Dom energooszczędny

Wyślij ten wpis znajomym!

Zapraszam dziś na post gościnny Andrzeja Nowackiego dot. budowy domu, a właściwie jego pierwszą część. Oczywiście nie omieszkam przypomnieć moich własnych wpisów na temat budowy mojego domu, jak na przykład:

Zapraszam jednak teraz na post Kolegi, który będzie miał niedługo swoją kontynuację:

W naszych polskich warunkach ogrzewanie budynków jednorodzinnych ale i wielorodzinnych jest sprawą dość kłopotliwą, z jednej strony zimy potrafią być śnieżne i mroźne, z drugiej strony mamy też upalne lata tak, że wymagania stawiane budynkom muszą być naprawdę wysokie. Do tego dochodzą wysokie stale rosnące koszty energii, relatywnie niskie zarobki Polaków w stosunku do krajów zachodnich lub skandynawskich i nagle okazuje się, że mamy trudny problem do rozwiązania.

Jeżeli stoimy przed dylematem budowy domu jednorodzinnego zanim jeszcze zastanowimy się nad tym jaki system ogrzewania chcemy mieć zainstalowany trzeba zaprojektować lub zmodernizować gotowy projekt w taki sposób, żeby zużycie energii było jak najmniejsze. Istnieją tzw. Budynki pasywne które praktycznie nie potrzebują ogrzewania jedynie podczas dużych mrozów konieczne jest delikatne podgrzanie np. elektryczne. Na chwilę obecną koszty budowy domu pasywnego przewyższają oszczędności związane z prawie zerowymi rachunkami za ogrzewanie. Ja skupiłbym się na domu energooszczędnym z pewnymi modyfikacjami.

Jakie to modyfikacje: Zakładam, że dom ma być parterowy bądź z jednym piętrem i skośnym dachem.

Odpowiednie rozlokowanie powierzchni szklanych czyli okien. Oknami ucieka sporo ciepła 15-30 procent. Od strony północnej domu umieściłbym takie pomieszczenia jak sypialnia, łazienka, jakieś pomieszczenia gospodarcze. Te pomieszczenia mogą mieć mniejsze okna, powierzchnia okienna byłaby zredukowana do niezbędnego minimum – to obniży koszt okien. (Dla chętnych… ja nikogo do tego nie namawiam, ale skupiam się na domu max tanim i oszczędnym, łazienka od strony północnej oraz nawet sypialnia bez okna, w zamian za to przeszklone drzwi wewnętrzne oraz bardzo dobre oświetlenie).

Pomniejszone okna od strony północnej powinny mieć najniższy współczynnik przenikalności cieplnej, potrójne bądź poczwórne szyby oraz roletę zewnętrzną. Od strony wschodniej również lubią zimą wiać mroźne wiatry, dlatego też powierzchnie szklane powinny być nieco zmniejszone od tej strony.

Od strony południowej umieściłbym pokój dzienny, biuro z tej strony, natomiast powierzchnie szklane powinny być nieco zwiększone (zapewni to darmowe podgrzewanie budynku w słoneczny nawet mroźny dzień energią słoneczną). Okna od tej strony mogą mieć szybę podwójną powierzchnia jest większa więc niema co przepłacać za trzy szyby. Od strony południowej konieczna będzie też roleta zewnętrzna lub żaluzja zewnętrzna zimą, która ograniczy utratę ciepła w nocy a latem zapobiegnie nadmiernemu przegrzewaniu.

Unikanie mostków termicznych – mostki termiczne są to miejsca przez które dodatkowo ucieka ciepło z budynku występują przy balkonach, rożnych załamaniach bryły budynku. Nasz budżetowy energooszczędny dom będzie pozbawiony balkonów, wszelkich wystawek, gzymsów i tym podobnych udziwnień które to nie dość, że są kosztowne to jeszcze pogarszają efektywność energetyczną budynku.

