metodą na podtrzymanie kontaktu z językiem obcym jest wyjazd na zagraniczny kurs językowy. Taki kurs sprawia, że nie czujemy że nauka języka to nasz kolejny obowiązek, po prostu jedziemy na urlop w wymarzone miejsce gdzie dany język jest językiem powszechnie używanym i jestesmy nim otoczeni 24h na dobę. Do południa zanim wskoczymy do basenu mamy kilka lekcji po południu wypoczywamy, zwiedzamy itd. Jak to się ma do oszczędania? W mojej firmie takie wyjazdy sa dofinansowywane [najpierw wyjechał prezes a póżniej poleciała lawina zainteresowanych]. Idealny sposób na nagrodzenie pracowników a jednoczesnie podniesienie ich kompetencji. Im więcej osób zaczeło wyjeżdżać tym lepsze ceny wynegocjowaliśmy. Z mojej strony polecam Maltę [angielski] *****! Pytajcie o znizki dla firm!

  3. Przepraszam za link w poprzednim wpisie. Chciałam jeszcze tylko dodać, że wybierając taki kurs warto skorzystac ze szkoły, która NIE organizuje wyjazdów grupowych (!) … i nie jechać ze znajomymi z prac w tym samym czasie 😉 Wyłącznie rozmowy z obcokrajowcami i rzut na głęboką wodę.
    Pozdrawiam Cię Remigiuszu – świetny blog.

    1. Nie ma sprawy, nic się nie stało, po prostu taka jest polityka na blogu – nieprzestrzeganie jej skończyło się całkowitą dewastacją systemu komentarzy mojego poprzedniego bloga, stąd tutaj pilnuję linków zewnętrznych.

      Całkowita racja. Nie wyjeżdżać grupowo, oderwać się od polskiego otoczenia w maksymalnym stopniu, ale też warto pamiętać, aby grupa docelowa była mieszana.

      Jeszcze jedna uwaga. Osoba z bliskieg kręgu znajomych zaliczyła kiedyś taki wyjazd „indywidualny”, obiecane bez Polaków, i rzeczywiście – była jedyną osobą z Polski w grupie, a reszta to byli w Hiszpanie, którzy ze swobą rozmawiali po hiszpańsku non-stop, a ją „izolowali”.

      Niby zgodnie z umową, a jednak „zepsuty” kurs.

  4. Dodam że tak jest ze wszystkim zapuścisz siłownię ,bieganie lub inny sport to np 3 miesiące bez treningu to jest ostry spadek formy. Zapuścisz samochód , nieruchomość to później ciężko jest na nogi to postawić. Nie masz stałej partnerki to jak nie chodzisz regularnie na randki to później nawet jak się trafi jakoś przypadkiem to się będziesz stresował i nie pójdzie tak jak powinno bo wyszło się z wprawy .

    1. No proszę, nagrywając tą audycję pomyślałem przez chwilę właśnie o Tobie i o ew. inwestycjach we własny potencjał zawodowy, ale argument o randkach jest świetny, haha! Nie pomyślałem.

    2. Jak mówiłem – zerknij w swoim UP czy od września nie przysługiwałyby Ci dofinansowane kursy językowe w jakiejś szkole w Lesznie. To zawsze jest szansa na sprawdzenie czy poszkolna edukacja językowa w ogóle ci ewentualnie leży.

  5. W przypadku mojej sytuacji sprawę postawię w przyszłym miesiącu jasno albo moja stawka zostanie podniesiona do kwoty którą sobie założyłem dopuszczam drobne negocjację na moją niekorzyść ale naprawdę drobne jeżeli nie zostanie to osiągnięte to albo zrezygnuję natychmiast albo jeszcze troszkę pojeżdżę i w tym czasie już naprawdę aktywnie będę szukał czegoś innego .Dodam że niestety widzę to że ludzie latami siedzą w jakiejś pracy która im nie odpowiada i nie potrafią lub się boją upomnieć o swoje bądź zmienić pracodawcę lub pomyśleć o własnej działalności ja mam nieco inne podejście . Rozumiem że w tym nagraniu chcesz trochę przestrzec że nauka języka nie jest dla wszystkich i że metody szkolne w przypadku dorosłych mogą się nie sprawdzić.

    1. Nie wiem w jakim stopniu przesłuchałeś nagranie, całość czy wyrywkowo. Polecam w wolnej chwili przesłuchać znów – bo informacje akurat są istotne, jeśli rozpatrujesz naukę jako realną „inwestycję”. Naprawdę – przyda się.

