Facebook? Naucz się regularnie czyścić konto i kasować niektóre treści

O tym, że publikowanie i udostępnianie dalej różnych treści na FB jest niebezpieczne przekonałem się nie raz i nie dwa. Niebezpieczne w jakim sensie?

Niebezpiecznie w sensie karno-prawym, np. bardzo łatwo, udostępniając dalej nie to co trzeba lub komentując gdzieś w emocjach możesz być posądzony/a o rasizm czy dyskryminację odmiennych upodobań seksualnych. Uwierzcie mi, że to jest karalne, nie tylko w postaci ewentualnego bana na FB, ale jeśli znajdzie się nadgorliwiec, który nic innego nie ma do roboty, może pozornie niewinny żart czy przykładowo „nieumiejętne” wyrażenie Twoich emocji po zabiciu kolejnego Polaka czy Polki przez terrorystów, przekuć w doniesienie do prokuratury, a wtedy będziesz ciągany/ciągana po sądach. Tzw. rasizm jest karany w Polsce.

Niebezpieczne w sensie bezpieczeństwa osobistego oraz bezpieczeństwa majątku. Chwalisz się na FB nowym drogim sprzętem, który masz w domu = zapraszasz złodziei, na bieżąco przesyłasz fotki z urlopu = informujesz wszem i wobec, że dom lub mieszkanie stoi puste. Wklejasz regularnie trasy joggingu z Endomondo = nieodpowiedni ludzie wiedzą, że zwykle o 18.30 przebiegasz przez ciemną alejkę w przy osiedlowym lesie, masz ze sobą komórkę za 3000 oraz zegarek za nie mniejszą sumę, którą też się już pochwaliłeś/aś na FB. Mam wymieniać więcej?

Niebezpieczne w sensie relacji osobistych. Niestety, 95% ludzi nie umie w ogóle oddzielić omawianego problemu od osoby, w dodatku pozorne bezpieczeństwo na przytulnej kanapie z laptopem sprzyja obniżeniu pewnej bariery emocjonalnej. Zamiast rozmowy zaczyna się rozdygotany szczek. Wystarczy, że raz nieopatrznie wypowiesz się na jakiś temat, zwłaszcza polityczno-religijny. Tracisz znajomych, zyskujesz zajadłych wrogów. Jesteś przeciw zakazowi handlu w niedzielę – bum! Nie wzruszyło cię zdjęcie wiewiórki – bum! Uważasz, że iPhone jest słabym telefonem – bum! Masz nieco inne zdanie o uchodźcach, niż politycznie poprawne media – bum! Koniec. Stajesz się tym złym, zależnie od opcji – pisowcem, kodersem, platformersem czy faszystą, po prostu wrogiem. Te relacje są, realnie rzec biorąc, już nie do naprawienia.

Niebezpieczne w sensie relacji pracy oraz marketingu (jeśli prowadzisz działalność gospodarczą). Generalnie to dotyczy tych samych tematów, co powyżej – tylko tu nie da się szybko wykasować problemowej osoby ze znajomych i kontaktów w telefonie. Zaczynasz się „żreć” w relacjach zawodowych, albo klimat współpracy siada.

Ja nie jestem ideałem facebookowej strategii. Mam swoje zdecydowane zdanie na wiele tematów, mimo generalnego pilnowania się na FB zdarza mi się podyskutować. Jestem też blogerem i nie zawsze wszystko da się ładnie pooddzielać. Lubię pogadać i tyle. Czasem zdarza mi się źle ocenić mojego dyskutanta, np. przecenić jego umiejętność opanowana emocji oraz odporność na zdanie przeciwne. Zdarza się…. Przypominam raz jeszcze: 95% ludzi nie umie w ogóle oddzielić dyskutowanego problemu od osoby dyskutującego. Jeśli popierasz pomysł PISu w kwestii ułatwienia zezwolenia na wycięcie drzew na posesji – jesteś fanatykiem Kaczyńskiego, jednak jeśli zająkniesz się chociaż raz w sprawie 500+, jesteś wstrętnym kodziarzem, skoro wolisz, by w Polsce zostało „po staremu”, bez multi-kulti i tzw. islamistów, jesteś z całą pewnością ekstremistą i faszystą. W facebookowym towarzystwie nie ma inaczej. Etykietka wroga przyklejona na zawsze.

Hmm… to była polityka. Jednak są takie tematy, które normalnego człowiekowi wydają się dość neutralne, okazuje się jednak, że nie. Po drugiej stronie jest rzesza rozdygotanych emocjonalnie fanatyków. Duże rewolucje na moim profilu osobistym i blogowym przetoczyły się kiedy zacząłem krytykować „strategię” pewnej marki elektroniki użytkowej, czego absolutnie nie przewidziałem. (Myślę sobie. Kto się nadmiernie ekscytuje telefonem w kieszeni? To przecież nie ma znaczenia? Co? Okazuje się, że całe rzesze fanatyków marki.). Pewne rzeczy można jedynie ocenić po fakcie.