Dach – przez dach ucieka najwięcej ciepła, dlatego nie oszczędzam na izolacji dachu. Dach jest skośny, więc decyduję się na grubą warstwę wełny mineralnej od strony wewnętrznej oraz dodatkową również grubą izolację styropianową od strony zewnętrznej. Pokrycie zewnętrzne dachu – stawiam na dachówkę ceramiczną (to dodatkowa izolacja z racji tego, że ceramika słabo przewodzi ciepło). Blachy dachowe też nie są złe i też z powodzeniem można pokusić się o blachę. Unikam okien dachowych, ewentualnie montuję jedno bądź dwa.

Izolacja ścian – nigdzie nie jest powiedziane, że cały dom musi mieć taką samą grubość izolacji w każdym miejscu na ściany północno-wschodnie daję grubą izolację styropianową ok 30 cm a na strony południową i zachodnią daję 20 cm.

cdn…

Czekając na ciąg dalszy wpisu, z pewnością zaciekawisz się moim cyklem:

Nieruchomości – blogowy poradnik inwestora

Zapraszam!


Wyślij ten wpis znajomym!

21 przemyśleń nt. „Dom energooszczędny”

  1. Osobiście bym poszedł w kierunku domu pasywnego z własnym systemem produkcji energii, zarówno zimą jak i latem. Dodatkowo jestem uniezależniony od zewnętrznych źródeł i dostawców.
    We wpisie brak też info, że nasz dom powinien być dopasowany do regionu w którym mieszkamy. Są miejsca gdzie ogólne założenia wiatru i deszczu są odmienne od ogólnych (głównie w górach, ale jednak)

    1. W rejonach górskich to się rozumie samo przez się. Wczoraj oglądałem kolesia, który chciał sobie wybudować dom z glino-słomo-beli, w praktyce został zmuszony do budowy 2 warstwowej elewacji zewnętrznej.

      U niego na pogórzu deszcz czasem „pada poziomo” i to z różnych kierunków.

      1. oj tam, w Warszawie też czasem pada w poziomie i to w sumie bez wyraźnego powodu 😉 dodatkowe uszczelki przy oknie mam nadzieję, że pomogą 😉

        1. mam na to inny pomysł – w moim ew. przyszłym domu zastosuję zaporę z pergoli lub iglaków relatywnie blisko ścian

  2. Dom bez zasilania zewnętrznego jest możliwy ale czy opłacalny. Można zrobić coś takiego instalacja PV 15 tyś niestety to nie wystarczy w PL do tego mała turbinka wiatrowa 20 tyś , magazyn energii tesli 14 tyś i awaryjnie jakiś mały agregat 5 tyś , robocizna i osprzęt nie mam pojęcia ile ale niech będzie to 7 tyś razem mamy 61 tyś za instalację to bardzo przybliżony wynik właściwy będzie zapewne wyższy. Teraz niech rachunek za prąd wynosi 400zł na miesiąc to instalacja zwróci się po 13 latach no więc w jakiejś dłuższej perspektywie mogłoby się to opłacać ale wymaga to dokładniejszych obliczeń. Do tego zabawa prawna coś Remigiusz wspominał ,że nie bardzo można produkować prąd bez sprzedawania go do sieci.

    1. Jakiś czas temu znalazłem na YT filmik, gdzie jeden człowiek w Polsce – fan niexależności – obszedł przepisy budowlane i z energetyką, uwzględniając w zgłaszanym projekcie zasilanie siecią 24V prądu stałego, co zaakceptowała gmina/powiat, czego w praktyce nie może zapewnić energetyka, to taka luka prawna.

      W projekcie prąd musi być? OK. Jest. Prawo nie daje specyfikacji JAKI PRĄD. Urzędnik zatwierdza projekt. Gość pokazuje zatwierdzony projekt energetyce – monopoliście, ta rozkłada ręce i odpuszcza.

      Nie jestem pewien czy się opłaca brać magazyn Tesli – idę w zakład, że bardziej się opłaci skombinować własne aku, nawet nowe.

      W praktyce jednak w takim domu niezależnym nie ma: kuchenki elektrycznej, kuchenki mikrofalowej, czajnika elektrycznego – itp. innych odbiorników o wyższej mocy jest mało.

