Jak przygotować auto do sezonu jesienno-zimowego, by poradzić sobie nawet w ciężkich warunkach

Lato minęło, w tym roku nie było aż tak upalne, ale szybo nadeszła jesień, a już niebawem, nie wykluczone że np. w połowie grudnia, sypnie śniegiem. Co zrobić, Aby ten czas nie odbił się na naszym samochodzie w sposób  negatywny?

Wymiana oleju oraz filtrów: tyczy się to szczególnie właścicieli aut z silnikiem wysokoprężnym. Świeży olej ułatwi poranny rozruch silnika a świeży filtr paliwa zapobiegnie potencjalnemu zamarznięciu wody i unieruchomieniu silnika. Świeży filtr kabinowy zapobiegnie  nadmiernemu parowaniu szyb, przy okazji oczywiście filtr powietrza – po lecie może tam być sporo much owadów i innych ciekawych rzeczy. Nie muszą być to filtry oryginalne, wystarczą dobrej jakości zamienniki.

Sprawdzenie stanu akumulatora: jeżeli nasz akumulator ma już 3 lata albo więcej, a używamy dużo auta w mieście, warto się nim zainteresować, zrobić pomiary w serwisie zajmującym się akumulatorami i w razie czego nawet nieco wcześniej wymienić. Warto sprawdzić jaką pojemność powinien mieć nasz akumulator, bo sprzedawcy często wciskają za słabe, uzasadniając to tym, że jak będzie za mocny to się nie doładuje, ale jeżeli będzie za słaby to z kolei szybko nam wysiądzie i o to chyba sprzedawcom chodzi.

Proponuję  trzymać się ściśle zaleceń producenta, jeżeli chodzi o pojemność akumulatora, lub nawet założyć nieznacznie większy, np. większy o 5 Ah, nie spowoduje tego, że nie będzie się doładowywał a ułatwi rozruch przy niskich temperaturach. Można zakupić akumulator o większym prądzie rozruchowym, ale takie akumulatory szybciej się zużywają.

Nieco mniej oczywiste elementy: sprawdzenie paska osprzętu, a najlepiej jego wymiana, jeżeli ma już parę lat. Paski lubią pękać w niskich temperaturach, alternator, jeżeli przejechaliśmy już ponad 100 tys. km naszym autem, jest wielce prawdopodobne, że szczotki i łożyska w alternatorze mają dosyć. Warto to zregenerować przed zimą, bo jakimś dziwnym trafem przy niskich temperaturach niedomagania alternatora szybko się ujawniają. Mi zdarzyła się dwa razy awaria alternatora właśnie zimą przy -18 stopniach.

6230838606_b4c4be95d4_z

Sprawdzenie płynu chłodniczego. Można to zrobić niemal w każdym serwisie. Dobrze jest zmieniać chłodziwo co 3 lub 4 lata. Nie chodzi tylko o to, że może nam zamarznąć płyn, ale w układzie chłodzenia pojawiają się zanieczyszczenia spowodowane korozją oraz kamień. Zanieczyszczony płyn gorzej odprowadza ciepło, co ma szczególne znaczenie w wysilonych jednostkach .

Opony. Temat opon nie jest w PL aż tak mocno uregulowany, jedyne co reguluje temat opon to głębokość bieżnika minimum 1,6 mm, dwa na tej samej osi muszą być opony o tym samym bieżniku, trzy opony nie mogą mieć widocznych uszkodzeń.

Czy zatem zakładać zimówki?  Tutaj będzie tyle samo zwolenników co przeciwników. Jeżeli spadnie śnieg, to jazda na oponach letnich przypomina jazdę na sankach, a ABS nie skróci drogi hamowania, tylko nawet wydłuży.

Moje zdanie jest takie: Do jazdy max 20 tys km rocznie, w terenie płaskim, w aucie do 120 koni, dobra opona całoroczna jest wystarczająca. Na pewno będzie zimą lepsza niż jazda na letniej.

Jeżeli mieszkamy w terenie górzystym – zakładajmy zimówki. To samo, jak mieszkamy na jakiejś bardzo mocno oddalonej od cywilizacji wsi gdzieś w Warmińsko-Mazurskim.

Do aut z mocnymi silnikami oraz aut ciężkich również lepiej jest założyć oponę zimową dobrej klasy. To czego nie usłyszymy w reklamach zimówek to fakt, że na drodze suchej zimówka jest gorsza. Na nawierzchni mokrej również. Do tego dochodzi wyższe spalanie.

Jest to indywidualna decyzja, na jaką oponę się decydujemy. Ja jeżdżę rok na całorocznej i dają radę w każdych warunkach. Zarówno na deszczu, jak i na śniegu. Oczywiście jest to pewien kompromis i wiadomo że latem ideałem są letnie, a w śniegu zimowe.

301642790_1bcdc3e8f8_z

Widoczność to jet często zaniedbywany temat. Niestety reflektory się zużywają między innymi od używania w dzień, ale nie o tym teraz piszę. Zmatowione szkła powodują, że zdecydowanie gorzej widzimy w nocy rozwiązaniem jest albo regeneracja reflektorów, albo wymiana reflektora. Jesienią często pojawiają się „batmani” czyli rowerzyści bez jakiegokolwiek  światła ani odblasku.

Bez dobrego oświetlenia możemy nie zdążyć zahamować, jeżeli dodatkowo oślepiają nas pojazdy jadące z naprzeciwka w zasadzie nie mamy szans. Można założyć żarówki o większej jasności, ale o tej samej mocy np. plus 60 procent. To poprawia strumień światła, ale na nic to się zda jeżeli reflektor jest zużyty.

Dobrze jest umyć szyby od środka, wymienić pióra wycieraczek. W starych autach np. 15-letnich pojawia się jeszcze jeden problem: porysowane szyby i tutaj niewiele da się zrobić, jedynie pozostaje wymiana szyby.

Kolejną myślą, jaka przychodzi mi do głowy, to zbadanie wzroku, jeżeli nosimy okulary, albo jeżeli czujemy, że coś może być nie tak. W trasę zabierajmy kamizelkę odblaskową, w razie konieczności opuszczenia pojazdu w nocy poza terenem zabudowanym mamy obowiązek używania odblasku, a najlepsza jest kamizelka, jakaś mocna latarka, auto zatankowane do pełna, kurtka, żeby w razie awarii nie zostać w samym dresie.

Nie warto ufać nadmiernie elektronice. Ani ABS ani ESP, czy inne bardziej zaawansowane systemy kontroli trakcji, nie pomogą jak przesadzimy. To nie jest magia tylko uzupełnienie. Napęd na 4 koła to też nie jest magia, tym bardziej, że w większości współczesnych aut ten napęd nie jest stały. Napęd na 4 poprawi prowadzenie np. w śniegu, ale drogi hamowania nam nie skróci .

Czy masz jakieś komentarze albo pytania? Pisz w komentarzach poniżej!

Andrzej Leszno WLP