Jak płacić niższy ZUS? Część 3. Spółka z o.o.

Wyślij ten wpis znajomym!

Z wpisu „Jak płacić niższy ZUS” rozwinęła się już niezła dyskusja między czytelnikami, a moim kolegą ze szkolnej ławy, Sebastianem, który komunikuje się ze mną i odpowiada na Wasze pytania przez aplikację FB na komórce.

Z uwagi na porządek dyskusji, oraz przez to, że wbrew metodzie przyjętej przez niektórych znanych blogerów, ja raczej nie lubię mega-długich postów i dyskusji na 50 komentarzy pod nimi, wklejam odpowiedź Sebastiana w nowym wpisie.

800px-ZUS_BiałystokJestem zwolennikiem spółek z o.o i uważam, że w naszych warunkach jest ona lepszym rozwiązaniem niż DG. Przestrzegam zawsze jednak przed pochopnym wyborem szczególnie tym, którzy jeszcze nie prowadzili żadnej firmy. My przebijaliśmy się wcześniej przez DG, a teraz mamy dwie spółki w Polsce, jedną za granicą i jedną DG otwieraną zupełnie na szybko, by zdążyć na dofinansowanie (obecna spółka otwierała nam się ponad 1,5 miesiąca, a poprzednia 3 miesiące… DG powstała w jeden dzień). Wiem jednak, że gdy zaczynaliśmy to każda złotówka liczyła się na wagę złota i wybierając wcześniej formę spółki z o.o. nie podołalibyśmy finansowo. Do tego jak piszesz masz tą przewagę posiadając wiedzę, która ułatwia Ci dokonanie nielicznych zmian bez dodatkowych kosztów. Przeciętny podatnik musi korzystać z pomocy dodatkowej co pochłania dodatkowe środki (samo stworzenie umowy i pomoc w założeniu pierwszej spółki kosztowała nas bagatela 2000 zł).

Do tego dochodzą dodatkowe obowiązki sprawozdawcze i nauka nieco „wiedzy tajemnej” czyli bilansu i umiejętne wykorzystywanie go. Zdobywanie tej wiedzy jest bezcenne, ale wymaga nakładu czasu i pieniędzy (odpowiednia księgowość)

Odnośnie rozliczeń podatkowych to masz rację, ja powtórzę, że każda działalność wymaga szczegółowego przeanalizowania i doboru odpowiedniego rozwiązania

Sam współpracuje z DG która jest Diamentem Forbes’a i nie przeszkadza im, że jest DG. A prowadząc działalność przez 6 lat zdążyliście łowić duże kontrakty nie bacząc na to jaką jesteśmy formą prawną.

Spółka jest prestiżowa, ale to nie prestiż spółki powoduje wybór Ciebie jako kontrahenta, ale jakość Twoich usług, Twoje podejście do sposobu rozwiązywania problemów, Twój poziom elastyczności, niejednokrotnie cena Twych produktów i usług, a nawet to jakim jesteś człowiekiem.

Nie jest prawdą, że spółka nie dostarcza prestiżu… ale tak patrząc wstecz to największy prestiż swojej spółki czujesz Ty jako właściciel. Niektórzy mogą pomyśleć, że jako spółka jesteś rzetelny, bo spółki to już coś poważnego. Niektórzy jednak mogą pomyśleć, że spółka nie jest godna zaufania (dobrym przykładem jest bank, który określa spółki z o.o. jako grupy największego ryzyka), bo przecież ok. 50 % spółek (o tylu chyba wspominał ostatnio Robert Gwiazdowski) w tym kraju przynosi stratę, a pewnie ok. z tego 80 % to wynik kreatywnej księgowości (jestem daleki od oceny tego zjawiska) 

Reasumując subiektywnie: Dla mnie spółka z o.o. to wynik przemyśleń biznesowych w celu optymalizacji zysków w wyniku minimalizacji kosztów. Jednak nie jest dla każdego, szczególnie dla tych, którzy zakładając spółkę myślą głównie o ograniczeniu kosztów. Po pierwsze należy myśleć o biznesie, a po drugie dopiero o formie działalności. Pierwsze dwa lata na niskim ZUSie to też niezły test na swoje siły i mniej kosztowny I oczywiście nie wymaga wspólnika 

*Na zdjęciu pałac budynek ZUS w Białymstoku.


Wyślij ten wpis znajomym!

6 przemyśleń nt. „Jak płacić niższy ZUS? Część 3. Spółka z o.o.”

  1. Chciałbym sprostować jedną rzecz, która w poprzednim blogu się pojawiła, a zgodnie z posiadaną mi wiedzą (a nuż się mylę) nie jest prawdziwa. W przypadku jednoosobowej spółki jej właściciel odprowadza składki do ZUS na tej samej zasadzie, co właściciel DG. Czyli optymalizacyjnie w tym przypadku spółka ma już niewielki sens. Obecnie ta stawka opiewa na kwotę ok. 1068 zł i o ile mi wiadomo nie można tu skorzystać z tzw. „małego” Zusu.