    2. Andrzej, dochodzimy do punktu w którym niezależność jest też uwarunkowana czynnikami zewnętrznymi. Na pomorzu są rejony gdzie silne wiatry często uszkadzają instalację doprowadzającą prąd. Efekt? Co jakiś czas coś trzeba wyrzucić z lodówki, bo się psuje z braku prądu, a mimo XXI wieku naprawy potrafią trwać nawet i 72 godziny.
      Budując własny dom chciałbym mieć jedyny kabel doprowadzający w postaci internetu i rurociąg woda do (jeśli nie mamy własnej studni) i ścieki od. Reszta jest zbędna, a wręcz można sprzedawać nadwyżki prądu elektrowni. W efekcie mamy nie 400 zł do płacenia a dostajemy powiedzmy 100 zł od elektrowni. Plus przyczyniamy się do ochrony środowiska (produkcja wszystkich komponentów to mniejszy koszt środowiskowy niż dostarczanie prądu przez elektrownię węglową przez 13 lat).

      Ja uważam, że święty spokój od umów, zmian taryfowych i rachunków co miesiąc jest tego wart.

      PS. Chyba z dwa lata temu liczyłem to system pozwalający generować nadwyżki energii dla domu ~120 m2 kosztował jakieś 35-40 tysięcy + montaż. Więc nieco taniej 🙂

      1. Ja jeśli to możliwe chciałbym mieć własne ujęcie wody pitnej oraz kolektory wody deszczowej – gospodrczej, kanalizację można załatwić częściowo biologiczną oczyszczalnią przydomową, jeśli jest na to zgoda urzędu (nie wszędzie można postawić taką inst.)

        Do czego najbardziej w domu potrzebny jest prąd? To jest pytanie. Do oświetlenia. Te obecnie – przy technologii LED zużywa niewiele. Druga to potrzeby medialne, człowiek współczesny nie przeżyje bez tv, radio, net. To się da załatwić panelami i wiatrakami, nawet ładowarkami kominkowymi (jeśli ktoś opala piecem).

        Lodówkę można załatwić także zasilaniem OZE (mała lodówka, albo konstrukcja wykorzystująca chłód z gruntu/otoczenia), już gorzej z zamrażarką. Ludzie ceniący niezależność ponadto na nowo odkrywają genialny słowiański wynalazek – ziemianki przydomowe.

        Odpada mikrofalówka i czajnik elektryczny, kuchenka elektr.

        Pranie w automacie natomiast wymagałoby dużego buforu w postaci akumulatorów, albo odpalenia generatora.

        Co jeszcze?

  3. No tak może by się dało tańsze akumulatory zainstalować np połączyć szeregowo takie od ciężarówek idzie w ten sposób uzyskać 230 V w domu aku kwasowo-ołowiowy też się sprawdzi w końcu w domu masa nie jest istotna. Słońce i Wiatr ma jedną wadę niestabilność np teraz pada śnieg ale ani nie świeci ani nie wieje więc cały dzień musiałby być zasilany z aku. Ale mimo wszystko takie autonomiczne domy są możliwe i nawet byłyby opłacalne w dłuższej perspektywie tylko te paskudne monopole ciągnące kasę od biednego narodu. Podejrzewam, że gdyby tak masowo ludzie przechodzili na niezależność energetyczną zaraz pojawiłyby się jakieś nowe przepisy mocno to utrudniające.

    Teoretycznie można już zostać prosumętem w PL interesowałem się tym zagadnieniem ale taryfy gwarantowane są żenująco niskie sprzedajemy prąd za 0,15 gr kwh a kupujemy za jakieś 50 gr do tego jak wygenerujemy znaczącą nadwyżkę to nie ma możliwości żebyśmy otrzymali zwrot. Najłatwiej ludziom pozakładać liczniki i kazać płacić bandyckie stawki za prąd ale biada żeby ktoś próbował być samowystarczalny odnoszę właśnie takie wrażenie ,że taki jest przekaz i podejście koncernów energetycznych które de fakto są spółkami skarbu państwa.

