Inwestowanie dla początkujących. Jaki jest twój finansowy plan?

12794393_977834872296245_7637061291631926228_n

Kolega ze studiów namówił mnie kiedyś na kupno akcji jednego z banków, to nie mogło się nie udać – powiedział – ten bank ma przyszłość. Kolega miał rację, akcje poszły do góry, oczywiście cieszyłem się, sprzedałem akcje. Na konto wpłynęło kilka tysięcy zł ekstra.

Czy zaliczyłeś/aś kiedyś podobną przygodę? Ktoś rzucił hasło o kupnie złota, dolarów i akurat się udało. Tak jak ja wpłynęło Ci na konto trochę dodatkowych środków. Fajnie, super… ale co dalej?!

Natura pieniądza

Pieniądze mają to do siebie, że jest relatywnie trudno, aby znalazły się na Twoim koncie, ale jakoś całkiem łatwo z niego wypływają i znikają. Nieprawdaż? Cóż zatem za przełomowa korzyść wynika z jednorazowego, udanego zakupu akcji? Jaką rewolucję w Twoim finansowym życiu przyniesie dodatkowa udana transakcja, albo nawet wygrany los na loterii? Oczywiście na ogół jest to korzyść niewielka, czasem prawie niezauważalna w perspektywie dłuższego okresu…

…ot, czasem przy jakimś rodzinnym spotkaniu, gdzie, po wypiciu szklanki whiskey, cioteczny kuzyn wujka Franka chwali się swoimi mega-inwestycjami też możesz zabłysnąć i pochwalić się „biznesem życia” który udał się kilka lat temu.

Bardzo często pojawia się zatem pokusa, aby dołączyć do elitarnego grona „ludzi sukcesu” i stać się „regularnym inwestorem”. Niestety takich inwestorów, bardzo często cechuje jedna rzecz…

Brak planu

Jestem skłonny zauważyć, że wielu z nas wskakuje w inwestycje spontanicznie, bez jakiegokolwiek planu finansowego, często ufając jakiemuś „autorytetowi” który akurat pojawi się obok nas i nas odpowiednio podkręci?

Kiedyś zainspirowany dawnym chwilowym sukcesem chciałem zainwestować więcej. Próbowałem poskładać „strzępy informacji” zasłyszane tu i tam, patrzyłem na to co kupił kolega, słuchałem opinii ludzi, którzy – jak mi się błędnie wydawało – wiedzieli o inwestowaniu więcej niż ja – zebrałem „parę złotych” i kupiłem akcje. Chyba miałem więcej szczęścia niż rozumu, ponieważ moje inwestowanie wtedy skończyło się jedynie jakąś symboliczną stratą. Niestety, znacznie więcej przykładów pokazuje, że to co robiłem na ogół kończy się przysłowiowym uderzeniem głową w mur.

Spontaniczne inwestowanie, bez zbudowania sobie podstaw zarówno finansowych, jak i teoretycznych, bez dokładniejszej edukacji finansowej i co najważniejsze bez planu finansowego na ogół kończy się źle.

Hazard

Tak, to co robi większość drobnych inwestorów to nic innego jak zwykły hazard. Do tego dochodzi lenistwo, bezkrytyczne słuchanie przypadkowych „autorytetów”, uleganie instynktowi stadnemu, emocjom, itp. Ludziom wydaje się, że postępują racjonalnie, w rzeczywistości jednak po prostu rzucają kostką, wrzucając do puli czasem spory kapitał. Uda się, czy nie uda? Co jeśli „inwestycja” skończy się stratą?

12745977_972887306124335_3493091957286108501_n

Zbuduj swój plan inwestycyjny

Już zapewne domyślasz się, że celem tego wpisu jest nakłonienie Cię do zbudowania własnego planu inwestycyjnego z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście działanie według planu nie da Ci 100% pewności w dokonywaniu inwestycji ani nie zagwarantuje Ci finansowego sukcesu, jednak może być właśnie czynnikiem, który sprawi, że zamiast znaleźć się w grupie drobnych ciułaczy i hazardzistów – dołączysz do grona inwestorów z prawdziwego zdarzenia.

Jakie działania zatem warto podjąć?

Jak już wspomniałem, zacznij od zbudowania sobie podstaw zarówno finansowych, jak i teoretycznych, czyli edukacji finansowej.

