Jestem najemcą nieruchomości… czy jestem szaleńcem?

12806037_977247039021695_891094370292491041_n

W roku 2008 postanowiłem skończyć ze „studencką przygodą” pod tytułem „home office”, czyli biuro w domu i wynająłem nieruchomość na działalność gospodarczą. Pierwotnie było to głównie biuro tłumaczeń, ale nie to jest tematem dzisiejszego wpisu, choć kwestia tego biznesu jeszcze się przewinie w dalszej treści. Moja decyzja niczym się nie różni od tysięcy decyzji podejmowanych przez młodych ludzi na początku kariery.

Zaczynam w domu, szybko orientuję się, że praca w domu jest przynajmniej „nieoptymalna” dla dalszego, swobodnego funkcjonowania w poważniejszym biznesie. Przechodzę na osobny lokal.

Co w tym dziwnego? Nic…

Dziwna była, w moim prywatnym przekonaniu, reakcja części otoczenia na moją decyzję, reakcja kuzynów, ciotek, wujków (niepotrzebne skreślić) oraz niektórych znajomych.

Jak to… TY WYNAJMUJESZ? Czy ty jesteś szalony?

W przekonaniu otoczenie decyzja wynajmu była szaleństwem, o ile nie skrajną głupotą. Przecież mogłeś wziąć kredyt i coś kupić? Słyszałem częściej niż chciałem, w komentarzach dotyczących mojej nowej siedziby. Kredyty są teraz takie tanie, a zwłaszcza we Frankach, to się w ogóle opłaca jak nic. Tylko głupek teraz pcha się w wynajem!

Ten tekst typowego wujka Gienka, samozwańczego rodzinnego speca od ekonomii i finansów, wygłoszony zapewne w pierwszej dekadzie lat 2000-nych znacie na pewno na pamięć: Weź kredyt we Frankach, teraz jest tanio, kupisz nieruchomość, zamiast płacić czynsz właścicielowi będziesz spłacał ratę kredytu za własny lokal i nie będziesz wyrzucał pieniędzy w błoto.

Gdzie się podziały dobre rady wujków Gienków w roku 2016 po wszystkich problemach związanych szczególnie z kredytami we Frankach?

Po około 8 latach wynajmu lokalu na biuro mogę pokusić się o pewne podsumowanie:

  • owszem, płaciłem przez lata czynsz i nieruchomość przez to nie stała się moją własnością, jednak jak by było w przypadku, gdybym wziął mocno mi polecany przez wszystkich „doradców” kredyt we Frankach? Moje raty zostałyby nieubłaganie „zjedzone” przez wzrost kursu Franka, a ja zostałbym z długiem na karku. Byłbym teraz w najlepszym razie w sytuacji wyjściowej, tylko niepotrzebnie uwiązany na bankowej smyczy,
  • przez cały ten okres miałem dość dużą swobodę w podejmowaniu decyzji biznesowych, przy dość krótkim okresie wypowiedzenia, miałem możliwość szybkiej zmiany lokalu na większy/mniejszy (w zależności od potrzeb),
  • miałem kilkukrotnie możliwość zmniejszyć lub zwiększyć ilość wynajmowanej powierzchni (pomieszczeń biurowych) w budynku będącym własnością jednego właściciela (w zależności od moich potrzeb biznesowych)
  • miałem (mam) możliwość szybkiej wyprowadzki „biznesowej” połączonej z dość radykalną zmianą miejsca zamieszkania (inna część Polski) bez żadnych konsekwencji związanych z posiadanym lokalem,
  • mój pierwszy biznes w tym lokalu, mianowicie biuro tłumaczeń, zamknąłem i gdyby lokal mi nie odpowiadał w zupełnie nowym biznesie. mogłem go swobodnie i szybko zmienić na sklep z witryną – to łatwe przy wynajmie, nie tak już proste przy chęci posiadania lokali na własność
  • wynajmowany lokal to nie jest „niedotykalny” zabytek klasy zerowej, miałem i mam możliwość dość swobodnych zmian i remontów wedle moich potrzeb (oczywiście za porozumieniem z właścicielem)
  • koszty kluczowych remontów pokrywał właściciel budynku, lub przynajmniej dokładał się do „interesu”

Tak więc krótko podsumowując:

Wynajmując lokal, za określoną cenę, kupiłem sobie pewien komfort psychologiczny, brak stresu związanego z zadłużaniem się oraz dosyć dużą swobodę biznesową.

