Grecja. Korfu. Agios Georgios

Minęło już dwa tygodnie od mojego powrotu z wakacji, lecz dopiero ogarnąłem się na tyle, by napisać coś o ostatnim pobycie. Niewtajemniczonym w realia bloga wyjaśniam, że co jakiś czas tutaj piszę o wakacjach, czy lokalnych podróżach – w założeniu oszczędnych – choć wakacje na Korfu z oszczędnością pieniędzy nie mają zbyt wiele wspólnego…

Cóż, w końcu się oszczędza w jakimś celu. Dla mnie jednym z celów oszczędzania jest zafundowanie sobie urlopu w Grecji (ale też w Polsce, jeśli w sezonie pogoda dopisuje – w tym nie dopisała, niestety).

Na pewno jak zwykle zaglądną tu znajomi i czytelnicy chętni do poczytania o moich miejscówkach, więc poniżej skrobnę parę słów o ostatniej lokalizacji.

Wakacje w Agios Georgios należały do relatywnie leniwych. To jest taka większa wieś nastawiona typowo pod turystykę, ulokowana w malowniczej zatoce. 5-6 sklepów (typowe greckie małe supermarkety), z czego 4 przy dość długiej plaży (ceny akceptowalne w porównaniu z drogim Sidari), kilka tawern, hotele i w zasadzie nic więcej.

Plaża żwirowo-piaszczysta, z przewagą piasku. Jedna z lepszych plaż jakie kiedykolwiek widziałem w Grecji. Amatorom słońca i plażowania – polecam zdecydowanie.

No tak… to jest miejscowość, gdzie się jedzie przede wszystkim plażować i odpoczywać, nie poimprezujecie tutaj. Miejsce dla rodzin z mniejszymi dziećmi i emerytów. Dostępne są jednak sporty wodne – wynajem sprzętu, motorówek (po prawej strony plaży są lepsze ceny motorówek).  Można wynająć samochód lub skuter i pojeździć po okolicy, co nie jest jednak łatwe dla kierowcy z nizin, ani przyjemne dla pasażerów (górskie serpentyny), w miejscowości są przystanki komunikacji miejskiej/lokalnej i za relatywnie przyzwoite pieniądze można się zabrać do pobliskich miejscowości, z czego polecam Sidari.

Sidari jest lekko przedrożone i przereklamowane, pełne Niemców i Anglików, jeśli chodzi o czystość – umiarkowany syf – jednak jego niewątpliwą atrakcję stanowią dość ciekawe klify, wśród których można popływać. Sama plaża w Sidari to ziemia – wiecie co, mega lepszą plażę to ja mam już w pobliżu mojego miasta w starej piaskowni. Na urlop bym tam nie jechał, ale podskoczyć 1-2 razy z okolicy. Zobaczyć klify i pochodzić po sklepach – można jak najbardziej.

Powyżej – chcę przed czymś przestrzec. To jest restauracja Sea Breeze przy głównej plaży w Sidari. Jedzenie smażone na starym oleju. Mięso, zarówno kurczak jak i wieprzowina, śmierdziało starym baranem. Piszę o tym niechętnie, bo cenię Greków, ich kuchnię, uprzejmość, itp., ale pierwszy raz w Grecji nadziałem się na coś takiego… dlatego duży minus się tu należy.

Kilka wniosków więcej na moim starym adresie:

Greckie lenistwo?

 

Jeśli masz jakieś pytania co do Korfu – pisz w komentarzach – odpowiem w wolnym czasie.

Wyślij ten wpis znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.