  4. Dochodzimy do tego ,że trzeba zmniejszyć zapotrzebowanie na moc w domu samowystarczalnym . Czajnik to nie takie zło owszem ciągnie 2 KW ale przez max 2 minuty największym żarłokiem jest kuchenka płyty mają jakieś 2- 3 KW i pracują przez dłuższy czas 3 płyty to 6 KW. Najmocniejszy magazyn tesli ma pojemność 10 kwh czyli kuchenką wydoimy go w 2 godziny zakładając dwie płyty o mocy 2,5 KW kuchenki indukcyjne są nieznacznie oszczędniejsze wyłączają się też czasowo to może uzyskamy ekstra jeszcze godzinę pracy. Jak odpuścimy sobie kuchenkę co w zamian sieć gazowa czyli znowu monopolista i umowa gaz ma tą przewagę, że jest tańszy o połowę od prądu. Lub inna opcja prymitywna butla na propan butan gaz z butli jest droższy butle trzeba wymieniać oraz bezpieczeństwo no czasami gdzieś się słyszało o wybuchu butli. Nawet niedaleko mojego miejsca zamieszkania był kilka lat temu wybuch butli z gazem ciężkiemu poparzeniu uległo dziecko. Więc ta butla do kuchenki to tak sobie. A jak się ma jeszcze bojler elektryczny to czym go zastąpić też albo gaz albo? no właśnie .

    1. nie trzeba łączyć akumulatorów szeregowo, by uzyskać 230V, w dodatku to inny rodzaj prądu

      musisz kupić falownik, są nawet takie do gniazda zapalniczki w aucie, gdzie wychodzi prąd zmienny 230V

      pozostaje jeszcze inna kwestia, tu myślę, że najbardziej realna – de facto prąd wychodzi najtaniej, kiedy używasz go dużo – to już liczyli koledzy na blogu wiele razy – tak więc do przyszłego domu podłączasz normalnie, jak wszyscy łącze – trudno – tu nie chodzi o ideologią, ale o wygodę

      jednakże oprócz tego masz dodatkową, autonomiczną mini instalację OZE

      w tym kierunku idę ja osobiście – na razie wątpię czy rodzina będzie gotowa na zupełną samowystarczalność i nie zamierzam robić nic na siłę

    2. boiler w sezonie słonecznym mona zastąpić panelami, w sezonie nie słonecznym i tak trzeba czymś dom ogrzewać, przy okazji grzeje się woda,

      sam z resztą pisałeś – ale o ogrzewaniu skończę plik edytować i opublikuję za kilka dni

  5. No tak czyli wychodzi na to,że całkowita autonomia jak na razie to jeszcze pieśń przyszłości. Jeżdżąc po okolicznych lasach rowerem w mojej okolicy jest trochę wzniesień zauważyłem strumyk i stare jeszcze chyba z przed 100 lat małe spiętrzenia wodne – kiedyś do czegoś służyły . Kawałek dalej jest leśniczówka taka leśniczówka spokojnie mogła by być napędzana małą turbiną wodną myślę ,że te 3 -5 KW bałoby radę z tego wykręcić . Paradoksalnie w płaskim terenie ale nie tak do końca w mojej okolicy są wzniesienia 150 m.n.p.m http://www.wysokosc.mapa.info.pl/ tu jest fajna mapa klikasz i masz podaną wysokość

    1. to jest super spostrzeżenie, aczkolwiek j uważam, że już teraz potrafiłbym zbudować energooszczędny dom autonomiczny pod kątem energii el. dysponując pieniędzmi i czasem oraz idąc w pewne założenia i autorskie rozwiązania (np. chłodzenie żywności)

      opieram swoje spostrzeżenia na praktyce osób, które to zrobiły, z kimś tam nawet rozmawiałem osobiście

      może uda mi się zaprosić kogoś znanego z kręgu samowystarczalności na bloga, albo odszukać przynajmniej ich nagrania YT i wkleić

      ta czy inaczej, podkreślam, nie zależy mi na pełnym off-grid, czyli odcięciu się od systemu, ale o zapewnieniu sobie częściowej autonomii, mini zestaw autonomiczny zamierzam montować i testować już teraz, jeśli trafi się remont, przy okazji – okna firmy mam od południa, część okien domu też – dobre warunki na testowe PV

  6. Ciekawa jestem, jak to wszystko będzie wyglądało od strony prawnej. Z tego co wiem, to trzeba nie tylko wypełnić odpowiednią dokumentację w sprawie samego budynku, ale również w sprawie takiej instalacji. I pozostaje jeszcze kwestia pozwoleń, na które też trzeba poświęcić czas, czasem bardzo dużo czasu. Pewnie pod względem długoterminowym się to opłaci, faktycznie, ale czy nie będzie większych problemów z urzędami?