      Podsumowując: tu akurat nie chodzi o same metody nauczania (są naprawdę różne, do koloru, do wyboru), tu nie chodzi o metody „szkolne” czy „nowoczesne”, w istocie zależnie od osoby uczącej się mogą sprawdzac się i takie i takie, tu chodzi przede wszystkim o pewien paradygmat, o schematy postępowania osoby pragnącej podjąć naukę. Paradygmat „ucznia podstawówki” stosującego strategię ZZZ i byle się dostać do następnej klasy czy szkoły, czy nawet schemat studenta oczekującego dojścia do następnego etapu, czyli. dostania „zalki” (jak to się u mnie na uczelni mawiało – zaliczenia) a potem „zluzowania”.

      Taki student, albo o pracownik stosujący do nauki podejście typowo uczniowskie „po wakacjach” nie pamięta 30-40% materiału, albo traci wprawę i dopiero np. totalna klapa na rozmowie kwalifikacyjnej sprawia, że ma „kaca moralnego” i znów na siłę i pod górkę rusza z językiem obcym, naprawiając „szkody”, do których powstania można było nie dopuścić (tak jak z tym zalanym i zniszczonym opuszczonym domkiem w górach z przykładu). Zanim naprawi się te szkody wynikające z zaniedbania… przychodzą kolejne „wakacje od języka” i kolejny regres.

      Schemat powtarza się. Osoba dorosła „z ambicjami” przez 5 lat drepcze w kółko, od czasu do czasu zaliczając ostrego kaca moralnego i obwiniając się „jaki ja jestem głupii, że się tego angielskiego nie moge nauczyć”. Jest potem „skakanie” po szkołach językowych i szukanie „cudnownej metody” na Angielski w 3 miesiące (czego niestety nie ma na tym świecie, heh, i nie będzie).

      Ja mówię ludziom wprost – są 2 alternatywy, albo przyjąć jakiś paradygmat „ciągłego procesu nauczania”, z odrzuceniem ZZZ czy strategii studenta od-sesji-do-sesji, raz na zawsze – albo lepiej przestać zupełnie, nie podejmować się nauki.

      Naprawdę, tak jak nie każdy musi zdybywać papierek MGR, tak samo nie każdy musi znać jęyk obcy. Wielu znajomych nie zna więcej słów niż jakieś: Zwei beers bitte… please… how much „ojro” … i dobrze im się powodzi finansowo.

  6. Ewidentnie taka nauka to strata pieniędzy. Ostatnio przebywając w RFN usiłowałem się uczyć niemieckiego poprzez powtarzanie słówek. Ponad 2 tygodnie po godzinie dziennie i co? Jedno wielkie gówno. Zapamiętałem tylko kilka słów które już od dawna znałem jednocześnie nie znając tłumaczenia. Albo uczyć się od wczesnego dzieciństwa albo w ogóle. Oczywiście są przypadki gdy dorosły od zera nauczył się języka obcego w 2-3 lata ale to tylko wyjątki od reguły.
    BTW gdzie podział się mój poprzedni komentarz tym bardziej że nie biorę udziału w tym konkursie. W związku z kupowaniem złota na raty miałbym pytanie. Co sądzisz Remigiuszu u rezygnacji z etatu w zamian a założenie działalności gospodarczej w ramach której zamiast jako takiego oszczędzania emerytalnego za „nadwyżkę” kupowałbym po trochu aurum.

    1. Mój znajomy, os. dorosła, nauczył się języka angielskiego od zera do poziomu swobodnej, luźnej rozmowy np. o komputerach czy dziewczynach… w 3 miesiące. Inna osoba znajoma z nieco mniejszą intensywnością doszła do poziomu czytania książek w j. angielskim w rok. Także nie potwierdzam.

      Komentarz pod poprzednim postem nie był ani na temat, ani „na miejscu” – jest to przede wszystkim miejsce na komentarze konkursowiczów. Możemy podyskutować o kontrowersjach dot. systemów oszczędzania w złoto gdzie indziej i w innym czasie.

      Pomysł Teojej inwestycji w złoto ma większy sens niż „inwestycji” w ZUS.

      1. No właśnie robię szacunki i wychodzi że lepiej mieć umowę zlecenie niż temu samemu pracodawcy wystawiać faktury.
        Owszem mój komentarz był i na miejscu i i na temat i 100% prawdziwy.

        1. To jest miejsce na odpowiedzi konkursowe, nie na dyskusje i spekulacje. Poza tym jesteś dość inteligentną osobą i wiesz co to znaczy post aponsorowany/kwestie marketingowe/wymagania konkursowe, itp.

