Jaka jest optymalna moc w samochodzie do codziennej jazdy?

Jaka jest optymalna moc w samochodzie użytkowanym w Polsce na co dzień? Temat ten wywołuje niezwykle dużo kontrowersji, zjawiskiem niezwykle częstym jest przechwalanie się ile to auto ma koni, jak to się świetnie zbiera auto kolegi X, co ciekawe nie jest to domena tylko osób młodych, ale także ludzi starszych na poziomie, myślę, że cały czas jest w Polsce zjawisko rekompensowania sobie niezbyt ciekawych lat PRL oraz lat 90 tych i wczesnych 2000. ”Pokaż się a zastaw się” dotyczy w znacznym stopniu samochodów z nadmiernie mocnymi silnikami.

Obecnie duża moc nie ma sensu?

Chyba coraz bardziej się do tego przekonuję, no bo zastanówmy się… miasta mamy coraz bardziej zakorkowane, jazda po Poznaniu czy Wrocławiu w godzinach szczytu samochodem jest wolniejsza niż jazda rowerem, nawet mniejsze miasta takie jak Leszno są coraz bardziej pozapychane samochodami, często więcej się stoi na światłach albo w korku, niż się jedzie.

Z drugiej strony mamy coraz bardziej rozbudowany aparat kontroli, odcinkowe pomiary, fotoradary, nieoznakowane radiowozy, różne pułapki policyjne, można nawet stracić prawo jak się przesadzi.

Takich represji nie było jeszcze nawet 7 lat temu, i nieprzestrzeganie ograniczeń było mniej kosztowne, ale dzisiaj? Do przemieszczania się po zakorkowanych miastach, czy przedmieściach nie potrzeba więcej niż 80-90 koni w aucie kompaktowym.

Argumentem który podnoszą zwolennicy mocnych silników jest „…ale przecież wyprzedzanie”, lepiej się wyprzedza jak się ma ponad 200 koni i owszem… Tylko z roku na rok, obojętnie co by nie mówić, przybywa w PL autostrad i dróg ekspresowych, a wbrew pozorom na autostradzie czy ekspresówce nie potrzeba jakiejś gigantycznej mocy, żeby jechać 120-140 km/h. Na ekspresówce czy na autostradzie spokojnie starczy moc ok. 100 koni (w aucie klasy kompakt), nie ma tutaj strachu o wyprzedzanie, spokojnie można się rozpędzać w dłuższym czasie.

Jeżeli ktoś chce jechać szybciej, oczywiście na niemieckiej autostradzie, gdzie nie ma ograniczeń prędkości, to podobnie żeby utrzymywać te powiedzmy 160 km/h również nie potrzeba gigantycznych mocy, da się jechać szybciej, ale taka jazda w dłuższym okresie czasu jest zwyczajnie męcząca i jakaś taka granica komfortu kończy się gdzieś na tych 150-160 km/h. Jeżdżąc naszymi ekspresówkami te 120 km/h czasy przejazdów są naprawdę zadowalające, tutaj największy uzysk czasowy powoduje nie tyle prędkość, co płynność jazdy.

Jeżeli ktoś zdecyduje się na szybszą jazdę, nie zyskuje wcale aż tak dużo na czasie, za to zwiększa zużycie paliwa oraz sprzętu. Tak, że autostrady czy S-ki wcale nie wymagają bardzo mocnych silników.

Myślę, że takim zdrowym kompromisem zapewniającym żwawe wyprzedzanie na drogach krajowych i innych (bo na całą sieć S-ek jeszcze przyjdzie nam trochę poczekać) jest takie 120-150 koni w aucie klasy kompakt i ok. 140- 180 koni w autach klasy średniej i wyższej, tutaj zawsze trzeba brać poprawkę na masę auta co innego to 150 koni w np. Fordzie Fokusie a co innego w ciężkim vanie. Takie moce dają już tą pewność wyprzedzania, ale jednocześnie nie jest to przerost formy nad treścią.

Niemniej jednak jeżeli ktoś z różnych powodów nie może sobie pozwolić na mocniejsze auto nie powinien mieć z tego powodu żadnych kompleksów, bo w ruchu codziennym i tak nie ma jak z tego korzystać.

A co z posiadaczami aut sportowych? No niestety, w Polsce posiadanie takiego auta nie ma najmniejszego sensu i nie piszę tego z zazdrości, że np. sąsiad ma Porsche a ja nie… absolutnie, zwyczajnie nie ma gdzie skorzystać z takiego auta i wykorzystać choćby 50 proc. jego możliwości. W krajach bardziej rozwiniętych motoryzacyjnie są tory wyścigowe i można takim Porsche na co dzień jeździć zgodnie z przepisami, natomiast w sobotę czy inny dzień można wybrać się na tor i wyciskać ile wlezie z naszego auta, jeżeli stać nas na to i jest to naszą pasją. Niestety nie w Polsce, tutaj praktycznie całkowity brak torów z prawdziwego zdarzenia, owszem pojawiają się jakieś takie imprezy jak Track Day na torze Poznań, ale nadal jest to kropla w morzu potrzeb, (co z innymi częściami Polski?) gdzie w promieniu setek km nie ma żadnego sensownego toru, bo jakiś ośrodków szkoleniowych z torem bardziej pasującym do kartingu nie można nazywać pełnoprawnym torem wyścigowym.

Tak więc auta sportowe w Polsce mają jedyną funkcję pokazywania się i podkreślanie, często sztucznie, swojego statusu.

Andrzej Nowacki

P.S. Zapraszamy Cię do wyrażenia Twojej opinii w komentarzach poniżej!