Raz ściąłem się z jednym kolegą, bo ja mam dość restrykcyjne (bardzo, ale to bardzo ostre) podejście do picia alkoholu i wsiadania za kółko. Tu swojej opinii nie ukrywam (Z drugiej strony nie trzeba ich nadmiernie eksponować na FB, nieprawdaż?). Kolega się zaczął ostro pieklić, bo on uważa, że jednym po piwku można… co tam, a ja z takimi poglądami to jestem po prostu faszystą. Relacja się skończyła zupełnie. Szczególnie po tym jak on, tydzień później, po wizycie w pubie i dyskutowanym piwku, wyrąbał swoją wypasioną furą w samochód wspólnego znajomego. Uuuuu…. ból egzystencji… Życie moi Drodzy, samo życie.

Co zatem polecam? Zrezygnować z Facebooka? Hmmm… Jeśli z różnych powodów nie możesz żyć bez FB i społecznościówek a ciągła samokontrola (tak potrzebna na FB) jest dla ciebie nierealna… Wsiadłeś na FB zmęczony, po pracy w piątek, po dwóch piwach. Rodzina śpi, a cię wzięło na „klub dyskusyjny? Rozumiem to.

Opublikowany durny, kontrowersyjny mem na twoim profilu, wrzucone niefajne linki na stronie znajomego, zbyt ostra dyskusja na temat poglądów? Oczywiście to już w eter poszło, dzisiaj, a nawet po kilku dniach, uważasz, że to było zupełnie zbędne, ale nie jest jeszcze za późno na działanie.

Część znajomych już widziała, co miała widzieć, kto się miał spieklić z zazdrości i obrazić, już się obraził, ale mechanizmy filtrujące FB są na tyle selektywne, że do większej części informacja jeszcze nie doszła. Do wielu to info nie dojdzie nigdy, chyba, że zechcą celowo odwiedzić Twój profil, wgłębić się w dyskusję. Tak czy inaczej, jeśli opublikowałeś np. twoje zdjęcia z Majorki i widzisz, że wywołują coraz więcej prostackiej zawiści wśród znajomych niż było w planie, albo jeśli strzeliłeś 2 dni temu jakiś knajpiany żart o Seicento, a teraz myślisz, że szef zakochany w Pani Premier, może zerknąć ci na walla w pracy – kasuj, czyść, porządkuj swój Facebook.

Każdy wpis i komentarz ma w prawej głównej części małą ikonę ołówka, gdzie możesz edytować lub kasować treść, natomiast wiele treści możesz łatwo skasować w Dzienniku Aktywności, który masz w opcjach. Śmiało zabierz się do porządków na swoim profilu, nawet wiele miesięcy wstecz. Czy na pewno chcesz aby pewne treści przeczytał Twój pracodawca?

Kasuj, jeśli nie jesteś pewien/pewna, czy chcesz, aby dana treść została na profilu na dłużej, albo ktoś cię uświadomił, że może być źle wykorzystana przez nieodpowiednich ludzi (np. wspomniane pochwalenie się drogim domowym sprzętem tuż przed wyjazdem rodzinnym). Kasuj, jeśli w zamyśle, chciał(a)byś coś pokazać na tylko chwilkę, ale potem niekoniecznie wracać do tego. Korzystaj śmiało z tej opcji.

Kontroluj treść, kontroluj swój Facebook – oby on jak najmniej kontrolował Ciebie.

Pozdrawiam,

Remigiusz

P.S. Wpis był inspirowany wypowiedziami Kolegi: http://lekki-linux.blogspot.com/2016/11/posprzataem-swojego-facebooka-polecam.html

Napisz co myślisz na ten temat w komentarzach!

Jedno przemyślenie nt. „Facebook? Naucz się regularnie czyścić konto i kasować niektóre treści”

  1. Bardzo dobry wpis, nic dodać, nic ująć. Ja osobiście traktuję fb jako „zło konieczne”, coś, co jest i przed czym nie da się uciec, ale bez czego doskonale udaje mi się funkcjonować. Na tyle doskonale, że posiadam profil tylko na potrzeby prowadzonego bloga i do którego nie dołączyłem żadnych moich znajomych – choć mam świadomość, że to zapewne mogłoby zwiększyć popularność mojej strony.
    A postępuję dokładnie tak, jak napisałeś, żadnych dyskusji, słownie żadnych. Ograniczam się jedynie do suchych wpisów, ew. podziękowanie za komentarz i to wszystko. Gdyby ktoś kiedyś postanowił tak po prostu z dnia na dzień zamknąć fb (wiem, nierealne), to chyba nawet by mnie to ucieszyło 🙂
    Oczywiście zapraszam też do siebie na…

    /***starczy link w podpisie, kto chce ten wejdzie, pozdrawiam ***/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.