Podstawy finansowe to dla mnie przede wszystkim zabezpieczenie odpowiedniego kapitału na potencjalne inwestycje. Najprostszym, choć na pewno nie szybkim, sposobem na zdobycie kapitału do inwestowania jest oszczędzanie oraz praca własna. Jak ognia unikałbym pożyczania, aby kupić akcje na giełdzie. To jest właśnie czynnik, który wędził wielu ludzi (inwestorów-hazardzistów) w poważne kłopoty.

Drugą rzeczą, której unikałbym jest naruszanie jakiegoś rodzinnego „funduszu celowego”, na który od dawna odkładacie pieniądze. Czy to jest pewien „żelazny” fundusz bezpieczeństwa czy inna „poduszka finansowa”, pieniądze na rodzinę i dzieci zostaw w spokoju. Uruchom raczej rezerwy.

Kapitał

Nie masz tego kapitału początkowego zbyt dużo? To nawet dobrze! Moja powyższa deklaracja, to nie prowokujące słowa, które mają Cię podkręcić i skłonić do burzliwych komentarzy na blogu, ale przemyślany element tego wpisu. Łatwiej bowiem uczyć się narzędzi inwestycyjnych, działania i opcji Twojego konta maklerskiego, wykonywania pierwszych transakcji na małych sumach. W grę wchodzą tu zarówno ryzyko, jak i emocje, bez których opanowania, spalisz się w inwestowaniu szybciej niż Ci się wydaje. Zaczynaj zatem od małych kwot, w miarę nabywania wprawy przechodź do większych inwestycji.

Tym samym przechodzimy do kolejnego punktu.

Edukacja

Nie myśl sobie, że bez edukowania się, zgłębiania zakamarków i tajników inwestowania, bez zwiększania poziomu Twojej wiedzy kiedykolwiek wyjdziesz z inwestycyjnej piaskownicy, bądź z grona ciułaczy-hazardzistów. Chcesz być dobry/a? Wiedz, że inni, ludzie, z którymi de facto konkurujesz na rynku (na giełdzie, itp.) także doskonalą swoją wiedzę i umiejętności. Widzę ten mechanizm bardzo dobrze w gronie moich znajomych. Musisz na pewne rzeczy poświęcić czas.

2317065892_cb6ae77764_z

Czy warto?

Jak wspomniałem przed sekundą. Czas jest bardzo istotnym czynnikiem całej łamigłówki. Jeśli chcesz się zabrać do inwestowania na poważnie – licz się z tym, że musisz poświęcić na to czas, dużo czasu. Nie będę Ci osładzał, pełnowymiarowe inwestowanie może skończyć się np. pogorszeniem się relacji z rodziną. Mój kolega z Poznania siedział całymi popołudniami i wieczorami przy komputerach. Wykresy, kursy akcji i walut, surowce… tylko to było w jego głowie. Tuż obok sfrustrowana „brakiem męża” żona, niedopilnowane dzieciaki (nieodrobione lekcje, de facto brak ojca w ich życiu = problemy wychowawcze). Czy było warto? Nie wiem. Kolega, jak sam mi powiedział, sprzedał akcje, polikwidował wszystko „w cholerę” i przestał być „inwestorem”. No… przestał przynajmniej do czasu aż dzieciaki dorosną, sytuacja się wyklaruje, itp. Czy warto? Na to pytanie musisz sobie samodzielnie odpowiedzieć 😉

3 myśli na temat “Inwestowanie dla początkujących. Jaki jest twój finansowy plan?”

  1. Trafne stwierdzenie ze inwestowanie to hazard więc inwestować można tylko środki które spisujemy na potencjalne straty. Tu pojawiają się dwie kwestie. Jeżeli nie mamy wystarczających środków na codzienną egzystencje to nie inwestujemy. Jeżeli mamy te środki to nie inwestujemy bo po co skoro nie potrzebujemy dodatkowego zysku a ten nadmiar środków możemy stracić.

    1. wiesz, niektórzy mają ambicje większe niż tylko zabezpieczenie codziennej egzystencji, sprawa rozbija się o niezmienny czynnik – ludzkie pragnienia

  2. Inwestowanie jak wszystko – wymaga poświęcenia się, czasu, pracy. Bez tego nie da się nauczyć podstaw, nie da się być dobrym…Do tego dochodzi ryzyko, które tylko przy pomocy wiedzy można zminimalizować. Często słyszy się historie o osobach, które w ten sposób rzuciły się z rozmachem na głęboką wodę oczekując kokosów….a tu bęc. Rzeczywistość 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.