          Spekulacji w komentarzach konkursowych nie ma i nie będzie, bo to nie jest właściwe miejsce.

          Za jakiś czas, lub wkrótce w innym miejscu możemy porozmawiać także o negatywnych stronach inwestycji w złoto, plusach i minusach… i to wtedy będzie właściwe miejsce. Ale też na przdstawienie faktów, np. podanie linku do prawomocnego wyroku sądowego w danej sprawie X kontra Y. Na razie jedyne o czym wiem, to fakt że jeden ze „specjalistów” związanych z konkurencją wyraził kiedyś obiekcje do wiarygodności mechanizmu cerytfikatów, publicznie, które jak przyszło co do czego nie zostały potwierdzone w żaden wiarygodny sposób.

  7. Dzięki za szczegółowe wyjaśnienie tematu chodzi o to że jak już ktoś się bierze za ten język to trzeba jakiś kontakt z tym językiem mieć nawet jak się aktualnie nie uczęszcza na kurs . A jeżeli nie jesteśmy wstanie sprostać temu wyzwaniu to może zainwestować czas i pieniądze w coś innego może jakieś typowo zawodowe umiejętności .Trochę zmieniasz paradygmat bo przez ostatnie lata było parcie na to że każdy musi znać język bo jak nie to jest głupi i nic nie osiągnie to trochę jak z tym że bez wyższego wykształcenia to już jest się be. To myślenie pokolenia moich rodziców a rzeczywistość pokazuje co innego zwłaszcza w małym mieście takim jak Leszno gdzie jest zapotrzebowanie np na Mechaników a nie koniecznie na MGR psychologi zwierząt z 2 językami obcymi.

    1. Dokładnie, uczęsczanie na kurs samo w sobie nic nie daje, bez odpowiedniego ustawienia motywacyjnego i organizacyjnego. Także nie każdy musi mieć zdolności językowe (choć więszkość ludzi je akurat ma, tylko ma lenia w 4 literach).

      Mechanik nie musi znać 2 języków, ale może dostatnio żyć.

      W pokoleniu naszych rodziców MGR psychologii fauny podwodnej zawsze miał zagwarantowaną pracę bez brudzenia sobie rączek smarem… może i nie super płatną, ale lekką… a to w muzeum, a to w szkole, a to w instytucje płetwologii uniwersytetu pcimskiego…

      W świecie kapitalizmu nie potrzeba nam 10 000 różnych MGR płetwologów z 2ma językami obcymi perfekt, wystarczy na taką całą Polskę może dziesięciu, po jednym na każde ZOO i finał.

      Ilu potrzeba mechaników?

  8. To trochę tak jak z siłownią ostatnio zauważam ogromny ruch na siłowni ludzie próbują jakoś tego kaca moralnego leczyć np ktoś pije litry piwa ,je 2 obiady dziennie często jada jakieś fast fod hod dogi na stacjach , zero aktywności codziennej jakiś rower jakiś lekki bieg .Ale za to siłownia 2 razy w tygodniu rozgrzesza wszystko chodzi taki delikwent na siłownie to uważa że jest wszystko ok. Owszem siłownia jest jak najbardziej pomocna szczególnie trening siłowy pod okiem dobrego trenera ale to nie załatwia sprawy jak się ogólnie nie prowadzi zdrowego życia.Nawet taki element jak wysypianie się 8 godzin jest ważny.Z językiem rozumiem że jest podobnie kursy kursami ale trzeba też coś samodzielnie robić i nie robić długich przerw

    1. Trafiłeś w sedno problemu. Ja bardzo często porównuję naukę języka do uprawiania sportu – to świetna analogia.

      A co do zdrowego stylu życia i hot-dogów, to koniecznie zerknij na mój inny blog http://RD.info.pl 😉

  9. No w tym rzecz ludzie przypisują jakieś magiczne znaczenie siłowni chodzę na siłkę to będę świetnie wyglądał może jeszcze jakieś tony suplementów to już na max się uda akurat ja jestem mocnym przeciwnikiem suplementów bo to dość mocna ściema mająca na celu poprawić głównie psychikę a i wpływ na zdrowie np białka w proszku nie jest do końca znany. Podobnie z językiem magiczne myślenie chodzę na kurs zapłaciłem no to jak to muszę się nauczyć szybko i łatwo. Ewidentny brak cierpliwości cechuję większość ludzi dzisiaj. Pozdr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.