12718297_979094318836967_9195962662288705528_n

Oczywiście można tu łatwo przecenić, ale też nie docenić argumentu związanego z poczuciem wolności biznesowej. Skoro jednak uległbym kiedyś „wujkowi Gienkowi” i  wziąłbym kredyt na 20-30 lat na daną nieruchomość pojawiają się kolejne pytania:

  • Jaką mam pewność, że będę zajmował się tym samym biznesem (do którego będzie pasować dany typ lokalu) przez 20-30 lat? Mój biznes już się zmienił na tyle, że przynajmniej dwa razy miałem wątpliwości, czy nie zmienić lokalu i okolicy.
  • Jaką mam pewność, że w moim mieście dobra koniunktura, umożliwiająca mi prowadzenie biznesu i spłatę rat kredytu, będzie trwać kolejne 20-30 lat? Moje miasto jest górniczą monokulturą i prawdopodobieństwo podzielenia losu Wałbrzycha jest całkiem możliwe.
  • Jaką mam pewność, że stan zdrowia, kondycja oraz inne uwarunkowania osobiste pozwolą mi miesięcznie, bez zakłóceń, spłacać ratę kredytu przez kolejne 20-30 lat? W razie większego potknięcia bank zgarnia finalnie całą pulę, a na liczyć na ubezpieczenie jest pewną naiwnością. Ubezpieczenie to prawne pole minowe, a firmy są specjalistami od takiej interpretacji różnych klauzul, aby wymigać się od odpowiedzialności.

Czy Ty znasz odpowiedź na postawione przeze mnie pytania?

Wreszcie czas podjąć finalne zagadnienie dzisiejszego wpisu:

Wszyscy wiemy, że biorąc kredyt, czyli pożyczając pieniądze na 20-30 lat, spłacimy bankowi 2-3 razy więcej niż pożyczyliśmy. Czyli biorąc mieszkanie na kredyt przez okres naszej aktywności zawodowej „kupimy” bankowi przynajmniej dwa mieszkania. Stosunek ten może być jeszcze bardziej niekorzystny, jeśli weźmiemy pod uwagę zawiłości, na przykład takie jakie spotkały polskich Frankowiczów.

Zatem o ile czynsz nie jest ekstremalnie wysoki (a z uwagi na relatywnie wysoką podaż na rynku nieruchomości mój czynsz nie „zabija” mojego osobistego budżetu) czy nie lepiej płacić go spokojnie, bez poczucia winy generowanego przez różnych „wujków Gienków” i innych samozwańczych doradców finansowych w naszym otoczeniu, a jednocześnie systematycznie oszczędzać na zakup wymarzonego, własnego lokalu w przyszłości?

To jest właśnie pytanie do Ciebie!

 

9 myśli na temat “Jestem najemcą nieruchomości… czy jestem szaleńcem?”

  1. Wielu moich najemców po kilku latach odłożyło sobie na swoje własne mieszkanie; ale więcej z nich po prostu wyemigrowało do innego miasta czy tez zagranice bez żadnej kuli u nogi w postaci własnego mieszkania

  2. Wiadomo, sprawa wynajmu / kupna jest dyskusyjna. Czasem opłaca się kupić, nawet na kredyt (odsetki są kosztem uzyskania przychodu) a czasem lepiej wynajmować.

    Sam teraz mam problem z brakiem przestrzeni do pracy. Pierwsze co przychodzi to wynajem, ale ten niestety jest za drogi i tak wszystko sprowadza się do pracy w domu, która to jest utrudniona, jak co chwilę ktoś lata wokoło 🙂

    1. są różne opcje wynajmu, lokale biurowe z elementami współdzielonymi (hall, wc, social), wynajmy na godziny z biurami wirtualnymi, albo współdzielenie czasowe jednej przestrzeni roboczej – znajomi startują z pracą gdzieś po 14.00-15.00 (bo de facto obsługują inną strefę czasową) do tego czasu z biura zwijają się do domu pracownicy zupełnie innej firmy

      rozglądnij się – można coś znaleźć

    1. Mało kto z nas tutaj na to zwraca uwagę, ale na Dolnym Śląsku pstrokacizna i „dziwne” kolory to ponoć tradycja od wczesnego średniowiecza, tak mówią architekci, traktuj to raczej jako regionalną fanaberię, na pewno nikt u nas nie traktuje tego w takich kategoriach jak ty.

  3. Najgorsi są tego typu doradcy wujki Gienki sam wiem coś na ten temat co prawda w żaden kredyt się nie wpieprzyłem i nie zamierzam ale przez tzw doradców wybrałem kiedyś bezsensowną szkołę po której w zasadzie nic niema już lepiej było iść do zawodówki na mechanika bo auta zawsze mnie interesowały. Tak że już żadnych rodzinnych doradców nie będę slóchał

    1. no wiesz, oni zawsze „chcieli dobrze”, sam także dokonałem kilku złych wyborów przez „wujków Gienków”, teraz jednakże staram się raczej słuchać tego, co mi podpowiada rozum oraz własna intuicja i podejmować decyzje samodzielnie, czego i Tobie życzę

  4. Warto podejść jeszcze inaczej do tematu – mianowicie kupić na kredyt nieruchomość, wydzielić w niej prócz dla siebie to możliwie więcej lokali pod wynajem i niech kredyt sam spłaca i na Ciebie zarabia. W innej sytuacji chyba nie warto się zadłużać. Zaś pod firmę typowo internetową warto szukać lokali na wynajem na obrzeżach miasta ceny są zawsze niższe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.