  7. Dom energooszczędny?
    Przede wszystkim dobra izolacja (również fundamentów), a poza tym uważam, że dobrze jest wykorzystać „mądrość przeszłych pokoleń” w połączeniu ze współczesnymi rozwiązaniami; odpowiednie do stron świata usytuowanie domu, osłonięcie domu od północy i częsciowo zachodu drzewami, okiennice (rolety) na okna…

    Ogrzewanie i klimatyzacja?
    Tu interesujące jest moim zdaniem rozwiazanie stosowane juz w… zamkach krzyżackich.
    Pobórp owietrza do domu poprzez rurę (kanał) zakopany w ziemi ponieżej strefy przemarzania. Latem powietrze dostarczone do domu schłodzi sie do ok. 6 stopni C, zimią ogrzeje do tej temperatury, bo na pewnej głębokości temperatura gruntu jest w miarę stała.
    Można i to z dobrym skutkiem zastosować latem również tzw. komin rzymski, który wymusi ruch powietrza w domu. Przy połączeniu z wyżej wzmiankowanym kanałem w gruncie bedzie to darmowa, grawitacyjna klimatyzacja.

    Włąsne ujęcie wody to fajna rzecz tylko proszę pamiętać, że i pompa (hydrofor) też pobierają prąd i to wcale niemało. Do tego dochodzą koszta własnego filtra do wody…

    Energia elektryczna…
    Tu nie szedłbym w pełną niezależność, a reczej w wersję hybrydową.
    Odpowiednio dobrana bateria akumulatorów, inwerter (falownik) i sterownik oraz… dwustrefowa taryfa. Po godzinach szczytu zasilamy dom bezpośrednio z sieci i ładujemy akumulatory. W godzinach szczytu korzystamy z akumulatorów. Taki zestaw o mocy ok 10kW (powiedzmy, że jest to bez napinki 36 godzinne zużycie w domu) można osbie zestawić za 12-15 tys zł. Za 1 kWh w drugiej taryfie mozemy płacić – jak dobrze poszukamy – 0,19 zł brutto.
    Rachunki spadaja drastycznie i można wóczas NA SPOKOJNIE kombinować z fotowoltaiką, wiatrakiem czy wspomnianymi juz tutaj łądowarkami kominkowymi) czyli ogniwami Peltiera.

    1. dokładnie o czymś takim myślałem, o wykorzystaniu temp. gruntu – bardzo słuszny pomysł z 2 taryfami i buforem akumulatorów

  8. No dobra bufor akumulatorowy ok ale trzeba sobie ustalić jaki jest koszt instalacji?
    Dwa jaka jest żywotność akumulatorów? Trzy kiedy się to zwróci i zacznie generować zysk? Ładowanie tańszym prądem to nie ładowanie darmowe ile kosztuje nocna taryfa? A ile dzienna?

    1. Andrzeju, przecież to da sie prosto wyliczyć znając zapotrzebowanie dzienne Twojego domu na energie elektryczną 🙂
      Mi to zajeło 15 minut wliczając czas potrzebny na wyszukanie cen poszczegółnych komponentów bufora. Pewnie 30 minut zajełoby znaleźienie najtańszych (a przecież nie o to chodzi, by skąpić każdej złotówki) komponentów.

      Wersja hybrydowa nigdy nie zacznie generować zysków, a „jedynie” oszczędności, bo za prąd w drugiej taryfie i tak zapłacisz, wszelako nie 0,7 zł za kWh tylko 0,19 zł za kWh przy dzisiejszych ofertach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Policz to * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.