Ekojazda zaczyna się, nim przekręcisz kluczyk w stacyjce.

Wyślij ten wpis znajomym!

Za parę miesięcy chcąc uzyskać prawo jazdy na kat. B, trzeba wykazać się znajomością, nie tyle teoretyczną co praktyczną, zasad ekojazdy. Zapewne większość Czytelników ma już od lat „białko” w kieszeni, ale kto na co dzień stosuje zasady ekonomicznej jazdy?

Jeśli poprosisz przypadkowego kierowcę, by wymienił najważniejsze, wg niego, reguły pozwalające oszczędzać paliwo, z pewności usłyszysz o nieprzekraczaniu 2 000 obrotów na minutę (2 500 w przypadku samochodów z napędem diesla), łagodnym obchodzeniu się z gazem czy hamowaniu silnikiem. Słuchając te litanii, mam wrażenie, że czegoś tu jednak brakuje. I nie, nie chodzi mi o utrzymywanie odpowiedniego ciśnienia w oponach.

8990232431_9f7a93d3ca_z

Pozwolę jednak postawić sobie nieco być może śmiałą tezę, że ekojazda zaczyna się, jeszcze zanim umieścimy kluczyk w stacyjce swojego samochodu. Dowody? Proszę bardzo.

Primo, wybór samochodu. Warto poświecić trochę czasu, by dowiedzieć, się, czy na pewno egzemplarz, na który polujemy, będzie ekonomiczny w dłuższej perspektywie czasowej. Biorąc pod uwagę ogólne koszty eksploatacji, rzecz jasna. Powoli mija moda na zakup diesla (bo koszt serwisu nowoczesnych silników – tych po erze 1.9 TDI 110 KM, przewyższa potencjalne oszczędności na paliwie), a mam wrażenie coraz bardziej popularny jest montaż instalacji LPG. Zanim dokonamy ostateczny wyboru paliwa, które będziemy wlewać do baku swojego samochodu, warto przeanalizować, w jaki sposób będziemy go eksploatować. Na przykład, mały benzyniak z pewności najlepiej sprawdzi się w miesicie podczas krótkich odcinków. Czy odwożąc dzieci do szkoły, trzeba mieć pod maską 140 KM? Niekoniecznie.

Secundo, wybór trasy. Nie tylko tego, jakimi drogami będziemy jechać, ale też w jakich godzinach. Dobrze jest omijać godziny szczytu i mieć na uwadze, że w różnych miastach ich ramy wyglądają nieco inaczej. Czasem lepiej wypić poranną kawę w biurze, bo wyjechaliśmy z domu przed godzinami szczytu, niż stresować się w korku, patrząc na chwilowe zużycie paliwa. To samo dotyczy remontów, objazdów czy płatnych odcinków autostrad – w ich ominięciu pomaga Google Map, a czasem jeszcze lepiej Yanosik. Nie zawsze najbardziej popularna trasa, jest najbardziej „eko”. Tak samo najszybsza trasa. Planując trasę, warto mieć na uwadze, ile czasu możemy spędzić w samochodzie. Być może jadąc na obiad do teściowej, czasu spędzonego w samochodzie wydłużyć się nie da nawet o akademicki kwadrans. Jednak jadąc na wycieczkę, może warto poświeć te 15 minut, by zyskać nie tylko na zmniejszonym spalaniu paliwa, ale też zaoszczędzić swoje nerwy?

Autorka: O.


Wyślij ten wpis znajomym!

2 przemyślenia nt. „Ekojazda zaczyna się, nim przekręcisz kluczyk w stacyjce.”

  1. Jak zwykle wszystko zaczyna się od przebytego dystansu. Jak ja zrobiłem przez rok 28 tys km, to u mnie diesel się opłaca. Monitorując spalanie jak i inne koszty, wyszło mi, że podobne rozmiarowo auto z silnikiem 1.8 benzynowe i 2.0 diesel to różnica w średnim spalaniu wynosi 2,5 litra/100km (ponad roczny okres monitorowania). Przy dystansie 28 tys km daje to 700 litrów paliwa różnicy. 5zł/l to kwota 3500zł. W tym czasie z napraw typowo „dieslowskich” regenerowałem filtr cząstek stałych (kupiłem auto używane, regeneracji dokonałem przy 175 tys km przebiegu auta). Kosztowało mnie to 1600zł. Takie rzeczy jak hamulce, opony etc to trzeba również w benzyniakach wymieniać to ich nie liczę 😉 Więc ogólny bilans kształtuje się na poziomie 3500-1600=1900zł na plusie oszczędności 🙂 Więc jak zwykle wszystko się rozbija o rozsądek 🙂

  2. Dokładnie tak jak piszesz – u mnie największe oszczędności przyniosła zmiana samochodu. Przesiadłam się z dwulitrowej benzyny na silnik 1.3 eco diesel i miesięczne koszty eksploatacji auta spadły o połowę. Ponieważ dużo jeżdżę to oszczędności są spore.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.