    1. ciekawe co na to Arturro, któremu się udaje zmieścić w 80 zł ZUS na wlasciciela

      sam się zastanawiam nad przejściem nad tą formę, w chwili kiedy firma coraz bardziej się rozwija

      1. Dz.U. 1998 Nr 137 poz. 887 art 8 pkt. 6 Za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność uważa się:
        4) wspólnika jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz wspólników spółki jawnej, komandytowej lub partnerskiej;

        1. Może nie płaci, a powinien (ZUS się upomni)
        2. Może nie jest właścicielem, tylko członkiem zarządu wybranym do zarządu przez jedynego właściciela (za którego ZUS i tak jest opłacany) i ma umowę od której jest te 8 dych.
        3. Może kłamie.
        4. Może jest jakiś zbieg ubezpieczeń (chyba się da, nie miałem potrzeby tego sprawdzać) i płaci tylko zdrowotne (które odlicza się jak przy DG?)
        5. A może wystarczy się zapytać?

        Nie wiem po co tak kombinować. Lepiej dorzucić tego dodatkowego wspólnika z dwoma udziałami (chyba, że komuś się nudzi i ma czas na ewentualną zabawę z pomysłami urzędasów i ganianiem po sądach, to wtedy wystarczy jeden) – od bidy można zrobić zastaw na udziale lub go jakoś użytkować, dzierżawić – tylko po co? W takim wypadku i tak nie wszystkie uchwały da się podjąć bez zwoływania zgromadzenia (chyba że bawić się w pełnomocników, więc znowu jest wesoło).

  2. W takim wypadku konieczne jest dobranie wspólnika który będzie miał np 1% udziałów i wtedy unika się sytuacji jednoosobowej sp. z o.o.

    przynajmniej wedle mojej skromnej wiedzy w tym temacie.

  3. sp z o.o. zawsze rejstruje sie w kims ( osoba fizyczna lub prawna ) jako 1% udzialowcem.
    Prezes moze wtedy pelnic swoja funkcje „spolecznie” bez Zus.
    sp z o.o. rejestrowana nie przez S24 a u notariusza ma te zalete ( czasem) ze przez pol roku ma status spolki w organizacji ktora juz jest legalnie dzialajacym podmiotem, mozna juz podejmowac dzialania w imieniu spolki ale nie pociaga to za soba zadnych kosztow ( zadnych) .
    Zglosci ostatecznie mozna do KRS po polroku minus 1 dzien
    a jesli jednak sens uruchamiania spolki zniknal nic nie robiac taka spolka sie z mocy prawa rozwiazuje.
    Super opcja dla „startupu” gdzi trzeba juz miec jakis szyld zeby podjac dzialania ale jednoczesnie nie wiadomo czy bedzie sens przejsc do kolejnej fazy

    1. @Robert
      Pociąga:
      – koszt założenia (u notariusza)
      – zgłoszenie do VAT (skoro jedziesz na stratach to lepiej ten VAT odzyskać)
      – koszt pełnej księgowości ponosisz normalnie (piszesz że spółka ma prowadzić działalność, a nie wisieć sobie w niebycie)
      – to nie jest tak że się rozwiązuje i tyle – za zobowiązania odpowiada zarząd lub osoba reprezentująca spółkę z o.o. w organizacji, do tego są pewne obowiązki (poczytaj ksh), więc trochę koloryzujesz.

      Podsumowując:
      – oszczędzasz na koszcie wpisu nowego podmiotu do krs i ogłoszeniu (ztcp 600 zł) i narażasz się na użeranie się w każdym możliwym miejscu (np. w banku zakładając konto musisz im mówić jakie mają wewnętrzne procedury dla sp. z o.o. w organizacji 😉 , wszędzie pilnujesz żeby umieszczali dopisek „w organizacji” – inaczej będziesz robił korekty faktur i umów itd.)
      – sp zoo w organizacji w praktyce nie różni się wiele od zoo zarejestrowanej w krs (pomijając takie rzeczy jak brak osobowości prawnej i tego konsekwencje) poza brakiem konieczności wniesienia kapitału(ów) – tylko jak chcesz prowadzić działalność, gdy nie masz nawet kasy na rejestrację w VAT, albo zakupy? Udzielając spółce pożyczki? – co za różnica i tak musisz mieć pieniądze… Wnieść część kapitału?
      Jak już masz kombinować to lepiej na całego – piszesz oświadczenie, że kapitał został wniesiony do kasy spółki (Twojej kieszeni) i rejestrujesz się w krs za te kilka stów. I tak w razie czego musisz wyskoczyć z tej kasy i tak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.